Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 22 sty 2014, 17:11
ile bierzesz juz leki i jakie?
Spokojnie leki odstawwia sie stopniowo, powoli..człowiek ma czas, aby sie oswoic z odstawieniem.

-- 22 sty 2014, 16:14 --

aa i te ksiazki mozesz sciagnac w formacie pdf z chomikuj:P

-- 22 sty 2014, 16:17 --

a propo odstawiania pigul..mi moja lekarka powiedziała mi, ze dopoki czlowiek nie czuje sie gotowy do odstawienia, to nie powinien odstawiac....w momencie kiedy nie chce mu sie chodzic po recepty, pamietac o zazywaniu..to znak, ze jest sie gotowym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Natręctwa myśli...

przez Kam4 22 sty 2014, 20:23
Biorę Anafranil SR75 od czerwca tamtego roku.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 sty 2014, 21:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 22 sty 2014, 20:51
Kam4, ja biore anafranil 75SR juz 10 lat...uzaleznilam sie od niego psychicznie i balam sie go odstawic...działa jak placebo...mysle, ze dzieki terapii bedzie mi latwiej go odstawic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez geddes 22 sty 2014, 20:59
tez boje sie odstawienie tego leku a apropo placebo to moj psychiatra powiedzial mi na jednej wizycie ze jezeli lek nie bedzie wykazywal nawet minimalnej poprawy mojego stanu to chcialby mnie skierowac do szpitala zeby tam przyjrzeli sie mojemu zachowaniu. Strasznie sie tego przestraszylam i teraz nie wiem czy wmowilam sobie czy faktycznie moj stan sie triche polepszyl
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
21 paź 2013, 11:23

Natręctwa myśli...

przez Kam4 22 sty 2014, 20:59
10 lat to sporo czasu. Mam nadzieję, że odstawienie zakończy się sukcesem i tego życzę z całego serca :)

Bardzo często zastanawiam się jaką będę matką, czasem mam obawy, że będę nadopiekuńcza, czasem choroba podsuwa mi myśli, że będę okropnym, złym rodzicem.

bedzie.dobrze - masz dzieci? Jeśli wolno spytać, oczywiście.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 sty 2014, 21:13

Natręctwa myśli...

przez geddes 22 sty 2014, 21:08
a odnosnie dziecie to ja boje sie ze moje dziecko tez bedzie chorowac na nerwice poniewaaz moja babcia, mama a teraz ja walczylysmy z ta choroba
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
21 paź 2013, 11:23

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 22 sty 2014, 21:10
geddes, nerwica nie jest chroba, ktora sie dziedziczy. Jest to zaburzenie emocji...czesto powodowane danym wychowaniem..jedyna droga zeby przełamac to, to jest psychoaterapia. Jesli nie zmienimy swojego postepowania...nasze dzieci beda nas nasladowac...jestesmy ofiarami ofiar.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Natręctwa myśli...

przez izaa 22 sty 2014, 22:05
Nie do końca sie zgadzam z tą opinią, Jakieś geny dziedziczymy po przodkach, natomiast nie możemy tłumaczyć, że depresja jest tylko winą genów. Znam ludzi, którzy bardziej ode mnie panikują i mnie mają takich objawów somatycznych jak ja. Ja o czymkolwiek złym pomyślę, to juz mi żołądek rwie. Weź i nie wpadaj w depresje jak cie wszystko boli :P.
Dziedziczymy podatność na objawy somatyczne
Depresję dostajemy w prezencie od rodziców jako wychowanie
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Natręctwa myśli...

przez Kam4 22 sty 2014, 22:40
Czyli to wszystko zależy od rodziców, od wychowania? Nie chce mi się w to wierzyć.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 sty 2014, 21:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 23 sty 2014, 11:10
Kam4, poczytaj sobie ksiazki, ktore Ci poleciłam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Natręctwa myśli...

przez Kam4 26 sty 2014, 18:18
bedzie.dobrze, nie wiem jak Ci podziękować. To pomoże, już to wiem...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 sty 2014, 21:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 30 sty 2014, 17:52
ja ostatnio zaczęłam sobie wkręcać CHAD, paranoję, że może mam a lekarz nie zdiagnozował bo to ukryte. wiem, że to nonsens bo lekarze to umieją rozpoznać ale przypałętała się ta myśl i żyć nie daje.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez pika30 30 sty 2014, 22:26
ja mam tak wkręconą schizof...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
357
Dołączył(a)
07 lis 2013, 23:26

Natręctwa myśli...

przez pyskaty 31 sty 2014, 10:39
Witajcie. To mój pierwszy post.

Od pewnego czasu zmagam się z tą paskudną chorobą. Od zawsze liczyłem numery na rejestracjach aut, nie stawałem na linie na chodnikach, a jak wychodziłem z domu, to musiałem 10 razy wrócić i sprawdzić, czy wszystko powyłączałem. W 2008 roku pod wpływem jakiegoś stresu wkręciłem sobie, że mam HIV. Tak się nakręciłem, że nie mogłem nawet sobie herbaty zrobić. Potem doszła natrętna myśl wykręcania żarówki i wkładania palca do prądu, co robiłem (a podobno nie realizuje się swoich natrętnych impulsów). Wylądowałem w szpitalu (w sumie w dwóch). Wtedy jeszcze nie potrafiłem nazywać tego co mnie trapi, wywiad był robiony przez lekarzy na odwal. Wpisali mi jakieś psychozy i Bóg wie jeszcze co. Leczyli nie tym, co trzeba. W końcu mamie udało się załatwić mi konsultacje w Instytucie w Warszawie. Tam dopiero pani doktor przeprowadziła porządny wywiad najpierw z moimi rodzicami, a potem ze mną. Diagnoza - zok. Skierowała do leczenia farmakologicznego. Brałem anafranil i coś od lęków(już nie pamiętam co). Jak tylko zrobił mi się dobrze, to popełniłem największą głupotę - przerwałem branie leków. Nerwica wróciła niedawno. Miałem ostatnio trochę więcej stresów niż zwykle i niestety przypałętało się. Mam wspaniałego synka (1,5 roczku), poza którym świata nie widzę. A myśli takie, żeby go wyrzucić przez balkon i całe z tym związane czarne scenariusze.... Narazie wspomagam się jakimiś ziołowymi lekami i radami na dystansowanie się do tych myśli, tylko nie wiem jak długo jeszcze dam radę, póki nie zwariuję. Zapisałem się do psychiatry, ale wizytę mam dopiero na czwartek.
Boję się powiedzieć o tym partnerce, nie chcę, żeby się zadręczała. Boję się zostawać z małym sam w domu..
Opadam z sił...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 sty 2014, 10:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do