Pornografia a zaufanie?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 17:07
Na temat wbijania szpilek osobom, które proszą o pomoc, już się wypowiedziałem.

Nie wbijam szpilek tylko odpowiadam na TWOJ POST :roll:
Poza tym moja wypowiedź była skierowana do "eskperta", a nie do zwyjkłego użytkownika, zważ to proszę.

Jednak byla skierowana na forum publicznym a nie na pw do eksperta wiec i taki najzwyklejszy uzytkownik jak ja moze sie do niej odniesc.

Sprawia Ci przyjemność wytykanie innym hipokryzji?

A jestes hipokryta? Bo moja wypowiedz byla skierowana do Ciebie i w odpowiedzi na Twoj post

Napisałem "wirtualnie", a nie wizualnie.

No dla mnie Deep tez jest wirtualny wiec niech bedzie ze gapiac sie na niego "zdradzam" wirtualnie.
Nie wiem w jaki sposób Ty wizualnie kogoś zdradzasz oglądając zdjęcia J. Deppa, ale on, o ile mi wiadomo, w pornosach nie gra.


a w jaki sposob zdradza sie wizualnie ogladajac pornosy?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 21 wrz 2012, 17:13
Widzę że autorka tego wątku się wycofała, myślę nadal, że to ona ma problem ponieważ ona sobie nie radzi z tym co robi jej partner. Partnera nie zmieni (chyba że na nowego) może zmienić siebie, swój pogląd na różne sprawy ale nie zmusi nikogo do zmian. Jeżeli tego faktu nie zaakceptuje to niestety ale związek prawdopodobnie się rozpadnie. Ja rozumię i jedną i drugą stronę - tu konieczny jest kompromis ale zmiany należy zacząć od siebie.


Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii. Z opisu wynika, że próbuje to zrobić, bo sam nie akceptuje status quo. I moim zdaniem na tym, jak dziewczyna może go w tym wesprzeć, powinny się skupić osoby, które chcą dać jej radę. Temat nie brzmi "mam problem, jestem chorobliwie zazdrosna".
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez kaja123 21 wrz 2012, 17:20
Ptr napisał(a):Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii.".

Oczywiście że jest taka opcja ale nie autorka tego dokona tylko on sam jeżeli wykaże taką chęć. Dziewczyna napisała, ze nie radzi sobie z faktem że jej narzeczony ogląda pornografię - ONA nie radzi sobie z tym stanem rzeczy ale ONA nie zmieni poglądów partnera tylko może zmienić swój pogląd bo tylko i wyłącznie na to ma wpływ.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 21 wrz 2012, 17:26
A jestes hipokryta? Bo moja wypowiedz byla skierowana do Ciebie i w odpowiedzi na Twoj post


Pisałaś do mnie, ale nie o mnie, tylko o niej, w następujący sposób:

Gdyby byla chrzescijanka jak zalozyles to nie mieszkala i nie sypialaby ze swoim chlopakiem przed zawarciem zwiazku malzenskiego bo to bardzo sie kloci z moralnoscia chrzescijanska. No chyba ze bardzo wybiorczo traktuje dogmaty kosciola .


To nie jest o mnie i mnie nie dotyczy, bo nie jestem kobietą i nie jestem chrześcijaninem, więc daruj sobie takie mętne tłumaczenie, mnie to nie obraża i nie dotyka, tylko ją. Jak już coś napisałaś nieeleganckiego, to trzymaj poziom i miej odwagę albo być z tego dumna, albo uznać, że przesadziłaś, a nie mętnie się tłumacz.

ednak byla skierowana na forum publicznym a nie na pw do eksperta wiec i taki najzwyklejszy uzytkownik jak ja moze sie do niej odniesc.


Oczywiście, jak najbardziej. Nie sugerowałem, że nie możesz. Ale Ty, jako (zakładam) nie terapeuta, nie musisz być tak delikatna jak "ekspert". Według mnie inne standardy w pisaniu postów obowiązują eskpertów, a inne zwykłych uzytkowników, i to był sens mojej uwagi.

a w jaki sposob zdradza sie wizualnie ogladajac pornosy?


Ja w ogóle nie wiem, w jaki sposób zdradza się wizualnie, to Ty napisałaś coś o zdradzaniu "wizualnym", więc ja tylko napisałem, że nie wiem jak można to zrobić. Pisałem o zdradzie wirtualnej, że jest to jakaś forma zdrady, oczywiście nie we właściwym sensie tego słowa.

-- 21 wrz 2012, 16:37 --

kaja123 napisał(a):
Ptr napisał(a):Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii.".

Oczywiście że jest taka opcja ale nie autorka tego dokona tylko on sam jeżeli wykaże taką chęć. Dziewczyna napisała, ze nie radzi sobie z faktem że jej narzeczony ogląda pornografię - ONA nie radzi sobie z tym stanem rzeczy ale ONA nie zmieni poglądów partnera tylko może zmienić swój pogląd bo tylko i wyłącznie na to ma wpływ.


Tylko że ona nie musi zmieniać jego poglądów, bo pogląd na sprawę mają identyczny, tak wynika z opowieści (pomijam tę kwestię, czy naprawdę tak jest). Na pewno może mu pomóc w urzeczywistnieniu jego własnej decyzji o zaprzestaniu oglądania pornografii. Przecież w związkach większość problemów jest wspólna, w tym sensie, że można okazywać sobie wsparcie, rozmawiać, pomagać na różne sposoby.
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 wrz 2012, 17:49
To ja co jakis czasw zdradzam wizualnie mojego partnera ogladajac foty Johnego Deepa :105:

Ehh....a już myslałem,że moje foty :mrgreen: :mrgreen: :oops: :mrgreen: ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez kaja123 21 wrz 2012, 17:52
Ptr, jasne że może mu pomóc jeśli tego chce. Ale dla autorki jest ogromnym problemem ten zaistniały fakt. Sama pisze, ze nie może widzieć dziewczyny w bikini w TV czy jest zazdrosna o każdą kobietę nawet tą na zdjęciach, przeszukuje jego komórkę, komputer. To ONA ma z tym problem i JEJ to przeszkadza! Więc to ONA musi dokonać zmian w sobie bo popada w "obłęd" który ją męczy! A to czy narzeczony chce zmain czy nie i co on z tym zrobi ONA wpływu nie ma. Może go wspierać jeśli wyrazi taką chęć ale tego nie wiemy. JEJ TO PRZESZKADZA nie jemu! On sie nie wypowiedział na ten temat - a fakt że obiecał że nie będzie a robi to nadal jest potwierdzeniem że to jest od niego silniejsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 21 wrz 2012, 18:14
Ptr, jasne że może mu pomóc jeśli tego chce. Ale dla autorki jest ogromnym problemem ten zaistniały fakt. Sama pisze, ze nie może widzieć dziewczyny w bikini w TV czy jest zazdrosna o każdą kobietę nawet tą na zdjęciach, przeszukuje jego komórkę, komputer. To ONA ma z tym problem i JEJ to przeszkadza! Więc to ONA musi dokonać zmian w sobie bo popada w "obłęd" który ją męczy! A to czy narzeczony chce zmain czy nie i co on z tym zrobi ONA wpływu nie ma. Może go wspierać jeśli wyrazi taką chęć ale tego nie wiemy. JEJ TO PRZESZKADZA nie jemu! On sie nie wypowiedział na ten temat - a fakt że obiecał że nie będzie a robi to nadal jest potwierdzeniem że to jest od niego silniejsze.


No cóż, nie będe Cię przekonywał w kwestii tego, czy w związku ma się wpływ na drugą osobę i jej działania, czy się nie ma, bo to zaczyna być spór akademicki. Ja na co dzień obserwuję wśród swoich znajomych i we własnym związku te wpływy, wydaje mi się to być rzeczą prawie oczywistą, może spieramy się tylko o słowa. Mniejsza o to.

Co chcę podkreślić, to że przeszukiwanie telefonu czy sprawdzanie historii w komputerze przez kobietę, która wie, że partner ma ciągoty do pornografii są według mnie całkiem normalne w tej sytuacji. Co do zazdrości o "zwykłe" panie z telewizora czy z obrazka to samo w sobie byłoby zastanawiające, ale zważywszy na kontekst, jakoś specjalnie mnie nie dziwi. Może autorka postu ma silną potrzebę bezwarunkowego zaufania, może jest to dla niej kwestia bardzo istotna i dlatego sprawdza - jak się okazuje, nie bez powodu, czyli nie jest to urojenie. Ale to nie jest "problem" inny niż to, że np. realnie zdradzana kobieta myszkuje po rzeczach swojego partnera. To naturalna reakcja i problem nie tyle psychologiczny, co życiowy. To nie jest schorzenie, nerwica, tylko normalna trudna życiowa sytuacja. Lepiej już chyba nie dam rady wyrazić tego, o co mi chodzi.
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez kaja123 21 wrz 2012, 18:33
Ptr, napisałam wyraźnie że wsparcie owszem jeżeli druga strona tego chce. Jasne że to nie schorzenie ani nerwica też tego nie napisałam. Napisałam że to autorka ma problem i to jest w niej.
Jeżeli żona alkoholika przeszukuje rzeczy, szpera w szafkach w poszukiwaniu butelki z % to też nie jest schorzenie. Jeżeli alkoholik obiecuje że się nie napije ale wiadomo - to partnerka czy partner na widok butelki z wódą dostaje bicia serca, jest wyczulona na imprezy zakrapiane również z wiadomych względów. Tak samo w tym jak i w przypadku autorki tego tematu nalezy zmienić swoje podejście i postepowanie bo nie zmieni się partnera. Jeżeli on bedzie chciał zaprzestać swoich działań to nalezy mu pomóc ale same namowy, prośby, groźby, sznataże ciche dni niczego nie zmienią.
Nie zgodzę sie z Tobą w tym stwierdzeniu
To naturalna reakcja i problem nie tyle psychologiczny, co życiowy

To problem natury psychologicznej ponieważ autorka ma blokadę psychiczną i przeżywa to bardzo w swojej psychice dla niej to jest zdrada i to ONA cierpi i ONA powionna cos z tym zrobić przede wszystkim! Wszystkie zdarzenia są problemem również zyciowym.
Lepiej już chyba nie dam rady wyrazić tego, o co mi chodzi

no ja też :D
Jeszcze jedno - można mieć wpływ na drugą bliską osobę jakie ma ubrać dżinsy, ubrać kolczyki czy przekonac ją do wspólnej imprezy ale nie można mieć większego wpływu na preferencje, upodobania które są głęboko zakorzenione w psychice. Ja nie mogę zakazać mojemu partnerowi żeby nie podobała mu się pornografia tak samo on nie może mnie przekonać żeby ona zaczęła mi się podobać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 21 wrz 2012, 19:00
Nie mogę teraz znaleźć źródła i nazwiska tego seksuologa, ale było przeprowadzane w Holandii badanie na reprezentatywnej grupie 1300 mężczyzn, obywateli wsi małych i dużych miast, wykształcenie od podstawowego do wyższego i wyszło, że do oglądania pornografii przyznaje się 79% badanych- zatem tak, to jest większość. Oczywiście można przyjąć, że Holandia to kraj rozpusty i rozwiązłości moralnej i tym samym podważyć wiarygodność ankiety itd.


Czemu od razu podważać wiarygodność? Załóżmy, że wyniki są miarodajne, 79% się przyznaje, pewnie niewielu więcej się nie przyznało, skoro ankieta była, jak się domyślam, anonimowa. To jest sporo, ale nie "prawie wszyscy". I to w Holandii, w której normy obyczajowe nie są zbyt wyśrubowane (czytałem parę lat temu, że w jednej z telewizji ogólnokrajowych w czasie nocnym emitowany był film porno, co u nas na przykład jest na razie nie do pomyślenia). A co z innymi społeczeństwami - silnie religijną Ameryką Łacińską, Bliskim Wschodem? Można chyba w uzasadniony sposób przypuszczać, że odsetek jest niższy, a może w przypadku muzułmanów dużo niższy. Jak to się ma do twierdzenia, że "prawie każdy" mężczyzna ogląda pornografię? Pomijam już taką kwantyfikację jak np. "raz w roku", "raz w tygodniu" itd.

Fajnie byłoby, gdyby osoby, które stawiają kategoryczne twierdzenia, że każdy albo prawie facet ogląda, podparły czymś swoją opinię.

-- 21 wrz 2012, 18:12 --

Ja nie mogę zakazać mojemu partnerowi żeby nie podobała mu się pornografia tak samo on nie może mnie przekonać żeby ona zaczęła mi się podobać.


Całkowicie się zgadzam. Na skłonności nie ma się wpływu. Ale chodziło o ich realizację, a to co innego. Ale nie chcę otwierać znowu tego wątku :)
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 20:15
Pisałaś do mnie, ale nie o mnie, tylko o niej,

Odpisywalam na Twoj post ... autorka nigdzie nie napisala ze jest chrzescijanka..to Ty tak zalozyles i do tego sie odnioslam :roll: wiec Ty teraz sie metnie tlumaczysz
Ja w ogóle nie wiem, w jaki sposób zdradza się wizualnie, to Ty napisałaś coś o zdradzaniu "wizualnym", więc ja tylko napisałem, że nie wiem jak można to zrobić.
Pisałem o zdradzie wirtualnej, że jest to jakaś forma zdrady,

Nie ma to ja czepiac sie slowek i odwracac kota ogonem. Dla mnie zdrada wirtualna to wtedy kiedy uzywajac kamerek ktos kto jest zajety uprawia wirtualny seks z inna osoba po drugiej stronie monitora. Opowiedz jasno i bez krecenia w jaki sposob obejrzenie pornosa moze byc zdrada wirtualna?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 21 wrz 2012, 20:31
Ptr napisał(a):
Ja lubię porno, ale nie uważam się z zboka i za zwyrodnialca .


Nigdzie nie napisałem, że klienci pornografii do "Zboki" czy "zwyrodnialce".

To było tak ogólnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16511
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 21 wrz 2012, 21:01
Odpisywalam na Twoj post ... autorka nigdzie nie napisala ze jest chrzescijanka..to Ty tak zalozyles i do tego sie odnioslam :roll: wiec Ty teraz sie metnie tlumaczysz
Cytuj:


Słuchaj, jeżeli nie ma w Tobie empatii i nie widzisz nic niestosownego w tym, co o niej napisałaś, to ja nic na to nie poradzę, naprawdę. Jeżeli nie jest wierząca, a do kościoła poszła pooglądać freski, to w porządku, można powiedzieć, że nic wielkiego się nie stało, ale wiele wskazuje na to, że jest, a Ty na podstawie informacji, które o sobie ujawniła, rozstrzygasz definitywnie, że nie może być chrześcijanką, bo chrześcijanki nie współżyją przed ślubem, albo jeżeli już, to nie jest prawdziwą czy dobrą chrześcijanką itd. Nie bierzesz pod uwagę, że to może być przykre przeczytać o sobie uwagę taką, jaką poczyniłaś. I nie ma znaczenia, że odpisujesz na mój post czy polemizujesz ze mną - to co napisałaś, dotyczy konkretnej osoby i pisałaś w trybie kategorycznym o konkretnej osobie. Zawsze mogłaś po prostu napisać, że ja zrobiłem być może błędne założenie co do jej religijności i na tym skończyć, a nie przeprowadzać rozumowania, które mają na podstawie tego, co o sobie napisała, zrobić z jej chodzenia do kościoła wyraz miłości do zabytków bądź czegoś mniej godnego pochwały. Jeśli nie widzisz w takich spekulacjach dotyczących jakości religijności konkretnej osoby nic niestosownego, to nic na to nie poradzę. Co napisane, to napisane, każdy może wyrobić sobie swój osąd, tyle z mojej strony w tym temacie.

Nie ma to ja czepiac sie slowek i odwracac kota ogonem. Dla mnie zdrada wirtualna to wtedy kiedy uzywajac kamerek ktos kto jest zajety uprawia wirtualny seks z inna osoba po drugiej stronie monitora. Opowiedz jasno i bez krecenia w jaki sposob obejrzenie pornosa moze byc zdrada wirtualna?


Odwracać kota ogonem, tak? A kto nie doczytał, przeczytał "wirtualny" jako "wizualny", chciał poironizować, tylko nie wyszło? Ja?
Zdrada wirtualna to niewierność, która nie realizuje się w rzeczywistym świecie, tylko np. w wyobraźni, gdy myśli się o seksie z kimś innym niż "ta" osoba i czerpie z tego przyjemność erotyczną. Albo gdy traktuje się film albo fotkę jako obiekt dostarczający podniecenia. Albo tak jak to opisałaś - mogą być różne stopnie, sposoby. Przecież napisałem od razu, że nie jest to zdrada w sensie właściwym, tylko przenośnym. Ale może również być źródłem bólu dla drugiej osoby, jak widać z postów w tym wątku. Czy teraz jest jaśniej, czy nadal mętnie?
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

przez ewec 21 wrz 2012, 21:02
Z całym szacunkiem dla Twojej osoby ale zaborczość to jednak nie nerwica natręctw. Nie znam Twoich przekonań dokładnie, ale jedno wiem nie ma ideałów, kiedyś też kochałem jedną dziewczynę - byliśmy ze sobą 4 lata - razem tyle mieszkaliśmy i nie raz nie dwa się przejechałem jak to z byłym pojechała w góry a dowiedziałem się po fakcie. Czy też któregoś razu budząc się rano w naszej sypialni obok znalazłem ją jak spała obok jakiegoś faceta a obok nich spała jeszcze jakaś koleżanka - dodam że wszyscy byli w bieliźnie.

Powiem szczerze tak bo sam jestem facetem, lubię porno -ale nie ostre - jestem kawalerem - obecnie singlem. Mam uczucia i nie jestem zombie. Nie chcę bronić Twojego faceta - i nie chcę abyś czuła się przy nim nie potrzebna. Choć to brzmi bardzo szowinistycznie, to powiem ci tak masturbacja jest czymś jak najbardziej normalnym, jeżeli ktoś się stymuluje oglądając nagie kobiety to jest to rozładowanie popędu i jest to sprawą jak najbardziej normalna - tak samo u kobiet jak i mężczyzn. Źle jest jak to wchodzi w nauk, co gorsza jak partner przestaje się Tobą interesować.
Ja akurat mam artystyczną duszę i siedzę w fotografii po uszy, fascynują mnie kobiety ciało ich charaktery i uroda. Mimo swoich 26 lat miałem tylko jedną kobietę i powiem ci szczerze też przechodziłem sceny tzw. zazdrości że posiadam karton magazynów playboy, czasopism o aktach - które lubię ze względu na to że pokazują kobiece piękno. W tym wszystkim nie ma nic złego - to jest normalne - trzeba tylko dojrzeć - nie dojrzałe jest myślenie że ktoś tylko jest zapatrzony w Ciebie na amen. Nie mówię przez to, że rozumiem zdradę - bo sam nie zdradziłem nigdy - ale zostałem zdradzony. Prawda jest taka jak się kogoś kocha to jednak trzeba zaryzykować i zaufać - ja jak kochałem zrezygnowałem z kupowania playboyów - a porno oglądaliśmy razem śmiejąc się z tego jak to jednak jest obdarte ze skóry uczuć. I choć wizualnie podnieca...to jednak to nie jest to miłość.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
07 sie 2012, 09:41

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 21:08
Zawsze mogłaś po prostu napisać,

Moglam ale czy musialam? Widze, ze z braku argumentow atakujesz mnie zamiast skupic sie na meritum. Rozmawiamy o pornografii wiec skup sie na tym a nie na mnie. Ja nie wjezdzam na Ciebie personalnie.

Albo gdy traktuje się film albo fotkę jako obiekt dostarczający podniecenia

Ło matko... to moj mezczyzna musi mnie czesto zdradzac bo zwiazek ze mna nie uczynil go slepym. Na cale szczescie jest zdrowym mezczyzna wiec go takie rzeczy rowniez podniecaja. W innym wypadku martwilabym sie o niego.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do