Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

witam wszystkich !!

przez Paulina15 31 maja 2007, 13:03
Nie pisałam juz dawno bo myślałam,że mi jest to nie potzrebne że se wmawiam że mam nerwice !! ale prawda jest taka,że mam :((
Przez dwa dni po rząd miłam takie shizy że to szok i jeszcze mnie troche trzymają !! Więc miłaom ohote skoczyc z balkonu poczuc jak to jest spadac i jak to jest umrzec !! Ze wszelki sił próbowałam sobie te myśl ytrzucicz z głowy robiłam wszystko żeby zaponiec o tej porobanej myśli, ale cuz cały czas mi się kołato po głowie !! Pokój i balkon rodziców omijam teraz wielkim szerokim łukiem !! Boje się wejsc do pokoju na balkon !! Nie wiem co mam zrobi :( Ale ja tak naprawde nie chcaiłam niczego takiego zrobi, ale ta myśli mi się kołatała po głowie!! Pomuscie mi co ja mam z tym zrobbi :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 maja 2007, 17:46
Lokalizacja
Poznań

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez cheyenne 31 maja 2007, 16:35
Ja nie biorę żadnych leków więc nie moge nic na ten temat powiedzieć. Nie byłam jeszcze u lekarza. Nie wiem co jeszcze musi się ze mną dziać żebym się wreszcie przemogła. Boję się, że z nerów zacznę się jąkać i całkiem się zakręcę. Wtedy nie powiem tego co naprawdę czuje a lekarz stwierdzi, że coś sobie wymyśliłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
20 maja 2007, 19:08

Tłumaczę się ze wszystkiego...komu?

przez Stokrota 31 maja 2007, 18:17
Czesc! czy miewacie cos tego typu że cały czas czujecie że ktoś z wami jest?
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 20:40 przez Stokrota, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez MaRiAnEk 31 maja 2007, 18:53
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:45 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

przez Stokrota 31 maja 2007, 20:41
MaRiAnEk dzieki. :D jak to mądrze brzmi.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

Avatar użytkownika
przez samotniczka 31 maja 2007, 21:05
Odkąd pamiętam, zawsze się tłumaczyłam innym, bez względu na to co robiłam. Tłumaczyłam sie zupełnie nieproszona, to tak jakbym usilnie szukala pozwolenia i akceptacji. Najbardziej absurdalne i bezpodstawne usprawiedliwianie się było zawsze, gdy osiągałam jakiś sukces. Czułam że nie zasługuję na uznanie, np jak dostaławałam piątki w szkole to mówiłam ze ściagałam, bo wszelkie wyrazy uznania były z mojego punktu widzenia nie do przyjęcia... Do tej pory tak mam, że gdy słysze komplement, momentalnie zaprzeczam. Wiem, ze to chore a mimo to mam trudność aby po prostu powiedzieć "dzięki" lub odwzajemnić się tym samym!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez anusia 31 maja 2007, 22:44
Mój Przyjaciel, nie może się także skupić na niczym, w jego głowie krążą natrętne myśli, że całe życie jest bezsensu. W takim przypadku, proszę spróbujcie mu pomóc...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez GRACJA 31 maja 2007, 22:49
Znam to uczucie i też tak robiłam. To chyba brak pewności siebie, niska samoocena. To tłumaczenie wszystkiego wszystkim - nie ma nic gorszego. Każdy ma prawo do swojego zdania, postępowania wg swoich zasad i nie należy się z niczego tłumaczyć. Posłuchaj innych, zobacz jak oni to robią i ucz się od nich. Najpierw zadbaj o siebie, a potem myśl o innych. Ja tak zaczęłam robić i naprawdę czuję się lepiej.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Pstryk 31 maja 2007, 23:07
Anusia bardzo chętnie, posadź go przed komputerem i niech nam napisze, co go boli. Rozumie, że bardzo Ci na nim zależy, ale ciężko tak pomóc komuś przez kogoś - rozumiesz. Niech pisze - to na pewno dużo mu pomoże!
Pstryk
Offline

przez robson 01 cze 2007, 16:18
Paulina. to przykre. Nie poddawaj sie chorobie. Ja tez mialem kiedys psychozy w stylu ze chce sie zabic nozem kuchennym. Moze to zabrzmi dla Ciebie smutno ale minęło dopiero po pobycie w szpitalu. Miałem tez schizy ze chce zabic kogos na ulicy, czy nawet panią na poczcie. Choc od tych strasznych chwil minęło juz 6 lat. bede je pamietał do konca zycia. Najprostszym rozwiazaniem problemu jest psychiatra i leki. Nie koniecznie od razu szpital. W moi przypadku bylo to niestety nieuniknione. Teraz mam wciąż natrectwa ale sie kontroluje. Nie mam mysli samobójczych.

Dodam jeszcze ze jedyne co utrzymalo mnie przy zyciu podczas tych smutnych psychoz to wiara w Boga a raczej lek przed piekłem. Bo czy samobójca moze trafić do nieba po smierci?
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 maja 2007, 14:37

przez Stokrota 02 cze 2007, 10:23
samotniczka, skoro osiągasz sukcesy to jest twoja praca a jak człowiek sobie zapracuje to jest jego. z kolei skoro potrafił na to zapracować to jego umiejętności na to mu pozwalają wiec znaczy że z góry sobie na to zasłużył :) A jak słyszysz komplement to na pewno na to zasłużyłaś przecież ludzie z trudnością mówią innym dobre rzeczy i skoro komuś wobec ciebie się udało to na pewno coś porządnego go do tego popchnęło i dało kopa żeby powiedzieć "ale super wyglądasz czy czegoś dokonałaś kochana!" pozdro!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:33 am ]
Gracjo mnie kontrolowała i stresowała mama i dalej to robi. i cokolwiek się dzieje w moim życiu jest szeeeeroko komentowane w domu. stąd nawyk tłumaczenia się w myślach temu "czemuś". najgorzej jest jak robie coś (oczywiście w moim pojęciu wyolbrzymione) złego bo przecież WYDAJE MI SIĘ że jak nie powiedziałam dzieńdobry to mi kowadło spadłoby na głowę...
:lol: 3majcie się kochane!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

przez sredniowieczna_panna 03 cze 2007, 12:08
moje objawy zniknely:)
tzn od jakiegos czasu bylo duzo lzej, ale czasami napadaly mnie schizy... ale i tego dawno nie bylo:) czasami pojawia sie jakas glupia mysl, ale kaze jej spadac i ignoruje ją, zamiast koncentrowac sie na wyrzucneniu jej z glowy, bo wiem, ze jest niczym innym, jak glupią obcą myslą...i jest w tym względzie dobrze:)

pozostal problem koszmarnie niskiej samooceny i bezmiaru krytycyzmu wobec siebie oraz nadmiernej wrazliwosci - chociazby to, ze latwo sie wzruszam czy latwo wytrącic mnie z rownowagi, ba, sam a siebie latwo potrafię wytrącic z rownowagi i sie na siebie wsciec. Wczoraj popsulam sobie (i zapewne innym) przez to dzien:( i tego, ze odczuwam czasem rozne niepokoje... niedawno obudziłam sie w ataku paniki i musiałam wziac tabletke uspokajajaca i goraca kąpiel (nie myje sie chyba nawet w zime w tak cieplej wodzie... a w lato to juz szczegolnie... a tu masz..)... hmm
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

przez sredniowieczna_panna 03 cze 2007, 12:12
hm mam tak, jak Gracja i Samotniczka. Bardzo często próbuję tłumaczyć komuś coś, co robię i dobrze wiem, dlaczego. Wynika to z niskiej samooceny, jak z resztą wszystkie moje problemy. Z góry wiem, ze ludzie coś sobie pomyślą na temat tego, co robię, i to "cos" bedzie negatywne, więc wole sama im pokazac, ze zrobilam cos beznadziejnie, ze wyglądam zle, ze cos mi nie wyszlo, zaczyna sie tlumaczyc, dlaczego itp, bo wole, zeby oni widzieli, ze ja wiem o tym, ze tak jest!!! zdaje sobie sprawe z tego, ze to chore!!!! i ze to mi niszczy zycie i jeszcze bardziej oslabia samoocene:( I zdaje sobie sprawe z tego, ze ludzie czesci tych rzeczy nie widza, dopoki im tego nie pokaze!!!!!!!! :(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

przez Sigmund 04 cze 2007, 11:49
Witam! Jestem nowy na tym forum i chciałbym dowiedziec się czy ktoś z Was ma podobne objawy natręctwa myśli. Leczę sie od roku , a choruję od dwóch lat.Wszystko zaczęło się w wakacje 2005 roku. Czułem się wtedy jakoś dziwnie. Występowały silne stany lękowe. Bałem sie duchów, Prześladowała mnie wizja poruszania się przedmiotów. Wydawało mi się ,że za chwilę jakaś rzecz uniesie się, na przykład. nóź i zacznie lecieć w moją stronę. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Pewnego pięknego dnia spojrzałem w okno. Roztacza się z niego widok na bloki. I nagle pojawiła się niepokojąca myśl. Czy to nie dziwne ,że się nie przewracają?Wiem ze wydaje wam się to absurdalne , ale mnie to mocno dręczyło. Pomyślałem: to nienaturalne ,że budynki tak rzadko się przewracają. Zaczęło mi się wydawać niemożliwe zbudowanie czegokolwiek. Wtedy pojawiło się podejrzenie, że świat który mnie otacza jest nierealny. Nie dawało mi to spokoju. Stałem się przygnębiony i rozdrażniony.Najgorsze były jednak formy odlewnicze. Jak wracałem z Paryża autokarem, uświadomiłem sobie, że większość przedmiotów, które mnie otacza jest wykonanych z form odlewniczych. I znów pojawiło się silne przekonanie o niemożliwości zrobienia, tym razem, form odlewniczych. Później przeniosło się na prawie wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności. Wpadłem w panikę . Zacząłem gorączkowo szukać w literaturze fachowej odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie, ale ciągle pojawiały się nowe wątpliwości. Prześladowała mnie myśl o tym ,że wszystko co mnie otacza jest wytworem mego umysłu. Wyobrażałem sobie inny świat, rządzący się swoimi prawami, a siebie samego jako mózg tonący w kadzi, bądź jakiś inny twór, który podrażniany bodźcami elektrycznymi stwarza fałszywą rzeczywistość. Nie mogłem normalnie funkcjonować. Sytuacja była nie do zniesienia. Dodatkowo męczył mnie stan napięcia, to jest ciągłe kłucie w klatce piersiowej i trudności z oddychaniem. Po pewnym czasie pojawiła sie kolejna wątpliwość, która utrzymuje sie do dzis . Dotyczy ona prawdziwości wspomnień, relacji i pamiętników. Wydaje mi sie że większość z wyzej wymienionych źródel historycznych jest kłamstwem, gdyż ludzie tak naprawde bardzo słabo pamiętają to co wydarzyło sie w ich życiu i specjalnie wymyslają zdarzenia , które nie miały miejsca. Na argument, że przecież historycy dokonują analizy porównawczej źródeł i ustalają pewne fakty, odpowiadam tezą o spisku piszących wspomnienia, którzy razem przyjmuja pewną wersję zdarzeń tak by wszystko sie zgadzało. Powiedzcie proszę , czy ktoś z Was miał podobne problemy?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 cze 2007, 21:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 10 gości

Przeskocz do