Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez piece_of_sky 28 cze 2010, 10:17
ja Ci powiem, ze niektore działaja bardzo otepiajaco, ja brałam jakis chyba psyhotrop w bialo niebieskim opakowaniu bylo to jakies 6 lat temu i na lekcjach siedzialam jak warzywo, podobno tez lek przepisuje sie dla epileptykow, a dla innych dziala po ok dwóch tygodniach, nie wytrzymałabym dwa tygodnie jak warzywo, dlatego juz nie ide do lekarza i nie biore leków. Moj znajomy jak go bierze to zazywa relanium i podobno pomaga;)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 cze 2010, 13:22

Re: Natręctwa myśli...

przez Alan93 28 cze 2010, 17:37
Witam,
postanowiłem, żę podzielę się z Wami objawami mojej choroby. Nie wiem czy to odpowiedni temat, jeśli nie, to bardzo przepraszam i prosiłbym o podanie mi adresu do odpowiedniego.
-sumuję liczby na tablicach rejestracyjnych, numerów telefonów,
-wyróżniam liczby, które są liczbami "dobrymi" oraz takie, które są liczbami "złymi"; liczby złe to np, 3, 8, 13, 17, 21, 25, 26, 30, 35, 41, 44, 49 (wszystkie, które po odjęciu lub dodaniu wynoszą 3, 8, 13, itp, itd, zbyt dużo by wymieniać)(dla przykładu 4 + 9 = 13, 8 - 5 = 3, itp, itd),
-nie mogę niczego powtórzyć ilości, która odpowiada mojej "złej" liczbie,
-bardzo często się modliłem (tylko przed snem), miałem i mam swoje formułki. Dla mnie jedna modlitwa to 4 modlitwy, rozpoczynam od Ojcze nasz, pozniej jest Zdrowas Mario, Aniele Stróżu mój oraz Pod Twoją obronę,
-swojej choroby z początku nie nazywałem chorobą, uważałem, że to Bóg mnie wybrał. Uważałem, że przewiduję przyszłość i że mogę ją zmienić poprzez rytuały czy modlitwę (potrafiłem się modlić 50 razy, to jest dla mnie 200 modlitw razem - jedna modlitwa po drugiej, 200 modlitw pod rząd, z przerwami na wykonanie znaku krzyża),
-nie mogę zostawić myśli w miejscu, w którym mi przyszła do głowy, np. wychodząc ze swojego pokoju przyjdzie mi na myśl, że ktoś umrze. Nie mogę tej myśli w pokoju zostawić, muszę się wrócić do swojego pokoju i tą myśl "usunąć",
-często powtarzam dane czynności, np. ostatnio nie byłem w stanie napisać sprawdzianu, ponieważ "to coś w głowie" kazało mi coś pisać kilkakrotnie, bo np. ktoś umrze,
-bardzo często nie mogłem mówić i robić tego co chce, musiałem od wielu rzeczy się powstrzymywać, np. przez miesiąc albo dwa nie mogłem obejrzeć żadnego filmu na komputerze,
-"musiałem" dotykać różnych rzeczy lub też różnych unikać, płytki czy przerwy na drogach, śmieci, czy jakiekolwiek wyznaczniki, jak liść, cały samochód, czy jego część, jak np. jego lusterko, idąc miastem potrafiłem zrobić 5 kroków w kilka minut, powtarzając jakieś czynności, jak np, włączenie czy wyłączenie telefonu, dotknięcie się, np czoła, włożenie ręki do kieszeni, rozpięcie, odpięcie plecaka, dużo by wymieniać,
-wracając do płytek, śmieci i przerw na drogach czy gdziekolwiek, jeśli jakaś myśl przyszła mi do głowy przed danym przedmiotem, to musiałem się za ten dany przedmiot cofnąć i "wymazać" czy "usunąć" tą myśl

Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 cze 2010, 16:50

Re: Natręctwa myśli...

przez izabelka20s 28 cze 2010, 21:13
Bylam u dwoch lekarzy i dostałam polaczenie anafranil i zolaxa, slyszalam ze sie bardzo tyje w szcZegolnosci po tym zolaxie? brał to ktoś z was, to prawda?jak pomysle o tych 20 kg to chyba popadne w jeszcze gorsze otepienie :?

[Dodane po edycji:]

Alan a byłeś u psychiatry? Jeśli u Ciebie rozwinelo sie juz to do tego stopnia co u mnie to bardzo ciezko bedzie Ci poradzic sobie sam, jest to natrectwo które nie pozwala Ci funkcjonowac prawidlowo w zyciu spolecznym i mnie rowniez to spotkalo tylko o innym podlozu, Wazne jest to, iż sam zdajesz sobie sprawe ze swojego problemu, ja dopiero po pol roku zrozumialam ze dalej tak nie potrafie, bylam u kilku specjalistow(psychiatrzy,psychologowie), zaden mi nie pomogl a wrecz powiekszyl caly ten stan nerwicowy, aż udałam sie do mojego lekarza rodzinnego i to własnie on mi poswiecil duzo czasu, patrzyl jak na czlowieka a nie psychola! od dzis zaczynam brac leki(chyba), gdyz te skutki uboczne mnie przerazaja. Najłatwiej wyjsc z tego poblemu poprzez rozmowe z specjalista, ale dobrego jest cholernie ciezko znalezc. Mimo wszystko zycze powodzenia :o
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 cze 2010, 23:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez Alan93 28 cze 2010, 22:08
Leczę się od jakichś dwóch miesięcy, jestem po dwóch rozmowach u psychiatry. Przypisano mi Zoloft, na podniesienie serotoniny. Z poczatku nie myslalem, ze to choroba, tak po cichu się we mnie rozbudowywala, ze, gdy juz wyszla na jaw, myslalem, ze to Bog mnie wybrał i obdarzył jakimś darem ;P Bylem juz na wyczerpaniu, kiedy powiedzialem o tym rodzicom. Przed samym wyjawieniem rodzicom, co sie ze mna dzieje bylem w trakcie rytuałów, siedząc na fotelu wstawałem i patrzyłem w dany punkt. To "coś", głos w głowie, ustaliło mi, że mam wykonać bodajże 4 serie po 200 powstań. Byłem mniejwięcej w połowie pierwszej, kiedy się rozryczałem i uklęknąłem, żeby się pomodlić i wytłumaczyć Bogu, że już nie mogę wytrzymać, ale się nie poddam, bo wiem jakim darem mnie obdarzył. Było tak, że jeśli coś strasznego przyszło mi do głowy, np. śmierć bliskiej osoby, potrafiłem się modlić kilkadziesiąt razy przed snem, do modlitwy mam ułożoną specjalną regułkę, mniej więcej opisałem to w innym temacie. Bylo strasznie, historia mojej choroby jest bardzo pokręcona.
Nie potrafię już myśleć jak normalna osoba, po około dwóch latach tej choroby i jej ciągłego rozwoju zapomniałem o czym myślą normalni ludzie. Ja w wolnym czasie czy przy wykonywaniu czynności, która nie wymaga skupienia i użycia dużej siły, np. podlewanie trawy, myślę o tym, co się może stać. Nie myślę o miłych rzeczach, a jeśli o nich myślę, to zaraz wszystko obraca mi się w zło i wtedy zaczynają się rytuały. Dużo liczę. Liczę imiona, litery, dodaje cyfry, zasady mojego liczenia opisałem powyżej.
Jestem skłonny komuś pomóc rozmową, sam staram się leczyć teraz na własną rękę, próbuję z tym walczyć. Jest ciężko, ale wychodzę z wniosku, że człowiek może zrobić wszystko. Jestem człowiekiem i wierzę, że tą chorobę pokonam, mam nadzieję, że reszcie też się uda.

Pozdrawiam

Jestem otwarty na rozmowy z osobami chorymi, wiem, jak ta choroba wyniszcza i chciałbym pomóc innym z niej wyjść
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 cze 2010, 16:50

Re: Natręctwa myśli...

przez izabelka20s 28 cze 2010, 23:18
Wiem, wiem to jest bardzo trudne i taki stan może być o wiele bardziej męczący niz choroba fizyczna.
Uważam na wszystko, żeby czasem nie dotknac klamki otwieram przez sweter a jak ide pobierac krew to z reka obandazowana żeby nie dotknac fotela;/ To jest bardzo męczace, na niczym innym nie moge sie skupić bo w mojej głowie siedzi tylko "jedno" to przeklenstwo! wszedzie widze zarazonych i wg mnie kazdy przechodzący ulica jest chory.Tak bardzo boje sie ludzi, a zarazem bardzo wstydze sie mówić o moim problemie bo ludzie slyszac ze mam Aidsfobie, wyobrazaja sobie ze pewnie puszczalska, cpunka. No cóż tacy sa ludzie, a dla mnie to jest bardzo krzywdzace ze tak muszę zyć, cierpiec a nawet najbliższym jest ciezko zrozumiec.....
No nic, teraz liczę na poprawe po lekach i może jeszcze kiedys zaczne byc szczesliwa dziewczyna a nie ciagle zyjaca w leku .
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 cze 2010, 23:38

Re: Natręctwa myśli...

przez ponton22 01 lip 2010, 14:37
Witam.

Opowiem swoja historie,liczac na to ze ktos utwierdzi mnie w tym,ze to co mi dolega jest nerwica natrectw.
Byla pewna sytuacja,podczas ktorej moim zdnaiem moglo zajsc do zakazenia HIV.Zrobilam sobie dwa badania krwi i wyniki wyszly negatywne.Ja jednak nie moge przestac o tym myslec, wciaz analizuje czy badania zostaly zrobione dobrze,czy nie mogla zajsc jakas pomylka,co gorsza zastanawiam sie czy ja w ogole poszlam na te badania choc mam twarde dowody w postaci wynikow na karteczkach. Caly czas sie "wkrecam",ze jestem chora, ze te wyniki nie sa prawdziwe,ze wcale ich nie zrobilam. Czy to nerwica natrectw? Strasznie mnie to meczy i odbiera chec zycia.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lip 2010, 14:33

Re: Natręctwa myśli...

przez justi212 04 lip 2010, 13:51
hej, ja wlasciwie nie wiem do konca co mi dolega... po prostu kiedy probuje sie za cos zabrac cos mi przeszkadza a nie wiem co to jest probuje wtedy uciszyc to w sobie ale to wtedy nawraca. probuje cos z tym zrobic, jednak to wzmaga moja bezradnosc bo nawet nie wiem co to jest.tak wiec kiedy czytam ksiazke zamiast koncentrowac sie na czytaniu to wlacza sie we mnie jakis impuls i nic do mnie nie trafia z tego co czytalam chce sie tego pozbyc odgadnac co to jest ale to jeszcze bardziej wzmaga moja bezradnosc bo mam wrazenie ze nie mam na to wplywu. na dwor tez nie moge wychodzic bo mi bardzo zalezy na tym zeby mnie postrzegano jako atrakcyjna ale wtedy tez czuje bezradnosc boje sie wrecz wychodzenia na dwor bo nie mam kontroli nad tym jak bedzie.nie wiem za bardzo co moze mi dolegac czy ktos z was moze sie domysla co mi jest albo ma podobnie.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 cze 2010, 11:50

Re: Natręctwa myśli...

przez izabelka20s 07 lip 2010, 12:50
ponton22 jestesmy w podobnej sytuacji, ciezko jest z tym zyc bo mi rowniez nie chce sie zupelnie nic, nawet zyc. Ja rowniez przerabialam to ze sie w laboratorium pomylili badz mnie tam pielegniarka zarazila i tak ciagle az doszlo do tego ze boje sie wychodzic z domu.Prawdopodobnie w Twoim przypadku rowniez jest to natrectwo, A powiedz badania robiłas 3 miesiace od ryzykownej sytuacji?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 cze 2010, 23:38

Re: Natręctwa myśli...

przez ponton22 08 lip 2010, 15:02
Tak, dokladniej po 7-8 miesiącach.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lip 2010, 14:33

Re: Natręctwa myśli...

przez awbyd 10 lip 2010, 17:52
hej. opisze moja historie, mysle ze to juz jest jakies natrectwo.
jakies pol roku temu mialam koszmar - ze cos mnie opetalo. od tego czasu kazde slowo: zawladnelo, opetalo, wstopilo itp. wywoluje u mnie lek. jak np. czytam ksiazke i jest tam to slowo, to zaczynam swirowac i nic nie daje zapewnianie samej siebie, ze to niemozliwe, i ze to chory wymysl mojego mozgu. tak samo jest z liczba 6 i imionami lub wyrazami, ktore zaczynaja sie na ´sz` lub `sat`. i juz nie chodzi o to, ze sie boje, ale mam po prostu dosyc tych mysli. na dodatek mam czasem ataki paniki spowodowanem niczym, ale jest mozliwe, zeby miec nerwice natrectw i nerwice lekowa jednoczesnie?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 cze 2010, 10:45

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 10 lip 2010, 18:26
awbyd napisał(a):jest mozliwe, zeby miec nerwice natrectw i nerwice lekowa jednoczesnie?
wydaje mi sie ze tak, chociaz ja z nerwica natrectw nie mialam na szczescie doswiadczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Natręctwa myśli...

przez noowy6 11 lip 2010, 14:53
Tak jest to mozliwe w moim przypadku było przewaznie na zmiane nigdy wszystko naraz ;) Najważniejsze to nauczyć się ignorować te myśli na poczatku jest trudnio ,ale za kazdym razem kiedy Ci się udaje jest coraz łatwiej ;) kiedys jak byłem mał strasznie mnie ona męczyła teraz sporadycznie głownym problemem w moim przypadku jest depresja i ciagly niepokoj,nagly atak leku...
"Żyj szybko, umieraj młodo"
Offline
Posty
190
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 14:16
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Natręctwa myśli...

przez zmeczona86 13 lip 2010, 13:07
Rany wychodzi ze mnie trapi i nerwica lekowa i natrectw?? Czy jest dla mnie jakas nadzieja?? :why:
A wnioskuje natrectwa tym ze nigdy nie mam tzw "pustej glowy". Ciagle milion mysli. Jak sie boje zaczynam liczyc auta i np sie pomyle to jest kaplica. Albo mowie cos takiego "Duze male srednie. Srednie male duze. Male srednie duze. Male duze srednie" i inne w ten desen. Widze czasem kulki i mowie to samo... :oops:
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
13 lip 2010, 12:32

Re: Natręctwa myśli...

przez Zwykłyfacet 13 lip 2010, 16:27
zmeczona86 napisał(a):Rany wychodzi ze mnie trapi i nerwica lekowa i natrectw?? Czy jest dla mnie jakas nadzieja?? :why:
A wnioskuje natrectwa tym ze nigdy nie mam tzw "pustej glowy". Ciagle milion mysli. Jak sie boje zaczynam liczyc auta i np sie pomyle to jest kaplica. Albo mowie cos takiego "Duze male srednie. Srednie male duze. Male srednie duze. Male duze srednie" i inne w ten desen. Widze czasem kulki i mowie to samo... :oops:


Normalnie na NN działa np taka terapia
jak-radzi-sobie-z-natr-tnymi-my-lami-w-nerwicy-natr-ctw-t12641-40.html
W Twoim wypadku to nie zadziała. Mam dla Ciebie inną terapię która na mnie zadziałała. Kiedyś podczas rozwiązywania zadań w szkole z fizyki, matematyki itp ( to się też przekładało na rozwiązywanie każdego problemu) zauważyłem że nie do końca skupiam się na problemie który chcę rozwiązać. W zasadzie to myślałem nad rozwiązaniem jakiegoś zadania (np. z fizyki) i równolegle zastanawiałem się nad innymi problemami z życia prywatnego.Przechodzę do sedna sprawy. Chciałem umieć skupiać się tylko na problemie który mnie interesuje. Wyszedłem z założenia że muszę nauczyć się myśleć o niczym ( efekt "pustej glowy").
Terapia wyglądła tak. Kładłem się na łóżko,zamykałem oczy, włączałem sobie muzykę taką jak lubię ( ważne żeby nie miała tekstu bo będzie rozpraszać) i na siłę próbowałem myśleć o niczym, widzieć czerń. To mi wychodziło na kilka sekund po czym znowu zaczynałem o czymś myśleć. Same skupienie się na siłę jest męczące, więc robiłem sobie przerwę która niestety siłą rzeczy polegała na myśleniu o czymś. Nie poddawałem się. Dalej na siłę próbowałem myśleć o niczym z dnia na dzień mogłem w stanie "pustej głowy" wytrzymać coraz dłużej. Muzyka jest tylko po to żeby się nie nudzić przy takich ćwiczeniach i żeby ćwiczyło się było przyjemnie, żeby motywacja nie spadała. Efekt jest ogólnie taki że z tygodnia na tydzień byłem w stanie dłużej utrzymać efekt "pustej głowy". Po dwóch miesiącach bez większych wysiłków byłem i jestem w stanie bardzo długo nie myśleć dosłownie o niczym . W zaawansowanym stadium takiej terapii można by było dodać jakiś czynnik rozpraszający (film, lub muzykę z polskim tekstem) i na siłę utrzymać "stan pustej głowy".Ja już tego nie stosowałem bo wystarczył mi stan który osiągnąłem. Polecam bo efekt jest bardzo trwały

Do budowy mojej terami zastosowałem zasady
- "nieużywane zanika"
- "odruch Pawłowa z dodatnim sprzężeniem zwrotnym"
oraz czynnik podnoszący motywację (ulubioną muzykę) w czasie wykonywania monotonnych i wyczerpujących ćwiczeń.
Hipotetyczna zasada działania jest następująca: Natręctwo to nabyty odruch Pawłowa który jest napędzane dodatnim sprzężeniem zwrotnym-błędne koło. Myślenie na siłę o niczym powoduje przerwanie błędnego koła. Nieużywane natręctwo zanika.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 lip 2010, 14:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do