Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Majster 27 gru 2009, 00:44
Rozumiem, ze nie chcesz o tym pisac? Oki, nie wnikam ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez jaaa 27 gru 2009, 00:51
nie chce bo sie boje ze rozpeta sie pieklo hehe i ze nie mam racji
ale ja nie poradze nic na to ze mam takie natrectwa z TAKICH powodow
poprostu:( ide na terapie pogadac o tym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Natręctwa myśli...

przez Gochta 28 gru 2009, 16:25
ja cały czas się zastanawiam gdzie popełniłam błąd i obwiniam się za to co się dzieje w moim zyciu..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 gru 2009, 16:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez kwiatuszekblue 02 sty 2010, 18:14
Witam wszystkim. Mam nadzieję, że trafiłam na dobre formu, dobre tematycznie...ale do rzeczy...miewam nerwicę natręctw. W moim przypadku objawia się to poprzez pisanie w powietrzu palcem od stopy wyrazów i powtarzanie tego kilkanaście razy. Gdy wyraz jest trudny, zacinam się i wracam na początek i piszę od nowa aż nie popełnie błędu. gdy jadę samochodem, liczę domy które mijam, deski w płotach itp. Nie byłam u lekarza wiec nie jestem pewna czy to nerwica natrectw, tylko się domyślam czytając na ten temat. Pozdrawiam i będę wdzięczna jeśli ktoś odpisze
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:06

Re: Natręctwa myśli...

przez łowca iluzji 02 sty 2010, 18:36
natrectwa mozna pokonac tylko w jeden sposób !!! poprzez odwróconą projekcje która de facto jest zdroworozsądkowym podejsciem do kompulsywnych zachowań,natrectwa wynikają z silnego lęku,odkupujemy sie od irracjonalnej kary w niedorzecznych rytuałach,co najsmiejsze jestesmy swiadomi niedorzecznosci tego stanu...wiec gdzie tkwi problem????????? w naszym tchórzostwie , bowiem wystarczy wykonac prosty zabieg... ja pokonałem je we wrecz banalny sposób który okazał sie skuteczny mianowicie swiadom niedorzecznosci natrectw i wszystkiego tego co je wyzwala powiedziałem sobie ze przegrywam ze swoim demonem zawsze wtedy kiedy mu sie poddaje (a wiec gdy poddaje sie wyniszczajacemu rytuałowi odkupienia) ,uleganie natrectwom to porazka a nie sukces...dlaczego tak bardzo boimi sie zrobic ten krok naprzód i zerwac okowy zniewolenia? bo nasza podswiadomosc którą przez lata bombardowaliśmy irracjonalnym myśleniem i postępowaniem (poddając sie kompulsywnym praktykom) daje sygnały naszej zalęknionej świadomości ze dopuszczamy się zdrady czy wręcz zbrodni przeciwko porzadkowi świata gdy w rzeczywistosci ignorując kompulsywne zachowania i obsesje stajemy się zwycięzcami!!!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
02 sty 2010, 17:46

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 02 sty 2010, 18:39
ostatnio znów mnie dręczą myśli przed snem.. nie mogę zapanować nad tym potokiem dziwactw!
totalnie bezsensowne, irracjonalne, przerażające: nie pozwalają mi spokojnie "wejść" w sen. nie chcę wracać do pernazyny. help :(
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez zdesperowany1 02 sty 2010, 20:29
to moze cos zamiast pernazyny?:P
zdesperowany1
Offline

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 02 sty 2010, 20:43
np. co ?
marzę o tabletce, którą pozbawi człeka potrzeby snu.. :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez zdesperowany1 02 sty 2010, 20:49
nie chcesz w ogole spac? Pojscie spac to najpiekniejsza chwila w ciagu całego dnia:) Jezeli o mnie chodzi to tylko wtedy czuje sie zdrowy->gdy kłade sie spać::) No a jak naprawde nie dasz sie naklonic na spanie to moze jakies pochodne pseudoefedryny? Pochodzisz kilka dni jak zombie nie czujac potrzeby snu
zdesperowany1
Offline

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 02 sty 2010, 20:51
ja śpię, tylko przed - faza "wchodzenia" w sen jest dla mnie koszmarem :-|
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez zdesperowany1 02 sty 2010, 20:52
rozumiem .Ja to jak nie moglem zasnac to bralem lerivon i po 30 minutach oczy same zamykaly się ...


Moze inaczej :) jak wzielem to odczekalem 30 minut po czym polozylem sie i zasypialem jak male dziecko,momentalnie
zdesperowany1
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez toomek16 03 sty 2010, 18:48
Witam!
Moim problemem jest chyba nerwica. Chodzę teraz do 1 klasy liceum, mam dość sporo nauki i chcę się uczyć, ale nie mogę. To trwa już ponad rok. Pojawiają mi się strasznie męczące myśli. Zastanawiam się, czy nie za późno usiadłem do nauki itp. Czuję w środku taki niepokój. Nawet jak już zacznę się uczyć to męczy mnie takie uczucie, że jest coś ważnego, o czym powinienem pomyśleć i tak cały czas analizuję swoje myśli. Mam też takie uczucie, że powinienem był coś zrobić, więc analizuję przeszłość i myślę. Nie mogę się skupić na nauce. Zresztą na niczym się nie mogę skupić, tylko leżę cały dzień i nic nie robię. To jest straszne! Ciągle męczą mnie myśli, że mam nerwicę, ale nie mogę jej pokonać. Mam taki młynek w głowie. Czuję jakbym nie miał panowania nad sobą, że nic nie mogę zrobić. Mam wrażenie, że w głowie mam milion spraw, za które nie chcę się brać. Czuję się jakiś taki spięty w środku. Ma też tak, że jak jestem w szkole często analizuję jakieś sytuacje, czy nie zachowałem się jakoś głupio, źle itp.( w stosunku do dziewczyn). Nie daję rady, choć wiem, że raczej nic niestosownego nie zrobiłem, to czuję jakąs taka obawę, czy lęk i musze myśleć i analizować po kilka razy jedno wydarzenie, szukając czegoś, czego nie ma. Po jakimś czasie daje mi to spokój.
Myślałem o tym, żeby pójść do psychologa, ale się boję :/ przede wszystkim reakcji rodziców. Poza tym cały czas zastanawiam się, czy mi się to wszystko nie ubzdurało. Już nie wiem, co robić... Boję się, że jak pójdę do specjalisty to mi powie, że to wszystko mi się wydaje.
Pomocy! Proszę o radę.
Pzdr!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 sie 2009, 11:59

Re: Natręctwa myśli...

przez Cean 03 sty 2010, 19:01
@tomek

Jeżeli to odczuwasz, to nie można tu mówić o tym, że sobie to ubzdurałeś. Skontaktuj się z psychologiem np. w sobotę, gdy twój stres opadnie. Ja bym sobie zrobił w dzień wolny listę rzeczy, które przychodzą ci do głowy, które chcesz zrobić. Potem zastanów się, ile z tych rzeczy możesz ominąć. Gdy to zrobisz, staraj się skupić na tych najważniejszych. Prowadź jakiś organizer, lub coś w tym stylu. Ale i tak polecam skontaktowanie się z psychologiem.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
07 gru 2009, 17:27

Re: Natręctwa myśli...

przez gregory21 03 sty 2010, 19:45
witam,dopiero wczoraj zarejestrowalem sie na forum,mam spory problem ktory mnie przeraza,postaram sie go opisac po krotce...

wszystko zaczelo sie od lotu samolotem,zle sie poczulem mialem wysokie cisnienie i chyba atak paniki na pokladzie,szczerze mowiac chcialem wyskoczyc z tego samolotu.. zabrali mnie do szpitala podali leki na cisnienie i odeslali do domu..
tydzien pozniej poczulem sie ze trace oddech i przytomnosc, pojechalem do szpitala zrobili ekg i badanie krwi stwierdzili ze ok,tej nocy bylem 2 razy w szpitalu,ciagle pieklo mnie w klatce piersiowej i wydawalo mi sie ze umieram...dostalem citalopram,i bralem to przez 2 tygodnie,bywalo roznie ale czulem ze nabieram sil..okolo 2 dni temu nagle kiedy robilem obiad w glowie zobaczylem noz..moje mysli pokierowaly sie ze mogl bym nim zrobic komus krzywde..przerazilo mnie to a przez moje cale cialo przeszla fala goraca,odgonilem to od siebie,pierwszy dzien byl najgorszy,pozniej juz nawet sam tego nie widzialem co co chwile sam jakos o tym myslalem , nakrecalem sie ciagle mi sie to przypominalo , ze mogl bym sobie albo komus reke pociac,pozniej kiedy tylko czulem ze zaczynam o tym myslec staralem sie myslec o czyms innym np:o kwiatkach..troche pomagalo,wczoraj natomiast jechalem samochodem,jechal gosciu na rowerze,i nagle jakies glupie uczucie nie wiadomo z kad,moze by w niego uderzyc,boze co to ma byc??ja nigdy tak nie mialem,nigdy bym nie zrobil nikomu krzywdy i za kazdym razem kiedy jakas taka chora mysl przychodzi mi do glowy czuje przerazenie,starch,takich mysli jest wiecej nie starczylo by dnia zeby to opisac,nie potrafie sie uspokoic staram sie nie myslec,nie spie cale noce, co mi jest??czy ja jestem niebezpieczny??przeciez nigdy bym nikogo nie chcial zranic:(pomozcie prosze,
z gory dziekuje
pozdrawiam
gregory21
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 5 gości

Przeskocz do