boję się, że przestane kochać męża

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

boję się, że przestane kochać męża

przez bedzie.dobrze 27 wrz 2012, 08:48
ech grrrr fakin szyt :why: Mecze sie z nerwica natrectw juz tak dluuuugo. Przerobiłam wiekszosc natretnych mysli- ze komus zrobie krzywde, ze zwariuje, ze zostane opetana, ze Bog jest glupi, ze zostane alkoholiczka....generalnie,ze strace kontrole nad soba, nad swoim zyciem. Lecze sie farmakologicznie i chodze od 1,5 roku na psychoterapie. Niedawno wyszłam za mąż za wspaniałego faceta. Jest troskliwy, wyrozumiały, moge z nim rozmawiac o wszystkim. Wczoraj bedac tutaj na forum, naszła mnie mysl ' a co jak bedzie mi sie tutaj z kims dobrze gadalo, poczuje jakas więź i sie zaangazuje emocjonalnie i bede chciała zdradzic Meza? Co jak zaczna mi sie podobac inni i bede chciała byc z innym?' o_O masakra..poczułam ogromny niepokoj, lęk, zalały mnie siodme poty, zrobilo mi sie nie dobrze. Jednoczesnie czułam wielka chcec przytulenia męża, wielka tesknote za nim. Czuje sie okropnie z tymi myslami, czuje sie tak jakbym samymi takimi myslami zdradzała Meza. Oczywiscie zwierzyłam sie Męzowi z tych nowych natrectw. Przytulił mnie i powiedział, ze on wie,ze to tylko nerwica, wie,ze go kocham i damy sobie rade. Powinnam dodac, ze ja strasznie sie boje odrzucenia i samotnosci, mam tez problemy z akceptacja swojej seksualnosci i mysle, ze te natrectwa moga w jakis sposob byc z tym zwiazane. Ostatnimi czasy tez doskwiera mi samotnosc...straciłam prace, Mąż duzo pracuje...ciagle siedze sama w domu grrrrr zwariowac mozna. Czasem mam wrazenie,ze jestem dla niego ciezarem...ze to zaburzenie jest destrukcyjne dla nas..hehe mam wyrzuty sumienia,ze choruje....to glupie...wiem,ze nie mam na to wplywy....tak bardzo chcialabym, aby bylo juz dobrze, normalnie.
Ostatnio edytowano 29 wrz 2012, 04:27 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono literówkę w tytule wątku
bedzie.dobrze
Offline

boję się, że przestane kochać męża

przez kruczek 27 wrz 2012, 10:24
Nie przestajesz kochać męża, to tylko lęk. Zwykły lęk nic więcej.
Kochasz męża, tęsknisz za nim, a pojawienie się lęku to potwierdza. Człowiek który by nie kochał, nie tęskniłby nie zależało by mu na ukochanej osobie, nie odczuwał by w ogóle żadnego lęku. Po prostu boisz się gdzieś w głębi siebie samotności, odrzucenia i tego że twoje życie mogło by się zmienić.
W głowie mamy różne myśli i te złe i dobre, ja zawsze zamieniam złą myśl na dobrą i szukam dobrych stron we wszystkim co mnie smuci.
Musisz przerwać te błędne koło. Przyznać się przed samą sobą: Tak boje się że przestane kochać męża, bo boję się jego straty.
to nic złego się bać, to ludzkie uczucie. Nie znaczy wcale o słabości, tylko o wrażliwości.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 wrz 2012, 18:13

boję się, że przestane kochać męża

przez bedzie.dobrze 28 wrz 2012, 11:55
Wczoraj byłam na sesji u swojej Terapeutki. Przepracowywałysmy temat 'nie kochania meza'. I w sumie wyszlo,ze boje sie bliskosci i odrzucenia. Takie natrectwo pojawilo sie poniewaz wyjawiłam cos mezowi, aby byc jeszcze blizej z nim...chciałam mu calkowice zaufac. Bałam mu sie wyjawic swoja tajemnice, bo bałam sie odrzucenia, tego, ze zle o mnie pomysli, nie zaakceptuje mnie. Tajemnica dot. tego, iz mam problemy z osiaganiem orgazmu i czesto go udaje. Mąż dzielnie to przyjął, przytulil mnie i powiedział,ze nic sie takiego nie stało...ze w sumie sama sobie szkodziłam, a nie jemu. Bedziemy pracowac nad satysfakcjonujacym pozyciem:). ...Ale do czego zmierzam...zaczynam rozumiec jeszcze bardziej mechanizm natrectw. Otoz, kiedy teraz nie udaje orgazmów, pozwalam sie sobie skupic na przyjemnosci...to znow powracaja natrectwa zwiazane z Bogiem, opetaniem. Hehe na terapii wyszlo,ze mam problemy z akceptacja seksualnosci, ocenzurowałam ja sobie...i wlasnie moje pierwsze natrectwa..te z czasów dziecinstwa dotyczyły opetania, Boga..był to tez czas kiedy zaczynałam odkrywac seksualnosc( masturbacja)...pojawił sie konflikt wewnetrzny. Teraz to wszystko ma sens. Od kilkunastu lat jednak moja wiara jest mocno zachwaiana, pojawia sie wiele pytan..stad moze teraz latwiej mi znosic te natrectwa. Wczoraj jawnie i bez skrepowania przyznałam sie na glos, ze seks moze byc przyjemny, ze moge sobie pozwolic na przyjemnosc...hehe no i obudziłam sie w nocy i zaczełam myslec o jakis horrorach..o jakims opetaniu itd. Prosty ten mechanizm hehe..szkoda,ze taki upierdliwy:D
bedzie.dobrze
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do