Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Anika 19 kwi 2014, 15:30
Anel92 , Tak to tez natręctwo jak najbardziej.
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez barbieturan 19 kwi 2014, 15:52
Anel92 napisał(a):Czy myśl ,którą ciężko jest wyrzucić z głowy dotycząca zamykania drzwi z domu po kilka razy sprawdzania czy na pewno są zamknięte po kilka razy jest natręctwem??? moja mama już dostaje wariacji przeze mnie z zamykaniem tych drzwi


Ja miałam tak w podstawówce. Rodzice mówili na mnie Klucznik.
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Natręctwa myśli...

przez Maggda92 19 kwi 2014, 15:54
Anika, barbieturan, No przecież to okropne jest, czasami się wracam, żeby sprawdzić jeszcze raz czy aby na pewno je zamknęłam :oops:
Maggda92
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez barbieturan 19 kwi 2014, 15:57
Anel92, Wiem. Ja natomiast mam teraz tak, że zapominam zamknąć, a czasem to olewam ( jak nie moge znaleźć klucza) . Ze skrajności w skrajność. Jak kiedyś przekluczałam drzwi raz po raz, tak teraz wielokrotnie zasypiam z otwartymi drzwiami. Dziwne
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Natręctwa myśli...

przez Maggda92 19 kwi 2014, 17:32
barbieturan, No dziwne, ja przy otwartych drzwiach w życiu bym nie zasnęła :shock:
Maggda92
Offline

Natręctwa myśli...

przez Neve 21 kwi 2014, 18:16
Drodzy towarzysze w boju z nerwicą,
czytam sobie Wasze wpisy bardzo często, ale udzielam się tutaj po raz pierwszy.
Mam 23 lata, nerwicę natręctw już prawie 11 lat, przeszłam przez większość obsesji, kompulsji w mojej karierze z nerwicą było mniej. Począwszy od lęku na tle seksualnym, przez paniczny strach o mój trzyletni związek, głęboką depresję na myśl, że muszę wyjść z domu, spędzić poza bezpiecznym gniazdem osiem godzin, albo piętnaście minut, po agresję.

No właśnie... Znam już mechanizm radzenia sobie z natrętnymi myślami, wiem, że powinnam je ignorować i staram się to robić. Recepta niby prosta, ale obsesje i kompulsje zakradają się tylnymi drzwiami, włażą przez okna, i chociaż wydaje mi się, że zamknęłam wszystko szczelnie na osiem spustów, ta przebiegła dolegliwość i tak zakrada się od tyłu i wali mnie łomem w łeb.

Kiedy nie odczuwam lęku, napadają mnie ataki agresji- uczepię się jakiejś myśli, albo zanim zdążę się takowej uczepić, już w nią głęboko wierzę i uznaję za prawdę niepodwarzalną- i wtedy się zaczyna. Wmawiam sobie, że jest tak i tak, nakręcam się, wybucham, nie rzucam talerzami, nie biję- atakuję słownie i nie ma takiej siły, która dałaby radę mnie zatrzymać, no nie ma.

Na pewno ktoś z Was ma 'tak samo' lub podobnie. Może komuś z Was udało się jakoś opanować agresję? Opanować wybuch sam w sobie, albo stłamsić go w zarodku? Zapobiec uwierzeniu w wyimaginowaną sytuację? Kiedy mam atak lęku, przynajmniej nie ranię ludzi wokół mnie. Zamykam się w sobie, przeczekam, wyjdę na spacer, ale kiedy zamiast lęku pojawia się furia, nagle, nie mam czasu na reakcję. To się po prostu dzieje. Wiem, że nie poza mną, ale nie mam pojęcia jak to opanować.
Przepraszam za obszerny post i gratuluję wytrwałości, jeśli ktoś porwie się z motyką na słońce i przeczyta mój post od deski do deski.
Pozdrawiam
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2014, 17:51

Natręctwa myśli...

przez Asiulka88 21 kwi 2014, 18:38
Witaj. Przeczytałam wszystko :)
To i tak dzielnie sobie radzisz- nie wyżywasz się na innych.
Piszesz, że znasz mechanizmy obrony- chodziłaś na psychoterapię?? Brałaś jakieś leki??
Ja właśnie poznaje problem, ale z drugiej strony... Mój chłopak ma podobne problemy...
Tobie zdarza się robić wyrzuty swojemu facetowi jak coś Ci się wymyśli??
A jeśli tak to jak sobie z tym radzicie?? Jak on na to reaguje?? Mnie teksty mojego faceta dobijają... Trudno mi to wszystko zrozumieć... Przecież wie, że tak bardzo mi na nim zależy, a czasem wymyśla takie dziwne historie, że niby mi nie zależy... Itd... A mnie to rani- no bo czemu on mi nie wierzy, że jest mi tak bliski?? Tylko wymyśla sobie takie złe rzeczy i rani siebie i mnie??
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
17 kwi 2014, 20:56

Natręctwa myśli...

przez Neve 21 kwi 2014, 19:19
Asiulka88 napisał(a):Witaj. Przeczytałam wszystko :)
To i tak dzielnie sobie radzisz- nie wyżywasz się na innych.
Piszesz, że znasz mechanizmy obrony- chodziłaś na psychoterapię?? Brałaś jakieś leki??
Ja właśnie poznaje problem, ale z drugiej strony... Mój chłopak ma podobne problemy...
Tobie zdarza się robić wyrzuty swojemu facetowi jak coś Ci się wymyśli??
A jeśli tak to jak sobie z tym radzicie?? Jak on na to reaguje?? Mnie teksty mojego faceta dobijają... Trudno mi to wszystko zrozumieć... Przecież wie, że tak bardzo mi na nim zależy, a czasem wymyśla takie dziwne historie, że niby mi nie zależy... Itd... A mnie to rani- no bo czemu on mi nie wierzy, że jest mi tak bliski?? Tylko wymyśla sobie takie złe rzeczy i rani siebie i mnie??


Moja droga, dzielnie sobie radzić to ja bym bardzo chciała.
Najbardziej obrywa mój chłopak... zawsze sobie coś ubzduram w głowie i potem on cierpi. Na przykład wczoraj- miałam się spotkać ze starym kolegą ze szkoły, i powiedziałam o tym chłopakowi. Nie miał nic przeciwko, ale za nim dopuściłam go do słowa, dostał na plecy, że jak to tak? Że mi zabrania? Że mi nic nie wolno? A co ja, w jakiejś k***a klatce jestem? Jego własność i niewolnica? (I tak bardzo ugrzecznioną wersję przedstawiam, a nawet jak bym chciała przytoczyć słowo w słowo, to bez ataku furii wykrzesać z siebie takiej paranoi nie potrafię). Ogólnie rzecz biorąc, wyszło na to, że mam swojego chłopaka za ostatniego głupka i kogoś, kim w ogóle nie jest, bo tak te moje napady wyglądają- zapominam, kim jest naprawdę, kreuję sobie zaburzony obraz jego osoby i jadę z tym koksem, ile wlezie... Mój chłopak już dwa razy prawie mnie zostawił (prawie- wiem jak głupio to brzmi), i powiedział, że trzeci raz będzie ostateczny.
Ja pracuję nad sobą, już bardzo dużo w sobie zmieniłam, ale ciągle za mało, żeby go nie ranić moimi idiotycznymi napadami. A jak zachowuje się Twój chłopak? Może mamy jakieś wspólne cechy, które uważam za cechy swojego charakteru, a to jednak cześć nerwicy.
Chodziłam na psychoterapię, najpierw indywidualnie, potem na trzymiesięczną terapię grupową, bardzo dobrą z resztą. Brałam leki, ale schudłam po nich 10kg, więc nie chcę ich brać. Poza tym, przeszkadzają mi w terapii- nie mogę się dobić do własnych uczuć jeszcze bardziej niż kiedy nie biorę niczego.
No...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2014, 17:51

Natręctwa myśli...

przez Anika 21 kwi 2014, 19:37
Neve, moja psycholog twierdzi , ze takie ataki agresji ( slownej, rękoczyny i inne ) to złość wynikająca z naszych problemow. Mnie bardzo wkurzało , że moja mama nadużywa alkoholu i wyzywalam sie kiedys na moim bylym chlopaku ( z ktorym tez nie bylam do konca szczesliwa ). Ta złość to inaczej nasze problemy. Jesli ich nie zrozumiemy i się od nich nie odizolujemy to czesto mozemy tak reagowac. Do tej pory jak cos mi nie pasuje to sie "wyżywam" czasem na moim mezu odzywkami typu " nie wiem, skad mam wiedziec " , albo jak nie doslyszy czegos " gluchy jestes ? " . Potem bardzo zaluje ze tak sie czasem odzywam. Ale czesto wlasnie tak mam jak mam stany lękowe, jestem zła na moja mame ze znowu popiła itp.

-- 21 kwi 2014, 19:45 --

A tak to poza tym zauwazylam ostatnio , że tez mam nieladne odzywki do mojego meza. Nie wiem czy to wina hormonow... jestem 2 tygodnie przed porodem,a natrectwa i lęki nie chca odejsc i czasem sie glupio odezwe do meza,a potem zaluje tego , bo on mimo wszystko sie nie odzywa do mnie w taki sposob. Czasami boje sie , ze moglabym reke na niego podniesc :( ( jak bylam w poprzednim zwiazku z byłym partnerem to zdarzalo mi sie to ) , odkad jestem z mezem, nie zdarzylo sie tak , ale strach jest mimo wszystko, ze strace kontrole nad soba.
Teraz tez doszly lęki , ze bede miec depresje poporodowa , i "stara spiewka" , ze nie pokocham dziecka , ze nie bede go chciala , ze strace kontrole nad soba i cos mu zrobie czy mezowi. Jak sobie z tym poradzic ? bo ja juz nie mam pojecia . znowu ogolnie pojawily sie lęki przed utrata kontroli.
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

przez Neve 21 kwi 2014, 19:47
Anika, a jak sobie radzisz z tą agresją? To jest jakiś podobny mechanizm jak w przypadku stanów lękowych- ignorować, przeczekać, zająć się czymś?
Ja z moim chłopakiem jestem bardzo szczęśliwa. Gdybym się go czepiała o rzeczy, które mnie realnie denerwują (a bardzo mało takich jest), to całkiem inna sprawa, ale ja najpierw sobie coś ubzduram, a potem święcie w to wierzę i przystępuję do ataku... Tak jak w sytuacji wyżej, gdzie nigdy mi nie zabraniał się spotkać z kimkolwiek, a ja zrobiłam awanturę, jakby zamknął mnie w piwnicy, żebym tylko nie wyszła z domu. Mój były chłopak taki był- zabraniał mi widywać znajomych, odcięłam się przez niego od wszystkich, i jakaś część mnie chyba jeszcze nie uświadomiła sobie, że nie jestem już z tym idiotą, a z porządnym, kochającym mężczyzną. Więc czasami nie wiem, czy to typowo nerwicowy napad agresji, czy przenoszenie negatywnych uczuć z poprzedniego związku. A może to i to?

-- 21 kwi 2014, 19:51 --

Ja nie mam dzieci, ale chcę mieć w przyszłości, i na samą myśl o tym pojawiały się głupie myśli- nie pokocham, będę pedofilem- podręcznikowe przykłady nerwicy natręctw. Ja przestałam sobie cokolwiek tłumaczyć, kiedy nachodzi mnie lęk. Nie usprawiedliwiam się, nie zapewniam, że 'na pewno tak nie zrobię', nie dyskutuję już sama ze sobą, bo to tylko mocniej zaciskało mi pętlę na szyi. Najlepiej jest się czymś zająć- poczytać, zagłuszyć myśli muzyką, wyjść do ludzi. Ignorować.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2014, 17:51

Natręctwa myśli...

przez Anika 21 kwi 2014, 20:09
Neve , no to moze byc wlasnie to. Teraz jestes w szczesliwym zwiazku, wczesniej bylas w zupelnie innym. Tak samo jak ja.
Tez bylam w zwiazku, gdzie moj byly facet liczyl sie tylko sam ze soba a co gorsza doszlo jeszcze to do tego , że olewał moja chorobe, nieraz sie z niej smial, straszyl ze jak nie przestane przesadzac z ta depresja i nerwica to mnie zostawi. Oj duzo szloby tu wymieniac przyczyn naszego rozpadu zwiazku. Teraz jestem w super zwiazku , jestem 3 miesiacr po slubie , za 2 tygodnie urodzi sie nasz syn , a ja sie boje , ze bedzie u nas tak jak w poprzednim zwiazku. Bo w poprzednim zwiazku zdarzalo mi sie miec co chwile ataki agresji slownej w stosunku do bylego, czasami z mojej strony dochodzilo do rekoczynow , ze tu dugnelam , tu szarpnelam itp. Ale wiem , ze ataki agresji wtedy byly zwiazane z tym , ze nam sie nie ukladalo , do tego problemu w domu , moj byly mnie nie rozumial itd.
Neve , te ataki agresji wg mojej pani psycholog to nasze problemy , stany lękowe itp. Mnie pani psycholog powiedziala , ze ta zlosc musze zamienic w konkretne dzialanie , czyli zajecie sie czyms , rozwiazywanie problemow poprzez rozmowy, no i trzeba zrozumiec co jest zrodlem tej zlosci, ktora potem wlasnie przybiera taka postac.
Podam taki przyklad ( jesli chodzi o to co napisalam , ze zlosc trzeba zamienic w konretne dzialanie ) : ostatnio byla u mnie kolezanka z dziecmi. Mialam fajnie posprzatane a dzieci jak to dzieci , brudzily , wywalały ciasteczka, kruszyły wszedzie itp. I zaraz pojawily sie we mnie lęki i natrectwa ze moglabym cos zrobic tym dzieciom.Ale nie wiedzialam czemu pojawily sie te lęki i natrectwa. Przeciez wiedzialam ze takie male dzieci 2 letnie czy roczne nie rozumieja co robia. A co bylo przyczyna tej zlosci , ktora zamienila sie w lęki i natrectwa ? bylo to , ze bylam w podswiadomosci zla na matke tych dzieci , że nie zwrocila im uwagi na to co robia. Psycholog powiedziala ze moglabym ta zlosc zamienic w konretne dzialanie , czyli np wziac ciasteczka ze stolu i schowac zeby nie kruszyly - a ja nic nie zrobilam , bo bylo mi glupio cokolwiek zrobic. I o to wlasnie chodzi z tym dzialaniem. Zeby wlasnie w takich sytuacjach znalezc zdrowe rozwiazanie. Wyjsc na dwor, zaczac cos robic , znalezc jakies zajecie , pobiegac , albo zaczac rozmawiac.

Zastanawiam sie czemu komus doradzam , a sama nie potrafie wprowadzic tego w zycie .
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

przez Neve 21 kwi 2014, 20:36
Anika, mam tak samo. Boję się, że mój chłopak nagle 'zamieni się' w mojego byłego, albo że kiedyś go wyzwę, albo uderzę, jak to było z moim byłym. Nie chcę tego, z resztą nie mam powodu, żeby w jakikolwiek sposób chcieć użyć wobec mojego chłopaka przemocy. Tylko ten strach- co, jeśli historia się powtórzy?

Z tą agresją masz rację. Nigdy nie myślałam o tym w taki sposób. Poza tym, nie przejmuj się, wielu ludzi denerwują obce dzieci :D A Twoje myśli, że coś im zrobisz, to typowe nerwicowe natręctwo, nic więcej. Ale ja wiem, jak Ci ciężko. To jest tak, jakbyś całą siłą woli próbowała powstrzymać się od zrobienia czegoś wbrew sobie, nie chcesz tego, ale jakaś część Ciebie próbuje zrobić na odwrót. Nerwica bardzo dobrze imituje uczucia, to całkiem jak 'bogin' z Harry'ego Pottera- zmieniał się w to, czego dana osoba bała się najbardziej (tak nawiasem mówiąc :D).

Fakt, w doradzaniu jestem pierwsza, ale żeby tak wykorzystać moje złote rady w praktyce, to już gorzej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2014, 17:51

Natręctwa myśli...

przez Anika 22 kwi 2014, 19:22
Neve , , wedlug mojej pani psycholog sedno tkwi w zrozumieniu problemów, co skad sie bierze. Niedawno zaczelam rozumiec dzieki terapii czemu mam takie a nie inne natrectwa ( glownie natrectwa i lęki dotycza utraty kontroli , boje sie ze zrobie cos komus, albo ze zaczne robic te zle rzeczy tak jak kiedys , ze bede znowu agresywna itp ) .
Ale jak zaczynam rozumiec swoje problemy , rozumiem juz skad mam natrectwa i lęki to jest ich mniej. Ale wtedy pojawia sie lęk , ze jak te natrectwa znikna i lęki to stane sie kims innym , bo przestane sie juz tak bac jak wczesniej i bede robic wlasnie to czego sie tak kiedys bałam. DZwine prawda ? zamiast sie cieszyc ze zaczynam stopniowo zdrowiec i rozumiec swoja nerwice i jej przyczyny , to ja sie martwie , że popadne w inna skrajnosc. Nie umiem znalezc tego srodka i zyc normalnie.
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

przez skalar 22 kwi 2014, 21:24
Witam miał ktoś z was natrętne obsesje na punkcie jakiejs osoby? Pytam, ponieważ mam problem z natrętnymi wspomnieniami i skojarzeniami z byłą dziewczną, obojętnie co to by było, byle szczegol zawsze jakies wspomnienie, ktore przywołuje lęk. Nie chce tych wspomnien, poniewaz przychodza mysli, ze moze tesknie, ze moze kocham, a to mnie dobija i wywoluje lęk, gdyż mam dziewczyne, ktora kocham i nie chce stracic jej. Gdy widze na ulicy jakakolwiek dziewczyne to lek, ze to ona idzie. Chcialbym zaznaczyc, ze z byłą nie jestem 2 lata i nie utrzymuje jakiegokolwiek kontaktu. To cos mnie meczy od listopada jakos, wtedy sie pojawily te mysli z nią, lecz udawalo mi sie olewac bo az tak duzo nie było, teraz przez ostatnie 2 tygodnie co chwile jakies wspomnienia, obrazy, ktore wywołują straszny scisk zolądka. Strasznie mnie to boli ze mam te mysli o byłej mimo ze kocham moja obecna partnerke. Jak myslicie to jest natrectwo, czy problem tkwi w czym innym? Prosilbym bardzo o pomoc
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
01 lis 2013, 14:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do