6 lat z natręctwami

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

6 lat z natręctwami

przez Zakalec 22 lis 2011, 00:24
Zaczeło się w wieku mniej więcej gdy chodziłem do 4 klasy podstawówki. Teraz jest gorzej, mam 17 lat i zaczyna mi to naprawdę dokuczać, otóż:

Moi rodzice się rozwiedli. Przeprowadziliśmy się z matką na wieś, wcześniej mieszkałem w mieście. Problemem była tu zmiana szkoły i otoczenia, bardziej społeczeństwa w którym przyszło mi żyć. Padałem ofiarą agresji, co myślę iż jest powodem mojej blizny w psychice.

Pamiętam sceny, że idąc do szkoły zgrzytałem zębami prawą stroną szczęki 4 razy i lewą też 4, bez jakiegokolwiek gruntownego uzasadnienia. Kompulsja, z tego co niedawno doczytałem to się nazywa. Jako pierwsze pamiętam to.

Potem znowu zmiana otoczenia, gimnazjum, przeprowadziłem się do miasta.
Co pamiętam, uporczywe pocieranie nosa ręką, też nie wiem ku czemu. Musiałem to zrobić zawsze gdy o tym pomyślałem gdy tego nie zrobiłem, czułem się źle. Pozatym wychodząc z domu zawsze musiałem spojrzeć się na okno od mojego pokoju i patrzeć na nie przez jakiś czas, żeby mieć pewność czy je zamknąłem, jednak tak codziennie sprawdzać przez 4 lata to chyba już coś nie tak. Robie to do dzisiaj, nie potrafię przestać, jedynie jeden, dwa dni bez spojrzenia się na okno potem już muszę. Na dodatek 6 razy po zamknięciu drzwi ciągnę za klamkę, żeby sprawdzić czy zamknąłem. Wszystko to liczę dokładnie, gdy nie jestem pewny, powtarzam czynność. Czasami gdy nie pamiętam czy to zrobiłem dokładnie jestem w stanie się cofnąć. Nie raz zatrzymywałem windę po to by wrócić i sprawdzić.

Do tego dochodzi mycie rąk. Odkręcałem, odkręcam bo właściwie dziś to też robię wodę i namydlam ręce raz, opłukuje wodą, drugi raz i opłukuje. Tutaj gdy się pomylę lub nie jestem pewny tez powtarzam. Po opłukaniu stukam palcami 6 razy w zlew, nie wiem dlaczego. Gdy przychodzi do wycierania rąk ręcznik musi zawsze wisieć lewym rogiem do góry. Zawsze gdy jest inaczej poprawiam.

Mam 2 grzebienie. Pomarańczowy musi leżeć bardziej w lewo od zielonego i być przekrzywiony w lewo. Nie wiem dlaczego. Generalnie robiąc coś, mimo iż jestem praworęczny często staram się akcentować własnie to "w lewo". Mieszam herbate w lewo, celowo, zastanawiam się nad tym w którą stronę mam mieszać. Pozatym lewą rękę staram się "chronić" przed dotykiem. W autobusie myśle o tym zeby nie dotykac nia nikogo, ani poręczy nie wiem dlaczego, boje się że zmieni to moją osobowość.

Napadają też na mnie myśli, obsesyjne. Osoby za którymi nieprzepadam, nie okazuje w życiu wobec nich jakiejś wrogości, raczej nie jestem agresywnym typem. Jednak staram się za wszelką cenę unikać z nimi kontaktu, chodzi tu o to że widząc je, nie biorę oddechu, zawsze staram się wydychać w tym momencie, nie patrze im nigdy w oczy nie mówiąc już o kontakcie fizycznym. Gdy gdzies ich przez przypadek dotknę, przywitam sie z nimi, idę myć ręce albo "szoruję" zeskrabuje lub obtrzepuje tą część ciałą którą sie z nimi dotknąłem. Nie to nie jest arogancja, czy pogarda. Nie wiem dlaczego tak robię, naprawde.

Gdy o nich pomyślę, dostaje szału. Często słyszę ich głosy, karzące mi coś zrobić toczę wtedy wewnętrzną walkę. Nie jestem wtedy nic w stanie zrobić musze siąść i zamknąć oczy, położyć się, niejednokrotnie na podłodze.

Nieraz napawa mnie myśl o śmierci kogoś bliskiego, z nikąd od tak. Myśle wtedy ze musze cos zrobic zeby ta osoba nie umarła. Powtarzam sobie "błagam żeby .... nie umarł" 4 razy z zamkniętymi oczyma. Nie wiem dlaczego nie jest to przyjemne wręcz uciążliwe bo jest to fobia.

Wszystkie te czynnośći staram się robić w ukryciu. Gdy jest ktoś obok staram się robić to niezauważalnie, maskuję. A gdy jestem pewien że nikogo nie ma przyjmuje to wtedy bardziej radykalną formę. Staram się z tym walczyć lecz nie mogę. Jest coraz gorzej, coraz częściej dopadają mnie w szczególności te myśli o których wyżej wspomniałem.

Mam dosyć już dalej opisywać. Tak, macie prawo podejść do mnie jakoby to był głupi żart, ale wiedzcie że ciężko mi się zebrać aby to napisać, a do psychologa pójść z tym tymbardziej, uważam że czas najwyższy. Nie chce w to mieszać rodziców. Czy gdy jestem niepełnoletni, nie będzie potrzebna ich interwencja co do wizyt?

Co do samowyleczenia już zaczynam wątpić, dlatego przestałem. Niedawno zacząłem czytać o kompulsjach itp. Niewiedziałem że to jest w ogóle choroba. Pamietam pierwsze przemyślenie po obejrzeniu filmu Dzień Świra "K*** przecież ja robie to samo". Nigdy o tych kompulsjach z nikim nie rozmawiałem, wstydziłem się, bałem.

Co mam robić, jakie będą/są tego konsekwencje. Co byście na moim miejscu zrobili?

Tak jak wspomniałem liczę na poważne podejście do sprawy.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lis 2011, 00:22

6 lat z natręctwami

Avatar użytkownika
przez SWF 22 lis 2011, 01:06
Witam. Ja nie miałem u siebie zbyt wielu natręctw, bardziej epizody z natręctwami, u mnie występuje przewaga nerwicy lękowej. Pamiętam że próba powstrzymania się od nich doprowadzała mnie do szału. Po pierwsze uważam że musisz sobie uzmysłowić że bez interwencji lekarza nic nie zdziałasz. Samoleczenie to może być forma leczenie uzupełniającego po zakończonej farmakoterapii i terapii psychologicznej lub jej uzupełnieniem w trakcie. Nie wierzę że można się samemu wyleczyć !!! Co do psychiatry nie wiem czy trzeba być pełnoletnim. Ja pamiętam że okropnie się tego wstydziłem i poszedłem prywatnie do gabinetu żeby nie było śladu w mojej kartotece.
Pewnego dnia doszedłem do muru i powiedziałem sobie że dalej nie mogę już żyć jak zwierzę i potraktować się jak chorego którego trzeba leczyć otoczyć opieką. Dokonałem pewnego rodzaju personalizacji moich zaburzeń i potraktowałem moją chorobę, jako wroga którego muszę zniszczyć, całą niechęć wręcz pogardę i nienawiść do samego siebie przeniosłem na chorobę. Jest to zakręcone ale na początek pomaga !
Ja też nie miałem lekko popierdolone dzieciństwo pełne okropieństw które każdo z osobna mogło by mnie wypaczyć na całe życie.

Mam dla ciebie jedną i bardzo ważną radę leć w te pędy do lekarza pierd*l lęki wstyd i wszystko co Cię tylko hamuje. Ja okropnie żałuje że nie zgłosiłem się wcześniej do lekarza. Zwlekałem z tym wiele lat, przez co wiele lat przeleciało mi przez palce, wiele lat zmarnowanych okazji na normalne życie. To naprawdę boli. Wiec Ty jesteś jeszcze młody i nie marnuj czasu na chorobę i się zgłoś do psychiatry. Nie oczekuj też cudownego leku, wręcz pigułki !!! Farmakoterapia też jest trudna i psychoterapia tym bardziej, może to potrwać wiele lat, ale wiedz że będziesz na dobrej drodze do zdrowia. U mnie mija już piąty rok leczenia, rok farmakoterapii, dwa grupowej psychoterapii i 3 lata indywidualnych spotkań z psychologiem udało się pozbyć znacznej większość moich zaburzeń.
Co Ci mogę polecić od ręki to medytacją i denerwuje mnie jak ludzie bagatelizują jej wpływ na psychikę człowieka. Na początku było dla mnie sukcesem że przesiedziałem w miejscu 20 minut w bezruchu pomimo że wewnętrznie miałem ochotę wybuchnąć. Polecam ! Co jeszcze, na terapii grupowej obecność osób o podobnych zaburzeniach powoduje pojawienie się ulgi że nie jesteś jedyny taki na całym świecie, że są inni jak Ty.
Avatar użytkownika
SWF
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2011, 22:35
Lokalizacja
Lublin

6 lat z natręctwami

Avatar użytkownika
przez lady17 22 lis 2011, 01:06
witaj:)
ja tez mam 17 lat a z nerwicą lękowąi natręctw walcze w zasadzie odkąd pamiętam.Mysle ze powinienes szczerze porozmawiac z rodzicami...wiem ze to trudne tez przez to przechodziłam...ale to najblizsze ci osoby i na pewno sie od ciebie nie odwrócą.powinies isc do psychologa lub psychiatry...tak powazne problemy same sie nie rozwiaza
Zamknęłam się sama ze swoim bólem nie wiedząc, że zamykając innym dostęp do swojego serca, odcinam sobie drogę ucieczki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
05 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja
W świecie własnych myśli...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

6 lat z natręctwami

przez Zakalec 22 lis 2011, 10:52
SWF jesteś z mojego miasta. Gdzie są jakieś dobre gabinety w Lublinie?

-- 22 lis 2011, 09:55 --

Dodam może jeszcze że od jakiegoś czasu, od dawna napawa mnie myśl o ucieczce z tego wszystkiego, chorego systemu świata tej hipokryzji tego pseudożycia.

Kocham nature. Chce ucieć gdzieś do lasu, gdzie będę samowystarczalnie żył w zgodzie z naturą jak człowiek.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lis 2011, 00:22

6 lat z natręctwami

Avatar użytkownika
przez SWF 22 lis 2011, 12:59
Witam Zakalec, jeśli chodzi o psychiatrę to polecam luxmed na Królewskiej namiary bez problemu znajdziesz w necie a zresztą wklejam http://www.luxmedonline.pl/index.php Nie robię tu żadnej reklamy, ale z mojego doświadczenie wyciągnąłem wniosek że lekarze z NFZ traktują pacjenta jak intruza a jak się do nich prywatnie idzie to uśmiech od ucha do ucha i podejście jak do człowieka. Nie wiem czy musi być udział twoich rodziców spróbuj pójść i się zarejestrować przecież to specjalista jak każdy inny. Do wizyty u dentysty czy neurologa nie trzeba rodziców i sądzę że i bez nich obędzie się u psychiatry. Koszt kilka dych ja płaciłem w 2006 roku 70 zł może teraz troszkę, właśnie sprawdziłem 80 zł. Jak nie masz kasy możesz iść na NFZ do Neuro-Psycho-Centrum ul. Staszica 22 ale licz się z kolejkami, terminami itd. Psycholog jest tam tragiczna, jak byłem to nie stwierdziła u mnie nerwicy i powiedziała że do psychiatry trzeba skierowanie, co jest nie prawdą. Dopiero jak prawie zemdlałem u niej w gabinecie doszła do wniosku że jednak może coś mi dolega ? Było to kilka lat temu, może jest teraz inna lub jest kilka psycholożek. A co do psychoterapii To jest ośrodek z NFZ na ul. Abramowieckiej koło szpitala, taki mały barak. Doświadczenia też nie miłe, chodziłem kilka razy. Psycholog zawsze spóźniała się z 10 minut na 45 minutowe spotkanie i wychodziła z 5 minut przed czasem, a na dodatek wyglądała jak by sama potrzebowała pomocy. Polecić mogę poradnie psychologiczną z NFZ na ul.Langiewicza na miasteczku studenckim, nie musisz być studentem żeby z niej korzystać wystarczy że jesteś ubezpieczony. Była kiedyś tam terapia grupowa i indywidualna, ale NFZ uciął grupową i została tylko indywidualna. Mogę Ci polecić psycholog stamtąd, może jeszcze tam pracuję Jolanta Lencewicz Penczuła genialna kobieta :-) A jeśli chodzi o grupową prywatnie tam gdzie chodziłem to Vita Vitae na ul. Orlej ale cena słona, gdyby nie stypendium z uczelni to nie miał bym na to kasy z 200 zł za miesiąc. To moja droga terapii ale napewno coś się ruszyło przez te kilka lat i poszukaj mzoę są jakieś godne uwagi terapie grupowe w lubline, trzeba trochę poszperać a na pewno się znajdzie.

Co do ucieczki do natury to normalne, ja też tak miałem. Czasami miałem ochotę dosłownie wyjść z domu i uciec do lasu wykopać sobie dół i tam mieszkać z dala o całego świata. A co do ludzi i świata to ile ludzi tyle opinii o świecie zważając że jesteś zaburzony jak ja, to i twój obraz świata jest zaburzony. Ja dodatkowo karmiłem się death metalem i black metalem co jeszcze bardziej wypaczało mi obraz świata. Na świat patrzymy poprzez pryzmat swojego bagażu życiowego i stanu emocjonalnego. Zapewniam Cie że za jakiś czas to się zmieni i wszystko będzie lepiej wyglądało.
Avatar użytkownika
SWF
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2011, 22:35
Lokalizacja
Lublin

6 lat z natręctwami

przez Zenonek 22 lis 2011, 13:07
Zakalec,

Na poczatek mozesz sprobowac to :

http://www.leki-apteka.pl/depresanum-30 ... stroj.html


Calkiem dobry, naturalny sklad.

Jak nic nie da po 2-3 miesiacach to trza isc do psychiatry.

Psychoterapie warto rozpoczac tak czy srak.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

6 lat z natręctwami

przez Zakalec 22 lis 2011, 22:04
Wielkie dzięki za poradę.

Co do wizyty, 18stke mam pod koniec marca więc całkiem nie tak długo więc może warto poczekać. Naprawdę nie chce zawracać rodzicom głowy, poza tym nie chce żeby siebie obwiniali. Boje się też że jak komukolwiek poza forum powiem pójdzie to w środowisko i nie będę traktowany na poważnie, zarówno gdybym to powiedział rodzicom.

-- 22 lis 2011, 21:10 --

Co do leków, nie mam ochoty faszerować się niczym. Moge zjeść czekolade czy napić sie słodkiej herbate, strzelić browara albo napić sie wódki i tez mi sie skrajnie polepszy nastrój, a czasmi nawet nie jestem w stanie wykonać tych wszystkich rytuałów, po wódce w szczególności :smile: , tyle że ja nie mam z nim problemów. W miarę mam stan emocjonalny stały. Tylko te natręctwa...

Opinii o świecie nie mam zamiaru zmieniać przez pryzmat leczenia. Bagaż doświadczeń pozostanie zawsze taki sam i gdy ktoś mi powie, że wszystkie wnioski do których doszedłem wcześniej są błędne bo jestem chory i mam sobie poszukać nowych, napewno tak nie zrobie. Poglądy, filozofia to co innego niż psychika, według mnie.

Black metalu też lubie sobie posłuchać od czasu do czasu, Burzum w szczególności. Pozatym pagan, Slavland, Saltus itp. Ale to nie jest tak, że się nim faszeruje. Ta muzyka nie budzi we mnie negatywnych emocji, wręcz przeciwnie. Muzyka jak każda inna po prostu podpadła mi do gustu, nie uważam tego za defekt czy coś co mnie demoralizuje.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lis 2011, 00:22

6 lat z natręctwami

Avatar użytkownika
przez SWF 22 lis 2011, 23:34
Ciesze się ze mogłem pomóc :-) Co do wizyty to nie zwlekał bym z tym do 18, jak by się czepiali dopiero wtedy bym to odłożył. Jeśli chodzi o leki to nie obawiałbym się ich, po zażyciu ich nie staniesz się innym człowiekiem nie zrobią ci wody z mózgu, tylko pomogą. Pamiętam jak moja psycholog mi kiedyś tłumaczyła że rezygnacja z farmakoterapii nie jest dobra, to tak jak by zrezygnować z dorobku naszej cywilizacji. To tak jak byś zamiast korzystać z MPK czy samochodu ktoś uparł się ze będziesz chodził na piechotę do szkoły, zamiast korzystać z komputera pisać na maszynie do pisania. Owszem można potrwa to wiele dłużej ale czy ma sens ??? To twoja decyzja. Nalegam byś ją przemyślał. Leki mają plusy dodatnie i ujemne, cytując naszego "Wielkiego Polaka". Pomagają i to bardzo ich efekt działania jest widoczny już po kilkunastu dniach ale jak ktoś za bardzo się do nich "przekona" to, nie będzie się chciał z nimi rozstać, co nie bywa rzadkością. Ja brałem leki ponad rok i nie żałuje tego, bardzo pomogły. Potem gdy przyszedł czas stopniowo je odstawiłem, bałem się tego okropnie że nie poradzę sobie bez leków, ale poradziłem sobie. I teraz ich już nie potrzebuję.
Co do opinii do świata zapewniam Cię ze się zmieni, może też pod wspływem lat. Ja jestem o 10 lat starszy. I pamiętam jak moja ocena świata się zmieniała, też z powodu poprawy zdrowia ale i lat jak już wspomniałem.

Jeśli chodzi o metal, to traktuję go jak używkę, zajebiście smakuje ale zdrowie rujnuje. Kocham tą popierdoloną muzę, to cierpiętnictwo ból i zwątpienie, nihilizm Dimmu Borgir, Slipknot, Marylin Manson itd. daje to iluzoryczną ulgę, uspokaja, ale jednocześnie wdrukowuje do naszej podświadomości dużo syfu przede wszystkim brutalizuje emocje itd wpaja okropne zwątpienie bezsilność agresje itd itd. Wybacz może to co piszę zdaje Ci się dziwne, ale doszedłem do tego wniosku po kilkunastu latach słuchania metalu. Odkąd przestałem go słuchać odczułem poprawę, cieszę się bardziej codziennością czuje się wolny, mam mniej pretensji do całego świata ! Jestem pewniejszy siebie. To tylko moje indywidualne subiektywne doświadczenia. Mam nadzieje że to co piszę pomoże Ci.

Pozdrawiam SWF
Avatar użytkownika
SWF
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2011, 22:35
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do