Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Asiulka88 17 kwi 2014, 21:39
Witam. Może ktoś z was miał podobny przypadek??
Mam chłopaka od 3 miesięcy. Na początku było cudownie, ale po paru tygodniach gdy się zaangażował ( ja również) zaczął się dziwnie zachowywać. Wszystko co mówiłam potrafił przekręcić na złe znaczenie, zanim jeszcze skończyłam zdanie już zaczynał mówić coś, co wskazywało na to, że źle mnie zrozumiał i bardzo negatywnie.
Ma bardzo niską samoocenę. Potrafi sobie nawymyślać jakiś głupich rzeczy, niedorzecznych i irracjonalnych i jest przekonany o prawdziwości swoich wymysłów. Tłumaczę mu wiele razy jaka jest prawda i że źle myśli, ale do niego to nie dociera. Potrafił mi nawet powiedzieć, że przecież on wie lepiej niż ja co np robiłam kiedyś tam...
Sam się z niczego nakręca i zaczyna gadać głupoty bez opamiętania. W tych chwilach gdy mu odbija nic do niego nie dociera, bredzi jakieś dziwne rzeczy, wszystko co mówię nawet pięknego i dobrego potrafi jakoś koślawo przekręcić na źle... Strasznie mu ciężko uwierzyć, że mi na nim zależy i wszystko jakby chciał naginać tak, żeby było dowodem na to, że mi niby na nim nie zależy. A zależy mi na nim bardzo!! I boli mnie, gdy on cierpi, bo sobie coś złego nawymyślał, dlatego mu zawsze tłumaczę, że to nie prawda, że jest w błędzie i nie potrzebnie cierpi i jeszcze mnie rani tym, że mi nie wierzy w moje słowa i uczucia. I bardzo dużo czasu zajmuje, żeby się uspokoił i znów był normalny. Czasem cały dzień.
Albo np spotykamy się, pytam się słodko " a co to za bluza??" a on na to " a co, brzydka?? to ściągam" i zaczyna ściągać... Albo nie dałam mu buziaka na przywitanie na mieście to od razu afera, bo pewnie się go wstydzę itd.
Wymyślił sobie, że ja niby wcześniej miałam cudowne związki (albo że mnie ktoś krzywdził- raz tak, raz tak), że on mi już nic nie może zaoferować itd. Tłumaczyłam mu tyle razy, że jest dla mnie najważniejszy, że nikt nigdy nie był mi tak bliski jak on itd, ale on wie lepiej... To co dobre do niego nie dociera... Albo mówi, że mówię tak tylko, żeby go chronić, żeby mu przykro nie było... Itd.
W zwykłej rozmowie z niczego wynikają problemy, nieporozumienia. Z niczego może coś wymyślić.
Często zaczyna się panicznie bać, że mnie straci... Dużo tego jest, nie wymieniłam wszystkiego.
Ale jest świadomy, że mu "obija", że to jest chore itd.
Zaczęliśmy pisać do psychologa, bo to było nie do zniesienia.
Pani psycholog napisała, że powinien zasięgnąć pomocy psychologa i że pisanie to za mało. No i miał tak zrobić. Ale zwlekał, bo myślał, że sam sobie poradzi. Ale nie poradził. Pisaliśmy do niej oboje. Napisała, że to być może nerwica natręctw i skutki jego dzieciństwa( brak pewności siebie, poczucie bycia gorszym itd) i że bez terapii się nie obejdzie. Napisała też, że z jego opisów wynika, że być może pierwszy raz tak mocno się zaangażował w kobietę ( czyli we mnie), dlatego też ma takie obawy, bo tak mocne uczucie wiąże się z utratą kontroli. To dobra wiadomość dla mnie, że aż tak mu zależy- ale nie chcę, żeby on cierpiał przez te swoje wymysły!! Poza tym ja też przez to ucierpiałam nerwowo, bo to jest ciężkie bardzo w praktyce dla mnie jako bliskiej mu osoby.
Boli mnie to, że on mi aż tak bardzo nie wierzy w to co do niego mówię, tylko "wie lepiej" i rani siebie i mnie.
Bardzo dużo złego wynika z tej jego niewiary we mnie i moje uczucia i słowa. A ja nic nie mogę zrobić. Czuję się wtedy jakbym go traciła...
Ta bezradność mnie dobija. Pani psycholog pisała, że nie mogę być jego terapeutką i nie powinnam wgl wtedy z nim dyskutować tylko twardo mówić, że potrzebuje pomocy , że ja mu nie mogę pomóc i że koniec tematu.
Odczułam już skutki tych jego odbić- jestem taka udręczona... Jedno i to samo wałkowałam, tłumaczyłam, a on dalej za jakiś czas to samo... Jakby nic nie pamiętał, nie rozumiał. I tak w kółko.
W końcu dotarło do niego, że nie poradzi sobie sam i że ja na tym cierpię i ma iść do psychologa.
Ale przecież zanim terapia pomoże ( o ile trafi na kogoś, kto mu pomoże) to minie troche czasu... A ja już nie mam siły... Takie głupoty wtedy bredzi... Dla mnie to jest niepojęte- jak może być tak dobrym, cudownym facetem dla mnie, a potem tak głupio mówić... I nie przestawać kiedy o to proszę... Wiele rozumiem, ale czasem mnie to wszystko już przerasta... Brakuje mi zwykłej, spokojnej rozmowy, bez przekręcania itd.

Miał ktoś z was podobnie??
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
17 kwi 2014, 20:56

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez rikuhod 18 kwi 2014, 09:25
Asiulka88, wiesz psychiatra czy psycholog na pewno pomoże dlatego warto sie zwrócić. Mnie pomogło :)

Wiesz nerwica bierze się najczęściej z braku pewności siebie, słabego charakteru ogólnie dobija ludzi łagodnych i nieśmiałych. Nasz charakter zawsze się zmienia bo zawsze mamy nowe doświadczenia, tylko kiedy dochodzi do "styku" nowy doświadczeń z starymi przekonaniami tworzy się coś takiego taki wybuch emocji. Przychodzą irracjonalne myśli.

Najważniejsze to ignorowanie tych myśli robienie wszystkiego jakby ich nie było wtedy stopniowo jego umysł zacznie się dostosowywać i prostować. Jak jakiekolwiek myśli zaczynają przychodzić niech ignoruje je i daje im przejść. W ten sposób stopniowo jego umysł się naprostuje i myśli przestaną dręczyć.

Niech nie analizuje tego bo w ten sposób tylko to będzie nasilać :( niech też nie odrzuca tych myśli bo też będą się nasilać :( Jak jakiekolwiek myśli natrętne przyjdą niech ignoruje i daje im przejść.

Co ważne niech częściej robi to co ma ochote. Jeśli człowiek jest szczery ze sobą dba o własne szczęście, robi to co chce i daje mu to radość. Bycie szczerym ze sobą tworzy człowieka wyluzowanym, bardziej otwartym i uodpornionym na kompleksy. Dlatego niech częściej robi to na co ma ochote ogląda filmy, uprawia sport, rozwija pasje, spotyka się z tobą niech robi to na co ma ochote.

Niech ignoruje to co go dręczy i cieszy się życiem, robi co chce w ten sposób się wyleczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez lucy1979 18 kwi 2014, 09:36
Nerwica natręctw objawia się całkiem inaczej niż jest opisane w poście.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Asiulka88 18 kwi 2014, 13:46
Dziękuję Rikuhod, to bardzo mądre i pocieszające co napisałaś... Dzięki :* Pani psycholog z którą pisaliśmy też pisała podobnie...

Lucy1979 - mi też się wydaje, że nerwica natręctw to coś innego, bardziej obsesyjne liczenie i różne inne, ale pani psycholog po tym co ja jej dokładnie opisywałam i co on jej opisywał o własnych myślach itp odpisała, że to może być nerwica natręctw, dlatego tak napisałam. Wiem, że dręczą go różne obsesyjne, natrętne myśli i przekonania, z którymi żadne tłumaczenia nie mają szans. Może to taki rodzaj nerwicy natręctw... Też w swoim poście nie opisałam dokładnie wszystkiego, bo strasznie dużo tego jest... A znamy się dopiero 3 miesiące...
Chciałam się wygadać, bo ciężko mi jest bardzo...
Obawiam się, że to może nie być jakieś jedno zaburzenie tylko np kilka... On wiele spraw widzi po swojemu- tylko że te jego przekonania z prawdą nie mają przeważnie nic wspólnego i ciężko mu to wgl wytłumaczyć...
Wbił sobie do głowy, że mnie ktoś w przeszłości krzywdził i nie dociera, gdy mówię, że tak nie było! Albo, że w przeszłości było tak cudownie z innymi, że on już mi nic nie może zaoferować...
Dużo tego jest... Czyta artykuły w necie o tym, że kobiety myślą o byłych i kłamią itd i go to dręczy. Choć dobrze wie, że myślę tylko o nim. I dobija mnie to, że on nie wierzy w moje uczucia, w moje słowa... Takie strasznie ciągłe niezrozumienie... Jakby miał swój świat, który jest odporny na dobro i przyjmuje albo wymyśla tylko złe rzeczy....
Np kupił mi kwiaty, postawiłam na biurku. Za jakiś czas posprzątałam inny stolik, kupiłam kwiatka w doniczce i postawiłam na nim. Przyszedł i był zły, bo kwiaty od niego były ładniejsze, a nie dostały całego stolika... Czasem się czuję jakbym sama w końcu miała odejść od zmysłów... Ciągle coś... Albo coś nowego, ale kolejny raz to samo... Obawiam się, że w końcu będę się bała cokolwiek zrobić albo odezwać, bo zacznie coś wymyślać... Juz się na tym łapię... I tak już uważam na słowa, ale to nic nie daje. Czasem coś zrozumie i mówi mądrze, a potem znów jakby zapomniał to wszystko i nic nie rozumiał...
Ciężko mi to wszystko tak ująć, żeby ktoś miał obraz całości i wszystkiego. Musielibyście chyba pobyć na moim miejscu. Strasznie dużo jest tych dziwnych, niezrozumiałych dla mnie rzeczy. Choć robię znajomym za psychologa to teraz poległam. Pani psycholog napisała, że nie powinnam być jego terapeutką, a byłam, bo tłumaczyłam mu do upadłego, że źle sobie coś nawymyślał. Ale to nic nie dało, tylko ja się teraz czuję taka wyczerpana, dobita... Bo jak on może tak wiele do mnie czuć, a jednocześnie olewać tak strasznie moje słowa??? Nie mogę tego pojąć...
Jest mi bardzo bliski, jak nikt nigdy wcześniej... Ale on tego nie pojmuje, nie wierzy w to i ciągle wynajduje na siłę dowody na to, że niby nie jest... Dobija mnie to...
Już dzwonił do psychologa, we wtorek ma dzwonić się umówić dokładnie na pierwszą wizytę. Ale boję się, że jak on mu naopowiada tych swoich wizji to ten psycholog nie będzie wiedział jaka jest prawda... Będę przerabiać moją straszną przeszłość, która nie miała miejsca?? No bez sensu przecież... Musi ten ktoś wiedzieć, że to tylko jego fantazja!! Dlatego chyba powinnam iść tam z nim... Choć mam dość wałkowania w kółko tego samego itd, ale chcę, żeby było lepiej.

I znowu się rozgadałam, a to zaledwie jedna setna wszystkiego...

Dzięki Rikuhod jeszcze raz... Po tym co napisałaś czuję się odrobinę zrozumiana... A tak strasznie mi tego brakuje i tak strasznie tego potrzebuję...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
17 kwi 2014, 20:56

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez rikuhod 18 kwi 2014, 16:46
Asiulka88, wiesz to nie jest tak że on ma wiele zaburzeń kiedy dostaje się nerwice to w umyśle tworzy się chaos i coraz to nowe myśli zaczynają się pojawiać, bo to silny stres który przyjmuje postać myśli.

Najlepiej nie tłumacz mu nic że te myśli są nieprwdziwe itp, mów mu żeby to ignorował wtedy to przejdzie. Niech zajmie się to co sprawia mu radość i robi to co chce i ignoruje to wszystkie natrętne myśli wtedy w końcu odejdą.

Zwykle kiedy tłumaczymy komuś że te myśli są nieprawdziwe i staramy się go w ten sposób uspokoić to po jakimś czasie znowu mu się pogorszy i znowu trzeba będzie tłumaczyć takie błędne koło ;p

niech ignoruje to jakbe tego wogóle nie było wtedy jego umysł się naprostuje.

XD Przy okazji jestem facetem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do