Moja walka z NN

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Moja walka z NN

przez thomson37 14 sty 2012, 20:25
Witam. Pisząc ten tekst chcialbym sie podzielić z wami moją historią choroby. Najpierw jednak chcialbym pzedstawić swoja osobe. Mam 19 lat, z pozoru jestem towarzyskim, mądrym i wesołym chłopakiem który potrafi zorganizować sobie życie. Od zawsze byłem uwazany za zdolnego ucznia( w podstawówce i gimnazjum srednie z czerwonym paskiem, potem dostanie sie do prestiżowego liceum, obecnie pobyt na dobrych studiach). W głebi duszy jednak przeżywam ogromne cierpienie i ból którego nie moge już dłużej zniesc. Problemy zaczely sie w 1 klasie gimnazjum gdy pojawiły sie pierwsze poważne lęki. Początkowo lęki głownie dotyczyły szkoły np. bałem sie że nie umiem liczyć i przez to wielokrotnie sprawdzałem czy na pewno wiem ile to 5x7 itd. Lęki przybierały rózne formy ale swoje apogeum osiagnely na poczatku 2 gimnazjum. Na obozie sportowym zaczeło krecic mi sie w głowie i wywołało to u mnie paniczny lęk że cos jest ze mna nie tak, ze cos mi sie stanie. Zawroty głowy nie przechodziły wiec lęk był coraz wiekszy. Przez całe gimnazjum( dzień po dniu, minuta po minucie, sekunda po sekundzie) kręciło mi sie w głowie. Lęk był tak duży ze czasami potrafiłem przeleżeć cały dzień w łóżku gdyż bałem sie otwierać oczy( no bo w koncu jak otworze oczy to znowu mi sie bedzie w glowie kreciło). Wycofałem sie z życia towarzyskiego i zamknąłem w sobie. Najgorsze było to że lęki nigdy nie ustawały, cierpiałem cały czas - nic sie nie liczylo oprocz tego zeby wreszcie przestało mi sie krecic w głowie i żebym mogł( jak ja to nazywałem) "normalnie" widziec. Pod koniec 3 gimnazjum cos sie jednak w moim zyciu zmienilo. Zblizały sie wakacje, nauki praktycznie nie było, zawroty w głowie ustawały na sile i w koncu całkowicie zniknęły z mojego życia. Czułem sie jak nowonarodzony: po 2 latach ciagłego lęku wreszcie byłem wolny..... Szczescie trwało jednak krotko bo tylko pol roku. Pewnego dnia w 1 liceum słuchając piosenki zdałem sobie sprawe ze tak naprawde nie wiele z niej zapamiętuje. Zaczałem sie bac ze cos jest nie tak z moją pamięcią. Lęki sie nasilały az w koncu doszło do takiego momentu ze zaczałem wierzyć ze nie potrafie zrozumiec i zapamietać tego ludzie do mnie mówią, tego co czytam, nawet tego co sam mówie. Choroba zaatakowała z podwójną siłą i znowu zmieniłą moje życie w koszmar :(. Zaczałem unikac rozmów z ludzmi, ogladania telewizji, cały czas martwiłem sie tylko tym ze nie potrafie zrozumieć sensu zdań, ze nic nie pamiętam z tego co mówie, ze na niczym sie nie moge skupic. Po jakims czasie powrócił także koszmar z gimnazjum- znowu pojawiły sie zawroty głowy. Meczyły mnie na zmiane lęki dotyczące tego ze " nie umiem mówić i myśleć" i ze kreci mi sie w głowie. Działało to na zasadzie: jak jedno mnie meczy pzez 10 minut to drugie ustępuje i tak na zmiane. W 3 liceum ponownie zniknęły zawroty głowy i choroba skupiła się już tylko i wyłącznie na "braku rozumienia dosłownie wszystkiego". Nie wiem jakim cudem zdałem mature ale jakoś sie udało i to całkiem niezle. Moja nerwica natręctw nie zmieniła swojej formy do dnia dzisiejszego. Obecnie wygląda to tak że boje sie rozmawiać z ludzmi, z rodzina, boje sie oglądać telewizje, czytac bo wydaje mi sie ze i tak nic nie rozumiem, nie zapamietuje. Jak mam gorszy dzień to boje sie nawet o czyms mysleć(no bo przeciez jak sie mysli to sie prowadzi dialog w swojej głowie a ja i tak nic z tego dialogu nie rozumiem i nie zapamietuje). 99% czasu spedzam na powtarzaniu w głowie zdań które mowia do mnie ludzie( strach przed tym ze nie zapamietam), na ciągłym upewnianiu sie czy dobrze cos zrozumiałem i zapamietałem. Najgorsze jest to ze nikt nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo cierpie. Nawet psychiatra mówi mi ze ona nie widzi zebym miał problem z komunikowaniem sie i zrozumieniem, ze przeciez układam normalne sensowne zdania, ze to tylke natrętne myśli które są nieprawdziwe. Jestem załamany, uwazam sie za totalnego gamonia, idote i bezwartosciowego nienormalnego czlowieka. Nie mam sily juz dluzej życ....... Nie wiem czy dobrze opisałem to co mi dolega ale ciezko to wszystko wyjasnic w jednym poscie. Przepraszam ze przydługie i nudnawe ale moze chociaz jednej osobie zechce sie przeczytac moją historie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:28

Moja walka z NN

przez krakusek 14 sty 2012, 20:59
Witam, jestem nowy na tym forum ale z uwagą przeczytałem twojego posta. Nasunęło mi się kilka kwestii...

1. na pewno idiotą nie jesteś jak zdałeś maturę, a teraz jak piszesz jesteś na dobrych studiach.
2. twoje zdania nie były jakieś "dziwne" czy oderwane od rzeczywistości, były wręcz składne :) także potwierdza to psychiatra. Kto jak kto ale lekarz zapewne zna się na swoim fachu :P Jak mówi że nie widzi abyś nieskładnie mówił, i że są to tylko twoje myśli to zapewne tak jest. Nie jestem ekspertem ale to własnie na tym polega choroba czy może inaczej przypadłość na jaką ty i ja cierpimy...niestety. Ja jak mam myśli mnie męczące staram się sobie uzmysłowić że to nie jest prawdą. Że to moje wyobrażenia. Na początku to nasilało myśli lecz z czasem zaczęło przynosić rezultaty.
3.rozumiem że ci jest ciężko ale jakbyś nie miał siły żyć to nie chodziłbyś do lekarzy, nie pisał na forum. Nie znam cię ale moim zdaniem masz siłę!

Trzymaj się ciepło i głowa do góry! Pozytywne myślenie to podstawa!

PS. staraj się przełamywać lęk przed rozmowami, zwłaszcza z rodziną. Ja w swojej chorobie miałem silne wsparcie właśnie od najbliższej rodziny. Starałem się z nimi rozmawiać tylko wtedy gdy się gorzej czułem. To pomagało. Wiedza że na kogoś można liczyć, że ktoś mnie kocha jaki jestem (nie znaczy żę nienormalny czy coś, poprostu unikatowy) :P
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 sty 2012, 20:41

Moja walka z NN

Avatar użytkownika
przez Viii 16 sty 2012, 13:48
Przeczytałem... nie widzę żadnych niepokojących rzeczy.
Nie obawiaj się też że napisałeś coś nie tak - tutaj masa ludzi ma problemy... różnego rodzaju.
Mam dla Ciebie takie ćwiczenie: zamknij oczy i powiedz sobie "ciekawe jaka myśl przyjdzie jako pierwsza"
I jak? Przez pewien czas na początku nie było żadnej co :)

Nie wiem czy zauważyłeś ale najpierw w Twojej głowie pojawiła się myśl a dopiero potem lęk.
Twoim problemem nie jest fakt że "tak jest" tylko myśli (przemyślenia) typu "a gdyby tak było" albo "a co jeśli jestem taki".
Jak zauważyłeś to są myśli a nie fakt z którym musisz walczyć.
Lęk tylko potęguje Twoje myśli - czerpie energię z nich.
Myśli mamy różne - ale nie lubimy zwłaszcza tych których się boimy (odczuwamy lęk lub dyskomfort, możliwość utraty czegoś).
Jeśli chcesz zacząć walczyć to najpierw dowiedz się jak. Walka z lękiem nie polega na atakowaniu go i próbach tłamszenia czy też ucieczce. To bardziej zaawansowana sztuka polegająca na akceptacji oraz sposobach radzenia sobie z nią. Nie jestem specjalista więc radzę Ci udać się do psychoterapeuty który Ci w tym pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja walka z NN

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 16 sty 2012, 14:35
Thomson 37,wiesz ,większą sztuką od sztuki pamiętania jest sztuka zapominania.Zwariowałbyś jakbyś miał dłużej przechowywać w umyśle byle rozmowę i byle nieistotną małą i większą słowną pierdołę. Nie musisz tego pamiętać ,bo widocznie nie jest to godne zapamiętania. Twój problem to jednak NN. a nie zaburzenia umysłowo-intelektualne.Trzeba to leczyć ,a im szybciej tym lepiej .Farmakologia ,psychoterapia , a nawet Medytacja Transcendentalna ( bez żadnych wschodnich fałszywych implikacji).Trzeba się ratować wszelkimi sposobami . Jesteś młody ,dasz rade i wyjdziesz z tego.na Twoim miejscu przyjrzałbym się głębiej tym zawrotom głowy ,skąd to się bierze? Może przyczyna jest ściśle somatyczna.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9003
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Moja walka z NN

Avatar użytkownika
przez tahela 16 sty 2012, 14:51
To co napisąłes jest całkiem zgrabi\nie napisaną historią,z sensem, z wstępem, rozwinieciem i zakończeniem. Mi Twoje doloegliwosći bardziej wyglądają na nerwice lękową ,z zawrotami głowy na bazie, której wyksztalciły się natręctwa co do tego czy jesteś rozumiany, czzy potrafisz na tyle zebrać myśli skupic się by pojąc co czytasz lub o czym rozmawiasz,ale zaczęło się od lęków na obozie, które znacznie utrudniły Ci komunikacje ze swiatem zewnętrznym. Jesteś zupelnie normalnym człowiekiem z problemami nerwicowymi i tyle.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Moja walka z NN

przez anitek 18 sty 2012, 16:35
witaj, przeczytałam Twój post i jednego jestem pewna:
to, że zdałeś mature na pewno nie było cudem,tylko po prostu masz chłopie wiedze
jestem nieco starsza i myśle, że po prostu brak Ci wiary w siebie. Są dni, że łatwiej nam wszystko wchodzi w pamięć a są dni, że niestety w ogóle nie wchodzi. W dzisiejszych czasach gdzie mamy do czynienia z telefonami, facebokami itp. ciężej jest nam się skupić , przyswoić wiedze i utrwalić ją. Sięgnij pamięcią wstecz(czas dzieciństwa), może przypomnisz sobie coś co ma wpływ na Twoje lęki. Może miałeś jakieś nieprzyjemności z tytułu tego, że coś zapomniałeś np. w szkole, a może jakiś dorosły krzyczał, że do niczego się nie nadajesz????
To co Ty opisujesz, ja cały czas mam-najpierw była to szkoła średnia, potem praca, jedna , druga. Potem mąż i dzieci. Wyobraź sobie , że cały czas się boję, że nie jestem dobrym pracownikiem, żoną ale największy lęk mnie dopada w stosunku do moich dzieci. Szaleje za nimi, ale chwilami myśle, że nie nadaje się na matke........
To wszytko dlatego, że mój Sw.P. ojciec mimo tego, że byłam bystra, szybko sie uczyłam itp.... zawsze mówił, że do niczego się nie nadaje. Chwilami mnie wychwalał a jak się napił albo miał zły dzień ( dzień po napiciu)to zupełnie odwrotnie, szydził, bił, śmiejąc się , że nic w życiu nie osiągnę......okropność. Myśle,że ciężka praca nad samym sobą a przede wszystkim praca nad tym aby samopoczucie było dobre pomoże Ci poradzić sobie z tymi lękami. Na pewno jesteś wartościowym chłopakiem i nie spieprz tego. Sory za byki!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 sty 2012, 15:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Aligheri, Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do