Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez rina1991 07 lis 2010, 11:05
soneta napisał(a):
Mam dokładnie ten sam problem co Ty..
Co prawda moje myśli i zastanawianie się czy coś zrobiłam nie dotyczy kradzieży w sklepie, ale np czy ja faktycznie z kimś rozmawiałam, czy ja faktycznie daną rzecz przeżyłam, czy była odrealniona? Takie dziwne to jest uczucie, kiedy nie wiem,co się zdarzyło a co mi się wydawało (lub mi się śniło- mam często bardzo realne sny)..
I też mam natrętne myśli w głowie, słowa, których NIE CHCĘ użyć głośno, nie chcę o nich myśleć...ale one po prostu tam są...
Więc nie jesteś sama..

a rozmawialas o tym z lekarzem? czy to tez jest objaw nerwicy? dlugo juz masz takie problemy? ja od 3 miesiecy...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 lis 2010, 19:36

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez soneta 07 lis 2010, 12:02
rina1991 napisał(a):
soneta napisał(a):
Mam dokładnie ten sam problem co Ty..
Co prawda moje myśli i zastanawianie się czy coś zrobiłam nie dotyczy kradzieży w sklepie, ale np czy ja faktycznie z kimś rozmawiałam, czy ja faktycznie daną rzecz przeżyłam, czy była odrealniona? Takie dziwne to jest uczucie, kiedy nie wiem,co się zdarzyło a co mi się wydawało (lub mi się śniło- mam często bardzo realne sny)..
I też mam natrętne myśli w głowie, słowa, których NIE CHCĘ użyć głośno, nie chcę o nich myśleć...ale one po prostu tam są...
Więc nie jesteś sama..

a rozmawialas o tym z lekarzem? czy to tez jest objaw nerwicy? dlugo juz masz takie problemy? ja od 3 miesiecy...


U lekarza niestety nie bylam.
Pierwszy mnie olal i wyslal do domu z lekkim srodkiem nasennym, do drugiego nie moglam sie dostac - nie odbiera telefonow, w gabinecie kolejki jak stad do Mississipi a na wizyte u trzeciego dopiero czekam...
A takie problemy mam od ok. roku..
- I want to feel free with my mind, with my thoughts.. -
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:48
Lokalizacja
My Own Head

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez polo 07 lis 2010, 20:11
LukLuk-ja miałem coś takiego, że rozwój mojej nerwicy zwalałem przez parę lat na jedno proste wydarzenie-ze znajomy lekarz zakwestionował mój stan zdrowia (fizycznego) i że od tego wszystko się zaczęło (natrętne myślenie o tym, objawy fizyczne, lęki itd), ale z perspektywy czasu to nerwica jest w dużej częsci biologicznie uwarunkowana i jakby się nie rozwinęła wtedy to pewnie w innym czasie po prostu. Tak jak piszesz jednak-klucz do sukcesu na początku to przerwanie błędenego koła, czasem bez leków się nie da. Pozdrawiam.
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez Angel1987 07 lis 2010, 21:01
Witam!
Nie wiem czy dobrze trafiłam, ale mam nadzieję,że ktoś mi w końcu pomoże...
Otóż wszystko zaczęło się po urodzeniu dziecka, dokładnie 5 miesięcy temu.
Przed ciąża byłam bardzo pozytywną osobą, wesołą, rzadko chorowałam. Wszystko zmieniło się po porodzie, zaczęłam sobie wkręcać różne choroby,że mam np raka albo jakieś inne cholerstwo,czuję strach przed tym,że niedługo umrę a moje dziecko będzie się wychowywało bez matki:(
Mój dzień zaczyna sie od tego,że się budzę i od razu myślę o tym ,że niedługo umrę:( Dodam,że teraz bardzo rzadko wychodzę z domu, mój partner dużo pracuje więc cały czas siedzę w domu z dzeckiem i wtedy kiedy jestem sama to coś mnie najbardziej męczy.
Pomimo tego, odczuwam regularny ból mięśni, pleców, jaby takie promieniowanie po całym ciele, gula w gardle, czasami ból gardła, zaburzenia w oddychaniu,piekące oczy i td... Jak się budzę i nic mnie nie boli to czuje się dziwnie, zaczynam myśleć o chorobach i od razu coś zaczyna boleć,to gardło, to mięśnie i tak cały czas. Dodam jeszcze,że cały czas jestem zmęczona, nie wyspana, bo cały czas opiekuje się synkiem, nietety nie mamy rzadnej pomocy od babci albo innej rodziny, bo są za granicą,więc tak naprawdę przez 5 miesięcy nie miałan ani jednego dnia odpoczynku,czasu dla siebie,czasami nawet nie mam jak zjeść, bo mały płacze.Więc tłumaczę sobie,że to może przez zmęczenie? Narzeczony juz nawet nie chce słyszeć o moich chorobach,zaczął mnie olewać, więc jestem zupełnie sama z moją chorobą:(
Błagam pomóżcie mi!!!
Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 lis 2010, 17:47

Re: Natręctwa myśli...

przez refren 08 lis 2010, 00:16
No nie, co to znaczy, ze narzeczony nie chce słyszeć o tym, że źle się czujesz?! Czy to tylko Twoje dziecko? Nie jesteś maszynką do zasuwania przez całą dobę, jak nie chce słuchać narzekania, to niech Cię odciąży i pomoże... Przydałby się jakiś "autorytet", żeby go przekonać, może razem byście się wybrali do psychologa, na przykład najpierw Ty, a potem razem?... Przydałoby Ci się wsparcie, żeby wszystko przeorganizować.
Kiedyś psycholog doradził mi, żeby codziennie po przebudzeniu pomyśleć 3 pozytywne rzeczy, a potem zapisać. Polecam, lżej zaczynać dzień.
refren
Offline

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Robanix 08 lis 2010, 21:54
refren napisał(a):Przydałby się jakiś "autorytet", żeby go przekonać, może razem byście się wybrali do psychologa, na przykład najpierw Ty, a potem razem?...


Obawiam się, że facet może nie najlepiej zareagować na propozycję wspólnego wybrania się do psychologa i może być jeszcze gorzej...

refren napisał(a):Kiedyś psycholog doradził mi, żeby codziennie po przebudzeniu pomyśleć 3 pozytywne rzeczy, a potem zapisać. Polecam, lżej zaczynać dzień.


Ja po przebudzeniu mógłbym co najwyżej pomyśleć o 3 negatywnych rzeczach :? . Dopiero w ciągu dnia zazwyczaj okazuje się, że rzeczywistośc jednak nie jest aż tak straszna jak mi się wydaje zaraz po przebudzeniu :D .
"Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu."
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
03 maja 2008, 15:49
Lokalizacja
Warszawa

Re: Natręctwa myśli...

przez refren 08 lis 2010, 23:33
Robanix
"Obawiam się, że facet może nie najlepiej zareagować na propozycję wspólnego wybrania się do psychologa i może być jeszcze gorzej..."

Obawiam się, że wiesz co mówisz, jako że jesteś facetem. Czy mógłbyś udzielić bezcennej rady (bądź inny men), jak przekonać faceta do pójścia do psychologa? Mówię serio.


Robanix
"Ja po przebudzeniu mógłbym co najwyżej pomyśleć o 3 negatywnych rzeczach :? ."

Dopóki w to wierzysz, to tak będzie, jednak cała sztuka, żeby uwierzyć, że się może inaczej niż dotąd. W uwierzeniu jest sedno sprawy, a nie w wiedzy co robić.
refren
Offline

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Robanix 09 lis 2010, 00:56
refren napisał(a):Robanix
"Obawiam się, że facet może nie najlepiej zareagować na propozycję wspólnego wybrania się do psychologa i może być jeszcze gorzej..."

Obawiam się, że wiesz co mówisz, jako że jesteś facetem. Czy mógłbyś udzielić bezcennej rady (bądź inny men), jak przekonać faceta do pójścia do psychologa? Mówię serio.


Akurat to, że chodzi o faceta nie ma tu wielkiego znaczenia (choć jakieś pewnie ma). Po prostu osoba, która wcześniej nie miała kontaktu z tego typu problemami na propozycję skorzystania z pomocy psychologa może uznać, że uwarza się ją (jego) za "wariata" i tym bardziej się zbuntuje przeciwko temu. Nie można też zmusić partnera, żeby poszedł do psychologa na zasadzie "zrób to dla mnie", bo jak wiadomo do tego trzeba zaangażowania. Nad takim człowiekiem trzeba dłużej "popracować", żeby sam uznał pójście do psychologa za dobry pomysł. A póki co Angel1987 rzeczywiście powinna sama iść do psychologa. Tylko nie wiem, czy nawet to jest wykonalne, bo jej narzeczony musiałby się w tym czasie zająć dzieckiem...

refren napisał(a):Robanix
"Ja po przebudzeniu mógłbym co najwyżej pomyśleć o 3 negatywnych rzeczach :? ."

Dopóki w to wierzysz, to tak będzie, jednak cała sztuka, żeby uwierzyć, że się może inaczej niż dotąd. W uwierzeniu jest sedno sprawy, a nie w wiedzy co robić.


Problem ze mną jest taki, że ja nawet nie wierzę, że jutro będzie nowy dzień... Ale w tym przypadku to właśnie wiedza mnie ratuje. Bo choć pierwsze moje myśli po przebudzeniu są negatywne, to z doświadczenia wiem, że dzień wcale nie musi być starcony :D .
"Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu."
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
03 maja 2008, 15:49
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ci co mają natrętne myśli niech sobie to przeczytają!!

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 10 lis 2010, 14:25
Ja też sobie nie radzę z tymi myślami . Zawsze , gdy coś robię nachodzą mnie i próbuję z nim i walczyć , lecz z reguły przegrywam .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Re: Natręctwa myśli...

przez LitrMaślanki 10 lis 2010, 22:51
Pytanie; W NN występuje taki mechanizm ? Myślę w sposób normalny ,wchodzę myślami na pewien konkretny temat (zawsze ten sam) temat ten automatycznie rodzi silna myśl natrętna . Która po krótkim czasie zamienia się w tendencje samobójczą ( czasem w myśli o rożnym natężeniu ) ale zazwyczaj już w głowie kombinuje ;kiedy,w jaki sposób ze sobą skończę . Czy tak tez działa NN?
Czy dokładnie taki sam schemat może wystąpić w depresji ?
Pytam ,z powodu myśli ( nie tak natrętnych) o tym ,ze depresja przykryć mogła NN w moim przypadku . I diagnoza oparła się na silniejszych objawach depresyjnych . Moze tak być ,czy raczej bzdury wypisuje ?
LitrMaślanki
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez tak345 10 lis 2010, 23:45
Refren, porozmawiaj z facetem. Powiedz, ze potrzebujesz pomocy fachowej i chcialabys, zeby on byl z Toba. Rozmawiajcie. Ale chyba najlepsza rada: podejsc do takiej wizyty jak do zabawy. Wyobrazcie sobie, ze gracie w filmie Woody'ego Allena i ze idziecie do psychologa podrzemac na kuszetce. Potraktujcie to jako nowe doswiadczenie, ktore ma Was polaczyc jeszcze mocniej. Mysle, ze nie mozna do tego podchodzic zbyt serio. To pewnie odstrasza Twojego faceta. Nie wie, co to jest i z czym to sie je. Jesli to on ma problem, ktoremu chcesz zaradzic, to taka poczatkowa wspolna sesja mu pomoze.

Inny sposob na faceta: weekend dla niego, weekend dla Ciebie. W jeden weekend zapraszasz go na mecz. Nastepnie on Cie zaprasza na sesje u psychologa. refren,
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lis 2010, 23:10

Re: Natręctwa myśli...

przez hiobowewiesci 14 lis 2010, 14:00
Hej, fajnie, że trafiłam na to forum, bo również cierpię na nerwicę natręctw. jednakże moim głównym problemem jest Zespół Aspargera. :roll: Nerwicę wynikają z tej przypadłości.
Charakterystycznymi objawami mojej choroby (nerwic) są okreslone rytuały o okreslonych godzinach np. powtarzam bezsensowne, głupie czynności. Daje mi to relaks i odprężenie. Zazwyczaj tak robie jak mam problem. Jednak mam takie przeczucie, że ktoś mnie wtedy obserwuje i caly czas wyglądam przez okno czy kogoś tam nie ma, a z drugiej strony nie mogę przestać.
Powyżej podalam najważniejszy objaw mojej choroby, ale towarzyszą jej również natrętne myśli na tle sexualnym i wulgarne w stosunku do niektórych osób, nawet mi bliskich. Nie mam zbyt wiele takich osob. Mam garstkę przyjaciół, ale nigdy im nie powiedziałam o mojej nerwicy, mimo, że znamy się od lat.
Taka samotność sprawia, że mam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją za plecami i dosłownie słyszę ich kpiny za moimi plecami.Ponadto mam w nocy nie mogę spać, bo mam wrażenie, że ktoś chodzi po mieszkaniu tzn ze ktoś się włamał i jak wstaję to okazuje sie, ze w domu nie ma nikogo obcego. Wiem, że te objawy zakwalifikowane są pod psychozę, ale mają nierozerwalny związek z moimi napadami nerwicy.
Ponadto notorycznie oglądam się w lusterku, czy aby na pewno dobrze dziś wygladam. Mam też swoje pzyzwyczajenia związane z wyliczeniami. Już gdy chodziłam do zerówki wmawiałam sobie, że jeśli wiosną będę myśleć o zimie to ona nadejdzie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lis 2010, 13:39

Re: Natręctwa myśli...

przez nancy555 14 lis 2010, 18:03
hej...
Więc ja również mam problem z natrętnymi myślami... Co mnie totalnie dobija...
Moja historia jest długa... mam wiele problemów związanych z nerwicą... mam zawroty głowy, ciągły lęk przed zemdleniem.. Ale nie o tym chcę napisać... Chyba jak dobrze pamiętam już w podstawówce zaczynały mi się natręctwa, że muszę coś zrobić bo inaczej coś mi się stanie... i robiłam jakieś absurdalne rzeczy... z tym zdecydowanie skończyłam, ale myśli nie dają mi żyć...
Wiec natrętne myśli zaczęły się od tego, że w myślach wyzywałam Boga... jestem wierzącą osobą i nie mogłam się pogodzić z tym, że cos tak głupiego rodzi się w mojej głowie...
Od jakiegoś czasu tego typu myśli ustały...
Ale ostatnio umarł, ktoś dla mnie bliski... i teraz zaczynają się schody... Czasami obrażam go w myślach... chociaż tego nie chcę tak bardzo się bronię przed tymi myślami, że jest jeszcze gorzej... Obrażam jego bliskich... Bardzo mnie to irytuje... Szanuje tych ludzi, a ta choroba to wykorzystuje... Im bardziej kogoś lubię, nawet kocham to wtedy bombardują mnie te myśli... Mam takie cholerne wyrzuty sumienia, że nie potrafię już racjonalnie myśleć...
I kolejna wątpliwość... myślę, że może to wcale nie choroba tylko ja naprawde tak mysle... Pomoooocy!! ja już sobie z tym nie radzę...
Te wyrzuty sumienia mnie wykończą... :(:(:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:46

Re: Natręctwa myśli...

przez refren 15 lis 2010, 02:34
No tak to z tym dziadostwem jest, można dyskutować bez końca z natręctwami i zawsze będzie nowa wątpliwość : że to nie jest choroba (= jestem zły), że gdyby w nas nie było czegoś złego, to myśli by się nie pojawiały... Ale gdzieś jest granica, gdzie trzeba temu szaleństwu powiedzieć stop i przeciąć dyskusję z samym sobą, złapać dystans. Nie kontrolujemy całej naszej maszynerii psychicznej i jej mechanizmów. Spróbuj na przykład powiedzieć sobie "nie mogę pomyśleć o różowym słoniu" - i od razu się myśli. Podobnie może być z natręctwami, myśli które są dokładnie przeciwne temu co byśmy chcieli mają pewną wredną tendencję, żeby się nam pojawiać, ale to nie ma związku z naszą świadomością, postawami, wrażliwością. To jakiś błąd systemu, bo nie nasmarowaliśmy jakiejś śrubki (np. mamy w sobie jakieś frustracje, lęk, nierozładowany stres) albo po prostu system tak zadziałał z przyczyn nie mających dla nas głębszego sensu. Nie obwiniać się!
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do