Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez oohwowlovely 25 mar 2013, 20:35
w miare, mam troche stresa , bo jutro ide do psychologa, ktory jest troche chłodny i nieprzyjemny, ale podobno najlepszy
oohwowlovely
Offline

Natręctwa myśli...

przez zrudziala 26 mar 2013, 11:06
Mi odwaliło po Przerwanej lekcji muzyki boże...niektóre cytaty dalej mi w głowie siedzą.

Zaczęłam terapię, pani psycholog zdefiniowała to po cichu jako nerwice neogenną czyli egzystencjalną. Natręctwa myślowe na temat mojej własnej egzystencji są okropne... :uklon:

Ja już chyba wszystkie nerwice miałam :/ Cały czas nie mogę się powstrzymać żeby nie literować jakiegoś słowa które usłyszałam, wyliczać go na parzystą stronę i nie parzystą...Upierdliwa sprawa...Do tego doszła ta moja schiza na temat egzystencji i od 2 miesięcy chodzę do tyłu
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 mar 2013, 00:13

Natręctwa myśli...

przez qwertyqq 26 mar 2013, 15:21
zrudziala napisał(a):Mi odwaliło po Przerwanej lekcji muzyki boże...niektóre cytaty dalej mi w głowie siedzą.


Nie nadużywaj imienia Pana Boga swego na daremno... ;)

Bierzesz jakieś leki? Prywatnie chodzisz?
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
06 gru 2012, 17:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez zrudziala 26 mar 2013, 16:29
Przepraszam :angel:

Państwowo ale dobre i to. Nic nie biorę i nie zamierzam, postawiłam na ruch, ziołowe pomocniki i pozytywne nastawienie.
Gdy jest ciężko piję melisę, biorę Kalmsa ziołowego, a gdy już całkiem jest źle to Hyroksyzyne 10 mg . Zmagam się z neogenną od 2 mc i widzę poprawę z dnia na dzień. Schizy nie są już tak mocne jak wcześniej, bo wiem co mi jest. Ale zauważyłam, że jak jedną sobie przetłumaczę to pojawia się inna i tak cały czas ale już są słabsze o wieeeleee :) Mam nadzieję, że jak przyjdzie wiosna to całkiem to zniknie ! A teraz zapisałam się na Zumbę i będę tańczyć a co :yeah:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 mar 2013, 00:13

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez rudzik1122 26 mar 2013, 19:48
Kochane nerwuski.Czytam każdą wypowiedź w tym temacie i trochę lżej mi na serduchu.Od 7 lat borykam się nerwicą lękową.Od około 3 lat z natręctwami.Przechodziłam już wszystkie możliwe formy lęku z napadami paniki,fobią społeczną itd,"miałam" wszystkie choroby jakie można znaleźć w podręczniku medycznym.Leki przestałam brać około pół roku temu.Faktem jest,że moja terapia rozłożyła mnie na czynniki pierwsze.Dowiedziałam się o sobie rzeczy,jakich wcale nie miałam ochoty się dowiadywać:),ale ciężką i mozolną pracą,przerobiłam znakomitą większość mechanizmów,które w obronie przed otaczającym nas światem,tworzy nasza wrażliwa psychika.Teraz mam inny problem,który ciężko mi ogarnąć,może ktoś z Was zechce udzielić mi pomocy.Więc...

Moja przygoda z nerwicą,zaczęła się zaraz po pierwszym ślubie i narodzinach dziecka.Byliśmy oboje bardzo młodzi.Nie potrafiliśmy dać sobie poczucia minimalnego bezpieczeństwa.Przerażona monotonią trwającego związku,który wydawał mi się wówczas pozbawiony perspektyw,znalazłam ukojenie w ramionach kogoś innego.Wówczas cały mój świat zakwitł jak majowe słoneczko,wszystko nabrało nowego sensu i barw.Pomijając fakt kilku niegroźnych perturbacji,układało się dobrze.W międzyczasie po ciężkiej chorobie,zmarła moja mama.Zawsze znajdowałam wsparcie w mężu...Lata mijały,pęd życia,monotonia i osamotnienie,znów zrownaly mnie z poziomem nizin,zaczęły się natręctwa-obawa o zrobienie krzywdy dziecku,sobie...znajome Wam klimaty-niestety.Kiedy zaczęłam radzić sobie ze wszystkim na powrót,rok temu przeżyłam kolejny wstrząs...mój mąż mnie zdradził.Nie będę opowiadać przebiegu sytuacji,tego jak się czułam,co się działo...w każdym razie w momencie,kiedy zaczęłam wychodzić z szoku czekał mnie kolejny-mąż błagał o wybaczenie,a warto tu zaznaczyć,że mój mąż mało kiedy przyznaje się do błędu.Początki były tragiczne,obrzydziłam go sobie w głębokiej podświadomości tak,że wymiotowałam na Jego widok.Jego determinacja i ogromna skrucha,chęć naprawy i przemiany,sprawiła,że uwierzyłam w nasze szczęście jeszcze raz...Terapia rodzinna,rozmowy do białego rana...jesteśmy razem...

Problem zaczął się 2 mc-e temu,kiedy paradoksalnie wszystko zaczęło wracać do normy.Moje ataki lękowe,wystąpiły pod inna postacią.Zamknęłam sie w sobie,w swiecie swoich mysli,w czarnej otchlani wlasnego ja,ktore nie chce opuscic.Nie potrafie na niczym sie skupic i w momencie,kiedy moja platanina myslowa siega zenitu,mam wrazenie,ze wariuje,ze zaraz strace panowanie nad soba,ze wywioza mnie oblakana do szpitala...Warto dodac,ze te mysli skupiaja sie na dywagacji na temat tego,ze boje sie ze moglabym nie kochac meza,ze moglabym odejsc,a jednoczenie strasznie sie tego boje,bo nie wyobrazam sobie zycia bez Niego.Kulminacją jest chwila,kiedy dochodze do wniosku,ze chce uciec,zniknac...albo niech On zniknie.Czyzby uspione emocje dawaly o sobie znac w ten sposob?A może faktycznie zwariowalam????Przeciez jest obok mnie,wspiera mnie,czuje jak Mu zalezy i kocha?A moze boje sie panicznie Go stracic i stad te mysli,przeksztalcone przez natrety?Moze panicznie boje sie stabilizacji ?

Ehhh zanudziłam ale...moze ktos pomoze...
Pewnie jest w tym jakiś sens...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 mar 2013, 22:19

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 26 mar 2013, 19:53
A moze boje sie panicznie Go stracic i stad te mysli,przeksztalcone przez natrety?Moze panicznie boje sie stabilizacji ?

To chyba to . Lęk przed wielką stratą powoduje odreagowanie w natrętach. Ja tak to widzę .
Jeśli tak Cie to męczy czemu nie odwiedziłaś dotąd psychiatry , psychologa?
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez rudzik1122 26 mar 2013, 20:12
Kalebx3 napisał(a):
A moze boje sie panicznie Go stracic i stad te mysli,przeksztalcone przez natrety?Moze panicznie boje sie stabilizacji ?

To chyba to . Lęk przed wielką stratą powoduje odreagowanie w natrętach. Ja tak to widzę .
Jeśli tak Cie to męczy czemu nie odwiedziłaś dotąd psychiatry , psychologa?



Czekam na wizytę.Zresztą jestem w takim dołku,że ostatnio nic do mnie nie trafia,nic nie jest w stanie mnie uspokoić.Może to jakaś parszywa depresja?...Zaczynam wątpić we wszystko co mnie otacza.Pogubiłam gdzieś wartości,sens...
Pewnie jest w tym jakiś sens...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 mar 2013, 22:19

Natręctwa myśli...

przez qwertyqq 26 mar 2013, 20:44
Gdybyś męża nie kochała, nie napisałabyś tematu na forum. Widać, że Ci na nim zależy.
Musisz troszeczkę przestać ufać swoim myślom, a wierzyć w przekonania.

Masz prawo w chwili, gdy jesteś zła, zamknąć się w sobie.
Czasami po prostu wolimy nie wpuszczać kogoś do naszego świata.

W małżeństwie liczy się jednak szczerość. Dlatego ukrywanie przed nim, gdy zapyta, swojego problemu też nie byłoby na miejscu. Jako mąż powinien zrozumieć Twoją sytuację. Kocha się w zdrowiu i w chorobie.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
06 gru 2012, 17:51

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 27 mar 2013, 09:31
rudzik1122, pewnie w ten sposob ujawania sie Twoj lęk przed bliskościa..boisz sie sie zaufac, bo boisz sie, ze znow zostaniesz skrzywdzona...dlatego 'bronisz' sie natrectwami..zamiast przyznac sama przed soba, ze boisz sie straty

-- 27 mar 2013, 08:36 --

oohwowlovely napisał(a):qwertyqq, glupio to zabrzmi, ale nerwica natrectw u mnie jest przyczyna tego,ze ogladalam serial o seryjnym mordercy. Zaczełam sie interesowac psychika seryjnych mordercow i zaczelam sobie wkrecac,ze moze ja tez mam jakas zadze zabijania. Potem doszly te o pedofilii.
Ale juz od paru dni jest spokoj :)



skad ja to znam...dokladnie tak samo miałam:) Nie jestes ani psychopatka ani pedofilka...masz dobrze uksztaltowany kregopslup morlany i w zyciu nie zrobilabys krzywdy innej osobie...gdyby bylo inaczej nie odczuwalabys tak strasznego lęku na sama mysl o zrobienu komus krzywdy. Po prostu boisz sie utraty kontroli nad soba...byc moze tez masz problem z wyrazaniem zlosci...stad agresywne natrectwa. Z czasem bedzie lepiej:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Natręctwa myśli...

przez Strzyga 27 mar 2013, 12:18
a to nie jest tak, że jak się pozbędziecie nerwicy to ona i tak wróci bo macie zaburzenie trwałe osobowości?

lub odwrotnie?
Strzyga
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 27 mar 2013, 12:25
Strzyga, po to jest wlasnie terapia zeby hmm w pewien sposob przebudowac osobowosc...na terapii uczymy sie wlasciwych rekacji, rozumienia emocji, itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Natręctwa myśli...

przez Strzyga 27 mar 2013, 12:30
bedzie.dobrze, wiem, dlatego korzystam z terapii.

Ale ja jako nastolatka czesto mialam nerwice same z siebie, teraz mam problem glownie osobowosciowy, a kiedys inaczej... no nic, tak tylko pisze... dziele to wszystko technicznie po prostu, bo inaczej nie umiem na razie...
Strzyga
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez rudzik1122 27 mar 2013, 20:52
Strzyga-techniczne dzielenie-dobrze powiedziane:)Tłumaczę sobie większość tych paskudztw,w wyuczony sposób,który jak na razie nie pokrywa się z prawdziwym odczuwaniu pewnych emocji.To tak,jak dawno temu z napięciami.Kiedy tysięczny raz lądowałam w pogotowiu z bólem szyjnego odcinka kręgosłupa,nie chciałam słuchać,że to napięciowe...wolałam wersję "uraz" albo tajemnicza choroba.W przypadku obecnych natrętów,przysposobiłam myślenie,że nie kocham,a wersja ze strachem,jest jak film science fiction:)
Pewnie jest w tym jakiś sens...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 mar 2013, 22:19

Natręctwa myśli...

przez oohwowlovely 28 mar 2013, 14:33
byłam we wtorek u psychologa i jak mu powiedzialam,ze mam mysli o pedofilii to zaczal sie ze mnie smiac i powiedzial "kobieta pedofilkA HAHAHA " zaczal mi tlumaczyc,ze jest pewny,ze nie jestem zadnym morderca ani pedofilka tym bardziej. ze jak bym byla, to bym sie nie przejmowala tym i nie przyszla do niego, tylko planowala jakies morderstwa :D troche mnie to uspokoilo, wiadomo,ze jeszcze nie do konca ufam sobie, ale jest juz lepiej. wytłumaczyl mi,ze mam te mysli stad, ze tak naprawde nie chce nic nikomu zrobic i sie boje tego,ze kogos skrzywdze. tez wam zycze, zeby sie wam polepszylo :) Wesołych swiąt.
oohwowlovely
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do