Mój problem

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Mój problem

Avatar użytkownika
przez bittersweet 04 kwi 2012, 20:45
tomekk,

ja w przeciwieństwie do tych co krytykują hipnozę spróbowałam jej i byłam zadowolona z efektów. Nie miało to nic wspólnego z grzebaniem w mojej głowie kiedy byłam "wyłączona". Byłam w pełni świadoma tego co się dzieje /chyba ze o czyms nie pamiętam, bo mnie tak zaprogramowano - he he/. Ale nie wszyscy sa podatni na hipnoze, niektorzy bardziej, inni mniej. Aha, ten Pan wyleczył tez za pomocą jednej sesji hipnozy moja znajoma z nałogu nikotyny / paliła koło 20 lat/. A jeśli chodzi o "okultyzm" to pomógł mi także bardzo regresing niehipnotyczny. Ale nikogo nie namawiam, bo jak już pisałam na tym forum to kontrowersyjne metody. No i to co mi pomogło, nie musi być dobre dla innych. Niech każdy robi, co mu pasuje i z czym się czuje bezpiecznie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Mój problem

przez tomekk 05 kwi 2012, 19:30
Cudak - dzięki za odpowiedź. Ja w związku z niepoprawiającą się sytuacją kiedy przyjeżdżam do domu właśnie co raz poważniej myślę o hipnozie. Dobrze słyszeć pozytywny komentarz na jej temat. Ja osobiście zainteresowałem się trochę tematem i myślę, że strach przed
nią wywołują stereotypy, że to niby okultyzm itd.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 15:16

Mój problem

Avatar użytkownika
przez michal23 05 kwi 2012, 19:37
Jak chcesz, twój wybór. Ja nie jestem do tego przekonany, nie radzę ci tego robić. Radziłbym ci szukać w medycynie konwencjonalnej. Ale twoja wola.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
06 lut 2012, 10:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój problem

Avatar użytkownika
przez bittersweet 05 kwi 2012, 21:32
tomekk,

a myślisz konkretnie o jakiej formie hipnozy ? masz kogoś poleconego, sprawdzonego ? czy może psychoterapeuta który też zajmuje się hipnozą ? ja słyszałam taką krytykę hipnozy, że usuwa skutki, nie przyczyny problemu ... u mnie np złagodziła objawy stresu... ale żeby się pozbyć przyczyny stresu musiałam po prostu odejść z toksycznego miejsca pracy... oczywiście nie namawiam Cie żebyś odszedł od rodziny ;) podejrzewam, że trzeba dotrzeć do powodu, dlaczego właśnie na Tate reagujesz tak a nie inaczej
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Mój problem

przez tomekk 06 kwi 2012, 12:16
Cudak - jeśli chodzi o formę hipnozy to się jeszcze nie zastanawiałem bo za mało wiem w tym temacie. Jestem z Wrocławia, także zamierzam zgłosić się do Pana Andrzeja Kaczorowskiego. Z tego co się zorientowałem jest to znany i ceniony specjalista w naszym kraju. Nie mam zamiaru się decydować bez wcześniejszego omówienia problemu z tym Panem. Na sesjach z moim terapeutą staramy się dotrzeć do powodu problemu jednak póki co nie przynoszą mi one żadnej ulgi i nie gwarantują jej. Dlatego myślę o tej hipnozie, tym bardziej że przeszedłem już można powiedzieć dwie terapie. Dużo na nich zrozumiałem, mimo to dalej jest mi bardzo ciężko przebywać w domu.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 15:16

Mój problem

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 kwi 2012, 15:17
tomekk,

ja byłam tez we Wrocku u Stanisława Sempela... wrzucilam go do sieci i właśnie przeczytałam że zmarł, dzisiaj pogrzeb :(
O A. Kaczorowskim nic nie wiem. Dawaj znaki jak juz sie zdecydujesz czy Ci w czymś pomogło. pozdro
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Mój problem

Avatar użytkownika
przez Jakub_Mikus 12 kwi 2012, 18:37
Tomek w hipnozie to przyczynę problemu ustali się w 15 minut może trochę więcej, zależy jak szybko podążasz za instrukcjami.
Moja strona: Hipnoza i Hipnoterapia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 mar 2012, 00:20

Mój problem

przez MadGregor 12 kwi 2012, 19:00
tomekk Parę lat temu również zauważyłem identyczny "problem" także skierowany przeciwko ojcu. Niestety z tą różnicą, że ja dawałem upust emocjom i wylewałem je na niego, oczywiście subtelnie, bo w końcu jestem tylko "pasożytem i w każdej chwili mogę się wyprowadzić". Sytuacje te same:
-chrząkanie głównie przy jedzeniu jakby robił to na złość
-bieganie w gaciach po kuchni właśnie gdy robię sobie posiłek- a mam szczególne natręctwo higieny etc
-prostackie teksty i błędy fleksyjne
-z czasem także sam widok "mordy" ;)
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Mój problem

przez tomekk 15 kwi 2012, 18:10
Zapytany na pw przez Lukrecją28 o to jak poradziłem sobie z natręctwami postaram się odpowiedzieć tutaj. Mam nadzieję, że to nie tylko Jej pomoże.
Tak jak pisałem moje natręctwa dotyczyły głównie typowej czystości i perfekcjonizmu. Mój przypadek można było też czasami określić jako dążenie do ekstremalnej estetyki. Przede wszystkim muszę napisać, że trafiłem pod oko dobrego specjalisty. Duże znaczenie również miały wielokrotne rozmowy z rodzicami, którzy starali mi się to wszystko przetłumaczyć. Można powiedzieć takim ważnym momentem w moim leczeniu były słowa mojego terapeuty. Mniej więcej brzmiało to w ten sposób: "twoje natręctwa to jest tylko niepokój i lęk a nie prawdziwe zdarzenia". Niby proste słowa, ale myślę, że pokazujące istotę naszego problemu. Miałem takie sytuacje że gdy przechodząc koło zamka w drzwiach lub zawiasów wydawało mi się że brudzę się smarem. Miałem tego świadomość, że niczego nie dotknęłem mimo tego myślałem że się ubrudziłem. I wtedy gdy pomyślałem o słowach mojego terapeuty powoli zmieniałem swoje myślenie. Bardzo ważna jest świadomość absurdu. Trzeba sobie uświadomić że natręctwa to tylko natręctwa a nie coś realnego. Musimy sobie również uświadomić że nic nie ma od razu. Na prawdę, żeby wyjść z tego zaburzenia potrzeba czasu. Wszystkie rozmowy z terapeutą czy też w moim przypadku z rodzicami miały sens. U mnie było tak, że z biegiem czasu zmieniałem swoje nastawienie do obsesji i niektóre czynności stawały się odruchowe i nie kontrolowane. Czyli w przypadku przechodzenia przez drzwi nie myślałem już czy się pobrudzę. Człowiek niepewny i pełen lęku stara się wszystko kontrolować. Bardzo ważne jest uświadomienie sobie że w życiu nie można wszystkiego kontrolować i tak nie da się żyć. Chciałbym również napisać, że ważne jest robienie wbrew temu jak kierują nami natręctwa i przekonywanie się że nic się z tego powodu nie dzieje. Idąc za tym starajcie się czymś zajmować co przynosi Wam satysfakcję, wychodzić z domu i spotykać się z przyjaciółmi i bliskimi. Te wszystkie działania sprawią, że Wasze poczucie wartości się zwiększy i natręctwa staną się nie istotne. Dlatego bardzo namawiam do działania i przełamywania natręctw. Życzę cierpliwości, wytrwałości i powrotu do zdrowia.

Pozdrawiam

Tomek
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 15:16

Mój problem

przez Lukrecja28 21 kwi 2012, 09:37
Dziekuje Ci Tomku, ze odpowiedziales to bardzo wazne co napisales.
Mi terapeutka z kolei mowila, ze musze nauczyc sie ignorowac swoje natrectwa.
Mam czasem takie urojenia, ze to jest silniejsze ode mnie. Ale jest lepiej w porownaniu z tym co kiedys bylo.
Lukrecja28
Offline

Mój problem

przez ladywind 21 kwi 2012, 12:00
tomekk, a bierzesz też leki na natręctwa??
Bo są ludzie np. tacy jak ja, że bez nich nie dałabym sobie rady, majac nawet świadomość że to nie ma sensu tak się przejmowac, duzo tez czytałam na ten temat i mimo wiedzy nic mi to nie pomagało.Kiedy próbowałam wprowadzic te dobre wskazówki w czyn. Dopiero leki tamują myśli i wtedy pojawia się do tego wiekszy dystans i tak nami nie rządzą.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Mój problem

przez vifi 21 kwi 2012, 15:14
Właśnie u mnie dopiero z lekami, kiedy natężenie tych objawów trochę ustąpiło dopiero mogłem zacząć pracować, chociaż nie za bardzo mi się chce zabrać bo jak problem mija albo się zmniejsza to chcę jak najszybciej o tym zapomnieć jakby nic się nie zdarzyło.
Co do hipnozy to nie jest okultyzm tylko technika lecznicza (może nie tylko lecznicza), zdaje się początkowo stosowana do przeprowadzania operacji i jest dość dobrze zbadana. Może ktoś kiedyś trafił na hipnotyzera, który dodatkowo interesował się jakimś spirytyzmem, ale to nie znaczy że cała hipnoza jest zła.
W internecie można znaleźć dużo artykułów o okultyzmie pisanych przez osoby, które go widzą niemal wszędzie. Trzeba zachować zdrowy rozsądek albo znaleźć lepsze źródło informacji.
Mam nadzieję że nie zacznę offtopa.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Mój problem

przez tomekk 27 kwi 2012, 13:44
Witam

Ladywind - tak biorę leki regularnie.
Vifi - Myślę, że masz sporo racji. Muszę napisać, że byłem na konsultacji w sprawie hipnozy. Ta rozmowa zrobiła na mnie dobre wrażenie. Z kolei mój lekarz psychiatra wypowiedział się negatywnie na ten temat. Co prawda nie negował hipnozy i mi jej aż tak nie odradzał, ale z drugiej strony nie polecał. Trochę mnie to wstrzymało od decyzji o spróbowaniu hipnozy. Na tą chwilę chodzę na terapię i staram się wierzyć w to, że ona przyniesie jakiś pozytywny skutek. Mój terapeuta mówi, że problem wymaga czasu, ponieważ dotyczy zmian osobowości. Zamierzam chodzić na terapię, ale muszę przyznać, że jest ona dla mnie męcząca. Być może kiedyś spróbuję hipnozy.

Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 15:16

Mój problem

przez vifi 27 kwi 2012, 22:11
No tak terapia potrwa. Na ogół to jest chyba 2-3 lata. Mój psychoterapeuta szybko ostudził mój zapał że jakieś 3-4 miesiące i się wyleczę. Niestety to nie złamana kość, złamanie jest dużo głębiej.
Z problemem pochrząkiwań i innych wydźwięków (pisałeś o tym w pierwszym poście) jakoś doraźnie poradziłem sobie po prostu słuchawkami ochronnymi. Przynajmniej było trochę lepiej.
http://allegro.pl/artykuly-bhp-ochronniki-sluchu-110252
Może to wygląda trochę głupio jak przy nauce siedzę ze słuchawkami jak przy cieżkich maszynach, ale jak nic nie ma to nawet taka prowizorka jest lepsza niż nic :mrgreen: :silence:
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do