Nerwica natręctw a związki

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica natręctw a związki

przez fish-ka 09 gru 2011, 18:06
Czy uważacie, że nn może bardzo negatywnie wpływać na związki? Czy będąc z kimś trzeba się odrazu do neij przyznawać?
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Nerwica natręctw a związki

przez izaak17 09 gru 2011, 20:42
No jak się myśli,że jest się gejem,a nim się nie jest, to na pewno negatywnie wpływa:D Ja tam mówię...a ch**j z tym
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
27 wrz 2010, 21:18

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 09 gru 2011, 21:06
fish-ka, funkcje intelektualne chorych na nerwicę natręctw charakteryzują się tendencją do przewagi myślenia abstrakcyjnego, symbolicznego i magicznego, do nadmiernego uogólniania - może ono być sztywne i jakby pozbawione napięcia emocjonalnego i napędu. Przewaga tego typu myślenia ma być tłem, na którym łatwiej występuje zjawisko „przeżuwania”, rozważania, a także przymusy kontrolowania, porządkowania i zabezpieczania się przed niepowodzeniem lub poczuciem winy. Cechy te są zazwyczaj zaznaczone u pacjentów o osobowości anankastycznej, u których stwierdza się także dokładność, pedantyczność, sumienność, zasadniczość, upór, agresywność, dążenie do dominacji, nieokazywanie emocji, wysoki poziom aspiracji, sztywne wartości moralne i normy społeczne.

Pytasz, czy NN znacząco negatywnie wpływa na związki. Nie ma co się czarować. Trudności natury psychologicznej zawsze stanowią potencjalne obciążenie i grożą kryzysami w związku. Związek dwojga stabilnych emocjonalnie ludzi jest wyzwaniem i ryzykiem, a co mówić relacja osób, którym czasem trudno wytrzymać samemu ze sobą. Czy trzeba się od razu przyznawać do NN? Jeżeli chcemy, by związek opierał się na szacunku i zaufaniu, to raczej wypadałoby powiedzieć o swoich chorobach. Przemilczanie trudności to niezbyt dobra strategia, jeśli chodzi o dbanie o rozwój związku. Oczywiście, nie ma co od razu roztaczać czarnego scenariusza. Przecież osoby z depresją, nerwicą czy CHAD też mają prawo do szczęścia i miłości. Choroba nie może stać na drodze do szczęścia. Czasem to właśnie dzięki związkowi i miłości udaje się przezwyciężyć chorobę i przetrwać najgorsze momenty.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez sebastian86 09 gru 2011, 23:06
na pewno nie ma co sie przyznawac na poczatku. potem mozna zaryzykowac. gdy juz osoba o ktora sie staramy oswoila sie z nami.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez zuz_a 13 gru 2011, 10:24
jesli to rzeczywiscie nerwica to niezrozumiałe dla drugiej strony "dziwaczne" zachowania szybko doprowadzą do kryzysu - lepiej więc moim zdaniem uczciwie powiedziec o swoim problemie, pod warunkiem, że sie go leczy, jest w terapii i pracuje nad tym, w przeciwnym razie rujnuje życie wszystkich wkoło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
13 gru 2011, 00:07

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez czarnycharakterek 13 gru 2011, 19:08
Owszem, wpływa...i to bardzo negatywnie. Mówię to na własnym przykładzie. Myśli czasem są silniejsze od uczuć, po jakimś czasie potrafią je bez problemu przygasić, albo... możesz myśleć, że ci zależy, a tak naprawdę to kolejne wkręcanie sobie czegoś, czego nie ma. Dla mnie np. bardzo ciężko jest to rozróżnić.
ps: w ogóle może ta cała miłośc to jedno wielkie natręctwo?
Nie chcę winy za ciało brać
Gdy duszę wciąż trafia szlag
Posty
10
Dołączył(a)
21 paź 2011, 11:12

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 13 gru 2011, 22:28
Widzę, że większość rad opiera się na zasadzie: "Nie mów o chorobie na początku. Przyznaj się dopiero po czasie" albo "W ogóle nie wchodź w związek, bo jeśli chorujesz na NN, to murowany kryzys". :D Wcale tak nie musi być! Po pierwsze, odraczanie decyzji o zakomunikowaniu partnerowi wiadomości, że jest się chorym na nerwicę może spowodować, że druga strona najzwyczajniej w świecie poczuje się oszukana. Zdąży się już zaangażować, a tu ktoś mu serwuje informację w stylu: "Bo wiesz, choruję na nerwicę natręctw". Myślę, że szczerość to podstawa w każdym związku i trzeba być fair wobec partnera od samego początku. Jeśli zaś chodzi o kryzysy. Wiadomo, każda choroba niesie ze sobą jakieś obciążenia i trudności w relacjach damsko-męskich. Nie można jednak od razu nastawiać się na anty wobec związków, tylko dlatego, że jest się chorym. Osoby niepełnosprawne, bez rąk czy nóg, z rakiem czy HIV też zakładają rodziny i są szczęśliwe. Analogicznie jest w odniesieniu do nerwicy natręctw. Częściej to sami chorzy odbierają sobie prawo do szczęścia, które czai się tuż za rogiem... Wystarczy tylko spróbować...
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez sebastian86 14 gru 2011, 16:35
na pewno nie wchodzi w gre zakomunikowanie tego w pierwszych tygodniach znajomosci...
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 gru 2011, 18:20
sebastian86, też nie wyobrażam sobie, żeby w pierwszych słowach na pierwszym spotkaniu z partnerem zakomunikować mu: "Cześć, podobasz mi się. Mam nerwicę natręctw". Trzeba wyczucia, odpowiedniej aury do takiej rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Ktoś może nawet nie wiedzieć, jak objawia się NN i co to w ogóle za choroba i być zaskoczonym, kiedy na pierwszej randce zasypiemy go takimi "rewelacjami". Najzwyczajniej w świecie może się przestraszyć, czuć się oszołomiony, być pełen obaw. Nie można jednak oszukiwać partnera i udawać, jakby problemu nie było. Problem jest i nie wiadomo kiedy może się pojawić. Lepiej, by partner był przygotowany na taką sytuację. Może rozmowa o chorobie w pierwszych tygodniach znajomości nie jest dobrym pomysłem, ale można stopniowo oswajać partnera z myślą, że jednak mamy jakieś kłopoty natury psychologicznej, że czasem trudno nam zapanować nad własnymi myślami czy zachowaniem. W ten sposób przygotowujemy grunt do poważnej rozmowy na temat naszej choroby, którą można przeprowadzić w późniejszym czasie. Nie można jednak nie mówić nic, nawet o niczym nie wspominać, a później zaskoczyć partnera komunikatem w stylu "Mam nerwicę natręctw". To nie jest fair.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Nerwica natręctw a związki

przez ania_taka 14 gru 2011, 19:42
kiedy mówić? nie wiem bo ja dostałąm nn w trakcie trwania małżeństwa, ale wiem za to że wpływa bardzo negatywnie. Była jednym z czynnikow kryzysu małżeńskiego, takiego na prawde poważnego, o włos od rozstania. Partner musi wiedzieć czym jest nn i na czym polega, żeby chociaż trochę to zrozumieć lub chociaż tolerować. Nasz kryzys przetrwaliśmy i jest lepiej niz przed. W smie to też w trakcie trwania kryzysu podjęłam dezycję o leczeniu i pierwszy raz udałam się do psychiatry. Do tej pory czasami rozmawiam z mężem na temat nn, a że on dokładnie wie "z czym to sie jje" to obojgu nam jest łatwiej.
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez zuz_a 14 gru 2011, 22:10
Chciałabym porozmawiać o tym jak żyć z osobą z NN, założyłam taki watek, ale moderator przeniósł go do grupy Dyskusje ( w sumie nie wiem czemu bo chciałam porozmawiac dokładnie o nerwicy natręctw) i jakoś nikt tam nie odpowiada.
Jak przekonać bliska osobę do leczenia - leków i psychoterapii?
Ja już straciłam wiarę że będziemy normalnie żyć , nasze życie to koszmar, jestem bliska decyzji o rozstaniu, naprawdę zniosłam wiele i wiele moge zrobić ale mąz od trzech lat twierdzi ze sobie sam poradzi a jest tylko coraz gorzej, co mam robić to juz naprawdę nie wiem.
Chetnie porozmawiam osobą bliską chorej lub właśnie z osobą chorą, czego oczekujecie od partnera, jak Wam pomóc. Moj maż wymusza nasz udział w swoich natręctwach. Wiem od psychiatry , że to błąd ale nie uleganie powoduje ciąg bezustannych awantur, nie da sie funkcjonować. Czy ktos mi odpowie ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
13 gru 2011, 00:07

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez tahela 14 gru 2011, 22:23
Moim zdaniem nie wpływa znacząco, trzeba tylko umieć sobie radzić z natręctwami , wiedzieć , że to natręctwo i ono trochę dokucza, ale nie ma wpływu na podejmowanie decyzji i miłość, jak już dopadnie natręctwo o po prostu zrobić coś kilka razy i zaraz powiedzieć sobie,ze od tego ,że nie wykonam jakiejś czynności świat się nie kończy i będzie dobrze, gorzej jak ktoś nie umie przełamać tego przymusu natręctw wtedy może mieć problem,ale jak sie to umie a mozna sie tego nauczyć to nie ma problemu, choc czasem myśli moga sie skupić na czymś innym zamiast na partnerze,ale to się może wszystkim zdarzyć ;)
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nerwica natręctw a związki

przez izaak17 14 gru 2011, 23:51
No tahela to zależy jaki typ natręctw masz...Ja na przykład wmawiam sobie,że jestem gejem,a czegoś bardziej zabójczego dla związku chyba nie ma.Pada wszystko-emocje, uczucia do partnera,a seks staje się wyzwaniem...prawdziwe piekło!!
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
27 wrz 2010, 21:18

Nerwica natręctw a związki

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 15 gru 2011, 00:00
Ja powiem tak. Jestem na poczatku związku, trwa on jakieś 4 miesiące i mój partner na samym początku powiedział mi, że ma nerwcie lekową, że w trakcie ataku bierze sobie xanax, że leczy się bezskutecznie już którys tam rok. Byłam przy nim kilkakrotnie w czasie ataku. Więc równiez powiedziałam, że mam nerwicę depresyjną i natręctw, że się leczę. I nikomu od tych wyznań korona z głowy nie spadła. Generalnie ja się go czasami pytam jak tam jego nerwica, czy mocno daje się we znaki. On o moją nie pyta, czasami tylko z przymróżeniem oka i usmiechem powie, że gadam głupoty rodem z piekła :P . Oboje znamy swoje przypadłości i jest ok. Faktem jest jednak, że teraz przy odstawieniu jednego leku a rozpoczęciu drugiego zaczynam być nerwowa i nie ukrywam, że nie raz i nie dwa pewnie mu się "za nic" oberwie. Ale kiedy On ma atak też nie jest w najlepszym humorze... Póki co tolerujemy to u siebie nawzajem.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do