Ciężka sytuacja

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 13 gru 2011, 21:53
Cześć. Mam na imię Paweł i mam 18 lat. Piszę ponieważ tracę kontrole nad sytuacją. A mianowicie mam co raz bardziej natrętne myśli żeby kogoś skrzywdzić. Mam to już od około 4 czy 5 lat. Kiedyś były one silniejsze, pojawiały się kilka razy dziennie 7 dni w tygodniu. Na początku chciałem zabijać tylko tych którzy mnie skrzywdzili co po przemyśleniu można uznać za normalną chęć odpłacenia się. Jednak w miarę upływu czasu zacząłem wręcz marzyć o tym żeby kogoś zabić koniecznie najpierw go torturując i już mnie nie obchodziło kogo bym miał zabić, mógłby to być każdy (oprócz członków rodziny). Wtedy się cieszyłem że myślę w ten sposób więc pogłębiałem ten stan, ale w pewnym momencie przestało mnie to bawić a wręcz zaczęło przeszkadzać. Pojechałem do szpitala gdzie straciłem kontrolę nad sobą i próbowałem udusić dziewczynę. Później byłem jeszcze w dwóch szpitalach, w tym sądowym razem 7 miesięcy. We wrześniu wyszedłem i było wszystko dobrze ale znów zaczyna wszystko wracać. Robię się agresywny, a gdy ktoś kto mi wcześniej nie przeszkadzał powie coś co mi się nie spodoba albo zrobi coś błahego nawet nie umyślnie zaczynam taką osobę postrzegać jako kogoś kto zasługuje na śmierć w męczarniach. Po takiej sytuacji mam wrażenie że "wróg" zrobił to umyślnie i teraz się z tego cieszy. Obwiniam się za rzeczy mówione w żartach bo sądzę że ktoś odebrał to na serio i się na mnie gniewa. Na dodatek wraca chęć na akt nekrofilii i co nowe chęć brutalnego morderstwa z wcześniejszym gwałtem.
Miał może ktoś podobnie?? Jak sobie powoli z tym radzić?? Od razu uprzedzam że wysiłek fizyczny nie wchodzi w grę ponieważ gdy to się pojawia nie jestem w stanie się przełamać i ruszyć z miejsca .
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 gru 2011, 02:24
kosiarzhh, w Twoim przypadku konieczna jest konsultacja u psychiatry. Natrętne myśli na temat tego, że chce się kogoś skrzywdzić, wyobrażenia dotyczące nekrofilii czy zabicia kogoś po wcześniejszym dokonaniu gwałtu są nie tylko przerażające, co niebezpieczne dla Ciebie i otoczenia. Natręctwa myślowe mogą wskazywać na nerwicę natręctw, ale to nie jedyna możliwa diagnoza. Trzeba też brać pod uwagę zaburzenia psychotyczne. Więcej o nerwicy natręctw możesz przeczytać tutaj: http://portal.abczdrowie.pl/co-to-jest-nerwica-natrectw.
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 14 gru 2011, 22:05
Wiem regularnie jeżdżę do psychiatry nawet już najpóźniej po świętach jade do szpitala ale jakoś nie jestem przekonany że to przyniesie efekt na dłuższy czas. To dopiero 3 miesiąc odkąd jestem znowu na wolności a to wzrosło do tego stopnia co wcześniej z tą różnicą że teraz jestem bardziej agresywny bo występuje agresja w rzeczywistości a wcześniej była tylko w moim umyśle. Niby pani psycholog mi mówiła co mam robić ale ja dopiero się uczę to opanowywać a ona wszystkiego chce od razu i jak coś nie wyjdzie to jest moja wina bo mogłem się bardziej postarać.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ciężka sytuacja

przez vifi 19 gru 2011, 00:00
kosiarzhh napisał(a): i jak coś nie wyjdzie to jest moja wina bo mogłem się bardziej postarać.

Domyślam się że nie mówi Ci tego wprost? Też strasznie tego nie lubię, bo nie wiadomo czy udało mi się 9 razy czy 99 razy to i tak wracam z takim samym rezultatem i czuję się głupio, bo w końcu wpadłem z powrotem i myśli mnie zalały :evil: .
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 19 gru 2011, 21:15
Właśnie ona to mówi wprost i to jest najgorsze. W jej mniemaniu to człowiek wytwarza myśli więc człowiek ma nad nimi 100% kontroli. A ja wiem że nie zawsze tak jest. Już trzy razy mi sugerowała że udaje chorobę bądź nie staram się jej zwalczyć żeby mieć z niej jakieś korzyści. I jak tu się nie zdenerwować? Rozumiem że czasami mogę to pokonać ale tak nie jest zawsze. Jak dla mnie to jest bardzo zniechęcające i dołujące gdy idę do niej a ona nie dość że nie da mi dobrego sposobu żeby sobie z tym powoli radzić to jeszcze mnie za to wszystko obwinia. I póki co głównym efektem tych rozmów jest to że mam zepsuty humor jak od niej wychodzę.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

przez chybanerwica 19 gru 2011, 21:26
wow no ja tez mam cos takiego ale rzadko wystepuje tez mam mysli zeby kogos torturowac zabic itp nawet przez to ze ktos do mnie cos powiedzial mam ochote go za to zabic wlacza mi sie tryb swira ale mam nad tym kontrole i nigdy nie wydawalo mi sie to czyms nadzwyczajnym az do czasu jak przeczytalem to co napisales

-- 19 gru 2011, 21:31 --

a najgorzej jest w sytuacjach stresowych pamietam raz tak mialem rzucilem sie na kolesia bo cos sie mnie zapytal a ja nie nawidze mowic bylo to gdzies na miescie mialem go chote //zajebac// i mowili do mnie ze jestem swirem ale zawsze mialem swoj swiat nie wiem jakie jest normalne zycie to co jest nienormalne jest dla mnie normalne a co jest normalne jest dziwne :)

-- 19 gru 2011, 21:35 --

masz pewnie NN bo postrzegasz ze wszyscy chca dla ciebie zle widzisz zawsze najgorszy sczegol ze chca cie zniszczyc :>zmieszac z blotem a wtedy wyskakuje twoja mozna powiedziec samobrona ehh znam to i to dobrze :)
zawsze masz we lbie to co najgorsze pamietam wiele takich rzeczy dlatego nie poznaje wogule nowych ludzi bo wiem co by sie dzialo ale to tylko jeden z wielu problemow jakie mam albo sobie je ubzduralem :)

-- 19 gru 2011, 21:38 --

z zartami tez pamietam nie raz nowo poznani ludzie odrazu brali mnie za psychopate i uciekali dla moich kumpli ktorych znam od lat to nic nadzwyczajnego chociaz oni taksmo sie mnie czasami boja i mowia ze jestem cyt.pojebany.
dlatego w sumie nie odzywam sie jestem skryty nie potrafie nawiazac nowych znajomosci bo jak zaczynam gadke to tak lekko psycho

-- 19 gru 2011, 21:42 --

ja naszczescie to ogarniam podal bym ci dobry trick na to ale szczerze nie wiem czy jescze pozniej nie mial bys gorzej.


np zabil bym chyba panienke ktora powiedziala by do mnie gej bo mam tez problemy z orientacja :> ogolnie mam fajowe zycie i ci moge powiedziec zazdroszcze ci ze masz tylko to jedno gowno .

-- 19 gru 2011, 21:47 --

nie raz na takiej agresji jak ktos mi uciekl a mialem mu naj*** rozwalalem szyby w chacie i z pol roku temu lustro jak sie lalem z bratem rozwalilem mu cala twarz 3 szwy i powiem ogarnac to jest ciezko lepiej zapobiegac wchodzisz wtedy w stan swira (bo brat nie chcial zejsc z kompa ):> masz jeden cel cyt rozpierdolic swoja ofiare i sam po sobie wiem ze wtedy bez poroblemu mzona kogos zabic ja kiedys kumpla gnialem z mlotkiem a pozniej rzucilem mu go w noge chociaz w chcialemw glowe bo mnie wkor** jakism blachym powdem ktorego juz nawewt nie pamietam i tyle wystarczy zeby zniszczyc zniczone zycie :> i kogos zabic

-- 19 gru 2011, 21:51 --

btw modow prosze o nie kasowanie pisalem co czulem zeby pomuc tej biednej duszy :)

-- 19 gru 2011, 21:52 --

aha o nekrofili nic nie napisalem ale czekam az mi sie wkreci:> do tego nekreo homo :D

-- 19 gru 2011, 21:53 --

nic nie pisalem bo nie mialem :D

-- 19 gru 2011, 21:55 --

aha no i masz pewnie mega nienawisc :) nawet do soby ktora poznales 30 sec temu :>
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 20 gru 2011, 00:35
Ja ogólnie nie jestem taki agresywny ale jak już sobie pomyśle że ktoś mnie jakoś skrzywdził to chcę go skrzywdzić. Na przykład nie dawno wymieniałem się telefonem z bratem znajomego i właśnie ten znajomy też przy tym był. Ja mu dałem telefon usb ładowarke i kartę pamięci a on mi tylko tel i ładowarke. Oczywiście jak zwykle gdy powiedział że jest wszystko uwierzyłem na słowo a gdy się okazało że dostałem tylko tyle także standardowo nie kłóciłem się z nimi o to tylko się wściekłem odbierając to jako kolejną sytuację w której zostałem wykorzystany. Poźniej przez około 2 czy 3 godziny siedziałem mega zły. Myślałem tylko żeby obu zabić. Argumentowałem to tym że jeśli tego nie zrobie takie sytuacje będą się powtarzać. Na szczęście zostałem odprowadzony od tego pomysłu. Ale co z tego i tak teraz jak widze tego znajomego to choć już aż tak mi nie zależy na skrzywdzeniu go to jakoś zawsze chwile sobie myśle że fajnie by było gdyby nie żył. I jakby tego było mało mam regularnie wkręty że przyjaciółka uważa że chce tylko zwrócić na siebie uwagę albo że ma dosyć rozmawiania ze mną i namawiania mnie żebym nic nie robił. A jak mi jedna osoba mi powie że chce tylko komuś zaimponować to najczęściej zaczynam myśleć że wielu ludzi tak myśli m.in właśnie ta przyjaciółka a że bardzo mi zależy na dobrej relacji z nią szybko się denerwuję i coraz mniej się powstrzymuję przed wyładowaniu się.

-- 19 gru 2011, 23:38 --

Kiedyś straszyłem brata że go zabije bo jego wypowiedzi odebrałem jako lekceważenie mnie
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

przez chybanerwica 20 gru 2011, 00:52
jestes niedowartosciowany myslisz ze kazdy jest twoim wrogiem ze kazdy chce cie zniszczyc to takie destrukcyjne mysli ktore utrudniaja relacje z innymi ludzmi niszcza cie.Ze jestes sam w tym grajdole zwanym zyciem ze ty tylko nie chcesz nikogo oszukac a wszyscy tylko patrza na okazje aby cie zrobic w balona zeby cie wysmiac za plecami.

a powiedz mi czy masz do kogos zaufanie ? czy raczej ciezko z tym bo ja np do tej pory nie ufam nikomu juz taki jestem nie mam prawdziwego przyjaciela.
Bo ta agresja moze sie tworzyc od braku zaufania.

-- 20 gru 2011, 01:06 --

napisz cos wiecej to ci moze napisze jak z tym walczyc bo u mnie w sumie podobnie ale nie do konca tak jak u ciebie.
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 20 gru 2011, 22:40
Mam zaufanie do jeszcze jednej przyjaciółki. I właśnie jestem zdecydowanie pesymistą i mam bardzo niską samoocenę więc gdy jedna z nich chce mi pomóc gdy znowu źle się czuje (a robi to zawsze) ja zaczynam myśleć że jej tak naprawdę już się nie chce o tym ze mną gadać, że ma dosyć znoszenia moich humorów i znowu marnuje swój czas na mnie. Czasami gdy takie myśli występują i jej o tym mówię mam wrażenie że może ona naprawdę mnie lubi i się o mnie martwi ale teraz jest na mnie zła bo ciągle podważam jej szczerość i dobre intencje. A to mnie naprawdę boli bo ją bardzo lubię i mi na niej zależy. Jakby tego było mało ona mi mówi że tak nie myśli i mnie lubi i wiem że nie kłamie ale nie mogę w to mocno uwierzyć. Chciałbym zabić tego znajomego i woźną z jednego ośrodka do którego chodzę ponieważ kilka razy zwróciła mi uwagę żebym nie chodził w butach po dywanie bo go pobrudze. Wydaje mi się że ona mnie nie lubi i dlatego się mnie czepia. Chcę zabić kobietę bo nie podoba mi się jej zachowanie i chłopaka bo denerwuje mnie jego twarz oraz zachowanie wynikające z jego choroby. Dziś w tym ośrodku była wigilia i wszystko było dobrze póki się nie zaczęła. Był zaproszony jakiś ksiądz i burmistrz. Zdenerwował mnie ksiądz gdy czytał PŚ, burmistrz bo był miły i (moim zdaniem) udawał że się cieszy z obecności tam, i tamta woźna bo udawała że mnie lubi. Uznałem że to wszystko jest sztuczne i pare osób tylko udaje dobre relacje ponieważ jest ta wigilia. Wszystko odbywało się na drugim piętrze a ja źle się czułem siedząc z nimi przy stole i spędziłem ponad 5 godzin siedząc na parapecie na pierwszym piętrze gdzie byłem sam. W sumie w pewnym momencie chciałem już do nich iść ale czułem się jakbym był dla wszystkich obcy byłem tak jakby "zmuszony" do przebywania w samotności. Najgorzej jest jak ktoś mi mówi że się tak zachowuje bo chcę być w centrum uwagi. Wtedy najczęściej się wściekam i według mnie myśli tak więcej osób ( oczywiście m.in ta przyjaciółka), więc mam chęć wszystko rozwalić lub kogoś skrzywdzić bo uważam że "jeśli według nich chce tylko zwrócić na siebie uwagę to zrobię coś co naprawdę ją na mnie zwróci. Przynajmniej rozładuję napięcie". W następstwie tego (choć nie tylko wtedy) walę pięściami w ścianę do momentu w którym pojawia się krew. Jakoś nienaturalnie lubię patrzeć na dłonie ze skórą zdartą do krwi.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

przez chybanerwica 21 gru 2011, 01:22
czyli uwazasz ze ludzie sa falszywi no w sumie masz racje bo taki burmistrz i ksiadz to raczej falsz oni maja daleko w dup** co sie z toba stanie.ehh mam tez podobne myslenie ale to nie prawda tylko ty tak myslisz bo sie moze przejachales pare razy na ludziach i ich zszufladkowales ze wszyscy sa tacy sami ze cie wysmieja beda cie gnebic masz przyjaciolki wedlug mnie to powinno zalatwic wiekszosc problemu ja przynajmniej tak myslalem ze ze man tak bedzie ale jak zwykle zwal ze moge im cos zrobic albo ze ktos mnie skrzywdzi do tego NN/albo gej to mi jeszcze bardziej utrudnia kontakt ciezko sie jest przelamac.Ja w sumie tez przez to stalem sie samotnikiem i malo sie odzywam nie potrafie z nikim nawiazac wiezi.

A masz takie myslenie ze jestes tym dobrym ze kazdemu bys pomógł ale nikt tobie?Ze jestes zupelnie inny ludzie cie nie rozumieja?

-- 21 gru 2011, 01:23 --

ze masz ochote na zmiany ale strach ci nie pozwala i dlatego wybuchasz agresja ?
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 22 gru 2011, 00:48
Pomagać bym chciał staram się być dobry a inni na pewno mnie w 100% nie rozumieją bo zdecydowanie odbiegam od normalności i nie może mnie do końca zrozumieć ktoś kto nie przeżywa/ł takich rzeczy. Co do zmiany to nie jest tak że strach mi na nią nie pozwala i w następstwie jestem agresywny. To jest bardziej tak że moja niska samoocena i ciągłe zdenerwowanie/pobudzenie nie pozwalają mi na patrzenie na świat w jasnych barwach. Myślę że przeszkadzam i "utrudniam" życie innym, na jedną pozytywną myśl przypadają trzy dużo mocniejsze negatywne. Popadam w skrajności co utrudnia życie mi i otoczeniu. Po prostu nie potrafię patrzeć pozytywnie na siebie i świat. Kiedy byłem sam było źle a gdy już mam ludzi którym na mnie zależy dziwię się dlaczego tak jest bo przecież prawie całe życie uważałem że jestem nikim i nikt mnie szczerze nie polubi bo nie ma za co. Zakorzeniłem w sobie poczucie odrzucenia i niskiej wartości. Agresywny jestem właśnie dlatego że jestem zły na siebie i paru innych ludzi, często źle interpretuję słowa i wydarzenia, to już mnie przerasta a że nie mogę kogoś skrzywdzić muszę jakoś inaczej to wszystko odreagować. A i czasami bardzo mnie boli to że nigdy nie zaznam odwzajemnionej miłości bo żadna dobra dziewczyna nie będzie chciała być z chłopakiem brzydkim chorym głupim i nie obowiązkowym takim jak ja. Głównie dlatego mam chęć na samowolne "wzięcie" sobie dziewczyny i zadanie jej bólu.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

przez chybanerwica 22 gru 2011, 17:35
hehe no jak to przeczytalem to caly ja :) mam raczej mialem podobne fanaberie i chyba jestem swirem.Bo ludzie z ktorymi zaczynalem taka glebsza wiez pozniej zaczynali sie mnie bac i mnie unikali chociaz ja nigdy nie mialem czegos dziwnego na mysli no w sumie wkrecam sie w cos o czym mowi czasami za bardzo i mam takie wyobrazaenia do tego krzywy rozum mysle o smierci itp dla mnie to nic nadzywczajnego to bylo raczej przez to ze chcialem sie otworzyc.Ale pozniej jakos z tego zrezygnowalem bo wszystkie nowe osoby sie do mnie zrazily swir dziwak.Az sam sie siebie teraz boje jak to pisze ale to prawda ni uswiadamialem sobie tego wczesniej ale dzisiaj jakos tak rozkminialem swoje zycie i postawilem sie na miejscu kogos innego zamiast mnie samego i wyszlo ze jestem jakism psycholem :) albo to tez sobie wkrecam i znowu niepewnosc hehe no i przez to zamknolem sie w sumie w hacie chodze tylko do 2-3 kumpli a wczesniej to mialem tylu znajmowych ze nie ogarnialem jak i kiedy z kim rozmawiac bo na wszystkich nie mialem czasu
a teraz to ludzie mnie juz nawet nie poznaja.A tamci kumple do ktorych zchodze mowi do mnie zamulacz:> wciaz jakies mysli w baniaku tylko po wodzie w sumie da sie ze mna dogadac i kumple moiwa zebym pil a nie jaral.Tylko ze na drugi dzien i tak lipa nawet po alko cos gorszego w glowie niz nawet bad trip po MJ ktore mialem ostatnimi czasy wogule po MJ czuje sie jak najwieksza szmata na ziemi.Do tego mysli Homo kiewds wlasnie ze smiercia itp tylko ze homo zmniejszylo mi tamto bo tamtego juz praktycznie nie czuje teraz raczej zamiast sie tluc odszedl bym bokiem vo nie chcialbym zeby kto kolwiek mnie poznal bo jak pomysle o homo albo o tamtym czyms to wole nikogo nie skrzywdzic chociaz szczerze z myslami o destrukcji mialem nawet lepiej niz z homo.I tez pamietam ze nerwy puszczaly wole sobie nawet nie przypominac jak ludzie patrzyli na mnie jak mi przechodzila ta faza zjebana cisza i wszyscy sie lampia na mnie jak bym chcial go zabic z taka wsciekloscia bo cos glupiego mi powiedzial a kazdy normlany czlowiek by mial to gdzies tylko zwyczajnie by odpowiedzial mu cos i tyle a wtedey czaczynac sie czuc jak szmata i wlacza ci sie tryb mega agresji bo wydaje ci sie ze koles chce cie wysmiac.
przestan jarac pic itp bo to strasznie psuje ci motywacjei nerwy ja juz tylko pale szlugi i jest lepiej a jak nie raz nie palilem przez pare dni to mialem tez bardzo dobre samopoczucie wogule nawet mysli homo wtedy ustapily bo bedziesz mial zajecie jak rzucic nalog i poprawi ci motywacje i napewno flote w portfelu

-- 22 gru 2011, 17:49 --

aha no i zapomnialem wtedy jak to gadalem to sie w kogos zamienialem jak bym nie byl soba a pozniej wlazila mi mysl kim ty jestes i sie tego balem a druga soba raczej zniesmaczona bo musialem spierdalac taka krzywosc w bani mialem omg jak sobie to przypomnie jak by sie zobaczyl na kogos to tak jak bym kogos skrzywdzil glupimi kilkoma slowami i ze musialem ja za to przeprosic chociaz w sumie nic nie zrobilem mialem tak w szczegolnosci z dziewczynami.

sam juz nie wiem co jest ze mna
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Ciężka sytuacja

przez kosiarzhh 23 gru 2011, 01:48
Tak dla jasności to ja też ni piję i w ogóle nie piłem nigdy co "znajomym" wydawało się bardzo dziwne a trawe paliłem ale to już przeszłość. I też przepraszam za urojone winy. Tak pomyślałem i doszłem do wniosku że nie długo będę miał wszystko co jest możliwe bo już mam w papierach psychoze, osobowość schizoidalną, padaczkę, zaburzenia osobowości, schizofrenię paranoidalną, zaburzenia świadomości, a prywatnie zauważyłem pewną część psychopatii i nekrofilii. Niby podniecają mnie kobiety ale w moich wyobrażeniach raczej wygląda to tak że partnerka w trakcie bądź po stosunku zaczyna się śmiać z moich "predyspozycji", dlatego często myślę o seksie z trupem bo trup się nie będzie opierał i rzucał jakichkolwiek uwag. Czasami komuś mówię o tych perwersjach a później żałuję i denerwuje się że ktoś o tym wie bo się wstydzę. Morderstwo czasami ujmuję jako swego rodzaju lek który może mi dać ukojenie na pewien czas i podwyższyć samoocenę bo torturując to ja byłbym tym ważniejszym, silniejszym i to ja bym zadawał ból a nie ktoś mi. Tak sobie marzę że fajnie by było móc jeden raz zabić kogoś bez żadnych konsekwencji. Poza tym nakręca mnie fakt że przecież ja nikomu nic aż tak złego nie zrobiłem a jestem ofiarą znęcania psychicznego a jest tylu naprawdę złych ludzi złodziei pedofilów gwałcicieli i zwyrodnialców którym wszystko jest odpuszczane. Gdzie tu jest sprawiedliwość? W ogóle jak można normalnie funkcjonować jeśli co dziennie widząc jakiegoś człowieka postrzega go się jako oszusta czy wroga. Jedyna opcja na trwałą zmianę życia na lepsze to cofnięcie czasu czego zrobić nie można
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 gru 2011, 20:44

Ciężka sytuacja

przez chybanerwica 23 gru 2011, 18:06
sczerze to cie rozumie mam prawie podobnie jak pisalem tylko nekrofilia jeszcze mnie nie zlapala a z laskami tez wczesniej mialem jak jescze mi sie nie wkrecilo ze jej nie zaspokoje ze mnie wysmieje ze bede jedna wielka pokraka dlatego unikalem ich itp bo sczerze niczego sie tak nie boje jak wysmiania i nie wiem czy dal mnie swiat bedzie wygladal kieyds kolorowoczy bede mogl poczuc sie jak normalny czlowiek.Ja nie jest juz w stanie wyjsc na miasto dawniej siedzialem na miescie caly czas jak tylko jakas flota byla znalem mase ludzi a teraz siedze sam na chacie i nikt nawet nie zadzwoni a ja chcialbym wyjsc do ludzi i sie dobrze bawic jak oni a nie na kazdym krosku jakies fobie i zryty beret ze nie pozwala mi to wo gule funkcjonowac.Chcialbym miec poprostu dziewczyne i normalnie zyc zazdroszcze tym ludziom pewnie zreszta tak jak ktos z afryki zazdrosci mi ale nie wiem czy bym sie nie zamienil.Bo chyba nie ma nic gorszego niz zryta psycha kiedys to co powinno byc mile to najwiekszy horror.
Zreszta ja tez nie raz mialem mysli zeby kogos zabic rozkminy o tym jak zostane zabojca pscyholem bo nienawidze ludzi a tak w glebi to nie weim czy pozniej bym tego zalowal czy stal bym sie czlowiekime bez uczuc ktorzy ,marzy o swojej wlasnej destrukcji bo mi juz nie zalezy kazdy dzien to to samo z tym ze teraz juz rano budze sie bez nadzieji i nie wiem czy to lepiej czy gorzej bo tak to bolalo a teraz jest obojetnosc juz tak mam od dluzszego czasu ze ja tak powinienm miec nie wiem czy na to zasluzylem wiele ludzi smieje sie z takich jak ja psychol itp oni chu** rozumieja i tylko smiech napedza ich bo oni maja zajebisc** bo im sie udalo niektorzy mnie pytaja dlaczego nie pracuje a ja mowie ze mi sie nie chce heh a nie chce mi sie bo nie widze sensu pienidze mam gdzies bo to sie da zdobyc jezeli czlowiek tylko tego chce a bycie normalnym bez rzadnych paranoi stresu jak to powinno byc ja sie np zastanawiam juz od dlugiego czasu kim ja jestem na co mnie stac i nadal nic nie wiem jestem umowiony po nowym roku do psychologa i boje sie tam isc bo moze jestem homo a juz sobie wyobrazalem takie zycie az mi sie na zygi zbiera nie chce takiego zycia chcialbym miec zone i coreczke.I nie wiem czy mi sie mysli o pedofili nie wkrecaja a raczej je juz mam ale przy homo to i tak piksu dzisiaj siedzialem u kumpla pomagalem mu czasami mi zalatwi jakas fuche zebym sobie jakas flote przyrobil nie sa to duze sumy ale mniejsza z tym ma siotre i brata i jego siotra chodzila kolo mnie i jego brat i odrazu pytanie w bani czy oni mnie nie kreca chociaz to i tak nie jest takie mocne homo zreszta ida jakies dzieci z podstawowki i jakies dziewczynki i odrazu wkreta czy ja sie nie zakochalem i ze chce seksuz dzieckiem Kurw* i sie boje czy ludzie zobacza czos po mnie wiem jedno przeczy drugiemu bo dziewczynki a tutaj ze faceci sam nie wiem co juz pisze.I tak z dnia na dzien dnia na dzien ilez mozna.

Nawet mam juz takie rozkminy wieże w reinkarnacje ze Bog każe mnie za poprzednie zycie hehe ze bylem jakis morderca czy kim nie chodze do kosciola bo jak dla mnie to ksieza to jedna wielka banda zlodzieji taksmo zreszta jak pseudo-raperzy 21 wieku leca na kase nic z serca i wychodzi gow*o dla pol mozgow i jedza to jak chleb.


Pamietam jeszcze z czasow podstawowki jak sie tluklem z kumplami i worgami o byle co o to ze sie na mnie krzywo zobaczyl o to ze mi powiedzial czesc a ja go nie znalem. i ze sobie niby kumpli szuka.

Ja sie tak przez to wszystko zatracilem i sobie wyobrazam najgorsze scenariusze.


Probowales juz samobojstwa ? samotnosci nie radze obu samotnosc to chyba najgorsze co moze byc pozniej ciezko sie jest z tego wydostac.Na poczatku jest fajnie masz wysztko gdzies ale pozniej z czasem uswiadamiasz sobie ze jak tak ma wygladac cale twoje zycie to lepiej zrobic samoboja i zero checi na wydostanie sie z tego bo pomyslisz co mnie tak spotka wiecej bolu a moze wiecej sily ale nie dam rady.

Poprostu chyba jestesmy slabi psychicznie.

Mi sie np wydaje ze kumple caly czas do mnie kreca ich ruchy itp i ze chca mnie poderwac ze wszyscy sa gejami uwiez nic milego najgorsza nerwica chyba jaka moze byc i odrazu jakas krzywa rozkimina przy ktorej chce mi sie zygac jak by z nim zycie mialo wygladac nawet jak to pisze to chefty mi sie wracaja.

Pamietam jak mnie laski kideys podrywaly to ja odrazu w glowie kminie ze one chca mnie obsmiac ze jestem frajerem i 0 nie potrafie byc juz przez to twardy bo za kazdym razwm jak sie poczuje lepiej to sobie cos przypomne jakies zryte gowno ktore mnie zniszczy.

I nie wiem jak powinny wygladac moje emocje jak powinienem sie zwracac do ludzi zeby nie wyjsc na swira.
A mam strasznie szybkie przyciaganie nie raz idac i pokazujac kim nie jestem <aura> tylko wkrecajac cos sobie ludzie podbijali i zaczeli ze mna gadac nie nawidze tego chce sie poczuc lepiej ale z drugoiej strony wiem ze ludzi zaczna do mnie podhcodzic i to mnie tez niszczy odrazu stres co bede kurw** mowil zeby sie nie zblaznic przeciez ja nie jestem ta osoba tylko sobie w bani przekminilem cos takiego. I z tego co czytalem to maja psychole szybko przyciagaja ludzi a pozniej z nich z ich latwowiernosci. Boze jak sam to czytam to wiem ze tak jest dlatego w sumie przez to zaczolem sie nie odzywac.Nie raz taksmao jakis kumpel miale laske ja ja dopiero poznalem i zazdrosc i ze niby ja kocham i pokazuje po sobie ze mna bedzie jej lepiej.Dlatego wolalem na laski nie patrzec.Bo to takie zludne mysli byly stawialem sie na miejsuc kogos innego zeby pozniej byla najwieksza wtopa w zyciu az sie czerwony i wko*** od tego robie w tym momencie taksmo nie lubie byc w centrum uwagi.


Dzisiejsze samopoczucie: ze jestem szmata, ofiara losu, ze kazdy chce mnie zniszczyc,ze jestem sam, bez nadzieji,
w sumie chyba tyle ale po co wiecej i tak swiat dla mnie jest zlozony z piecu rzeczy ktor
ych nie naiwdze.

Chcialbnym sie poczuc kiedys inaczej przynajmniej na pare minut bo nie pamietam kiedy ostatnio czulem sie dobrze .

-- 23 gru 2011, 18:11 --

a z tym podczas tortur ze wazniejszy itp czyli uwazasz sie za gow** jak i ja niedowartosciowane trzeba zaczac cos robic cwiczyc zajac sie czyms ciekawym to ci pomoże ale ja mam depreche nawet tego nie potrafie juz.
Czekam tylko na wyrok psychologa ale mam mieszane uczucia z drugiej strony czy ja sobie tego nie wkrecam a ja to kocham byc homo czy ja tego nie nawidze napewno zrylo mi to beret jak to pisze z tym homo cisnienie na 160 mi wbilo i sie trzese wydaje mis ei jak bym to ogarnol to chyba zadne natrectwo nie bytlo by mi juz w stanie zaszkodzic
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do