OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

Avatar użytkownika
przez lalulala 07 paź 2012, 18:03
Czy jest ktoś na forum z tego typu nerwicą natręctw? Charakterystyczne zachowania to ciągłe czyszczenie/odkażanie/zabezpieczanie/oddzielanie rzeczy "skażonych" od bezpiecznych, unikanie ... Ogólnie "zagrożenia" mogą być różne: wirusy,bakterie,brud,niebezpieczne chemikalia, azbest, plemniki, niewidoczne fale radiowe czy promieniowanie - ale sposoby "radzenia" sobie z nimi wyglądają zazwyczaj podobnie.
Pomyślałam, że może przydałby się wątek, w którym osoby z podobnym problemem - nazwijmy to lękiem przed skażeniem - mogły by się podzielić swoimi sposobami walczenia z ocd.
Są tu tacy? Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 15:38

OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

przez Lukrecja. 07 paź 2012, 18:09
lalulala to oczywiscie ja!
Myje ciagle rece i mam powazny problem z dotykaniem pieniedzy i roznych rzeczy
nie radze sobie z tym
Lukrecja.
Offline

OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

Avatar użytkownika
przez Agusiek 09 paź 2012, 14:29
Też to mam - boję się, że dotknę czegoś brudnego itp. i później będę miała zakażenie lub zachoruję.
Ja jak czegoś dotknę to od razu idę umyć ręce, bo boje się zarażenie itp.
Jak wiem, że "coś" jest zakażone to tego nie dotykam, a jak muszę to albo kogoś proszę aby to za mnie wziął, albo biorę a później od razu myję ręce. Również inne rzeczy co były w otoczeniu tego miejsca są dla mnie brudne lub skażone więc ich nie dotykam albo po dotknięciu od razu idę umyć ręce, aby innych rzeczy nie zarazić :(.
Po używaniu jakiś detergentów przy sprzątaniu to chodzę umyć ręce od razu.
Ja to już z tym nie mogę żyć, to całe mycie doprowadza mnie do szału itp. a na dodatek ręce mam bardzo zniszczone przez to częste mycie.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli" - Marek Aureliusz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
17 sie 2010, 14:55
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

Avatar użytkownika
przez napoleon 09 paź 2012, 16:42
też to mam. w domu mam kilka skażonych miejsc, których broń Boże nie mogę dotknąć i jestem przerażony że przez przypadek mogę mieć z nimi kontakt. Np. dziś wyciągając spodnie z szafy. i co w takiej sytuacji zrobić? to nie jest dla mnie normalny brud. to jest ohyda której nie chcę roznosić, a która może mi zaszkodzić w życiu poza domem.
czy jest jakiś ratunek jeśli dojdzie do takiego skażenia?
staram się wystrzegać jak mogę tych miejsc ale boję się że niechcący mogę mieć z nimi kontakt...

-- Wt paź 09, 2012 4:08 pm --

kiedyś nie miałem takich niebezpiecznych miejsc i strasznie mnie to męczy, że muszę cały czas uważać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

OCD związane ze skażeniem jakimś "niebezpiecznym" czynnikiem

przez kara2311 12 paź 2012, 10:10
witam wszystkich!

równiez zmagam sie z tym okropnym lękiem przed zarażeniem ,boję sie i unikam jak moge bakterii,wirusów,brudu,miejsc w których mogłabym sie zarazic,ludzi ktorzy w moim mniemaniu na pewno sa chorzy,przedmiotow ktore maja na sobie miliony zarzakow...itp...to jest straszne i maksymalnie utrudnia mi zycie i codzienne funkcjonowanie.najbardziej jednak boje sie sliny...jesli np na chodniku widze czyjąś ślinę wydaje mi sie ze bakterie ktore sa w niej znajda sie w jakis cudowny sposob na mnie:( nie daj Boze ktos np stojac w kolejce za mna kaszle juz wyobrazam sobie jak mnie czym zaraza.staram sie unikac jak ognia miejsc gdzie mozna miec bliski kontakt z innymi ludzmi...z jednej strony czasami potrafie zdac sobie sprawe ze to tylko chore mysli i ze gdyby tak bylo to polowa ludzkosci by wyginela,z drugiej nie umiem sie przealamc i zaryzykowac...kiedys to dotyczylo tylko mnie,balam sie o siebie,o moje zachorowanie,teraz najbardziej dotyczy to mojego niespełna dwuletniego synka,ktory jest dla mnie wszystkim.boje sie o niego,ze ja go czyms zaraze albo on czegos dotknie i zachoruje.chronie go jak potrafie,na spacerze,ktory jest dla mnie udreka,zabraniam mu dotykac czegokolwiek w obawie przed zarazkami,...najgorsze jest to ze zdaje sobie sprawe ze go krzywdze w ten sposob,ze ograniczam go,nie pozwalam sie rozwijac...jednak ten lęk i ciagla obawa o zdrowie są silniejsze...równiez mam bardzo zniszczone ręce od mycia ich po zetknieciu z czymkolwiek nawet u mnie w domu...włączniki od swiatla i klamki sa myte kilka razy dziennie,a i tak właczam swiatlo łokciem .jesli ktos nas odwiedza oczywiscie pierwszeco musi zrobic to umyc rece zeby mi dziecka i wszystkiego w domu nie pozarazac.dlugo by mozna opowiadac,bo tego jest naprawde sporo...zreszta pewnei sami macie podobnie...
od prawie 2 tygodni przyjmuje 20mg Seronilu (fluoksetyna) i czekam cierpliwie na efekty...wcześniej przez 2,5 miesiaca bralam paroksetyne i nie bylo zadnej poprawy a wrecz wydaje mi sie ze sie pogorszylo....
napiszcie jak sobie radzicie z tymy okropnosciami,i trzymajcie sie,musi byc dobrze...

-- 12 paź 2012, 10:13 --

zapomnialam jeszzce dodac ze to nie jedyne natrectwo ktore mam,jednak najbardziej utrudniajace życie ,z innymi lepiej czy gorzej ale staram sobie radzic
pozdrawiam
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do