Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez Lękliwy 07 wrz 2010, 18:40
No tak ale jak się za to zabrać. Niby nie chcę powtarzać natrętnych czynności i nie chce mieć tych natrętnych myśli wręcz je odpycham ale one stale przychodzą.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 sie 2010, 17:40

Re: Natręctwa myśli...

przez ダニエル 07 wrz 2010, 18:54
Najprościej na terapii.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
23 sie 2010, 03:11

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 09 wrz 2010, 15:31
Ja się często boje ,że coś się stanie bliskim . Takich myśli często trudno odepchnąć .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16519
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez ダニエル 09 wrz 2010, 22:08
detektywmonk napisał(a):Ja się często boje ,że coś się stanie bliskim . Takich myśli często trudno odepchnąć .

Nie wiem czy masz kompulsje, ale jeżeli tak to najpierw zajmij się kompulsjami. Myśli nie da się zwalczyć bezpośrednio. U mnie to pomogło.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
23 sie 2010, 03:11

Re: Natręctwa myśli...

przez panna truskawka 10 wrz 2010, 20:30
Witam wszystkich, to teraz ja opiszę jakie mnie nękają natrętne myśli. Mianowicie choruję już od prawie roku, zażywam oczywiście leki, chodzę na psychoterapię ale ciągle walczę i rewelacji nie ma. Jeżeli miałabym pogrupować moje natrętne myśli, to wyszły by takie kategorie:
1. boję się śmierci, nie wiem co będzie po niej, nie chce umierać, przerażające to dla mnie jest, że kiedyś mnie nie będzie,
2. boję się starości, przemijania, wydaje mi się, że czas bardzo szybko ucieka i że za chwilę będę starą babcią, która musi żegnać się z tym światem, a przecież ja tak bardzo nie chcę się żegnać,
3. Bóg- zachwianie wiary, ciągłe rozmyślania czy jest czy go nie ma. Myśli dotyczące: jak to powstało wszystko? Dlaczego tak a nie inaczej? itd itd
4. bezsens świata- jeżeli kiedyś umrę to po co robić cokolwiek... itp.
I choć psychiatra wyraźnie i głośno powiedział: ma pani nerwicę natręctw, to i tak wydaje mi się, że tylko ja takie coś mam, że jestem z tym kompletnie sama, że tylko mnie nawiedzają tego typu myśli.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Lariana2 10 wrz 2010, 20:35
panna truskawka napisał(a):Witam wszystkich, to teraz ja opiszę jakie mnie nękają natrętne myśli. Mianowicie choruję już od prawie roku, zażywam oczywiście leki, chodzę na psychoterapię ale ciągle walczę i rewelacji nie ma. Jeżeli miałabym pogrupować moje natrętne myśli, to wyszły by takie kategorie:
1. boję się śmierci, nie wiem co będzie po niej, nie chce umierać, przerażające to dla mnie jest, że kiedyś mnie nie będzie,
2. boję się starości, przemijania, wydaje mi się, że czas bardzo szybko ucieka i że za chwilę będę starą babcią, która musi żegnać się z tym światem, a przecież ja tak bardzo nie chcę się żegnać,
3. Bóg- zachwianie wiary, ciągłe rozmyślania czy jest czy go nie ma. Myśli dotyczące: jak to powstało wszystko? Dlaczego tak a nie inaczej? itd itd
4. bezsens świata- jeżeli kiedyś umrę to po co robić cokolwiek... itp.
I choć psychiatra wyraźnie i głośno powiedział: ma pani nerwicę natręctw, to i tak wydaje mi się, że tylko ja takie coś mam, że jestem z tym kompletnie sama, że tylko mnie nawiedzają tego typu myśli.


Takie banie się ma każdy człowiek na tej planecie, przynajmniej przez jakiś ułamek swojego życia więc nie myslę że to "chore" w sensie psychiatrycznym...
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 10 wrz 2010, 22:30
boję się, że jestem ciężarem, boję się, że nikt mnie nie potrzebuje, nie kocha, że mnie wykorzysta, boję się, co ludzie o mnie myślą, boję się tego, że mnie zranią, boję się pomylić w czymś i zranić kogoś, boję się mieć nadzieję, bo boję się rozczarowania, boję się zaangażować, bo boję się straty, boję się zaufać, bo boję się zdrady i miliona innych rzeczy, a boję się ich tak bardzo, że od nich uciekam, a jeśli stawiam opór niszczą mnie myśli, napady lęku i niepokój
to też normalne? :-|
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7316
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Natręctwa myśli...

przez panna truskawka 10 wrz 2010, 22:47
Lariana2 napisał(a):
Takie banie się ma każdy człowiek na tej planecie, przynajmniej przez jakiś ułamek swojego życia więc nie myslę że to "chore" w sensie psychiatrycznym...


tak, ale zdrowy człowiek pomyśli o takich tematach, trochę się zdołuje i koniec wraca do normalnego życia. A mi te myśli zapychają głowę, są ze mną codziennie, w każdym momencie, uniemożliwiają wykonywanie codziennych czynności. Są CIĄGLE! Doprowadzają do płaczu i lęku. Więc to jest chore. Nie wspomnę już, że na samym początku nerwicy miałam myśli, że mogę np iść i powiesić się na najbliższym drzewie, albo skoczyć sobie z okna. I tu raczej nikt mi nie wmówi, że każdy człowiek tak ma.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 10 wrz 2010, 22:58
panna truskawka napisał(a):tak, ale zdrowy człowiek pomyśli o takich tematach, trochę się zdołuje i koniec wraca do normalnego życia. A mi te myśli zapychają głowę, są ze mną codziennie, w każdym momencie, uniemożliwiają wykonywanie codziennych czynności. Są CIĄGLE! Doprowadzają do płaczu i lęku. Więc to jest chore. Nie wspomnę już, że na samym początku nerwicy miałam myśli, że mogę np iść i powiesić się na najbliższym drzewie, albo skoczyć sobie z okna. I tu raczej nikt mi nie wmówi, że każdy człowiek tak ma.


mam bardzo podobne natręctwa, czytając Twoją listę parę postów wyżej przypięłabym się do każdego. różnica pomiędzy nami a "zdrowymi" osobnikami polega na odczuwaniu nadmiernego ciężaru tych myśli. drążą naszą psychikę do tego stopnia, że nie potrafimy skupić się na zwykłych, codziennych czynnościach. u mnie dodatkowo dochodzi uczucie obrzydzenia, myśli powodują okropny niesmak i zawroty głowy. nie łatwo jest żyć kiedy świadomość lęku i tysiąca pytań co do istnienia bombardują głowę.

panna truskawka, pytanie: jakie leki bierzesz?
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez panna truskawka 10 wrz 2010, 23:09
tet napisał(a):
panna truskawka, pytanie: jakie leki bierzesz?


Biorę Setaloft 150 mg na dzień plus w razie potrzeby doraźnie Afobam. Miałam schodzić z dawki w te wakacje ale niestety jeszcze muszę dawkę przytrzymać bo myśli chwilami nie dają mi spokoju. No i oczywiście psychoterapia ciągle też jest.

Nareszcie nie czuję się aż tak bardzo osamotniona wiedząc, że ktoś też ma podobne natręctwa :)
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 10 wrz 2010, 23:12
panna truskawka napisał(a):Biorę Setaloft 150 mg na dzień plus w razie potrzeby doraźnie Afobam. Miałam schodzić z dawki w te wakacje ale niestety jeszcze muszę dawkę przytrzymać bo myśli chwilami nie dają mi spokoju. No i oczywiście psychoterapia ciągle też jest.

Nareszcie nie czuję się aż tak bardzo osamotniona wiedząc, że ktoś też ma podobne natręctwa :)



dają coś w ogóle? początkowo byłam na citalopramie i on w sumie tylko potęgował te myśli, czułam się jak za "szklaną szybą". teraz wskoczyłam na paroksetynę i jest o niebo lepiej
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez panna truskawka 10 wrz 2010, 23:18
tet napisał(a):dają coś w ogóle? początkowo byłam na citalopramie i on w sumie tylko potęgował te myśli, czułam się jak za "szklaną szybą". teraz wskoczyłam na paroksetynę i jest o niebo lepiej

Napiszę tak: na pewno jest lepiej niż na samym początku. Teraz zdarzają się dni, które są całkiem okej, czuję się w miarę normalnie, ale przychodzą też dni, w których ryczeć mi się chce z bezsilności. Nigdy nie miałam do czynienia z tego typu lekami, to pierwszy mój taki lek, więc nie mogę porównywać go z innymi. Tak czy siak, psychiatra powiedział, że natrętne myśli są bardzo trudne w leczeniu i potrzeba dużo czasu aby pozbyć się tego dziadostwa.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 10 wrz 2010, 23:23
ja tak naprawdę nie wierzę, że one znikną. chyba, że w końcu uzyskam odpowiedź na nurtujące mnie pytania. jedyne co może stać się pozytywnego to zmiana stosunku do nich - większy dystans i samoświadomość. myślę, że to przyjdzie z czasem i nauczymy się lepiej radzić z tym "dziadostwem" ;)

nie wiem... może dopadły nas one w krytycznym momencie i dlatego są tak wyolbrzymione?
albo taka już filozoficzna natura.

gorzej z lękiem nt. "coś sobie zrobię" :?
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez panna truskawka 10 wrz 2010, 23:29
tet napisał(a):ja tak naprawdę nie wierzę, że one znikną. chyba, że w końcu uzyskam odpowiedź na nurtujące mnie pytania. jedyne co może stać się pozytywnego to zmiana stosunku do nich - większy dystans i samoświadomość. myślę, że to przyjdzie z czasem i nauczymy się lepiej radzić z tym "dziadostwem" ;)

nie wiem... może dopadły nas one w krytycznym momencie i dlatego są tak wyolbrzymione?
albo taka już filozoficzna natura.

gorzej z lękiem nt. "coś sobie zrobię" :?


I właśnie coś podobnego ostatnio powiedział do mnie mój psychiatra. Powiedział dokładnie tak: osobą wrażliwą to pani będzie zawsze, ale najważniejsze jest to aby umiała pani radzić sobie z tymi myślami, aby znalazła pani sposób na nie i umiała je powstrzymać żeby nie zakłócały codziennego życia.
I to mi uświadomiło, że te myśli to chyba będą zawsze, że już raczej nie uwolnię się od nich tak na serio. Z resztą ja już od dziecka byłam dziwna, a teraz to już w ogóle :)
Ja lęk pt: coś sobie zrobię właściwie jakoś pokonałam. W końcu i tak kiedyś umrę to po co się samemu zabijać :D Niech natura robi swoje.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do