Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 10 lis 2009, 17:01
zuzik44 napisał(a):mialam trzy dni spokoju od mysli, tzn nie byly az tak natretne, ale od wczoraj znow jest zle. Znow boje sie,ze zrobie krzywde synkowi, a w sumie najdokladniej,ze go udusze.jak patrze na ta jego szyjke, to widze,ze jest taka delikatna,ze przeciez tylko chwila wystarczy zeby go udusic...te mysli mnie tak strasznie mecza, nie mam sil i checi do niczego. mysle, czy ja jestem normalna, bo taka sie nie czuje, pytam siebie sama, czy ja na pewno kocham moje dziecko, bo skoro mam takie potworne mysli i wizje w stosunkuy do niego, to jest cos nie tak...czuje sie bardzo dziwnie, swiat wyglada dziwnie i przez to wszystko wydaje mi sie realne.jestem aktualnie za granica, lecze sie psychiatrycznie rok, na razie bez psychoterapii, jak jest lepiej to mysle,ze przeciez nie jest mi potrzebna,ze moze juz bedzie tylko lepiej.niestety w innym panstwie maja inne podejscie do tego problemu. gdy poinformowalam tutejszego psychiatre o swoim problemie, rozpoczely sie wizytacje w domu.od jednej pielegniarki dowiedzialam sie,ze tak postepuja gdy maja zamiar zabrac matce dziecko, no bo przeciez sama przyznala,ze ma zle mysli w stosunku do dziecka....jest mi zal mego synka, bo ma taka matke


psychoterapia jest potrzebna, nawet bardziej niż leki, czy te mysli są skierowane tylko i wyłącznie do synka? Jakie leki przyjmujesz? Czy to cie dręczy od urodzenia dziecka czy miałas juz wczesniej?
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez zuzik44 10 lis 2009, 18:22
1507- mysli rozpoczely sie pol roku po urodzeniu dziecka, ale juz wczesniej zauwazylam u siebie dziwne zachowania zwiazane z chowaniem ostrych narzedzi. Za kazdym razem, gdy widzialam nozyczki albo noz na wierzchu to od razu widzialam w wyobrazni,ze robia synkowi jakas krzywde.od roku raz jest lepiej, raz tragicznie, zmienialam kilka razy leki, bo zadne nie pomagaly. Teraz biore anafranil.Te mysli czasem dotycza tez mojego meza albo moich rodzicow, raczej nie dotycza obcych osob.wrecz czasem mysle,ze jakbym sie opiekowala czyims dzieckiem, to nie mialabym takich mysli w stosunku do tego dziecka...
150mg effexor + 10mg lexapro
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
11 kwi 2009, 13:59

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 10 lis 2009, 21:48
zuzik44 napisał(a):1507- mysli rozpoczely sie pol roku po urodzeniu dziecka, ale juz wczesniej zauwazylam u siebie dziwne zachowania zwiazane z chowaniem ostrych narzedzi. Za kazdym razem, gdy widzialam nozyczki albo noz na wierzchu to od razu widzialam w wyobrazni,ze robia synkowi jakas krzywde.od roku raz jest lepiej, raz tragicznie, zmienialam kilka razy leki, bo zadne nie pomagaly. Teraz biore anafranil.Te mysli czasem dotycza tez mojego meza albo moich rodzicow, raczej nie dotycza obcych osob.wrecz czasem mysle,ze jakbym sie opiekowala czyims dzieckiem, to nie mialabym takich mysli w stosunku do tego dziecka...


jak to określił mój lekarz są to natręctwa myślowe i zalecił psychoterapię, prawdopodobnie przeszłaś depresję poporodową, ktoś to zauważył? Miałem podobnie, brałem leki i było tak po lekach w # może czasami nawet gorzej, po odstawieniu łatwiej mi było wejść w terapię i z tym sobie raczej radzę, miewam coś tam w głowie czasem ale już nie zwracam na to uwagi jak kiedyś , ignoruje te myśłi wyśmiewam je a czasem nawet wnie się celowo zagłębiam by się przekonać że to tylko wyobraźnia bez mocy sprawczych, choć czasem też mam kipski dzień i poddaję się lękowi. To są takie zaburzenia lękowe przed utratą kontroli. Jakie leki bierzesz?
1507
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez zuzik44 11 lis 2009, 17:04
Biore anafranil, ktory nalezy do lekow trojpierscieniowych, starych. Biore je juz przeszlo 3 miesiace. Bywa roznie. czasem jest po prostu dobrze, mysli pojawiaja sie, ale rzadko i nie wplywaja jakos na mnie, wszystko jest realne i normalne i czerpie radosc ze zwyklego dnia, a sa dni, takie jak dzis, ze jest to koszmar, ze mysli sa ciagle,w wyobrazni co chwile widze jak krzywdze swoje dziecko mimo,ze staram sie to odsuwac od siebie. Nie moge zrozumiec dlaczego mam takie mysli w stosunku calkowicie niewinnej i bezbronnej istotki, jaka jest moj synek.czasem w myslach wspolczuje mu,ze ma mnie za matke, ze zamiast bawic sie z nim, uczyc go czegos, to siedze w swoich lękach i mysle o sobie. ale z drugiej strony staram sie, ale gdy jest fatalnie, to nie mam sil na nic, z lozka nie chce mi sie wstawac.probowalam juz wielu lekow, stanelo na tym, podobno gdy juz inne leki nie dzialaja, to stosuje sie anafranil. Nie stac mnie na to,zeby dalej testowac leki, bo jestem sama z dzieckiem przez caly dzien i gdy bede sie czuc bardzo zle to nikt mi tak naprawde nie pomoze.....chcialabym krzyczec pomocy,zeby ktos mi wreszcie pomogl... w sumie to czasem prosze o pomoc, ale nic sie nie zmienia, a ja tylko becze, ze moje zycie jest do d..., po co sie urodzilam i ze marnuje juz zyccie memu synkowi.
150mg effexor + 10mg lexapro
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
11 kwi 2009, 13:59

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 11 lis 2009, 22:53
zuzik44, może czujesz sie po prostu samotna, napisałaś że jestes sama z dzieckiem zały dzień, nikt ci przy dziecku nie pomaga? Co z ojcem dziecka? Twoi rodzice? Takie myśli są źródłem problemów które przeszłaś lub nadal przechodzisz
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez Babooshka 13 lis 2009, 10:49
zuzik z tego co się zorientowałam to nerwica natręctw (czy inny rodzaj nerwicy) bez psychoterapii raczej nie minie. Pewnie jak wszędzie bywają wyjątki, ale jakoś nie słyszałam o tym aby ktoś kto męczy się z takimi myślami jak Twoje sam się wyleczył. Dlatego polecam idź do psychoterapeuty. Ja sama się męczę z nn wiele lat i gdybym wiedziała że psychoterapia i leczenie wspomagające lekami tak działają pewnie rozpoczęłabym je wiele lat temu.

Pozdrawiam,
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez kotecek 13 lis 2009, 17:48
Tak jak pisze Babooshka musisz sie wybrac do lekarza psychiatry i zapisac sie na psychoterapie, poniewaz sama sobie z tym nie poradzisz, Ja starałam sie kiedys z tym sama walczyc i nic z tego mi nie wyszło, tylko miesiace meczarni psychicznej. Nie polecam odkładania tych wizyt, bo choroba tylko bardziej sie pogłebia
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Re: Natręctwa myśli...

przez zuzik44 14 lis 2009, 16:08
dziekuje wam za odpowiedzi :)

Ja biore leki juz od przeszlo roku, na poczatku przyjmowalam fluoksytyne, ktora mi w 1 i 2 depresji pomogla. Natomiast tym razem wywolywala jeszcze wiekszy niepokoj i natretne mysli. po 3,5 tyg zakonczylam branie tych lekow, oczywiscie skonsultowane to bylo z lekarzem. potem bylo lexapro, po 2 miesiacach nic nie pomogl, dostalam effectin, po 3 tyg braku reakcji wrocilam znow do lexapro, po ktorym w stosunku do tamtego leku czulam sie ciut lepiej. po 3,5 miesiacach brania lexapro nie zauwazylaqm zmian na lepsze, raczej zwiekszone natezenie natretnych mysli i poczucie derealizacji. Lekarz zaproponowal anafranil, po 2 miesiacach skontaktowalam sie z psychiatra(poprzedni lekarz, to byl ogolny lekarz, jestem za granica). psychiatra stwierdzil,ze anafranil to stary lek i niesieduzo skutkow ubocznych i namowila mnie na powrot do fluoksetyny. Anafranil troche jakby zaczal dzialac, ale po konsultacji z fachowcem stwierdzilam,ze sprobuje przebrnac przez te ciezkie tygodnie z fluo. niestety po tygodniu brania, strasznego bolu glowy, calkowitego wyczerpania, natrectw myslowych nie do zniesienia zostawilam fluo i wrocilam do anafranilu. I wlasnie mija prawie 4 miesiace jak biore anafranil. No i czasem dni sa tragiczne, mam wrazenie ze poglebia mi sie depresja i poczucie bezsensu. Chwilami mysli sa nie do zniesienia, czuje wtedy takie cisnienie straszne i boje sie,ze pod wplywem impulsu zrobie wlasnemu dziecku krzywde. w takich chwilach nie potrafie sie uspokoic mysla,ze to tylko mysli,boje sie,ze to wszystko jest strasznie realne.chyba znow czeka mnie powrot do fluo, a jezeli znow nic nie wyjdzie, to chyba nie dam sie namowic na zadne inne leki, za duzo tych zmian. Bedziemy z synkiem w Polsce na czas swiat, wiec wtedy byloby najlepszy czas na wziecie ponhownie fluo tym razem na dluzej i wspierajac sie na lekach uspokajajacych. Niestety bardzo zawierzzylam lekom, bo w pierwszej i drugiej depresji wyszlam z niej bardzo szybko zaq pomoca lekow.znalazlam poradnie psychologiczna, gdzie jest kilku psychoterapeutow-Polakow i na pewno zaczne terapie od nowego roku. Ale boje sie tego czasu do psychoterapii, boje sie tych natrectw, one sa takie niepokojace, chwilami doslownie az sie dusze od nich i sie boje,ze moze jestem jednak psychopatka, ze jestem jakims innym przypadkiem,ze to nie nerwica natrectw i,ze zrobie cos strasznego......chwilami mysle,ze moze podswiadomie gdzies wcale nie kocham swego dziecka i ze jestem w stanie cos takiego zrobic...

Zaraz po urodzeniu dziecka, opiekowalam sie nim cale dnie do poznego wieczoru, czasem tez w sobote i niedziele,moze to jakies zmeczenie czy przesilenia, ale z drugiej strony gdy jestesmy w Polsce, a synek oprocz mojej opieki jest tez pod opieka dziadkow, to i tak nie potrafie sie uspokoic i mam te straszne mysli...
150mg effexor + 10mg lexapro
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
11 kwi 2009, 13:59

Re: Natręctwa myśli...

przez zuzik44 14 lis 2009, 19:58
Z niektorymi lekami rzeczywiscie sie pospieszylam, ale 3 miesiace to juz chyba wystarczajacy czas na ocenienie czy lek dziala czy nie, przynajmniej tak mi sie wydaje...
150mg effexor + 10mg lexapro
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
11 kwi 2009, 13:59

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 14 lis 2009, 22:43
zuzik44, rozumiem Twoją rozpacz. Takie myśli mogą doprowadzić do rozpaczy. Ja walczę z myslami wulgarnymi o innych, o Bogu, o mojej rodzinie a nawet o mnie samej. Sa też impulsy myślowe typu zrób to, nie rób tego, ty taka i owaka. Dziś wpadłam w przerażenie, bo miałam mysli żeby zamordować (dosłownie!) moją babcię. Ma Alzheimera, wciąż pyta się o to samo, jest pesymistycznie nastawiona do zycia. I kiedy tak z nią siedziałam sama w mieszkaniu, a byłam juz zmęczona codzienną walką z myslami natrętnymi, a ona tak narzekała i narzekała, to pojawiła mi się myśl, impuls jakiś, weź i zabij babę, żeby już tak nie nadawała :shock: Czułam w sobie takie napięcie, ze chyba już faktycznie, a nie tylko w myslach natrętnych miałam ochotę zrobić jej krzywdę. Oczywiście nic takiego nie zrobiłam, ale z tego napięcia to myślałam że mi pęknie klatka piersiowa. Jak opadły emocje i to durne napięcie to zobaczyłam przed sobą zwykłą schorowana starszą osobę i zrobiło mi się tak wstyd, miałam takie wyrzuty sumienia że się poryczałam. I teraz bez przerwy myslę, że mogłabym któregoś razu nie wytrzymać coś jej zrobić. A to tylko moja schorowana biedna babcia. Rozmawiałam z mamą, która się nia opiekuje, starała się mnie pocieszyć, że w niej babcia też wywołuje mordercze instynkty kiedy jest taka marudna albo złosliwa. I też teraz odczuwan lęk, ze jestem jakaś nienormalna, że jak tak mozna. Mam wizytę u psychologa za dwa tygodnie, muszę to omówić bo mnie zżera lęk ze jest ze mną coś nie tak.

Czy ktoś przeżył coś podobnego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Natręctwa myśli...

przez agucha 15 lis 2009, 13:48
Musisz z tym walczyć. Im bardziej nie chcesz tych myśli tym bardziej wracaja!!! Tez mam mysli od paru miesiecy i lecze sie jak narazie z srednim efektem. Minal lek ale mysli mam nadal;/ Na to potrzeba czasu. Moze pomoze Ci rozmowa z psychologiem choc dla mnie to nie bylo dobre..To raczej zalezy od psychologa. Tymi myslami nie warto sie przejmować chociaz po sobie wiem ze ciezko, bo przewaznie zle myslimy o osobach ktore tak bardzo kochamy!..
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Natręctwa myśli...

przez andziorek 18 lis 2009, 16:00
witam wszystkich ja osobiscie mam to samo co zuzik44 i honey lady bardzo wam współczuje bo wiem co przechodzicie to jest straszne :shock:
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
14 lis 2009, 10:15

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez sadi31 18 lis 2009, 16:20
na nerwice natrectw bardzo dobrze działa psychoterapia behawioralno - poznawcza
sam w takiej biore udział i owiem ze pomaga na 100 procent, mozecie dowiedziec sie na terapii wielu rzeczy o sobie jakich sie nie spodziewaliscie i spojrzec na sebie z boku i wtedy zrozumiecie na jakiej zasadzie dziala nerwica polecam wszystkim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Re: Natręctwa myśli...

przez andziorek 18 lis 2009, 16:30
psychoterapia behawioralna - poznawcza nie bardzo się orientuje co to za psychoterapia powiem szczerze że nie brałam udziału w żadnej (raz byłam u psycholożki i się zraziłam )
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
14 lis 2009, 10:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do