Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez AW34 31 mar 2012, 01:17
Rindpvp - bardzo Ci dziękuję, że zauważyłeś mój wpis i odpowiedziałeś.
najczęściej lęki mam przed zaśnięciem, natrętne myśli (które notabene wywołują lęki) nie wiem, chyba też wtedy. muszę poobserwować. nie wiem, czy to już klaustrofobia, że mi niedobrze w windzie, czy tylko choroba lokomocyjna, którą niestety mam ostrą. na pewno nienawidzę być unieruchomiona. sytuacja: mąż siada na kołdrze, co mi ogranicza ruch, od razu się duszę. on się trochę podśmiewa, ale to jest masakra dla mnie. jeśli chodzi o przeszłość najgorsze są wspomnienia związane z poczuciem wstydu lub winy. masakra po prostu. nie mogę się od tych myśli odgonić. myślę np że wciąż żyją ludzie, którzy mogą pamiętać, że zrobiłam głupotę. i nic nie pomaga zrozumienie, że nie było to dla nich na tyle istotne, żeby to pamiętać. ja pamiętam i nie umiem sobie wybaczyć, że byłam taka głupia na przykład. jeszcze inna rzecz: myśli o tym, że coś złego stanie się dziecku, do pewnego stopnia wydają mi się normalne, ale chyba nie w takim natężeniu, w jakim występują u mnie. w dodatku mój upór mimo, że może kiedyś mi się przyda, teraz powoduje totalną blokadę. no i do tego skłonność do depresji nie pomaga. myśli, że to wszystko bez sensu i po co się leczyć, skoro to i tak nic nie da. najdziwniejsze jest to, że rozumowo ogarniam wszystko i wydaje mi się, że to wszystko nie jest takie trudne.
ach, jeszcze jedna rzecz: często wiem, jak się zachować w danej sytuacji, a robię coś zupełnie innego, czego żałuję ale i tak idę w zaparte w razie draki. zupełnie, jakby ktoś inny działał, a ja jestem gdzieś w środku uwięziona. tego zupełnie nie umiem wyjaśnić. nie wiem, czego to może być objaw. :(
mam nadzieję, że jakoś przebrniecie przez chaotyczność moich wypowiedzi. nie jestem dobra w opowiadaniu o sobie :oops:
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 31 mar 2012, 18:29
Uwięzienie to takie typowe uczucie podczas nerwic itp. Też miewam jeszcze myślenie że mojej mamie może się coś stać ale wtedy działa we mnie przeciw typu żyj teraz, nie możesz żyć przyszłością bo jej nie znasz, teraz twoja mama żyje i nic sie jej nie dzieje. Stanie się coś to będziemy się przejmować. Aw34 czemu przejmujesz się ludźmi, ludźmi którzy nie mają wpływu na twoje aktualne życie, nie są Ci bliscy? Co Cie oni obchodzą? Z perspektywu czasu każdy wydaje się być dla siebie głupi, prawdziwe wartości poznajemy poźniej ;). Warto też walczyć jeden na jeden z lękami. Nie powstrzymywać ich czynnikami zewnętrznymi takimi jak leki uspokajające bo to gówno daje a ruszyć się raczej do wewnątrz i tam się z tym rozprawić, ogarnąć co się dzieje podczas lęku bo lęk przed lękiem jest najgorszy. Trzeba również zmotywować się i iść w miejsca które powodują u Cb paniczny lęk, tam walczyć i przekonać się o braku zagrozenia, włączyć racjonalne myślenie (to najważniejsze)i znaleźć w internecie skutki stanów lękowych typu zawroty głowy w skrajnych przypadkach omdlenia :D. Musisz sobie powyłączać wszystkie koła nerwicowe które zostały przez twój mózg stworzone.
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez psst_ona 31 mar 2012, 22:36
Witajcie,
Mam 29 lat, nn od wczesnej podstawówki. Tzn wtedy zaczeło mnie to zniewalać. Teraz juz nie wiem co jest tu niewolą - co jest nn, a co jest mną. Mam w sobie anomalie, które po tych wszystkich latach juz traktuje jak normę, a nn zaburzyło mi tyle sfer mojego zycia, iz juz nie jestem w stanie rozróżnić gdzie jestem czysta, która emocja czy myśl należy tylko do mnie, a która jest zatruta przez nn. Tak sie do tej niewoli przyzwyczailam, ze dopiero od roku chodze na psychoterapie. Pomaga bardzo, duzo uswiadamia, rozwija, odkrywa, mobilizuje, ale natrectwa szaleją nadal :D Łykalam tez ze smakiem asertin. Bylo rewelacyjnie, bo serotonina dawala mi megarausza pozytywnosci. Czyli w upojnym szzcęściu pól godz targalam za klamke sprawdzajac drzwi. Teraz odstawilam leki - czulam sie na nich jakbym rezygnowala z siebie. Narzucaly mi zmieniony nastroj nie pomagając w zasadniczym problemie. Dzis sobota, mialam wolny dzień. Połowe dnia spedziłam na chodzeniu po mieszkaniu sprawdzając czy przedmioty są symetrycznie poukladane i czy kurki w lazience pozakręcane. Kiedy w końcu udało mi sie usiaśc na komputer (nie lada wyczyn ! ) i znalazlam interesujący mnie artykuł ( czytuje ktos Kundere? ) nie potrafiłam zacząc go czytac. Siedze wygodnie, ciepło w domu, spokój, cisza, kot śpi, bezmiar czasu, mieszkanie poukładane jak od linijki, przed oczami swietny tekst i perspektywa intelektualnej przyjemności. A ja nie umiem sie skoncentrowac, nie potrafie zacząc czytac. Jak juz zaczynam, to czytam mechanicznie nie rozumiejąc tekstu i wracam co chwila do poczatku. Jestem bardzo ciekawa tego co czytam, ale niezrozumiale sie blokuje na to. Rosnie we mnie dziwne napiecie, robie sie drażliwa. Wkurwiona onanizuje sie. Wtedy napiecie jakby mija. Moge zaczac czytac. Czytam juz spokojniej, ze zrozumieniem, jest niby ok. Ale kiedy koncze tekst mam wrażenie ze go zapominam, ze go nie zrozumialam ( choc moge cytowac fragmenty ). I zaczynam czytac go ponownie. I tak dzieisec razy.. albo i wiecej, nie wiem, juz nie licze od lat. Zanim wysle tego posta tez go x razy przeczytam. A kiedy juz go zamieszczę, bede na te strone wracala i go czytala ponowne y razy. Kiedy odwiedza mnie znajomy i siada na łozku, ja mysle tylko o tym ze robi na nim fałdy. No i ze mu kawa kapie na stolik ( fleja :D ). Jka pójdzie bede sobie robiła we łbie retrospektywe naszej rozmowy i analizowala co mu mówilam i jak on to odebral. Wstaje dobra godz wczesniej aby zdazyc z wyjsciem z domu ( wiecie, musze zrobic godzinny obchód z kontrola symetrii i zakreconych kurków :D - a mieszkanie cale 32 m kw ). Ale wiecie co mnie najbardziej irytuje w tym moim kabarecie? To, że zyje na ćwierć gwizdka. Ze moje zycie jest jak ksiązka któą czytam, patzre na nie z zewnatrz. Nie moge w nim w pelni uczestniczyc, doznawać, odczuwac, bo od pelnego ( 'pełnego' - dobre zarty, aby choc 'częsciowego' ) poznania odciagaja mnie te skurwysyńskie mysli, obsesje, natręctwa. Nie moge sie skupic, wykorzystac intelektu, pracowac. Nie moge sie cieszyc chwilą, poczuć ją, doswiadczac. Na rzeczywistosc patzre jak na eksponat w muzeum - mozna ogladac ale nie dotykać, nn mi nie pozwala dotknąc. Emocje mam jak supeł - na zewnątrz usmiechnieta, ale w srodku spieta, drazliwa, niespokojna. Boje sie ze ta napieta cieciwa kiedys puści. Nie umiem sie wyluzowac, zrelaksowac, marze o odpoczynku... Nie wiem jaki to stan usiąsć i poczuc sie spokojnie. Ja wstaje rano i mam umysl na bezdechu. Czuje sie, jakbym nie byla sobą, czy tez ze soobą. Ja nie zcuje siebie. Ja sie zcuje, jakbym siebie nosila na swoich plecach jak wielki garb, ciezar. Wiecznie siebie dźwigam. Kocham muzyke i seks. Bo to sa tak napastliwe osobliwości, iz potrafia sie przebic przez moje nn. Nawet kiedy mysli truja mi umysl, to uszy nie moga sie obronic przed dźwiekami. No i muzyka jest niematerialna, nie podlega symetrii... I nie ma tresci werbalnej czyli nie podlega analizie. A seks? Podobnie jak muza, przebija sie przez moje nn swoja zmyslowościa... Ale czasem mysle ze to pulapka fizjologii tylko. Poza tym teraz mam etap przyjemnej melancholii i swiadomej izoloacji, wiec seks tylko w pojedynke u mnie. Jestem bardzo zmeczona moim nn. Strasznie siebie lubie. Szukam siebie codziennie i kocham te cząstki które znajduje. Ale szlag mnie trafia ze nie umiem od tego gówna sie uwolnic i tyle siebie mi ucieka. Jak Wy znajdujecie siebie? Z czego czerpiecie przyjemnosc? Jak czytacie siebie? Jka sie uspokajacie? Ja z nikim o tym nie rozmawiam. Poza psycholog moją. Zewnetrznie to u mnie nie do rozpoznania. A nad moja 'rosyjska duszą' i akrobatyczna emocjonalnoscia poczatkowo wszyscy sie zachwycają. Potem jednak nastepuje przesilenie i zawsze ktos wysiada. Męczy mnie to wszytsko. Bardzo.
Wybaczcie egozim, ale pierwszy raz ujawnaim to komus na zewnątrz.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 mar 2012, 20:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 31 mar 2012, 22:40
Ojeej znowu musze czytac! :DD

-- 31 mar 2012, 22:47 --

No najbardziej mnie zainteresował fragment o onanizacji :D. Dobra, koniec żartów. Przedstawiłaś większość NN oprócz stanów lękowych,1: upewnij się że jak nie zakrecisz tych kurków to czy dostajesz ataku paniki. Od tego trzeba zacząć. Kolejne pytanie 2: to czy terapia Ci pomaga? Next:3: Jakie miałaś dzieciństwo? Czy czegos sie wtedy bałaś, czy coś budziło twój niepokój? 4: Jak przebiegają twoje ataki paniki? Czego się wtedy boisz? 5. Czy pomyślałaś kiedyś że niedobór magnezu potrafi rozjebać Ci organizm pod względem układu nerwowego? Warto go uzupełnić. Co do natrętnych myśli zacznij racjonalnie myśleć, włącz krytyczne myślenie które przez ile? 15 lat, miałaś stopniowo obniżane. Objawy objawami,a przyczyna NN gdzieś jest i to nią trzeba się zająć.
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez psst_ona 31 mar 2012, 23:08
czytanie dobra rzecz ( jak i onanizm ), nie robi odcisków na oczach jak klamki od drzwi na dloniach :D to calkiem bezpieczna strefa. fizycznie przynajmniej ;)
hmm... i pierwszy raz ktos mnie wita slowem 'ojeej' :D
1. tak, dostaje ataków paniki. mam wizje sasiadki z dolu w roli utopca i nie usne do rana nawet z najlepszym facetem w lozku.
2. pomaga, tak... na wielu polach, ale na tym z nn jeszzce stoje w miejscu ;/ ale to dopiero rok... ( optymistka )
3. pominmy temat bo dzis nie haloween :D poza tym ja tu nie chce eksportowac swojej biografii.
4. do tego sedna nie dotarlam. to ogólnie nieokreslony brak bezpieczenstwa. mój umysl tego nie definiuje jeszcze a swiadomosc nie odczytuje.
5. łykam codziennie magnez z B6 + omega 3
Co do racjonalizmu calkiem racjonalna rada... Obiektywizmu nawet u mnie dostatek, ale nastepuje tutaj zgrzytliwy dysonans z emocjami. Ludzie, ja nie chce potwierdzenia czy zaprzeczenia tego co mi jest. Ja wiem co mi jest, mam kliniczne rozpoznanie. Ja chce tylko wymiany mysli z kims kto ma podobnie. Kto szuka siebie w tym metliku i czasem sie odnajduje...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 mar 2012, 20:59

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 31 mar 2012, 23:14
Sorki, w tym Ci nie pomogę. Ja od razu jak dostałem ataku paniki jadąc rowerem o 23 z wilanowa w wawie ogarnąłem ze cos jest ze mną nie tak i miesiąc później dostałem kolejnego ataku to juz poszedłem, i po kolejnym miesiącu wiedziałem o tym gownie wszystko. Nie chodowałem tego. Dzisiaj jestem wolny, na razie....
Jeżeli chcesz ze mną pogadać jakoś szybciej to masz gg 11936815 tam moge Ci opowiedziec co i jak tam ze mną było, tu mi się troche nie chce pisać tym bardziej że raz juz mnie ktos obsmarował za rady xD
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tahela 31 mar 2012, 23:21
psst_ona,
cześc nerwica natręctw potrafi dac popalić ja ostatnio byłam transeksulaistą, pod wpływem filmu dokumentalnego, w sumie wiedziałam ,ze to nie jest prawda bo lubie chodzić w sukienkach i sprawia mi to przyjemność a jednak ciagle myślałam czy nie jestem i czy nie powinnam zacząc zbierac kasy na operacje zmiany płci debilstwo jakich mało ale cóż,, minęło ,ale czasem się przypomni ja np, teraz jak weszłam w ten wątek ;)
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez AW34 31 mar 2012, 23:21
Rindpvp nie ma takich miejsc, które wywołują u mnie lęki. a jeśli chodzi o racjonalne myślenie i krytycyzm to u mnie jest cały czas włączone. w kółko powtarzam sobie w chwilach lęku i natrętnych myśli, że nie ma to sensu, że przecież już było minęło, albo, że nie dzieje się teraz. a strach i tak mnie dusi. dlatego coraz pewniejsza jestem, że pójdę na jakąś terapię. jestem zmęczona walką ze sobą samą, nie lubię siebie, nie chce mi się ze sobą przebywać, jak jestem "taka". a propos dzieciństwa (wprawdzie mnie o to nie pytałeś ;) ) bardzo długo miałam jazdy przed zaśnięciem, żeby opracować plan ucieczki przed pożarem, czyli co zabrać w jakiej kolejności itepe. jak się gdzieś pomyliłam, to zaczynałam od początku. miałam też świra z zagnieceniami pościeli, potrafiłam w nocy budzić się, żeby wygładzać prześcieradło, czy kołdrę.

psst_ona nie mogę powiedzieć, że rozumiem wszystkie Twoje nn ale niektóre na pewno! mam nadzieję, że terapia pomoże Ci się pozbierać i pokochać całą siebie, nie tylko odnalezione "fragmenty"
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 31 mar 2012, 23:29
Musicie obie zachamować koło natręctw, naprawdę się da a życie bez tego gówna jest piękne i jest naprawdę o co walczyć. Łapcie się za przyczynę dziewczyny a złapiecie też rozwiązanie natręctw :) Ja miałem tylko natretne myśli.
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez Quantum 01 kwi 2012, 12:15
Ja mam intensywne myśli samobójcze oraz wiele innych (krzywdzenie innych i filozoficzne rozważanie tego itd. itp.), które wywołują u mnie przekonanie, że mam schizofrenie albo psychopatię/socjopatię. Apatia . Rzadko chodzę do psychiatry (byłem tylko raz, miesiąc temu, następna wizyta za kilka dni).
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
05 lis 2011, 16:19

Natręctwa myśli...

przez psst_ona 01 kwi 2012, 13:55
Rindpvp - dzięki za oferte ;)

AW34 - czy krytycyzm i racjonalizm Ci pomagaja? czy ktos z Was da rade usłuchac swoich racjonalnych tłumaczen? Ja mam np pierdolca na punkcie swojego obrazu w oczach innych. I swiruje ze nie mam kontroli nad tym, jak ktos mnie postrzega, bo to ode mnie niezalezne. Moge napisac rozne rzeczy, dobre i zle, ale kazdy i tak to odbierze po swojemu, subiektywnie. I czytanie 20 razy tego samego postu nic nie da. I widze tu przyczyne swojego lęku, racjonalizuje go, ale natrectwa pozostana i to co pisze na bank znowu bede czytala 10 razy i analizowala. Tak samo powtarzam cos komus x razy. Upewnaim sie ze mnie zrozumial tak jak chce, w takim sensie w jakim chcialm to przekazac. Juz nie mowiąc ze odciski na dloniach i poluzowane klamki zaświadczaja ze drzwi są na bank zamkniete. A nawet gdyby byly otwarte to swiat sie nie skonczy, nikt mnie tu nie zamorduje, nie okradnie, powietrze mi nie ucieknie. Racjonalizacja jest non stop. Ale natrectwa tez są :(

Quantum - a masz cos, jakaś niszę, jakies miejsce, gdzie umiesz byc spokojny i bezpieczny? Jkas czynnosc Cie np uspokaja? Jest cos co Cie uwalnia od tych mysli i lęków? Czynnosc, miejsce, osoba, sytuacja? Macie cos takiego, jaks swoją ucieczke? ( alkohol sie nie kwalifikuje )

tahela - ja sie boje ze mam np guza, raka, jaks chorobe bezobjawowa ktora we mnie siedzi cichutko i zabije bez upzredzenia. I ze moje dziecko 9 letnie zostanie samo, ze je osieroce. Ja mam tego tyle w sobie, ze na forum za malo miejsca aby to opisac... Pisalas ze 'mineło samo'. A pojawilo sie na to miejsce cos innego?

Bierzecie leki? Jakies efekty po czyms konkretnym? Ja braalm SSRI i benzo. Bo SSRI fajny nastroj, motylki w glowie ale z natrectwami w tle. Po benzo spalam i niedowalona chodzilam ( tylko doraxnie benzo byly ). A u Was?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 mar 2012, 20:59

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez AW34 01 kwi 2012, 15:54
psst_ona taaa pomaga ;) krytycyzm i racjonalizm swoje, a myśli i odczucia swoje. niestety. uświadomiłaś mi coś też! zawsze myślałam, że mam gdzieś, co inni sobie o mnie pomyślą i tak jest. w pewnym sensie :lol: bo jak się okazało, też czytam milion razy to, co napiszę. poprawiam posty, żeby być dobrze zrozumianą. a jeśli już w ogóle zdarzy mi się rozmawiać o moich odczuciach to gadam jak nakręcona w kółko o tym samym, żeby ktoś DOKŁADNIE wiedział, co mam na myśli. szukam porównań i słów na określanie tego samego. próbowałam kilka razy chodzić do lekarzy. jeszcze jak mieszkałam w Polsce. ale nie dało to niczego. i zniechęciło mnie to na długie lata. tym bardziej, że te natręctwa przychodzą i odchodzą. a może dokładniej: są słabsze i silniejsze.


Quantum pomagają Ci te wizyty?

Rindpvp ja mam podejrzenia, z czego to u mnie wynika. ale nie mam wiedzy "technicznej", jak sobie z tym poradzić.
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 01 kwi 2012, 16:55
Psycholog powinien was wlaśnie uswiadomić technicznie :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tahela 01 kwi 2012, 17:27
psst_ona,
na razie nie ,ale to jeszcze tydzień nie minął pojawi się coś innego, z pewnością,ale powiem ci ze najgorzej to w to wierzyć, ja staram sobie tłumaczyć ,ze to nie jest prawda i to dział, czyli znika strach a zostaje natrętna myśl, która mnie prześladuje i znika po pewnym czasie, oczywiście wraca a jak wraca to zawsze ze strachem ,lękiem i od nowa trzeba ,ze to nie jest prawda i jak i jak już wiem,ze nie jest prawda to zostaje natrętna myśl i ona sie jeszcze pojawia jakiś czas aż znika i tak aż do powrotu,
mnie wchodzą jeszcze kompulsje czasami, które rozładowują ten strach i napięcie związane z myślą i najtrudniej mnie opanować jest kompulsje szczególnie jak zostaję sama i nikogo niema obok, najtrudniej był przestać pstrykać światłem i chociaż bardzo kusiło to mówiłam, że to bez sensu i przestawałam później np. oglądałam telewizje i myślałam o tym pstrykaniu, po lekach jest łatwiej, i różne okresy w życiu już miałam jeśli idzie o nasilenie NN i nauczyłam się przerywać to koło właśnie, bo najgorzej poddać się myślą o tym, trzeba się nauczyć rozpraszać te myśli, nie jest to proste ,ale możliwe by sobie z tym radzić,
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do