Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez borsuka 15 lis 2010, 21:43
Jestem tu od niedawna i nie zdążyłam wszystkiego wyczytać.
Napiszcie mi co myślicie o moich natręctwach.
Oprócz wyobrażania sobie, że np. umieram, albo nasuwania złych myśli na temat bliskich pojawiają się czasami jakgdyby urwane z kontekstu przekleństwa, albo kawałki zdań z przekleństwami. Mam świadomość ,że to są moje myśli, ale jakgdyby były obce, niechciane, jakby nie moje inaczej formuowane. Kiedyś taki natłok myśli pojawiał się gdy byla bardzo zmęczona i miałam stresujący dzień w fazie zasypiania "półsnu" teraz dużo rzadziej ale w momntach pełnej śiadomośći np. gdy siedze sama przed kompem i coś robię.
Caly czas doszujuję się u siebie jakiejś poważnej choroby, choć 4 specjalistów oscyluje wokół nerwicy natręctw, (jestem na anafranilu, byłam na seroxacie).
.Jedna z lekarek po opowiedzeniu powyższych objawow stwierdzila "dziwne". Boję się, ze to początki czegoś poważniejszego, czy to nie jakie głosy słyszane w mojej głowie.
Ma ktoś z Was podobnie :-( ??
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2010, 22:58

Re: Natręctwa myśli...

przez borsuka 17 lis 2010, 22:57
Podbuduje mnie ktoś???
Czy milczycie żeby mnie nie załamać???
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2010, 22:58

Re: Natręctwa myśli...

przez refren 18 lis 2010, 00:25
Hej,
Nie spodziewaj się od nas diagnozy, skoro 4 specjalistów nie daje rady. Ale na Twoim miejscu zaufałabym większości i nie wkręcała się w żadną schizofrenię itp. Skoro masz skłonność do natręctw, to możesz sobie nieźle dowalić samym lękiem przed chorobą (niepotrzebnie). Jakbyś miała głosy, to chyba byś wiedziała, że słyszysz głosy?
Ja niedawno miałam natrętną melodię, nie słyszałam jej, ale mój mózg ciągle ją przetwarzał przez kilka godzin, jakby poza mną, strasznie nachalnie i nie mogłam się skupić na pracy. Bardzo męczące uczucie, też się przestraszyłam. Mam NN.
Problem z diagnozowaniem wynika też z tego, że różne dziwne doznania ciężko opisać, bo nie ma na nie języka. Często lekarz może się zasugerować jakimś sformułowaniem, bo mu się skojarzy z jakąś regułką, a jak to samo opiszesz innymi słowami, to mu się inna regułka uaktywni.
A paradoksalnie czasem "dziwne rzeczy" są lżejszego kalibru, zaburzenia osobowości są często nietypowe, schizofrenia zaś jest dosyć typowa.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez borsuka 18 lis 2010, 21:11
Dzięki refen, fajnie to sformuowałeś, właśnie mogę to nazwać przetwarzaniem czegoś przez mózg, bo w tym jest jakaś zasada. To się pojawia po czymś np. jestem wsród ludzi którzy przeklinają, to pojawiają się w myślach przekleństwa.
Na terapi bylam indywidualnej przez 0,5 roku, byłam wtedy bez leków i było dobrze, choć trudno mi zrozumieć, że mówienie o przeszłości , wyciąganie brudów z dzieciństwa i opowiadanie o problamach z pracy , małżeńskich obcej osobie, która reaguje bez uczuć oże coś dać. Czasami myśle, ze to był tylko przypadek, ze wtedy czułam się dobrze.
Czekam aż moja lekarka, która jest r ównież terapeutką wróciu z urlopu macierzyńskiego. Nie chcę się uzewnętrzniać znowu przed kimś innym...Cyba, że przyjacielem, ale takich chyba nie ma :-(
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2010, 22:58

Re: Natręctwa myśli...

przez onyx 18 lis 2010, 22:50
Mam natrętne myśli, które powtarzam w kółko jak zacięta płyta już nie na widzę siebie nie mogę ze sobą wytrzymać, mam dosyć!!!. Wytwarzam w sobie potężne napięcie że potem muszę się napić żeby to z siebie zrzucić. Jak tego nie robić ? jak nie budować tego napięcia, a jak już to jak skutecznie odreagować bo jak się zchleje jest najlepiej bo i ciało i umysł mi odreagowuje. Sport pomaga ale nie na tyle żeby z tego zrezygnować. Do dupy z takim życiem. A jak wy sobie radzicie z natręctwem i napięciem ?????????
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 sty 2010, 22:54

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez potegapodswiadomosci 04 gru 2010, 14:16
borsuka,
borsuka wejdz na mój temat natrętna watpliwosc ktory odswiezyłam,mamy podobne natrectwa..
Nasze WIELKIE JA(czyli mi prawdziwi), jest silniejsze niż nasze Małe Ja(czyli, nasze lęki i nerwice) i ciągle w to wierze!!
Dzieki trudnym doświadczeniom stajemy się silniejsi!
Posty
82
Dołączył(a)
31 mar 2008, 13:25

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez polo 04 gru 2010, 22:19
Virginia, ja zmarnowałem dwa lata życia na szukanie wewnętrznych konfliktów na terapii psychodynamicznej. A pół roku terapii poznawczo-behawioralnej plus ssri wyleczyło mnie skutecznie. Zapraszam na moje wpisy blogowe.
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 gru 2010, 16:45
polo napisał(a):Virginia, ja zmarnowałem dwa lata życia na szukanie wewnętrznych konfliktów na terapii psychodynamicznej. A pół roku terapii poznawczo-behawioralnej plus ssri wyleczyło mnie skutecznie. Zapraszam na moje wpisy blogowe.


Ty akurat zmarnowałeś, co nie znaczy,że inni go też zmarnują.
Fakt, nie każdy nurt terapii dla kazdego, ale proszę Cię......nie uogólniaj.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Natręctwa myśli...

przez ja111 05 gru 2010, 18:45
witam pierwszy raz zaglądam na tego typu fora.
może dlatego,że choroba ta a raczej jej objawy są dla mnie dość krepujące.
chodzę do psychologa ale dość trudno jest mi zapanowac nad natrectwami
np. kilka razy dokrecam kurki od gazu bojac sie że coś sie stanie, czytam różnego rodzaju etykietki na produktach po kilka,
kilkanaście razy co nie powiem jest dość meczace, wracam sie sprawdzajac czy zamknelam drzwi i wiele innych
czy macie podobne objawy?

[Dodane po edycji:]

Nie moge nad nimi zapanowac ponieważ wydaje mi sie ,że nie powtarzając danej czynności stanie sie cos złego
głównie chodzi tu o moich bliskich
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 gru 2010, 18:36

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 14 gru 2010, 20:35
u mnie działa taka metoda, powtarzam sobie wciąż, że to są tylko myśli a nie realne zagrożenia. A po drugie robię na przekór natręctwom, podam przykład: kiedy np. denerwuje cię, że coś krzywo leży, kładź to specjalnie krzywo i próbuj wytrzymać jak najdłużej. Za pierwszym razem może uda Ci się 5 sekund ale za 50tym razem uda Ci się już wytrzymać np. 10min, i powtarzaj sobie za każdym razem "np. długopisy leżały krzywo przez 10 minut i nic się nie stało, nie rozwaliło mi domu, nie umarłem ani nic złego się nie stało". Tak na prawdę trzeba uświadomić sobie, że nic się nie stanie jeśli zaprzestaniemy rytuałom czy obsesjom. RYTUAŁY I OBSESJE NIE SĄ PO TO ABY NAS CHRONIĆ PRZED RÓŻNYMI KONSEKWENCJAMI TYLKO ONE PRÓBUJĄ ZMNIEJSZYĆ LĘK PRZED KONSEKWENCJAMI. IM BARDZIEJ O CZYMŚ MYŚLIMY CZY WYKONUJEMY RYTUAŁY TYM BARDZIEJ ONE NAS MĘCZĄ I POWODUJĄ CORAZ WIĘKSZE NAPIĘCIE. To tak samo jak z lekami, im częściej je zażywamy tym bardziej się na nie uodparniamy i potrzebujemy większych dawek.
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Re: Natręctwa myśli...

przez ja111 15 gru 2010, 13:30
Wielkie dzięki :)
Staram się ale nie ukrywam , że często bywa to bardzo trudne .
W każdym razie NIE DAM SIĘ !!! i trzymam za Was wszystkich kciuki !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 gru 2010, 18:36

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 15 gru 2010, 18:29
prawda jest taka, że tylko my sami możemy sobie pomóc bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Mi czasem jeszcze pomagają takie myśli "spójrz na siebie, jesteś młoda, życie można wykorzystać na tyle sposobów, mogę podróżować, bawić się, robić co tylko zechce a Ty marnujesz życie na nerwice". Często kiedy wyobrażam sobie jak chce, żeby wyglądało moje życie to zaczyna mi być szkoda czasu na rozmyślaniu o nerwicy. 3mam za Was i siebie kciuki
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Re: Natręctwa myśli...

przez ironmike 15 gru 2010, 22:27
Cześć jestem nowy. Hmm, moje natręctwa? Jak przeczytałem co to jest, zrozumiałem, że mam to odkąd pamiętam. Teraz stało się to uporczywe. Zawsze wszystkim się bardzo przejmowałem. Gesty z nieparzystą ilością machnięć, bo coś się stanie, chodzenie omijając łączenia w płytach chodnikowych, boję się, że komuś coś zrobię czy coś w tym stylu. Ciężko, ale z tym nie było problemów. Czasami mnie też denerwuje analizowanie zachowań, czy myślenie w czasie rozmowy typu po co on mi to mówi? A może mnie to nie interesuje, nie chcę z nim rozmawiać, w rzeczywistości jestem zainteresowany rozmową :/ To pikuś, rzadko też mam myśli, że kogoś biję, też pikuś. Ale od niedawna mam dużo gorsze myśli... . Obawiam się, że jestem homoseksualistą. Wcześniej nie było żadnych przesłanek, zakochałem się w życiu 2 razy w dziewczynie, ostatni raz jakoś jeszcze w gimnazjum kilka lat temu. Jako, że do dziewczyn nie jestem bardzo śmiały, ktoś kiedyś spytał czy nie jestem homo :O No i od razu nabrałem sobie do głowy. Czasem wydaje mi się, że się podniecam na widok mężczyzny, coś tam na dole czuję, ale to taki dziwne i sztuczne nie takie jak kiedyś, rzygać mi się po tym chce i nie mogę patrzeć na siebie w lustro. Nie wyobrażam sobie związku homo, tym bardziej nie wyobrażam sobie co by rodzina powiedziała na taki układ, cierpię okropnie, odechciewa się żyć. Te myśli zaczęły się około 2 miesięcy temu, przez ten czas było okropnie, bałem się siadać obok kolegów, bałem się, że któregoś pocałuję, nachodziły mnie nawet myśli, że któregoś całuję :cry: :cry: Tak mnie to wewnętrznie niszczy.... . Czy mogę być rzeczywiście homo, a do tego mieć NN? Tego się boję.. . Mało tego, boję się, że jeżeli już znajdę partnerkę, to nic nie zdziałam :P Wiecie o co chodzi, że okaże się, że jestem homo, sprzęt nie zadziała, ona mnie rzuci, potem wszystko rozpowie, wszyscy zaczną uważać mnie za homo. Chciałbym mieć żonę i dzieci (tak mi się wydaje, wydaje mi się to całkiem normalne), ale boje się, że moje chęci są przyjęte ze środowiska i tak naprawdę jestem... homo... :why: . Wydaje mi się, także, że ostatnio i dziewczyny zaczęły mi się mniej podobać. Wspomnę też, że jak pamiętam swój pierwszy hmm wytrysk, że tak napiszę (mam nadzieję, że to nie podchodzi pod jakieś dziwactwa pisząc o takich rzeczach) to było to z powodu pań z gazety, potem działo się to częściej, aż koniec końców, doszło do tego, że teraz robię to po to, żeby udowodnić sobie, że to kobiety mnie pociągają. Oprócz tego, jak już wspominałem, boję się że sprzęt nie zadziała :( Koleżanka np. siądzie mi na kolanach, a ja się zastanawiam, zadziała nie zadziała? Potem znowu pytanie, jestem homo? Kiedyś pamiętam swoją sympatię z gim, wystarczyło za rękę złapać i już się działo. Co się zmieniło? To przez NN? A może rzeczywiście zmieniłem swoją orientację? To chyba najgorsza rzecz jaka by mnie w życiu spotkała. A może obawiam się tych myśli tylko dlatego, że boję się co powie rodzina, a tam w podświadomości jestem homo? Jak jestem gdzieś na imprezie u znajomych i trochę się pobawimy %, to zawszę podbijam do dziewczyn, bo fajne są. Do tańca wyciągam, nigdy nie latam za chłopakami w takiej sytuacji, wtedy o tym nie myślę, ale to pewnie przez wyluzowanie totalne. Nie chcę się tak luzować, bo tylko wpadnę w alkoholizm i będą 2 choroby. Kiedyś też, bardzo się obawiałem, że jestem chory na raka albo ktoś w rodzinie, ostatnio nawet myślałem, że mam schizofrenię. Teraz tych chorób się nic a nic nie boję, "wisi mi i powiewa" czy Ja będę chory czy nie, wszystko jedno who cares. Najbardziej się obawiam homo.... . W takim razie pytam po raz ostatni w tym poście. NN czy moje objawy są słuszne?

PS: Odkąd doweidziałem się, że to może być NN, jakoś łatwiej odrzucać mi te myśli, jak codziennie miałem dołek ciężki, z myślami, że jestem homo, tak teraz w ciągu kilku dni nie miałem głębokich dołków, bo wmawiam sobie, że to tylko NN. Czasami odrzucę i jest spokój, innym razem szukam jakiś przesłanek z dzieciństwa o mojej odmienności, jak powiem komuś dzień dobry, to zastanawiam się czy nie zbyt wysokim tonem powiedziałem te słowa, czy nie nadzbyt kobiecym i gejowskim, blee.

PS2: Boję się też, że kiedyś się zakochałem w koledze, tylko tego nie rozumiałem i nie wiedziałem i dlatego mogę być homo. To samo tyczy się tego, że myślę o poprzednich miłościach do dziewczyn jako mylnym myśleniu, bo wszyscy koledzy latają za dziewczynami, to ja sobie wmówiłem, że się zakochałem.

Chciało się to czytać komuś w ogóle? ;/
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 gru 2010, 16:41

Re: Natręctwa myśli...

przez Ally1983 20 gru 2010, 02:22
ironmike Ja przeczytalam Twojego posta. Nie jestem specjalista ale wydaje mi sie,ze Twoje obawy co do tego,ze jestes homo sa raczej wynikiem NN. Po prostu wkręciles sobie ten motyw,bo ktos ci to zasugerowal.I nie wydaje mi sie zebys byl homo od zawsze,bo bys o tym wczesniej wiedzial. przeciez takie rzeczy to sie wie?co nie?albo sie cos przeczuwa?dokladnie to niewiem,bo nie bylam nigdy dorastajacym chlopcem ani tym bardziej homo ;) miales wczesniej dziewczyny i z tego co piszesz to babki cie jaraja,wiec chyba nie ma sie czym martwic.Trzeba sie po prostu pozbyc tego motywu,tej NN.tylko,ze tu ci juz nie pomoge,bo sama mam NN i niewiem co z tym zrobic.Ja czesem wkrecam sobie jakis inny "mniej szkodliwy" motyw ale potem to i tak sie przeradza w cos czego nie moge opanowac,wiec jest to wyjscie tylko dorazne na krotka mete :D moze cos tu na forum znajdziesz?ja trafilam tu przez przypadek i az mi ulzylo,ze nie tylko ja jestem tak zaswirowana.Kiedys myslalam,ze moje myslenie,ze mam NN to jakas bezpodstawna obsesja ale teraz wiem,ze te mysli tez byly czescia NN.Jest to zamotane i meczace,totalnie meczace ale na pewien sposob odbieram to pozytywnie.choc jak mam zly dzien to wkurza mnie wszystko i rzygac mi sie calymi tymi natrectwami chce.ale z drugiej strony czy moje zycie byloby takie ciekawe i zakrecone gdybym byla "normalna"?moze po prostu jestem optymistka i tak sobie to wszystko tlumacze?najlepsze albo najgorsze jest to,ze jak czytalam posty innych uytkownikow o NN to co jakis czas myslalam "o,ja tez tak mam","ja tez tak robie" itp i odkrylam,ze sporo mi sie tego uzbieralo.A jeszcze nie tak dawno myslam,ze mam lekka nerwice.ciekawi mnie dlaczego to sie leczy antydepresantami?czy ja cos zle zrozumialam?po co mi antydepreanty jak ja nie mam depresji?a wrecz przeciwnie.Pozdrawiam wszystkich!
Ally1983
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do