Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Nel 26 lis 2011, 01:53
Rindpvp,
bardzo długo...leki biore głownie na urojenia przesladowcze, lęki i depresje...
generalnie wyciszam sie nieco po nich...mniej sie boje ....
znaczy boje sie ale bardziej to po mnie spływa....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 26 lis 2011, 01:55
A próbowałaś stanąć czysta (zupełnie bez leków) w sytuacji ekstremalnej dla twojej psychiki? Wiesz no, gorzej w sumie być nie może a terapia szokowa jest czasami odpowiednia. Przemyśl to by przestać brać leki i dostać napadu lękowego i walczyć z nim w tym momencie ;)

-- 26 lis 2011, 01:58 --

I nie musisz pisać przed każdym postem Rindpvp :P Wiem, że odpowiadasz do mnie a piszesz też o przeżyciach do użytkowników nie jest tak ? :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez Nel 26 lis 2011, 02:02
Rindpvp, sytuacje ekstremalne mnie zaskakują....i bardzo dezorganizują zycie, terapia szokowa wyłacza mnie an kilka dni z zycia....niestety walka nie jest moją najmocniejsza stroną :( zwyczajnie nie potrafię
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 26 lis 2011, 02:12
Bez walki tego nie pokonasz, rób małe kroki w takim razie, wyłączaj koła nerwicowe po kolei, nie trwaj w tym bo to pogłębiasz, weź się za siebie, ja próbuje z tym walczyć jednak wiem że to co mam to 1/1000 tego co ty masz, jednak moja nerwica zaczeła sie pół roku temu a po miesiącu wiedziałem prawie wszystko, długo tak z tym chodziłas? Pamietaj że jednak kiedys się wyleczysz ;)
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez Nel 26 lis 2011, 02:20
Rindpvp, pół roku to juz trwa mój ostatni (kolejny) nawrót depresji....a to zawsze zaostrza i urojenia i natrectwa i generalnie niechęc do życia ....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 26 lis 2011, 02:23
Hm, pół roku kolejny? to znaczy że wyszlaś z poprzedniego, przypomnij sobie jak wyszłaś z ostatniego odstaw te prochy bo tylko Cie wyniszczą i wpędzisz się w jeszcze gorszą rzecz niż teraz, np. uzależnienie a jak to psychotropy to chyba jeszcze gorzej, depresja chyba oznacza to , że nie masz obok siebie nikogo kto by się tobą zainteresował, tak samo jak lęk jest próbą ucieczki przed kimś, czymś np. psem lub wcale nie koniecznie rzeczą fizyczną , lecz np. dorastaniem ;)
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez Nel 26 lis 2011, 03:03
eh....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Natręctwa myśli...

przez ania_taka 26 lis 2011, 08:42
Rindpvp napisał(a):No właśnie o to chodzi ;). Ja dzisiaj miałem myśl, że moge zabić swojego przyjaciela bo miałem nóż obok akurat jednak próbowały u mnie wywołać lęk nie czyny lecz konsekwencje, że będe musiał uciekać, że moje życie mi ucieknie, łapiąc kontrę pomyślałem o poście tutaj na tym forum, który mówił, że myśli nerwicowe są myślami zupełnie do nas przeciwnymi i to mnie uspokoiło ;)

a czy Ty bierzesz jakieś leki czy radzisz sobie bez nich? czytając Twoje posty na prawdę można uwierzyć że można z tego wyjść :)
moja nn zaczęla się bez jakiegoś traumatycznego wydarzenia, słyszałam że przewlekły stres powoduje odkładanie w organiżmie jakiejś substancji kortyzol... czy jakoś tak i jej już nie można się pozbyć i to ona powoduje nieprawidłowe działanie neuroprzekaźników..... tak to wygląda u mnie i dlatego myśle że bede musiała na lekach jechać do końca życia. Moje odstawianie nie powiodło się, teraz wróciłam do 1/4 tabletki codziennie i powoli bedę zwiększać dawkę przynajmniej do 0,5tabletki dziennie. Szkoda że nie ma badań które mogłby stwierdzić powód neriwcy
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 26 lis 2011, 12:35
Każdy z nas, was boi sie stawić czoła temu patologicznemu lękowi który was trawi, niestety kiedyś trzeba będzie...
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tahela 26 lis 2011, 12:42
Rindpvp,
A ty sie nie boisz, kazdy sie boi , tylko trzeba sobie radzic z tym w zarodku, wyjść z tego sie nie da, ale można to tak zminimalizowac nawet bez leków zeby zyci normalnie i doprowadzić sie do satu gdy przez dłuzsze okresy czasu ma sie spokój i tyle a jak cos doopada to odrazu robic z tym porządek, zeby sie nie rozwinęło fdo stanu w, którym nie da sie zyc, chocoaz sa okresy gdy mniejszego i wiekszego nasilenia.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 26 lis 2011, 12:53
Nie wiem kto powiedział Ci, że z tego nie da się wyjść, może jesteś zniszczona walką z tym a może nic z tym nie robiłaś, miałaś inne podejście niz mam ja, też się boje ale w jednym przypadku, w nocy. Jeżeli tego nie zwalcze to pozwole nerwicy przejść dalej, pokonałem już lęk np. w dzień i on nie wraca więc można to pokonać w 100% a potem nawet o tym w dalszym życiu zapomnieć. Często jak pisze do kogoś to patrze ile ma np. postów, masz 3.3 tys. postów co oznacza że siedzisz tu codziennie i czytasz różne wątki sama sie przy tym nakręcając, tak z tego nie wyjdziesz, aczkolwiek gratuluje aktywności :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Natręctwa myśli...

przez Miss Cellophane 02 gru 2011, 00:10
@dune - wiem o co Ci chodzi z tym uśmierceniem matki...też miałam takie myśli! Koszmar!!! Za każdym razem gdy o tym pomyślałam, to potem ryczałam pół dnia :S na szczęście samo przeszło i dzisiaj już takich myśli nie miewam.

-- 01 gru 2011, 23:12 --

@ Rindpvp - ja stawiłam czoła swoim lękom. Już praktycznie ich nie mam... tzn. pojawiają sie czasami gdy jestem bardzo zdenerwowana, albo przed zaśnięciem, ale też w takich momentach staram się myśleć o czymś innym. Czasami się to udaje, a czasami nie :P
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 gru 2011, 23:44

Ci co mają natrętne myśli niech sobie to przeczytają!!

przez Miss Cellophane 02 gru 2011, 00:27
Wiecie co mi pomagało?? Powtarzałam sobie po każdej natrętnej myśli "to nieważne" i również robiłam sobie projekcje, że jestem zdrowa i że wszyscy się cieszą...pomogło :) Może nie na 100%, ale na 99% to tak!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 gru 2011, 23:44

Natręctwa myśli...

przez callichen 02 gru 2011, 02:13
Witam!
Postanowilam napisac tu na forum i opisac troche moje problemy. Dodam, ze po wielu latach zmagania sie z tym wszystkim odwazylam sie na wizyte u psychoterapeuty, czekam na termin (mieszkam za granica i ciezko bylo sie dostac do jakiegos polskiego lekarza) Mam mieszane uczucia, bo nigdy nikomu nie opowiadalam o tych moich lekach, stanach depresyjnych, myslach samobojczych i natrectwach. Nawet nie wiem ile to lat juz trwa, zaczelo sie od takich blachych rzeczy jak podczas chodzenia po chodniku, uwazanie aby nie nadepnac na linie, na przejsciu dla pieszych to samo, dotykanie niektorych rzeczy bo myslalam ze jak tego nie zrobie to cos zlego sie stanie. Te akurat minely, ale doszly z czasem inne, bardziej irytujace.. Teraz norma jest ze prawie kazde zdanie ktore uslysze, wypowiem lub pomysle literuje w glowie, licze ile ma liter cala wypowiedz i oczywiscie kazda wypowiedz musi miec parzysta liczbe liter, jak tak nie jest to dodaje do niej jakies slowo tak aby razem dawala parzysta liczbe liter. Czesto mysle o takich rzeczach jak smierc moich bliskich, nawet mam caly scenariusz w glowie, chociaz tak naprawde nie chce o tym myslec, to jest silniejesze ode mnie. Czesto tez drapie sie po glowie, wydaje mi sie ze mam straszny lupiez i tak potrafie sie drapac caly czas, albo pocierac dlonie bo wydaje mi sie ze sa brudne i tak pocieram je az do bolu. Jedna z bardziej denerwujacych rzeczy jest tez drzenie glowy, rak. To sie zdarza chociazby u fryzjera przy podcinaniu wlosow, nagle glowa im sie trzesie i nei umiem tego zatrzymac, to trwa kilka sekund. Czasem podczas rozmowy z kim, boje sie przez to nawet umowic z kims na drinka, nie potrafie normalnie uniesc kieliszka, czasem nawet podczas jedzenia sprawia to problem, boje sie ze zacznie mi sie trzesc reka i wszystko mi poleci. Mam juz dosc. Wszystko mnie irytuje, nie potrafie rozmawia normalnie z ludzmi, reaguje agresywnie na kazdy komentarz, kazda porade, cokolwiek pozytywnego, nic co kiedys mnie bawilo, teraz nie wywoluje u mnie nawet usmiechu. UDaje przed kazdym, ze jest ok kiedy w ogole nie jest. Mam niska samoocene. Kiedys kiedy jeszcze chodzilam do gimnazjum, mama zapisala mine do psychologa na badania moich mozliwosci bo mialam problemy w szkole, nie potrafilam odpowiadac na pytania nauczycieli, choc znalam odpowiedzi, kiedy bylam proszona o wygloszenie czegos przed klasa to mowilam ze jestem nieprzygotowana, bo tak strasznie balam sie upokorzenia, tego ze cos zle powiem. Do dzis mam problemy nawet z wyjsciem z domu. Kiedys bylo tak tak nasilone ze z domu wychodzilam do sklepu tylko wieczorami, zaraz przed zamknieciem wszystkich sklepow, bo myslalam ze ludzie patrza na mnie i krytykuja moj ubior, to jak chodze, jak wygladaja moje wlosy, myslalam ze na te chwile caly swiat skupia sie na mnie, ze beda mowic ze np znow mam na sobie te same spodnie ktore mialam w zeszlym tygodniu. Czasem na klatce schodowej wracalam sie do domu zeby zmienic np bluzke bo myslalam ze za bardzo sie wyglupilam ubierajac czerwona zamiast czarnej i kazdy bedzie sie na mnie dziwnie patrzyl. Rozpisalam sie strasznie i bardzo chaotycznie to wszystko napisalam, ale jest tego tak duzo i mialam straszna potrzebe wyrzucenia tego z siebie. Czasem mysle, ze zwariuje, ostatnio gdy coraz czesciej myslalam o tym, ze np samochod mnie potraci, ze dach mi sie w sklepie zawali na glowe, to ta mysl mnie nawet uspokajala, bo myslalam o tym, ze sa ludzie ktorzy beda za mna tesknic, a to glupie przeciez.
Tak wiec tyle ode mnie... Bede wdzieczna za kazda odpowiedz. Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do