Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Nel 11 wrz 2011, 21:12
bosz.....ale mnie ostatnio przeczołgują.... :cry:
nie do zniesienia....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 16 wrz 2011, 13:13
Witajcie. Od pół roku leczę się na depresję, ale wydaje mi się, że to nie wszystko...
Czy to są natręctwa? Jak staję na balkonie, przy otwartym oknie albo nam przepaścią, wydaje mi się, że mogłabym stracić nas sobą kontrolę i skoczyć bez powodu. Czasem boję się, że zrobię coś złego (fizycznie) mojemu mężowi, ten strach nasila się zwłaszcza po alkoholu, chociaż alkohol nie wyzwala we mnie agresji. Boję się, że zrobię coś strasznego i nie będę tego pamiętać. Czasami wydaje mi się, że ktoś coś powiedział - nie słyszę jako takich głosów, które mówią dłuższy czas i coś konkretnego, raczej jakby pojedynczy okrzyk, zawołanie - po chwili zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę to słyszałam i dochodzę do wniosku, że nie miałam prawa słyszeć "prawdziwego" wołania, bo np. jestem sama w domu a ściany mam grube. Obsesyjnie co jakiś czas łapię myśl, że jestem dla mojego męża obciążeniem - chociaż tworzymy naprawdę super związek, jesteśmy bardzo szczęśliwi, zawsze się wspieramy mimo różnych osobowości (ja typ rozkojarzonej artystki, on twardo stąpa po ziemi), ale uzupełniamy się doskonale, ideał - często mam takie myśli, że on jest za dobry, zbyt ułożony, żeby być skazanym na taką osobę jak ja, która do końca życia będzie miała nieuzasadnione doły, okresy, w których nie może się ruszyć, nie potrafi załatwić różnych spraw, bo boi się telefonować do obcych etc.
Czy powiedzieć o tym lekarzowi?

Często nie wiem, co jest ważne dla terapeuty - np. nigdy bym nie pomyślała, że obsesyjne drapanie strupów to natręctwo, raczej że to głupi nawyk, dopóki przypadkiem nie natrafiłam na artykuł na tym forum. Niektóre rzeczy wydają mi się naturalne - jak np. to, że jestem jedynaczką, więc mam wewnętrzny świat, w którym żyję, mam swoje scenariusze, przedmioty, określony zawód, dziecko itd. To po prostu bujna fantazja czy już sygnał dla psychiatry?
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 wrz 2011, 01:35
Sookol123 napisał(a):Monika1974 Czyli w grę chodzi tylko prywatny psychoterapeuta? Czy są również na NFZ? :bezradny:

Są na NFZ, ale potrzebujesz skierowanie od psychiatry na terapię wtedy.
Spróbuj.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez Sookol123 17 wrz 2011, 21:10
To jeszcze muszę iść do psychiatry? :shock:
Mi psychiatra kojarzy się z lekarzem, który zajmuje się osobami ciężko chorymi psychiczne. Wiem, że mój tok myślenia jest zły, ale już mam tak wpojone :(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 maja 2011, 21:31

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 17 wrz 2011, 21:17
Monika1974, mogłabyś napisać, czy o tym, co pisałam powyżej, mam powiedzieć swojemu psychiatrze?
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 wrz 2011, 12:14
Sookol123 napisał(a):To jeszcze muszę iść do psychiatry? :shock:
Mi psychiatra kojarzy się z lekarzem, który zajmuje się osobami ciężko chorymi psychiczne. Wiem, że mój tok myślenia jest zły, ale już mam tak wpojone :(

No jak chcesz mieć bezpłatną psychoterapię, w ramach NFZ....to tak, żeby wystawił Tobie na nią skierowanie.
A jeśli chcesz pójść prywatnie to nie musisz pójść do psychiatry. Będziesz płącił za sesje terapeutyczne.

girl anachronism, oczywiście, psychiatra musi wiedzieć o objawach, natręctwach etc.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Natręctwa myśli...

przez rina1991 29 wrz 2011, 20:53
a czy ktos z Was ma problem z rozróznieniem fikcji od rzeczywistosci? ja niestety mam . czesto mam agresywne mysli, ze chce komus cos zrobic, uderzyc kogos itp. Tylko, ze oprocz tych mysli zastanawiam sie czy je zrealizowalam, bo natretna mysl wywoluje wyobrazenia o jakies sytuacji a potem zastanawaim sie czy to zrobilam czy tylko pomyslam o tym. Wszystko wydaje sie byc strasznie realne ale czasem niedorzeczne. Jak obok kogos przechodze to musze patrzec na swoja reke, zeby miec pewnosc ze nikogo nie skrzywdzilam, ogladam sie za ludzmi, aby przekonac sie ze ida dalej (bo nic im nie zrobilam). Nie ma dnia zebym nie zastanawiala sie nad czyms, czy to zrobilam czy to byla tylko moja mysl. Czy ktos z Was ma podobnie?
Brałam leki Setolaft lecz zrezygnowalam bo poprawa byla chwilowa, o ile w ogole byla
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 lis 2010, 19:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 29 wrz 2011, 22:12
słuchajcie, jeśli ja dostaje nagle ataku paniki :zonk: , zaczynam się zastanawiać, czy aby coś źle nie zrobiłam w jakieś konkretnej sytuacji, np. błąd w jakiś papierach albo nachodzą mnie mysli, że pracy na zaliczenie nie podpisałam, ogarnia mnie silny niepokój to oznacza, że są natręctwa myśli? :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 wrz 2011, 23:33
kornelia_lilia, niekoniecznie. To może być właśnie niepewność, niepokój z obawy.
Jeśli obsesyjnie myślisz o pewnych czynnościach, sytuacjach, wykonujesz natrętnie czynności, wówczas wtedy można przypuszczać, że borykasz się z nn.
NN diagnozuje psychiatra/psychoterapeuta.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Miss_Stardust 01 paź 2011, 11:36
Witam, jestem tu nowa.

Mam zdiagnozowaną nerwicę, psychiatra zapisał mi escitalopramum, który biorę 2-gi tydzień i czekam na efekty.

Moim problemem są uporczywe myśli, że nie kocham mojego chłopaka :( Czuję się z tym okropnie, staram się walczyć ale jest jak na jakiejś równoważni - raz w jedną stronę, raz w drugą. Mój facet jest cudowny, wspiera mnie ze wszystkich sił, poza tym zanim zaczęły się moje problemy nerwicowe byłam z nim najszczęśliwsza na świecie... Te wstrętne myśli najintensywniej uderzają rano, po przebudzeniu - wtedy zaczyna mnie boleć brzuch i cała wariuję. Czy już zawsze tak będzie? :( Jak walczyć z czymś takim?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 paź 2011, 10:57

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 paź 2011, 13:29
Miss_Stardust, Możesz spróbować też psychoterapii oprócz leków.
Psychiatra nic nie wspominał o sesjach terapeutycznych?
Może poproś go o skierowanie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Miss_Stardust 01 paź 2011, 15:07
Nie, psychiatra na moje pytanie, skąd to się wzięło i jak się tego pozbyć odpowiedział mi: "Wie Pani, przyszło to i pójdzie". Generalnie powiedział mi, że moje zawirowania typu wytłumienie/wyłączenie uczuć i te wszystkie schizy mają źródło w nieuzasadnionym lęku, który pojawił się na początku choroby (dodam, że totalnie nagle i przy braku jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych... Byłam sobie najszczęśliwsza na świecie i nagle bum:/).

Zaczęłam sama interesować się tematem i aktualnie szukam psychoterapii w ramach NFZ w moim mieście (nie jest to takie proste). Martwi mnie tylko okropnie skąd mi się takie chore myśli biorą... Czy to jakieś przeniesienie lęku...

Nie chcę być pół życia na lekach i nie chcę zniszczyć sobie życia z powodu choroby :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 paź 2011, 10:57

Natręctwa myśli...

przez magnetyczna_zima 02 paź 2011, 15:34
witam,
znalazłam to miejsce i chciałabym się z Wami podzielić moimi przeżyciami, mam nadzieję, że dobrze trafiłam. W tym momencie mam 22 lata i czekam na pierwszą w moim życiu wizytę u psychiatry. Pierwszy raz objaw natręctwa myśli miałam w wieku 5 lat, choć pierwszy "atak" pamiętam słabo, doskonale przypominam sobie długie lata dzieciństwa w których powtarzało się dokładnie to samo - były to wulgarne myśli odnośnie boga i religii. Moja mama jest bardzo wierzącą osobą i nie mogła się pogodzić z moim problemem, wręcz pogarszała sprawę kiedy zamiast wsparcia otrzymywałam jedynie wstręt i pogardę z jej strony. Nie wiedziałam, że to choroba, jako dziecko myślałam że jestem jedyną osobą na świecie z taką przypadłością. Myśli te minęły, kiedy w wieku 16 lat stałam się osobą niewierzącą i przestały one mieć dla mnie znaczenie. Jednak moja nerwica przybrała inną formę. Przede wszystkim zakładam się ze sobą, jeżeli uda mi się taki zakład wygrać to znaczy, że w jakiejś kwestii mi się powiedzie, jeżeli nie to najczęściej zakładam się tak wiele razy, aż ilość wygranych będzie mnie satysfakcjonować, czasem kiedy jestem wyjątkowo zdenerwowana robię to tak wiele razy, że zapominam o co właściwie się zakładałam... mój zakład dotyczy najróżniejszych rzeczy, ale wyjątkowo upodobałam sobie ściganie się z samochodami, tzn. idąc chodnikiem staram się minąć np. znak drogowy zanim zrobi to samochód za mną. często są to zupełnie inne zakłady, nierzadko zupełnie niezależne ode mnie. czasem odczuwam też przymus wykonania jakiejś czynności zupełnie bez celu np. przymus spojrzenia na zegarek, kiedy wiem, że będzie 15:15 lub 15:51 i tak dalej. Ostatnio odkryłam, że nie radzę sobie z agresją. I tu moje pytanie, czy może być to powiązane z nerwicą? za niedługo pewnie dowiem się tego od lekarza, ale chciałabym znać także Wasze zdanie.
Posty
1
Dołączył(a)
02 paź 2011, 14:18

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez elwe07 07 paź 2011, 13:22
Między młotem a kowadłem w myśleniu....ratunku!
Witam! Choruję na nerwicę lękową którą jakoś tam opanowałam...ale raz na jakiś czas pojawia się u mnie nerwica natręctw w postaci moim większych lub mniejszych problemów w życiu,gdzie jedna myśl np rozwiązanie problemu generuje drugą myśl,dlaczego to rozwiązanie jest złe.I zawsze wychodzi na to,że nie ma rozwiązania na ten problem i zaczynam wpadać w czarną rozpacz,że będę się tak męczyć już zawsze.Często są to rzeczy bardzo dla mnie ważne i po prostu nie umiem myśleć o czym innym,a niestety mój umysł "wytwarza" tylko same czarne myśli i nawet jeśli przychodzi ulga to jest ona krótkotrwała...trwa to jakiś czas... mam powiedzmy kilka miesięcy spokoju a potem to wraca...ma też tak ktoś?
Ostatnio edytowano 07 paź 2011, 21:32 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
26 cze 2011, 23:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do