Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 09 gru 2009, 22:57
patiks, czy byłeś u lekarza, piszesz: "Ciagla biegunka,bule miesni,nadmierna potliwosc". Odwadniasz się z tąd wyczerpanie, może masz jelitówkę lub inne zaburzenia ze strony układu pokarmowego. Nerwica to zbyt złożone zaburzenie, a to co napisałeś to może być spowodowane jakąś infekcją lub ztruciem. Pilnie zgłoś się do internisty. Jeśli stan trwa za długo to się odwadniasz i przez to słabniesz ponieważ wypłukują się z organizmu mikroelementy. Pij dużo i koniecznie do lekarza.
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez patiks 10 gru 2009, 00:22
Ok zglosze sie,powiem jeszcze ze mam to do roku wiec troche czasu juz trwa ale olewalem to na poczatku,odczowam jakbym mial coraz to gorsze objawy wiec pojde z tym do lekarza.Ale mysle ze to nie jest zwykle zatrucie tylko cos gorszego . Strasznie sie denerwuje z byle powodow i wtedy sie strasznie poce moze to tez dla tego poniewaz zmienilem szkole,nowi ludzie,nowe otoczenie i do tego sporo wlasnych problemow.pojde moze w sobote do specjalisty i dam znac:) dzieki za odpowiedz pozdrawiam:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 gru 2009, 11:59

Re: Natręctwa myśli...

przez zdesperowany1 20 gru 2009, 17:22
Dobra w koncu trzeba podjąc jakos decyzje w tym zyciu w kwestii tego co robić dalej.Leki przy moich natręctwach obecnie nie dają żadnej poprawy więc chyba musze nauczyć sie życ z nimi i korzystac w pełni z życia(lecz czy to mozliwe przy nerwicy natrectw?) .Wy też macie takie ogromne problemy z koncentrracja?.A moze ja zostałem żle zdiagnozowany przez lekarzy? Ma ktoś podobne objawy?

*siedzac przy kompie poczuje mrowienie na skorze po czym od razu odczuwam lęk i przestaje mi sie chciec cokolwiek robic(no i wszystko co zrobie jest dla mnie jakby jakos nagroda;P bo zrobilem cos pomimo ze mrowila mnie skora)
* tak jak mam dłuzsze wlosy to widze grzywke non stop i czytajac cos czy piszac widzac ja tez odczuwam lęk i totalny brak koncentracji do tego po kilku godzinach jestem psychicznie totalnie wyeksploatowany.

Najgrosze ze te dziwne uczucie mrowienia i grzywki mam ciagle i caly dzien musze z tym meczyc sie

To jes typowy obraz natrectw?

Jak tu byc w pelni szczesliwym?


uczono mnie ignorowac te rzeczy i wlasciwe tak tez robie a pomimo tego nie moge pozbyc sie tego uciazliwego uczucia...


Własciwie to ostatnimi czasy zastanawiam sie co będzie dalej i jak ulozyc sobie zycie


aha bym zapomnial:

ne moge siedziec w bluzie czy koszulce przy kompie albo w ogole przy czyms gdzie musze sie skupic bo zaczynam się krecic z boku na bok wlacza sie irytacja i lęk..:(
zdesperowany1
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez Gudrun 21 gru 2009, 18:36
Przez całe wakacje bałam się, że umrę, może nawet nie tyle się bałam, co coś kazało mi o tym myśleć i nie mogłam nic robić w spokoju, bo co chwila taka natrętna myśl, teraz znowu ciągle myślę, że będę musiała iść do zakonu, bo nic mi się nie uda, a przecież chcę być modelką. To nawet nie chodzi o to, tylko o ta myśl, która mnie ciągle nachodzi i wtedy przestaje mnie cokolwiek cieszyć.
Nie mogę oglądać telewizji jak nie zamknę wszystkich szafek albo myślę sobie, że coś się stanie jak w ciągu iluś tam sekund nie przejdę na drugą stronę.
Czy to już nerwica?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 gru 2009, 18:28

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Majster 21 gru 2009, 18:40
Twoje obserwacje na to wskazują. Planujesz coś w związku z tym?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Natręctwa myśli...

przez PinkPsyche 22 gru 2009, 20:03
Witam. Jestem nowa na forum. Mam 20 lat, choruję (o ile dobrze pamiętam) od czasów gimnazjalnych. Zawsze myślałam, że to dotyczy tylko mnie, ale teraz wiem, że jest nas więcej. Przez ostatnie miesiące dużo myślałam o swojej chorobie (teraz jestem już świadoma, że to choroba). Dużo o tym myślę, wczoraj wypisałam swoje wszystkie natręctwa i wiecie ile ich było\jest? 35 - idzie się załamać, jak teraz patrze na ta kartkę nie wiem czy się śmiać czy płakać, tyle czasu i nerwów człowiek traci na NN. Ale wezme się za siebie, daje sobie pół roku, jesli to nie pomoże ide do lekarza...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 gru 2009, 19:40

Re: Natręctwa myśli...

przez madame butterfly 22 gru 2009, 22:04
PinkPsyche napisał(a):Ale wezme się za siebie, daje sobie pół roku, jesli to nie pomoże ide do lekarza...

Jeśli mogę dobrze doradzić to ja na Twoim miejscu nie czekałabym pół roku! Sama mówisz że dręczy Cię to od czasu gimnazjum i jeszcze nie przeszło do tej pory więc nie sądzę by nagle po następnych sześciu miesiącach stał się cud i problem zniknął! Nie traciłabym po prostu czasu na Twoim miejscu...
madame butterfly
Offline

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez jaaa 26 gru 2009, 19:39
chyba rozwale moj zwiazek przez moje natrectwa:/
ale lekow nie chce znow brac bo to tylko zagluszy mysli
a przeciez mysli sa skutkiem czegos...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Majster 26 gru 2009, 19:53
PinkPsyche napisał(a):...Mam 20 lat, choruję (o ile dobrze pamiętam) od czasów gimnazjalnych... Dużo o tym myślę, wczoraj wypisałam swoje wszystkie natręctwa i wiecie ile ich było\jest? 35 ... Ale wezme się za siebie, daje sobie pół roku, jesli to nie pomoże ide do lekarza...

A jaki masz konkretny plan? Jak chcesz "brac sie za siebie"? Seryjnie jestem ciekaw ;) Bo jesli nie masz jakiegos naprawde wystrzalowego planu to nie marnuj tego pol roku w trakcie ktorego samo nie przejdzie, tylko od razu nawiguj do psychologa/psychiatry.

[Dodane po edycji:]

jaaa napisał(a):chyba rozwale moj zwiazek przez moje natrectwa:/
ale lekow nie chce znow brac bo to tylko zagluszy mysli

A co jest wazniejsze: Twoj związek, czy dolegliwosci zwiazane z braniem leków?
jaaa napisał(a):a przeciez mysli sa skutkiem czegos...

Myślę więc jestem - Kartezjusz ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez jaaa 26 gru 2009, 21:57
majster przepraszam ale slabo mysle mi mowisz chyba jak krowie na lawie napisac co chciales mi przekazac z tymi lekami i zwiazkiem co jest wazniejsze prosze napisz wiec prosto xz mostu;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Majster 27 gru 2009, 00:05
jaaa napisał(a):majster przepraszam ale slabo mysle mi mowisz chyba jak krowie na lawie napisac co chciales mi przekazac z tymi lekami i zwiazkiem co jest wazniejsze prosze napisz wiec prosto xz mostu;)


Jesli i leki i natrectwa są dla Ciebie dyskomfortem (a zapewne tak jest) to wybierasz: albo akceptacje natrectwa, a w konsekwensji rozpad zwiazku (tak przeciez napisalas) albo walke z natrectwami (prawdopodobnie za pomocą leków), ktorej nie podejmiesz bo nie lubisz faszerowac sie lekami. Dobrze zrozumialem? Jesli tak, to cala rzecz sprowadza sie do wyboru mniejszego zla. Ja oczywiscie nie wiem co wybierzesz i nie jest to moj biznes, moze zwiazek jest nieciekawy i nie warto sie dla niego poswiecac, albo moze te leki tak paskudne ze za chiny ich nie wezmiesz. Jedno i drugie potrafie zrozumiec. Ja tak juz mam, ze staram sie wczuc w Twoją role - co ja bym zrobil? Oczywiscie to bardzo naiwne, bo nie jestem i nie bede w Twoim polozeniu, ale ja bym staral sie ratowac zwiazek.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez jaaa 27 gru 2009, 00:20
nie leki nie sa dyskomfortowem;) bralam je pomogly bardzo... potem z nich zrezygnowalam bo bylo Ok wszytsko - pol roku

do teraz
zaczelam miec nowe natrectwo z powodu 2 polowki - tu chodzi o to ze nie mam kontroli nad wszystkim- oile zycie wlasne i wlasne wybory moge kontrolowac i robic zgodnie ze soba tak jego juz nie i wtedy BACH nowa mysl .obsesja ze nie moge tego kontrolowac zmienic jesli mi to nie pasuje

to zaczelam sie zastanwiac co robic czy brac leki czy zakocznyc zwiazek skoro przez 2 polowke w pewnym sensie mam natrectwa:/

glupie to ale po co mam sie faszerowac lekami i zagluszac to?;/ ehh nie wiem co robic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Majster 27 gru 2009, 00:23
Ale co Ty chcesz kontrolowac u swojego partnera? Nie masz do niego zaufania? Tu chodzi o zazdrosc?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez jaaa 27 gru 2009, 00:38
nie nie o zazdrosc
o inne rzeczy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do