walka dziecięcia z wewnętrznym kosmosem:) takie śmieszne

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

walka dziecięcia z wewnętrznym kosmosem:) takie śmieszne

przez Torhild 28 wrz 2006, 22:38
Witajcie
Muszę się pochwalić, gdyż moja urocza przypadłość nęka mnie od dzieciaka. Nawet nie pamiętam od którego r ż, ale zaczęło się to daaawno;). Sama nie wiem czy poczatek heh przymusów miał w jakimś zdarzeniu czy taka jest moja uroda:). nie wiem czy najpierw zaczeły się przymusy ruchowe czy tylko takie hmm persfazyjne tylko w główce. Pamiętam że zanim zaczełam jakąś czynność np usiąść na krzesle czy wziąść łyżke do ręki(heh już wtedy moja psycha mnie odchudzała:P) musiałam wykonać np 5 skrętów ciałem w prawo :D także zabranie się za cokolwiek zajmowało mi 3 dni:P później musiałam że na cos popatrzec kilka razy, bo inaczej coś się stanie np rodzice umrą. A takie w głowie to standarcik:D rzuć się z okna itp. Jak zaóważyliście nie rzuciłam się (może i szkoda) bo nie pisałabym tego textu:D dobra głupi mam humor:P W sumie te przymusy utrzymują się do dzisiaj(mam 20 lat). Zdarza się że przybierają na wadze, ale ja za to nie:P gdyż zdarzają się też i takie że musze połowe żarcia wyrzucić bo jest wg przymusów złe(modelkom by się to przydało:P) czyli ktoś tam odejdzie ktoś umrze ble ble ble. Czasami musze otworzyć i zamknąć drzwi z 5 razy trzaskając ofkors:D, co bardzo wQrza moją mamę:D heh albo 7 razy wejść i wyjśc z wanny:D to jest dopiero padaka heheh śmieszy mnie to, bo co mam zrobić, przecież nie bede lamentować:D. Czasami tłumacze sobie to tak: babo masz chorobę Mozarta, musisz być kimś wyjątkowym, jesteś niczym naród wybrany:P Życze wam dużo poczucia humoru w walce z tym czymś:D
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 22:15

przez Alexandra 28 wrz 2006, 23:47
Hehe - miałam to samo - przed zaśnięciem 3 razy dotknąć drzwi, 2 razy puknąć w stół..bo inaczej ktoś umrze.. Ale zastanawiam się skąd to się bierze? Jak to jest w ogóle możliwe, że u grupy ludzi pojawia sie przymus np. 10krotnego dotknięcia klamki, bo jak tego nie zrobią, boją się, że np. ich dziadek umrze? Przecież my wiemy, że to absurd, a i tak robimy. Na wszelki wypadek.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez Torhild 29 wrz 2006, 09:37
Hej
Zaóważyłam , że ten dziwny "sposób" zapobiegania przed nieszczęściami nasila się kiedy bardzo mi na czymś zależy. Np po dłużyszm czasie po chorobie mojego taty(wtedy byłam mała ok 11 lat) natręctwa się nasiliłmy. Musiałam trzaskać drzwiami, żeby choroba nie wróciła. Ost przyłapałam się na tym, że musze układac taksamo prześcieradło jak np przy ostatnim ścieleniu łóżka, bo poprzednio miałam dobry dzień i jak teraz tak je ułoze to też tak będzie. Mam ukochaną osobę i np jeżeli nie wiem nie dotknę stołu 5 razy(5 dobra liczba:P) to moje Kochanie mnie zostawi:/. Czasami mówię jej, zostaw mnie, znajdź sobie kogoś innego, a ona nie wie o co chodzi i myśli, że jej nie ufam. A to tylko dlatego, że jak mam atak to zupełnie trace siły do wszystkiego, a boję się że jak jej powiem to na serio mnie zostawi, bo kto będzie chciał żyć z wariatką:/. Poza tym przymusy działające tylko w myślach, nie fizyczne "wkręcają" mi różne myśli, typu: ona napewno cię zdradza, to i tak nie wypali. I to działa tak realnie, że doprowadza mnie momentami do płaczu. Ehh
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 22:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Kama1234 29 wrz 2006, 11:14
A ja z tym walczę - z różnym skutkiem, ale gdybym chciała sie poddawać wszystkim "nakazom", to bym wyjść z domu nie mogła...

Mam też coś takiego: niechęć do zmian różnego typu: np. tapety na kompie itpd. Dostałam od kolegi cudnego misia pandę wśród zieleni, ale się wzdragam przed zmianą, bo (tak sobie to moja "psyche" tlumaczy) jak zmienię, to zmienic się też mogą warunki życiowe (np. ktoś umrze, ja stracę pracę lub przejedzie mnie samochód i wyląduję na wózku). Dlatego na raziez nie zmieniam, bo się boję.
Czasem się przełamuję i rzeczywiście nic sie nie dzieje, ale niech tylko wydarzy sie cos nieprzyjemnego, od razu kojarzę sobie to z faktem zmiany: Aha, gdybym nie zmieniła wyświetlacza na telefonie, to by sie to nie stało. Tak więc to moja wina, że moja siostra, która jest w ciąży, poszła do szpitala!

Szału można dostać!!! :evil:
Walczę, ale sami wiecie, jak to jest...

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

przez Torhild 29 wrz 2006, 11:51
eh taaa:) z tapetka na kompie też miałam przypadki :) a chyba najgorsza rzecz jaka mnie spotkała w związku z przymusami to była reakcja mamy:/ nie jak się dowiedziała tylko za którymś razem. Przytuliła mnie i mówi, biedne dziecko, ty jesteś niezrównoważona, i głaskała mnie po głowie jak małe przerażone dziecko:D heh...ja się tego nie boję. Czasem mnie nerwica wQrza, bo w sumie przez te wszystkie lata tak naprawde ona była zawsze ze mną:P Taki dziwny towarzysz heheh nie no głupi żart:D ale zdążyłam się do niej..... przyzwyczaić?? O ile do tego gówna można się przyzwyczaić, to trochę tak jak z upierdliwą tesciową:D.
Fajnie, że jest takie formum, można się spokojnie wygadać nie obawiając się, że ktoś Cię wyśmieje:D
Mam jedną radę na przymusy. Trzeba odnaleść przymusowe Fuj. Takie wewnętrzne przymusowe Pśiee:D
Pozdrawiam gorąco
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 22:15

przez amellas 03 paź 2006, 18:40
Hmmm...kurka, jeden z opisów bardziej pasuje do schizofrenii niźli do nerwicy natręctw. jakiś głos kazał ci skoczyć z okna?? Eh, co do reszty, to znam ten ból, chociaż z czasem moje natrwy zmieniły obszar działania - Skupiły się na "obróbce" psyche.

PS- Rodzice umierali juz chyba ze sześćset razy...
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

przez wk 03 paź 2006, 20:22
Też czasem mam takie lęki przed zmianami. To co opisywaliście - tapeta na komórce itp. :D
To stukanie w stół itp. - to też :]. Oczywiście niekoniecznie akurat w stół :smile: . Albo dotknąć gdzieś ściany, stanąć na danym liściu czy kamieniu. Ale to było kiedyś, teraz już raczej nie.

Wiecie co, nawet pisząc tu o tych "komicznych objawach" mam jeszcze takiego stracha, że przez to coś się stanie :| .

To jest szok, że tyle osób ma to samo, co ja.
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez amellas 18 paź 2006, 09:08
Szok?? Nie, radocha! Koniec z poczuciem odcięcia, odosobnienia!! JUHUU...!!
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

przez Torhild 19 paź 2006, 23:00
heheheh nom, troszeczku, troszki :D przestałąm się tym martwić jak się dowiedziałam iż mój ukochany Mozart miał tą chorobę:D od razu jakoś lżej na duszy. W ogóle stwiedzam, ze wszyscy mający przymusy są generalnie zajebiści. Śmiałam się do mojej ukochanej osóbki, iz za niedłgo skończe jak detektyw Monk, a ona: no uważaj, Monk twierdzi, ze sex jest nieczysty heheh od razu zrezygnowałam z zostania Monkiem:D
Pozdrawiam Wszystkich

[ Dodano: Czw Paź 19, 2006 11:02 pm ]
wiecie jak nieczysty wg Monka:P
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 22:15

przez amellas 20 paź 2006, 17:06
Leonardo Da Vinci, Einstein...wszyscy oni byli leworęczni, a Einstein na dodatek był dyslektykiem. Hmmm. Ja mam obie te cechy ;) Do tego w wieku ok. dziesięciu lat wykryto u mnie intruza w postaci iq na poziomie ok. 140. No cóż...to wcale nie oznacza, że jestem geniuszem. Uważaj, więc z siłą własnej sugestii ;) Inna sprawa, że takie inf. pomagają zaakceptować własne ułomności, utopić je w morzu zrozumienia i ambicji. Sprawić, by skryły się za murem z naszych mocnych stron!...

Co do sexu...
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

przez Torhild 22 paź 2006, 16:23
No własnie o to chodzi. Takie gadanie o Mozarcie pozwala się trochę oswoić z własnymi niedoskonałościami. Tylko, że ja mówię o nas ogólnie...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do