chyba poległem w wojnie z samym sobą...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 21 wrz 2012, 21:37
Po ostatnim ataku nn nie potrafię dojść do siebie choć to było już ponad 2 tygodnie temu. O swojej chorobie pisałem już we wcześniejszych postach. Walczę z chorobą sam bez leków i psychologów od 8 lat. W jakimś sensie zawdzięczam jej odkrycie własnego talentu i poniekąd pracy bo przez chorobę odnalazłem w sobie talent fotograficzny i fotografuję od ponad 8 lat ponadto pracuję w branży foto.

Do tej pory udawało mi się choć - nie było to łatwe uwierzcie mi... walczyć z naprawdę różnymi strasznymi myślami i sytuacjami - przerobiłem już naprawdę dziwne stany... od agresywno - morderczych myśli, poprzez seksualne a nawet totalnie bzdurne...chyba większość jak nie wszystko no poza tym że nie miałem myśli obrazoburczych religijnie - może dlatego - że nie jestem wierzący - w sensie byłem...ale zmieniłem swoje myślenie :8): w sumie najbliżej mi do buddyzmu.

Jestem racjonalistą, wierzę w rozum i wierzę w to, że rozum to nie umysł. Rozum jest tylko narządem umysł jest czymś więcej. A ponieważ rozum jest narządem toteż płata nam figle...choćby w postaci nerwicy natręctw. Ostatnio cierpię bardzo wewnętrznie i czuję się jak jakiś zombie który nie może być sobą. Bo ostatnich negatywnych myślach dotyczących zatrutych napojów w piwnicy trutką na szczury - bo takie negatywne myśli miałem. Że ktoś lub nawet ja mógł do wody mineralnej którą mamy w piwnicy dodać przypadkiem trutki. Oczywiście wiem jak udupia nas ta choroba - kiedyś w kryzysowym momencie - kiedy ledwo dawałem radę z tymi myślami - rozrysowałem cały model tego jak to działa. I powiem wam co odkryłem - zawsze ta choroba działa tak samo. Najgorsze jest chyba to, że pomimo racjonalizmu pozostaje poczucie niedowierzania - tego, że mogło się to zdarzyć a co z tym związane...cierpienie i wyrzuty sumienia...że jesteśmy psycholami itp.

Ostatnio ciężko mi jest się pozbierać...pracuję i jako tako funkcjonuję normalnie...ale co to za życie. Wstaję rano idę do pracy - tam 8-9 godzin ślęczenia przed monitorem. Wracam z pracy - czytam książkę w pociągu. Potem szybka obiado-kolacja - wyjście z psem - porzucanie mu dysku żeby aportował - co uwielbia. Potem, napuszczam wody do wanny... A potem kładę się spać i tak codziennie. Weekend jest czasem - zatrzymania się - podsumowania ...pobycia w samotności - i trochę z czasem dołowania - bo obecnie jestem od roku singlem albo i dłużej. I mimo moich walorów - bo jestem podobno przystojny - to jak się pojawi jakaś dziewczyna to albo nie ta co trzeba albo mam wzięcie u ryczących 40-stek - w których naprawdę nie gustuję - zważywszy na moje 26 lat.

I tak się bujam jak zombie - ostatnio nawet porzuciłem swoją pasje choć czytam o niej namiętnie - ale nie robię zdjęć... Postanowiłem w końcu wybrać się do specjalisty bo rośnie we mnie poczucie jakbym był naprawdę kimś złym - co z racjonalnego punktu widzenia nie jest prawdą - bo nikogo nie zabiłem, co więcej nie ukradłem, nie otrułem, nie jestem pedofilem czy też gwałcicielem. Ale czuję się jakbym był kimś najgorszym.

Wizytę mam u psychiatry dopiero na 3 października. Może da mi jakieś prochy...najlepiej takie co pozwalają prowadzić auto - bo część drogi do pracy dojeżdżam samochodem. Co najgorsze to to , że mimo iż jestem świeżakiem za kierownicą to czasem muszę sprawdzać auto dookoła bo rośnie we mnie lęk, że może na coś na jechałem kogoś potrąciłem. Ale znajomi mi mówili, że przez pierwszy rok - każdy tak ma i nie mam się czym przejmować - to mnie trochę uspokaja..

Sorry , że tak dużo piszę .... nie musicie tego czytać ...ostatnio nawet myślałem. Że może wezmę się za pisanie książki o sobie oczywiście będzie trochę fikcji literackiej ale...może to jakieś katharsis... ?
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

Avatar użytkownika
przez tahela 21 wrz 2012, 22:17
właśnie miałm napsać ,ze mam spokój z natręctwami i przeczytałam Twój post i dobrze,ze nie mam nizego waznego w piwnicy i rzadko tam bywam ,ech
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez bedzie.dobrze 24 wrz 2012, 17:30
Dobrze, ze zdecydowales sie na wizyte u psychiatry:) Jesli uda sie dobrac odpowiednie leki, na pewno poczujesz sie lepiej. Polecam tez psychoterapie. Uszy do gory
bedzie.dobrze
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 25 wrz 2012, 15:52
Dzięki.

W sumie to już chciałbym mieć to za sobą...bo się wlecze strasznie - prawie miesiąc czekania na wizytę...u specjalisty.
Cóż poradzić tyle lat się zmagam z tym i jakoś bez specjalistów i dawałem radę. Żyłem jak każdy inny normalnie - czasem sporadycznie zdarzały mi się jakieś okropne myśli - ale udawało mi się wychodzić z tego o własnych siłach.

A teraz sam nie wiem, mam w sobie olbrzymie poczucie wyrzutu sumienia - tak jakbym kogoś skrzywdził albo zrobił coś bardzo złego. Czuję w sobie jakiś dziwny lęk. Odechciewa mi się wszystkiego, spotykania i rozmawiania ze znajomymi nawet zajmowania się moją największą pasją - czyli zdjęciami - choć tutaj ubolewam akurat bardziej nad brakiem czasu bo późno wracam z pracy. I tak sobie żyję jak zombie... praca dom,wyjście z psem, obiado - kolacja, spanie. I tylko odliczam dni do weekendu kiedy mogę pójść na spacer i choć na chwilę na spokojnie rozprawić się z samym sobą ..co przynosi tylko chwilową ulgę...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

Avatar użytkownika
przez sadi31 25 wrz 2012, 16:24
ewec

- nie polegles - spokojnie

to co opisujesz to nic innego jak tzw monotonia dnia codziennego - polaczona z pora roku jaka jest jesien moze w nas nerwicowcach wzbudzac wiecej melancholii.

Bez specjalisty nie dasz rady - nerwica to ty - sam ze soba nie wygrasz - musialbys byc madrzejszy od samego siebie. Jesli trafisz na dobrego psychologa i terapeute zobaczysz jak bardzo sie myliles i jak wiele rzeczy o sobie nie wiesz.

Twoj lek i poczucie winy lezy glebko w dziecinstwie i musisz to przepracowac - masz jakis konflikt wewnetrzny , jakis uraz, jakas rane ktora musisz raz na zawsze oczyscic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 03 paź 2012, 11:16
3 majcie kciuki za parę godzin idę do lekarza - ciekawe co mi powie? Albo będzie zdziwiony dlaczego nie chodziłem na terapię przez ten czas. Nie wiem w każdym razie czuję trochę lekkie poddenerwowanie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez bedzie.dobrze 03 paź 2012, 13:44
i jak?
bedzie.dobrze
Offline

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 05 paź 2012, 13:47
Hey nie miałem dostępu do neta,,, lekarz wykrył u mnie zespół lękowo - depresyjny z nerwicą natręctw. Dostałem leki, elicea chyba z tego co pamiętam no i pora się poskładać do kupy - czyli terapia.
Pochwalił mnie tym, że dzielnie dawałem radę bez leków tak długi czas, ale niestety nn wrosło już w moją osobowość - także mam już osobowość nerwicową. Ale postaram się z tym uporać i się nie poddawać choć ostatnio znowu mnie męczy cholerstwo. Mam do was pytanie może wicie coś więcej na temat elicea - jak na was działa itp??? Czy normalnie prowadzicie samochód biorąc ten lek?
Mi lekarz powiedział, że na początku żebym obserwował jak się czuję, jak będę się czuł dobrze to można prowadzić spokojnie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez Busiołek 12 paź 2012, 02:55
Hej:)
Dobrze, że zgłosiłeś się do specjalisty. Sama niczego nie zażywam, ale jestem ciekawa jakie zmiany po lekach zauważysz. Czasem wydaje mi się, że takie okresy depresji, niechęci do tego co się kocha i ogólne poczucie bezsensu, wywołane jest tym, że całe życie coś połykamy. Zapychamy się czymś jak dysk wirusami, aż dochodzi do momentu, że przestawiamy nasze życie w tryb uśpienia. Ja podobno zapycham się złością. Złość, która raczej kojarzy się z działaniem ( krzyk, gestykulacja itp), gdy jest tłumiona i świadomie nie odczuwana działa podobno jak hamulec ręczny. Mam nadzieję, że uda Ci się odkryć Twój hamulec.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 paź 2012, 02:09

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 19 paź 2012, 12:57
Dzięki no na chwilę obecną zaczynam się powoli składać do kupy. Dziwnie się czuję po tych lekach, szybko chodzę spać - bo tak gdzieś 21-22 już śpię, rano mam lekkie zawroty głowy jak wstanę. Zauważyłem na samym początku nie uzasadnione stany wewnętrznego lęku i bardzo ale to bardzo mi się pocą ręce. Ogólnie nie jest najgorzej najważniejsze to żeby tylko nie popadać znowu w stany depresyjne - a co do myśli no cóż pojawiają się sporadycznie - mam świadomość, że pewno musi minąć trochę czasu, aż leki zaczną działać. Wizytę u lekarza mam następną ustawioną na listopad i w połowie listopada czeka mnie -psychoterapia indywidualna u podobno bardzo dobrej Pani psycholog... także może uda mi się przełamać - tak jak A.Małysz gdy po pracy z psychologiem się odblokował i stał się takim super zawodnikiem :)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

Avatar użytkownika
przez sadi31 20 paź 2012, 10:28
ten lek to antydepresant
jesli ci pomaga to super
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez ewec 28 paź 2012, 16:51
Jeszcze nie jest super i pewno jeszcze czeka mnie dość długa droga do tego stanu...ale efekty uboczne leku ustąpiły. Czuję się nieznacznie lepiej - myśli się wyciszyły. Aż czuję lęk, przed tym że moje lęki zniknęły.

Oby się udało wygrać z tym cholerstwem :)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez bedzie.dobrze 28 paź 2012, 17:43
trzymam kciuki:) Jaka lekarz Ci postawił diagnoze i jakie leki przepisal?
bedzie.dobrze
Offline

chyba poległem w wojnie z samym sobą...

przez trek 28 paź 2012, 18:46
a ile razy masz terapię? bo ja tez chcialem isc ale mialem tylko raz na dwa tygodnie to wydalo mi sie bez sensu. 'nn wroslo w moja osobowosc', ciekawe slowa, chyba u mnie jest podobnie.
trek
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do