Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Kam4 31 sty 2014, 18:41
pyskaty, z tego, co widzę temat dzieci i ich krzywdzenia to temat uwielbiany przez tą chorobę. Też mam stwierdzony ZOK, a teraz jeszcze dodatkowo dochodzą lęki, że mogę chorować też na schizofrenię. To wszystko jest bardzo ciężkie do udźwignięcia, ale masz dla kogo walczyć, masz dziecko, dla którego musisz się starać... Musisz zacząć na nowo brać leki, bez nich może być ciężko. I pamiętaj, że każde wprowadzenie w życie rady, którą dają Ci ludzie odnośnie pokonania natrętnych myśli to kolejny krok do wyleczenia. Chcę przez to powiedzieć, że nie stoisz w miejscu, ciągle próbujesz pokonać chorobę i idziesz w dobrym kierunku, słuchając i wprowadzając w życie te rady! Trzymam kciuki, odezwij się jeszcze....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 sty 2014, 21:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez mark123 31 sty 2014, 19:35
bedzie.dobrze napisał(a):to normalne, ze dzieci sa ciekawe swojej seksualnosci...zabawy w 'doktora' sa NORMALNE. Przeciez byliscie dziecmi jak sie w to bawiliscie..wiec gdzie tu pedofilia? Ale wiem jak to męczy..

Ja dopiero mniej więcej w połowie okresu nastoletniego poznałem znaczenie słowa seksualność, a ciekawy tego, jaką mam seksualność, zacząłem być dopiero około 2 lata temu. Niedawno doszedłem do wniosku, że moje libido jest połączone z moim myśleniem magicznym.

bedzie.dobrze napisał(a):geddes, nerwica nie jest chroba, ktora sie dziedziczy. Jest to zaburzenie emocji...czesto powodowane danym wychowaniem..jedyna droga zeby przełamac to, to jest psychoaterapia. Jesli nie zmienimy swojego postepowania...nasze dzieci beda nas nasladowac...jestesmy ofiarami ofiar.

Moim zdaniem nerwica może mieć też czasem podłoże czysto neurobiologiczne.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10123
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez pika30 31 sty 2014, 22:44
pyskaty napisał(a):Witajcie. To mój pierwszy post.

poza którym świata nie widzę. A myśli takie, żeby go wyrzucić przez balkon i całe z tym związane czarne scenariusze.... Narazie wspomagam się jakimiś ziołowymi lekami i radami na dystansowanie się do tych myśli, tylko nie wiem jak długo jeszcze dam radę, póki nie zwariuję. Zapisałem się do psychiatry, ale wizytę mam dopiero na czwartek.
Boję się powiedzieć o tym partnerce, nie chcę, żeby się zadręczała. Boję się zostawać z małym sam w domu..
Opadam z sił...

wiem co czujesz... to najgorsze co może być, mam tak samo... mam 7-miesięcznego synka o którego starałam się 7 lat. kocham go nad życie, tulę go i całuję a w głowie mam wizję że otwieram okno i go wyrzucam na chodnik.... panika mnie ogarnia, myśli są natrętne, nie mogę się ich pozbyć, mam wrażenie że zaraz naprawdę to zrobię, jak mąż jest w domu to czuję się bezpieczniej bo wiem że on w razie co mnie powstrzyma. Ja mężowi powiedziałam o tym, bo nie mogłam dusić tego w sobie, on mówi mi ciągle że to nie możliwe, bo on wie jak bardzo kocham małego, jaką jestem dobrą matką, jak o niego dbam , jak cudowanie się nim zajmuję, bawię się z nim, śpiewam mu... ale dlaczego mnie ogarniają takie myśli??? ja nie chcę tego zrobić :( ale te myśli takie realne są , tak je na sobie odczuwam. nie chcę mu zrobić krzywdy, myślę wtedy że jak mu coś zrobię to od razu chcę na krzesło elektryczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
357
Dołączył(a)
07 lis 2013, 23:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez Marian_Paździoch 03 lut 2014, 01:22
Kurde, ale to cholerstwo mnie męczy. Mam dobry dzień, cieszę się z wszystkiego, a tu nagle taka myśl, że wszystko mogę zepsuć odbierając sobie życie. To oczywiste, że nie chcę tego zrobić. Ale ta myśl powoduje niepokój, lęk. Nie mam zamiarów, ani prób s. Po prostu taka natrętna myśl, strach że mogę to zrobić. Bez sensu, nie mogę przez to spać. A tyle mam do zrobienia w życiu jeszcze.
Marian_Paździoch
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez malenstwo31 18 lut 2014, 11:27
ja oprócz nerwicy lekowej mam hipochondrie. cały czas mysle o tym ,że ięzko zachoruję. dzis rano stwierdziłam ,że na bank mam czerniaka. mam na nodze pieprzyk 9mmx6mm. w sumie mam go odkad pamietam od roku namietnie go mierze i sprawdzam , w sumie to nic się z nim nie dzieje, ale te mysli.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
597
Dołączył(a)
04 maja 2013, 16:44

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez evka 20 lut 2014, 22:34
http://xjentifika.wordpress.com/2013/04 ... -rodzicow/

Hej pisalam tutaj kiedys juz ze mam nn natretne mysli wobec corki.
Ostatnio natrafilam na ten artykul w linku i czytam ostatni akapit i doprowadzilo mnie to do strasznego smutku bo to artykul o dzieciobojczyniach i tam opisali na koncu ze sie pyta chorych psychicznie Czy Maja mysli agresywne wobec dziecka tak tam jest opisane jakby to bylo powodem dzieciobojstwa.
To co tam przeczytalam tak mnie wystraszylo ze szok :(

-- 20 lut 2014, 21:35 --

http://xjentifika.wordpress.com/2013/04 ... -rodzicow/

Hej pisalam tutaj kiedys juz ze mam nn natretne mysli wobec corki.
Ostatnio natrafilam na ten artykul w linku i czytam ostatni akapit i doprowadzilo mnie to do strasznego smutku bo to artykul o dzieciobojczyniach i tam opisali na koncu ze sie pyta chorych psychicznie Czy Maja mysli agresywne wobec dziecka tak tam jest opisane jakby to bylo powodem dzieciobojstwa.
To co tam przeczytalam tak mnie wystraszylo ze szok :(
Sertralin 50 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
27 lut 2013, 21:07

Natręctwa myśli...

przez Wrazliwiec 21 lut 2014, 13:55
Z tym wyznaczaniem zadań na kolejny dzień.. mam jakas obsjesje.. Nie moge sie od myslenia od tego uwolnic.. ciagle o tym mysle i czuje sie fatalnie.. Zrobiła mi sie jakas zchiza na ten temat i nie moge jej nawet olac bo ciagle jest.. Nie wiem nawet czego sie boje w tym. Przeciez to zwykle wyznaczanie zadan na kolejny dzien.. A jak cos wyznaczam to od razu mnie taki lek przeszywa ze masakra.. w sumie to ciagle mam tkai lek od tygodnia.. bo nie wiem o co chodzi z tym..

Czy to sa zwykłe natręctwa? Jak z tym walczyć?

Bo mam tkaie coś ze nawet jak sobie wybrazam ta karte z zadaniami toc zuje sie strasznie do dupy i dziwnie. Jakby taka dziwnosc z tej kartki mi idzie.. Nawet nie wiem jak to opisać. Po prostu patrze na akrtke i czuje sie tak strasznie dziwnie. takie uczucia glupie strasznie..
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
30 lis 2013, 14:15

Natręctwa myśli...

przez kasia123456789 22 lut 2014, 12:18
Do nie dawna byłam normala, szczęśliwa cieszącya się z życia dziewczyna... do czasu..
Od 4 miesiecy borykam się z bluźnierczymi myślami z którymi nie sposób sobie poradzic... walcze z nimi do dzisiaj. Przez ostatni tydzień było dobrze- jak przychodziły to szybko zajmowałem się czymś innym i ustępowały. Od kilku dni nie potrafię kompletnie sobie z nimi poradzic. Ciągle tylko przychodzą do mnie bluźniercze myśli obrażające Pana Boga, Pana Jezusa i Maryje, nie potrafię sobie z tym poradzic, im bardziej z tym walcze tym bardziej się nasilają.
Do tego doszło, że sam już sama się bije w głowie, twarzy i krzycze na siebie jak kolejny raz przychodzi jakas bluźniercza mysl, czasami też rozmawiam ze sobą by je jakos zagłuszyc. Przez cały dzień mi towarzyszą praktycznie w każdej sytuacji. W Kościele nie potrafię się skupic, myśli przychodzą, próbowałem też modlic się, ale jest jeszcze gorzej... nie potrafię
pomodlic sie w myślach bo te zasrane myśli zaraz przychodzą i wszystko psują.
Jest mi ogromnie wstyd i smutno przed Panem Bogiem, że nie potrafię poradzic sobie z tym.
Nerwica natręctw niszczy mi życie. Nie potrafię normalnie porozmawiac z Panem Bogiem, nawet dobrze o Nim pomyślec. Obwiniam się za to wszystko. Czuje się całkowicie bezradnai. Uwierzcie mi, że nigdy złego słowa bym nie powiedziała o Panu Bogu i Jezusie.Nie umiem pomyślec ostatnio pozytywnnie jak probuje to i tak zaraz pomysli mi sie zle zaczelam obwiniac za to Boga i nawet swoja mame nawet o niej zaczelo mi sie zle myslec nie chce nikogo skrzywdzic jestem dobrym czlowiekiem a przychodza mi takie zle mysli do glowy nie prawdziwe nie jstniejace boje sie ze w nie uwierzylam ze mi sie wydaje ze tak jak by tego chce ale i tak zle sie z tym czuje nic mnie nie cieszy nie dostrzegam pozytywnosci zycia a kiedys bylam pozytywnie nastawiona do zycia i ludzi dziewczyna
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lut 2014, 22:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez poem 25 lut 2014, 11:19
Moje myśli ciągle obracają się wokół słowa MORALNOŚĆ. Myślę, że jestem pozbawiona wartości, zepsuta, obrzydliwa... tym bardziej obrzydliwa, że widzę, że sama siebie nie do końca potępiam chociaż powinnam.
I ukrywam to przed innymi ludźmi, oni tego nie widzą. Jestem FAŁSZYWA.
Do tego szukam usprawiedliwienia i współczucia na forum, bo dobrze wiem, że tu znajdę zrozumienie.

Ostatnio czytałam książkę o narkomance prostytutce. Wtedy zaczęłam myśleć, że spotykam się z chłopakiem tylko dla narkotyków. Że nic do niego nie czuje. I już nie wiedziałam jak jest naprawdę.
Ciągle myślę o tym, że się sprzedałam.

Prowadziłam ostatnio zajęcia z dziećmi. Po pewnym czasie pojawiły się myśli o tym, że mogłabym je wykorzystać... zapraszać je na prywatne lekcje :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Natręctwa myśli...

przez DontWorry 05 mar 2014, 00:39
kasia123456789 napisał(a):Do nie dawna byłam normala, szczęśliwa cieszącya się z życia dziewczyna... do czasu..
Od 4 miesiecy borykam się z bluźnierczymi myślami z którymi nie sposób sobie poradzic... walcze z nimi do dzisiaj. Przez ostatni tydzień było dobrze- jak przychodziły to szybko zajmowałem się czymś innym i ustępowały. Od kilku dni nie potrafię kompletnie sobie z nimi poradzic. Ciągle tylko przychodzą do mnie bluźniercze myśli obrażające Pana Boga, Pana Jezusa i Maryje, nie potrafię sobie z tym poradzic, im bardziej z tym walcze tym bardziej się nasilają.
[...]Nie umiem pomyślec ostatnio pozytywnnie jak probuje to i tak zaraz pomysli mi sie zle zaczelam obwiniac za to Boga i nawet swoja mame nawet o niej zaczelo mi sie zle myslec nie chce nikogo skrzywdzic jestem dobrym czlowiekiem a przychodza mi takie zle mysli do glowy nie prawdziwe nie jstniejace boje sie ze w nie uwierzylam ze mi sie wydaje ze tak jak by tego chce ale i tak zle sie z tym czuje nic mnie nie cieszy nie dostrzegam pozytywnosci zycia a kiedys bylam pozytywnie nastawiona do zycia i ludzi dziewczyna



U mnie zaczęło się właśnie od tych bluźnierczych myśli (ok 9 lat temu:( ) z czasem jednak zmieniły swój kierunek i treść. Przeszły na dziadków,zmarłego wujka na mamę. Chodzę na terapie i niektórych się pozbyłam,niektóre odepchnęłam gdzieś na bok. Najgorzej jest kiedy dotykają mnie kolejne niepowodzenia wtedy te myśli do mnie wracają. Dzięki terapii nie ma już we mnie takiego strachu jaki był kiedy nie wiedziałam skąd akurat takie myśli mnie się uczepiły. Jednak okazuje się,ze to wszystko co nas gnębi ma swoje odzwierciedlenia w tych co do tej pory przeżyliśmy. Nie muszą to być traumatyczne przeżycia,mogą to być zwykłe komentarze typu "ty łamago znowu zbiłaś talerz" "co ty tuman jesteś,nauczyć się tego nie możesz" itp,wypowiadane przez najbliższe nam osoby. Kiedy usłyszysz coś takiego kilkakrotnie to podłapiesz w tym ocenę Twojej osoby. Ocenę tą stawia ci najbliższa w tamtym momencie osoba (mama/tata/babcia). Zasiewa w Tobie malutkie ziarenko,które przy każdym niepowodzeniu powolutku zaczyna kiełkować.Przy każdym niepowodzeniu zaczynasz myśleć a może rzeczywiście jestem łamaga i tuman. Po kilku latach jest już tak duże,że nieświadomie obwiniasz osobę,która to ziarno w tobie zasadziła. I tak bardzo jak byś chciała przestać tak trudno jest to zatrzymać. Najważniejsze to znaleźć problem,dokopać się pamięcią do sytuacji, rozliczyć się z nią, z osobami (oczywiście rozliczyć się w sobie,bo często jest tak,że osoby,które nam wyrządziły w jakiś sposób krzywdę,wcale nie miały takiego zamiaru,problem był w tym,ze my akurat tak to odebraliśmy a nie inaczej) wrzucić to wszystko do worka z napisem "przeszłości nie zmienisz na przyszłość masz jeszcze wpływ" i zrobić krok do przodu. Trudne wiem,ale wykonalne.Trzeba tylko "trochę" nad tym popracować...
Natręctwa związane z religią też są symbolem czegoś. U mnie okazały się symbolem żalu do rodziców. Bóg jako ojciec itp. Męczyły mnie bardzo długo,teraz już prawie w ogóle znikły.
Wiem jedno po tej terapii,chociaż jeszcze trudno mi się tego nauczyć. Kiedy jesteśmy na kogoś źli powiedzmy mu o tym,kiedy ktoś nas obraża-odpowiedzmy, kiedy jest nam smutno nie zamykajmy się w czterech ścianach ale znajdźmy sobie kogoś z kim będziemy mogli o tym porozmawiac,albo wspólnie pomilczeć. Nie chowajmy uczuć tylko dla siebie,okazujmy nie tylko miłość i szczęście okazujmy też smutek,żal,pozwólmy sobie czasem na słabość,nie bójmy się jej pokazać,okazujmy złość.Bierna agresja też jest dobrym uczuciem.To oczyszcza.Kiedy nie pozwalamy takim uczuciom wypływać,one zalegają do jakiegoś czasu a kiedy ciągle staramy się utrzymać je w ryzach one i tak wyjdą m,in w natręctwach. Rozliczmy się z naszymi uczuciami i idźmy na przód.
"Natłok myśli,to mnie niszczy, trzeba walczyć, wygrać, zniszczyć!"
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 lip 2013, 13:51

Natręctwa myśli...

przez nachwilę 05 mar 2014, 19:43
kasia123456789 napisał(a):Do nie dawna byłam normala, szczęśliwa cieszącya się z życia dziewczyna... do czasu..
Od 4 miesiecy borykam się z bluźnierczymi myślami z którymi nie sposób sobie poradzic... walcze z nimi do dzisiaj. Przez ostatni tydzień było dobrze- jak przychodziły to szybko zajmowałem się czymś innym i ustępowały. Od kilku dni nie potrafię kompletnie sobie z nimi poradzic. Ciągle tylko przychodzą do mnie bluźniercze myśli obrażające Pana Boga, Pana Jezusa i Maryje, nie potrafię sobie z tym poradzic, im bardziej z tym walcze tym bardziej się nasilają.
Do tego doszło, że sam już sama się bije w głowie, twarzy i krzycze na siebie jak kolejny raz przychodzi jakas bluźniercza mysl, czasami też rozmawiam ze sobą by je jakos zagłuszyc. Przez cały dzień mi towarzyszą praktycznie w każdej sytuacji. W Kościele nie potrafię się skupic, myśli przychodzą, próbowałem też modlic się, ale jest jeszcze gorzej... nie potrafię
pomodlic sie w myślach bo te zasrane myśli zaraz przychodzą i wszystko psują.
Jest mi ogromnie wstyd i smutno przed Panem Bogiem, że nie potrafię poradzic sobie z tym.
Nerwica natręctw niszczy mi życie. Nie potrafię normalnie porozmawiac z Panem Bogiem, nawet dobrze o Nim pomyślec. Obwiniam się za to wszystko. Czuje się całkowicie bezradnai. Uwierzcie mi, że nigdy złego słowa bym nie powiedziała o Panu Bogu i Jezusie.Nie umiem pomyślec ostatnio pozytywnnie jak probuje to i tak zaraz pomysli mi sie zle zaczelam obwiniac za to Boga i nawet swoja mame nawet o niej zaczelo mi sie zle myslec nie chce nikogo skrzywdzic jestem dobrym czlowiekiem a przychodza mi takie zle mysli do glowy nie prawdziwe nie jstniejace boje sie ze w nie uwierzylam ze mi sie wydaje ze tak jak by tego chce ale i tak zle sie z tym czuje nic mnie nie cieszy nie dostrzegam pozytywnosci zycia a kiedys bylam pozytywnie nastawiona do zycia i ludzi dziewczyna


droga Kasiu, czytając twój post przyszło mi do głowy, że może masz takie myśli przez jakiegoś złego ducha? Jestem osobą wierzącą, staram się jakoś znaleźć zawsze racjonalne wytłumaczenie na pewne rzeczy i być może to co opisujesz to naprawdę jest nerwica. Ale zastanawia mnie fakt, że twoje złe myśli dotyczą Boga. Dlatego choć piszesz, że trudno jest Ci się modlić, to jednak walcz i módl się. Nawet jeśli to nerwica to i tak modlitwa może Ci pomóc. Wydaje mi si, że kiedyś też miałam nerwice.. w myślach liczyłam do iluś- ileś razy, wykonywałam jakieś czynności niepotrzebne...kilka razy... Ale mocno wierzę w to, że Bóg mi pomógł, bo teraz już tak nie mam i dziękuję mu za to. Powodzenia!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 mar 2014, 19:29

Natręctwa myśli...

przez maciek-zsm 06 mar 2014, 20:19
Przede wszystkim bluźniercze natrętne myśli nie obciążają Twojego sumienia ponieważ grzech jest popełniany dobrowolnie a bluźniercze myśli są wbrew Twojej woli. Bóg nie odbiera ich jako obrazę. Słuchałem kazania egzorcysty, który wypowiadał się, że w momencie nadejścia takich myśli trzeba mówić "chwała Tobie Jezu", "chwała Tobie Boże" ponieważ, jeśli jakiś zły duch podsuwa Ci te myśli, żebyś się przestawała modlić i źle o sobie myślała to odniesie odwrotny skutek jeśli będziesz w tym momencie chwalić Boga i da Ci spokój. Przede wszystkim pamiętaj, żeby się nie zadręczać tymi myślami, one nie są Twoje i nie są grzechem. Bóg zna Twoje serce i wie co jest Twoją myślą a co jest natręctwem myślowym, nie martw się:)
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bei 07 mar 2014, 10:20
Macie tak że jeśli te myśli dotyczą was to są one dla was problemem, a jak czytacie o kimś innym to tak jakby potraficie spojrzeć na to okiem zdrowego człowieka? Komuś umiałabym powiedzieć, ze to tylko natręctwa, sobie nie potrafię...
(...)
Jak do ładu z sobą dojść
Kiedy siebie mam już dość
(...)
Jak nadzieję w sercu mieć
Kiedy wszystko wali się
(...)

A. Szewczyk,


Wierzę w Boga
Żyj i pozwól żyć innym
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II
Avatar użytkownika
bei
Offline
Posty
990
Dołączył(a)
14 lut 2014, 01:01
Lokalizacja
Podkarpacie

Natręctwa myśli...

przez Insane_Rational 09 mar 2014, 15:52
Witam Wszystkich!

Chciałbym opisać swoją historię z natręctwami.

Zaczęło się kilka dobrych lat temu od tego, że mam skłonności homoseksualne. W tym pomogła mi rozmowa z człowiekiem, którego uznawałem za autorytet i ufałem mu. Samo zrzucenie swoich lęków spowodowało, że myśli te odeszły. Wracały, ale nie z takim natężeniem jak poprzednio.

Następnie po jakimś czasie wkręciłem sobie, że mam HIV. Nie miałem ryzykownych zachowań, jednak myśl ta nie dawała mi spokoju. Zrobiłem test i wyszedł minus. Jednak samo wybranie się na to badanie kosztowało mnie bardzo dużo.

Minęło trochę lat, miałem spokój, jednak demony powróciły.

Rozstałem się z dziewczyną, z którą nie chciałem być. Ona znalazła kogoś innego i kontakty się ochłodziły. Ten fakt wywołał u mnie natręctwa. Nikt tego prawie nie zrozumiał i pytał się "skoro nie chciałeś z nią być to o co chodzi?". Miałem do niej nie pisać i ją ignorować, ale nie dałem rady. Pisałem, czasem agresywnie podsumowując jej nowego chłopaka. Czasem pisałem jakieś bzdury. Zmęczyło ją to. Obiecałem, że już nie będę, ale przymus pisania był tak duży, że nie mogłem na tym zapanować. Koniec końców napisała, żebym dał jej spokój. Napisałem, że postaram się i że jeśli będę coś pisał mimo to, to niech to ignoruje. Zobaczymy jak będzie. Póki co się trzymam.

Irytuje mnie to, bo mimo, że biorę SSRI i chodzę do psychologa, nie panuję do końca nad umysłem. Wcześniej SSRI działały, teraz jakby mniej. Czemu? Nie mam pojęcia.

Istnieje jeszcze jedna kwestia. Poruszę ją, bo może to komuś pomoże. Mój psycholog spytał się mnie, czemu chodzę ciągle zmęczony, zarzynam się papierosami, czasami mało śpię. Odpowiedziałem mu, że wtedy moje demony są zmęczone i mnie nie atakują tak mocno. I niestety tak jest. Pewnego dnia postanowiłem, że wyśpię się porządnie i rzucę palenie. Po dwóch dniach miałem takie napięcie i ataki natręctw, że szkoda gadać. Jest to pewien paradoks. Kiedy jestem zmęczony trudno mi funkcjonować, kiedy nie jestem mam ataki lęku i natręctw. Porąbane.

Doszedłem do wniosku, że jedyna szansa to zmęczyć się fizycznie. Chyba innej drogi nie ma. Będę próbował. Aha, i jeszcze jedno. Pewnie to większość wie, ale używki takie jak alkohol potęgują natręctwa. Radzę uważać.

Pozdrawiam!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 mar 2014, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do