Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Amelia9 09 paź 2012, 11:35
Dzień dobry.

Mam do Państwa ogromna prośbę. Pomóżcie mi Państwo pojąć, zrozumieć tę chorobę, bo sama sobie z tym nie poradzę.

Od niespełna 2 lat jestem w związku z chłopakiem chorym na NN. Mamy po 22 lata. Związek ten traktuję bardzo poważnie, on jest cudownym człowiekiem. Od początku, gdy zaczęliśmy się spotykać, wiedziałam, ze ma to choróbsko. Na początku Jego stan był bardzo ciężki, jednakże na początku naszej znajomości choroba jakby ustąpiła, by po 1,5roku znowu wrócić. Pomimo tego, że wiedziałam, iż jest to choroba trudna do wyleczenia łudziłam się, że stan poprawy będzie już permanentny.

Teraz...
Dotarło do mnie, ze to będzie wracać. Nie jestem pewna, czy w przyszłości podołam psychicznie ponieść ciężar wspierania go i jeszcze radzenia sobie ze swoimi problemami. A do tego jeszcze dzieci... Boję się, że na głowie będę maila trzy osoby: siebie (jestem wrażliwa i dość nerwowa), partnera i dziecko do wychowania. chciałabym mieć również wsparcie w partnerze, gdy sama znajdę się w kryzysie. tylko zastanawiam się, jak osoba słabsza psychicznie może mnie - silniejszą - wyratować z doła, wspierać, dać pomoc. Z jednej strony kocham go, chcę mu pomóc za wszelką cenę, puki mam na to siłę. Ale z drugiej strony chcę zakończyć ten związek, kierując się instynktem samozachowawczym. Boję się, ze jego choroba i niezaradność z niej wynikająca sprawi, że nie będę miała partnera w życiu, a kogoś wymagającego stałej uwagi i opieki. Boję się, ze nie będzie w stanie pójść do pracy i zarobić pieniędzy, bym nie musiała sama utrzymywać całej rodziny. Sama nie dałabym rady...Dodatkowo boję się, że może to być dziedziczne.

Bardzo Państwa proszę o poradę w moich wątpliwościach, bo ja nie wiem co mam zrobić. Czy moje obawy są uzasadnione....Sama nie wiem o co jeszcze zapytać, mam tyle różnych myśli, że tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, by opisać je wszystkie. Każda wypowiedz będzie dla mnie ogromną pomocą.

Pozdrawiam serdecznie,
Amelia
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 paź 2012, 11:03

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Rainbow26 09 paź 2012, 14:42
Witam, możemy porozmawiać na private. Mi się wlasnie zakonczył zwiazek z takim partnerem po 2 latach. i sama teraz potrzebuje pomocy!!!Ale służę pomocą jak by co, aby pomóc, troche Wiem na ten temat!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
07 paź 2012, 14:08

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Ptr 10 paź 2012, 22:35
Trudna sprawa. Tutaj na pewno nie ma żadnej prostej recepty. Wiele zależy od przebiegu choroby, od tego czy dana osoba się leczy, jakie ma objawy, jak potrafi sobie z nimi poradzić... I od tego jaką osobą Ty jesteś. W każdym razie nie sądzę, żeby NN z góry definitywnie przekreślała możliwość bycia w związku czy założenia rodziny.
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez HansKlosz 11 paź 2012, 23:56
Witaj, weź chłopaka za rączkę i zaprowadź go do psychologa, jeżeli chcesz mu naprawdę pomóc. Sama nie rozwiążesz jego problemów i nie pomożesz mu – tylko specjalista to zrobi. Najważniejsze jest abyś zaakceptowała jego NN – z tym można żyć i można z tego wyjść, tylko trzeba nad tym popracować i trzeba też chcieć! Fakt, jest czasami ciężko, ale można normalnie pracować, działać, mieć rodzinę, itd. Wychodzenie z NN to budowanie poczucia własnej wartości, ale na sobie, a nie na opinii innych. Jak długo trwa leczenie NN? To zależy od człowieka, oraz sposobu terapii.
A teraz kilka słów do Ciebie. Nie bój się! Nie myśl o tym, co będzie jutro, żyj dniem dzisiejszym. Nie rozmyślaj, nie zastanawiaj się, nie zamartwiaj się i nie bierz problemów swojego chłopaka na siebie – chyba nie chcesz mieć nerwicy? Jeżeli twoja miłość jest szczera (nie z litości), bezinteresowna to przeczekaj, wspieraj go, ale nie mów mu żeby wziął się w garść, po prostu bądź, niech wie, że może na Ciebie liczyć.
Czy to jest dziedziczne? Co? Yyy…pierwszy raz słyszę…? Powodzenia!
HansKlosz
Offline

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez kanapka_z_nutellą 12 paź 2012, 02:41
Jeżeli to miłość to chyba w zdrowiu i w chorobie? Czy jednak nie miłość? Nerwica natręctw to naprawdę nie jest najgorsze co mogło Was spotkać.
Posty
46
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:47
Lokalizacja
wwa

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez vifi 13 paź 2012, 01:38
Czy leczy/leczył się psychoterapią? Twoje pytania są słuszne, czasami osoby z NN bywają kruche jak szkło. Terapia potrwa, to nie jest sprawa kilku tygodni, ani nawet kilku miesięcy. Nie stoicie jeszcze przed perspektywą ślubu, macie jeszcze czas. Poczytaj sobie o dziedziczności tych zaburzeń. Gdyby to było prosto dziedziczone to chorzy na nerwicę by wymarli (a mamy ich coraz więcej).
Jeśli w przyszłości spotka go nawrót po prostu pójdzie do lekarza. Jest to trochę porównywalne do uzależnienia. Na razie niech się leczy. Niech decyzja o wspólnym życiu będzie waszą wspólną decyzją. Piszesz że choroba ustąpiła na początku waszej znajomości hmmm (zamyślony :8): )
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez sadi31 20 paź 2012, 11:00
nerwica to nie choroba psychiczna
nie trzeba partnera wiazac w kaftan

nerwica to jego stan duszy i emocji swiadczy po prostu o tym ze jest on bardzo dobrym i wrazkliwym czlowiekiem ktorego swiat troszke przerasta a on chcialby zeby bylo na swiecie i w zyciu idealnie

wspieraj go- badz przy nim, sluchaj - niech sie wygaduje, obsmiewajcie razem te glupie mysli, chodzcie razem na terapie - po prostu przy nim badz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez tahela 20 paź 2012, 12:12
Pewnie ,że da się byc z taka osoba, NN to nie problem w zwiazku , trzeba byc blisko takiej osoby wspierac by miał jak najmniej leków i nie czula niepokoju, leku jak zaczyna wykonywac dana czynnośc , by mogła ja pzerwac jak najmnijeszym kosztem , wystarczy tak prawdziwie być , nie na niby.
sadi31,
zgadzam sie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10965
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez jxxxxj 28 paź 2012, 22:38
sadi31 napisał(a):nerwica to nie choroba psychiczna
nie trzeba partnera wiazac w kaftan

nerwica to jego stan duszy i emocji swiadczy po prostu o tym ze jest on bardzo dobrym i wrazkliwym czlowiekiem ktorego swiat troszke przerasta a on chcialby zeby bylo na swiecie i w zyciu idealnie

wspieraj go- badz przy nim, sluchaj - niech sie wygaduje, obsmiewajcie razem te glupie mysli, chodzcie razem na terapie - po prostu przy nim badz




świetnie napisane nerwica to jego stan duszy i emocji swiadczy po prostu o tym ze jest on bardzo dobrym i wrazliwym czlowiekiem ktorego swiat troszke przerasta a on chcialby zeby bylo na swiecie i w zyciu idealnie
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 10:23

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez Amelia9 01 lis 2012, 00:29
sadi31 napisał(a):nerwica to nie choroba psychiczna
nie trzeba partnera wiazac w kaftan

nerwica to jego stan duszy i emocji swiadczy po prostu o tym ze jest on bardzo dobrym i wrazkliwym czlowiekiem ktorego swiat troszke przerasta a on chcialby zeby bylo na swiecie i w zyciu idealnie

wspieraj go- badz przy nim, sluchaj - niech sie wygaduje, obsmiewajcie razem te glupie mysli, chodzcie razem na terapie - po prostu przy nim badz



Zgadzam się, zdaję sobie sprawę, że to świadczy o olbrzymiej wrażliwości i dobroci. Tylko, że czasem to ja potrzebuję wsparcia i wygrzebania z dołka emocjonalnego. I obawiam się, ze On nie ma atrybutów, by okazać się tym silniejszym - kimś będącym podporą i opiekunem. W tym związku opiekunem jestem ja. Czasem po prostu nie mam na to siły. Ponoszą mnie nerwy na chorobę, mam żal do siebie, że biorę na siebie taki obowiązek, niekiedy nie mogąc go unieść... To straszne, bo jestem rozdarta...

-- 01 lis 2012, 00:34 --

Bardzo dziękuję za Państwa odpowiedzi. Są niezwykle cenne. Udowadniają, że pewne cechy są ewidentnie spowodowane chorobą. Jeśli chcą Pa ństwo podzielić się ze mną swoimi dalszymi opiniami, będę bardzo wdzięczna. Nie na wszystkie jestem w stanie merytorycznie odpisać, ale każdą wypowiedź pochłaniam niczym kopalnię wiedzy o chorobie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 paź 2012, 11:03

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez cathy13 19 sty 2014, 00:47
witam. jestem z moich chłopakiem razem od dwóch lat. właściwie to dzisiaj mamy drugą rocznicę :)
jego nerwica byłaby dużo łątwiejsza, gdyby przyczyną jego nie myśli nie był.. nasz związek i ja.
o jego problemach wiedziałam jakoś po ośmiu miesiacach naszego związku, ale wtedy chodziło wyłącznie o to, że tłumaczył sobie na
milion sposobów dlaczego 2+2 to cztery, albo właśności ciągów liczbowych. poszperałąm trochęw necie no i byłam praktycznie pewna, że ma nerwice natręctw myslowych. powiedzial o tym rodzicom, jednak zbagatelizwowali to.

jakos dawal rade, jednak pewnego dnia zadzwonil do mnie z placzem bardzo pozno wieczorem.
plakal i spytal " ty tez czasem calujesz roznych chlopakow w policzek, prawda?". zasmialam sie i powiedzialam ze jasne, ze przeciez
to nic takiego. okazalo sie ze poltora roku wczesniej pocalowal koleznake w policzek i meczy go to, poniewaz mogl zranic osobe, ktora kocha.
z kazdym dniem dochodzilo cos nowego. kiedy stanelo na tym, ze pocalowal ja dziesiec rayz w policzek, zasnela oparta na nim i wzial ja dla zabawy na rece, jakos sytuacja ucichla. nie na dlugo. pytalam tej dziewczyny, twierdizla ze nic miedzy nimi nie bylo i ze w rzeczywistosci miedyz nimi bylo kilkanascie spotkan.

miedzy nami bylo wspaniale, kiedy moj szesnastoletni kuzyn chorowal na raka byl bardzo blisko mnie. szalelismy za soba. na wspolnych wakacjach na sycylii siedzielismy na cieplym dachu wieczorem naszych domkow i rozmawialismy o przyszlosci. kiedy byl zazdrosny i sie klocilismy, zdarzlao ise ze plakal i nie pozwalal mi wyjsc bo nie chcial mnie tracic.

i teraz najgorsze. kiedy opowiadal o tych swoich myslach cogo meczy, ja, glupia baba, zapytalam w momencie zalamania "to co, moze ja kochales?'
no i poddalam mu kolejna mysl. no i zaczal sie zadreczac ze kochal ja, a nie mnie (mimo tego ze clay czas bylismy razem, a z nia widzila sie kilkanascie razy na akacjach). najpierw twierdizl ze przez dwa tygodnie. potem stwierdizl ze przez pol roku. potem twierdzil ze przezrok. potem przez poltorej. na drugi dzien powidzial ze poltorej i moze dluzej ale nie wie. potem powiedzial ze moze zaczal mnie kochac dopiero miesiac temu (po czym dodaje: przeciez to przesada, a boje sie pomyslec ze to tylko glupi wymysl).

caly czas musi mnie zapewniac ze mnie nie kochal, ze musze o ty mwiedziec. mowi mi 'nie kochalem cie od stycznia do pazdiernika, a moze grudnia, boje sie ze i teraz i ze tak bedzie ale nie wiem'. mowi to na glos a minut pozniej mowi 'powiedzialem ci juz ze nei kochalem cie (...). zapomina ze mi to mowil! powtarza te sme zdania, tej samej skladni, w identycznej kolejnosci po kilkanascie razy i musi mnie o tym zapewniac.

kolejna mysl poddalam mu kiedy juz zalamalam sie gdy mi mowil jak to mnie nie kochal. mialam zaburzneia odzywiania. przy wzroscie 175 cm wazylam 65 kg, czyli prawidlowo, ale czulam sie niekomfortowo, komentarze z eprzyytlam dobijaly mnie. dzisiaj waze 57 kg i moje sklonnosci , zaburzneia zniknely bo wyciangal mnie z nich chlopak. jednak w momencie oslabienia spytalam 'bo co, ob byla chudsza, piekniejsza?'. on na to 'no i teraz bede tka myslal.'. i rzeczywisice. teraz mi opowiada o tym jka mnie mial za gruba, o tym, uwaga cytuje "pamietma jak myslalme ze przeciez masz podwojny podbrodek, potrojny podbrodek, poczworny prdbordek a nawet iecikrotny". tkaie nawet nie istnieja ale dobra-,- no i opowiada mi i mowi ze to prawda prawda i tylko prawda. nawet powiedizla zejak gadal z moimi dwoma przyjaciolkami, to go spytaly o to czemu ze mna jest skoro jestme grubsza a on na to ze wie, ale mnie kocha (jak to mowil nie pamietal ze ponoc wtedy jzu mnie nei kochal). no i spytalam dziwczyn, powiedzialm ze absolutnei sine iepogniewam, ale musze to wiedzec ze wzgledu na to jak wyglada jego choroba. powiedzialy ze ta sytuacje to bzdura (wazylam wtedy 60 kg, czyli schudlam juz 5 kg.). Twierdzi ze na Sycylii tez uwazal ze bylma gruba (wazylam 59). Zmysla rozmowy, sytuacje. nie moge mu przypomniec zadnych jego slow bo twierdiz ze klamal. najgorsze jest to ze z kazdym dniem, godzina cos dodaje nowego. jego slowa bardzo bola. boje sie ze niedlugo powie mi ze w ogole mnie nigdy nie kochal. nie chce go stracic. chce z nim prez to przejsc, nie wazne jak bardzo bola jego slowa. boje sie tez ze wroca mi moje zaburzenia, naprawde kiepsko sie sytuacja przestawiala i znowu wracam do starych nawykow oraz mam okropne mysli zwracania wszystkiego w toalecie.

moze mi ktos pomoc? prosze :( wiem, ze on jest chory, ale zaczynam wierzyc w jego slowa, chociaz to co on mowi w ogole nie ma sensu. strasznie placze, stresuje sie, zawalam milion obowiazkow bo nie jestme w stnaie funkcjonowac. mam napady histerii ,ze jego slowa to prawda. pomocy. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 sty 2014, 00:22

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez vifi 19 sty 2014, 01:39
cathy13, nie wiem czy może to jest natręctwo mówienia czegoś co podsuwają mu natręctwa, żeby Cię nie "okłamywać"? Niepokojące jest to że zapomina co mówił przed chwilą. Powinien przejść się z tym do psychiatry. Tymi słowami jak najmniej się przejmuj. Może umówcie się tak że będziesz go wysłuchiwała jak będzie znowu chciał o tym mówić, ale poważniejsze decyzje zostawcie jak będzie w lepszej kondycji i jego zdolność podejmowania decyzji będzie mniej zaburzona. Mam na myśli tu takie wysłuchanie bardziej terapeutyczne: po prostu on Ci mówi że kiedyśtam na kilka tygodni "przestał" Cię kochać, a potem znowu "zaczął", ale nie jest pewien.
Powiedz wtedy że rozumiesz i że nie musi Ci dokładnie odpowiadać i zaproponuj np. wyjście gdzieś, żeby skierować uwagę na coś innego. Po prostu przyjmij te myśli, to że jest chory i ma takie, jak najmniej się nimi przejmuj, ja bym w ogóle starał się nie wchodzić z nimi w dialog, ale może czasami warto.
To nie ty jesteś przyczyną jego natręctw, ale on, jego osobowość, przeszłość. Nie traktuj natręctw jak jakieś podświadomej objawionej prawdy. Z resztą sama się przekonałaś że prawdy w nich za wiele nie ma. Bywa że natręctwa potrafią się nasilić i rzeczywiście rozbić związek. Natrętne myśli dążą do zabrania szczęścia, pokazania jaki to on jest "beznadziejny" i "podły". Dobrze by było jakby poszedł na terapię.
Ty też dbaj o siebie, o swoją równowagę, odpoczynek. Nie wskakuj do dołka razem z nim żeby go wyciągnąć.
To tylko moja intuicja na podstawie twojego opisu. Pamiętaj że nie jestem specjalistą i mogłem to źle odczytać.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

Avatar użytkownika
przez cathy13 19 sty 2014, 03:40
vifi, bardzo dziękuję. tak, właśnie chodzi o to, że męczy go, że mnie "okłamywał". Staram się robić tak jak mówisz, chociaż jest naprawdę ciężko. Zwłaszcza, że waga to mój słaby punkt.
Jest już po wizycie u psychiatry: bierze leki, jednak pierwsze efekty mają być za
dwa tygodnie, jest zapisany na terapię. Czy możliwe, że kiedy wydobrzeje, znów zacznie wierzyć w nasz związek? Od początku? Czy to co skreślił, to co sobie wkręcił zostanie już na zawsze i musimy zacząć od nowa? Dziękuję raz jeszcze, bardzo potrzebowałam takiej odpowiedzi :) wygląda na to, że muszę być dzielna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 sty 2014, 00:22

Pomoc dla partnerów osób chorych na nerwicę natręctw

przez vifi 21 sty 2014, 13:44
cathy13, dobrze że zapisał się na terapię. Leki tylko zmiejszą natręctwa, ale ich najprawdopodobniej nie usuną. Niestety terapia trochę potrwa zanim będą efekty, więc czeka was trochę czasu "pośredniego" w którym te natręctwa będą w jakieś formie występowały i będziecie musieli jakoś sobie z nimi radzić. Na pewno nie brać ich za obiektywne, za jakieś jego ukryte zdania o tobie. Natręctwa mają taką siłę, że wzmacniają rzeczy które do nich pasują, a zakrywają przeciwne.
Nie sądzę żeby to co sobie wkręcił zostało na zawsze, jednak jest możliwe że po jednych natręctwach pojawią się inne, typu że będzie mu się "wydawało" że już Cię nie kocha, że "męczy się z tobą" itp. Są to w zasadzie rzeczy sprzeczne z jego przekonaniami, ale uczucia nabierają takiego impetu że rozum się gubi i nie za bardzo potrafi zdecydować, a z czasem wręcz ulega.
A natręctwa często potrafią zsabotować związek i bywa że partner odchodzi bo ma dość i nie chce zarzucać tym wszystkim drugiej osoby. Poradzenie sobie z tym wymaga cierpliwości obu stron, no i terapi. Nie znam jakiś gotowych schematów na radzenie sobie z tymi problemami, ale powiedziałbym "nie pozwól mu się (w sensie jego) znienawidzić".
I jeszcze raz przypominam żebyś nie zapominała o dbaniu o siebie, własną równowagę.
Powodzenia
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do