natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

przez alehandro 17 lip 2011, 22:11
Cześć
Nigdy nie pomyślałem, że napiszę na tym forum..dzisiaj jednak stwierdziłem, że najpierw poradzę się Was a później będę próbować dalej z tym walczyć. Być może da się to wyrwać z "cebulką".

W dużym skrócie, bo wiadomo co innego pogadać co innego napisać mam wrażenie (być może mylne), iż nękają mnie natręctwa związane z samochodem. Samochód musi być mój (nie dotyczy do auta służbowego, znajomego itp). Zanim zakupię bardzo dużo szukam sprawdzam, uczę się na błędach i dodatkowo zlecam sprawdzenie już wybranego auta warsztatowi. Zabawa zaczyna się po zakupie (zawsze). Wieczorem schodzę do garażu i mimo np prawidłowej opinii warsztatu i mojego zaakceptowania auta doszukuję się w nim wszelkich wad... to wręcz chore. Kładę się pod autem porównuje jakieś spawy, śrubki, lakier, itp szukam wad, napraw i to czego ew warsztat nie wychwycił. Dodam, że miałem dużo samochodów, ale nie jestem mechanikiem, nie znam się aż tak dobrze żeby sądzić czyjeś werdykty w tych sprawach (auta). Niestety co mnie nakręca...zawsze...znajdę coś źle. Mam duże wymagania co do 8-10 letniego auta, później się wkurzam że jednak czegoś się doszukałem, że ktoś to "olał" i nie sprawdził. Znajduję np rdzę na danym elemencie, której nikt inny nie widzi a ja tak. Widzę to za każdym razem. Jak jeżdżę tym autem boli mnie to, że coś jest źle. Utwierdzam się u znajomych, szukam potwierdzenia negatywnej opinii bądź opinii " ten typ tak ma", albo "ja też kupiłem coś takiego i jeżdzę". Nie mam pojęcia skąd taka choroba u mnie związana akurat z samochodami. Za każdym razem jak jeżdzę wychodzę nasłuchuję, patrzę pod słońce i doszukuję się kolejnych wad. Wertuje internet, książki, a najchętniej poprzedniego właściciela pytałbym o kolejne szczegóły. Pomyślałem sobie - jestem chory, może się nudzę? Pracuję jestem dorosłym człowiekiem , studia skończone, żona, dziecko w drodze.. Czemu nie martwi mnie odpadający tynk z balkonu mieszkania za 300.000 zł? Nie martwi mnie kredyt itp. W życiu jestem bałaganiarzem, kompletnie nie pasuje do mnie wizja martwieniem się purchlami, obiciami na lakierze itp. Takie myślenie i drążenie tematu rozwala mi często weekend, od rana myślę o tym. Postanowiłem sprzedać auto i kupić inne..może nowe...może jeździć autobusem..? Pech nikt nie chce kupić a klienci, którzy przychodzą chcą się targować z powodu tego co ja znalazłem. Kółko się zamyka :) Ktoś powie...stary...martwisz sie autem za 12 tys zł? Ludzie tracą pracę, są chorzy, umierają, głodują....wydaj 1000 zł pomaluj samochód :) Nic mylnego...jak będzie pomalowany będę się dopatrywał ponownie tej korozji , wad lakierniczych,innego odcienia itp. Kompletnie jak jakiś wariat.
Ciężko mi wymienić inną dziedzinę życia gdzie tak reaguję. Mam nadzieję, że pojawienie się dziecka skutecznie wybije mi z głowy myślenie o takich durnotach. Jestem jednak przekonany, że to co się dzieje jest chore i muszę z tym walczyć. Często myśląc o tym, mam smutną minę, jak ktoś coś mnie zapyta jestem poddenerwowany, że ktoś akurat przeszkadza mi o tym myśleć.
Jak sobie z tym poradzić? Rzeczywiście jest ze mną aż tak źle?
Życząc miłej nocy....
Alehandro
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lip 2011, 21:57

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lip 2011, 22:33
alehandro, Nie wiem co powiedzieć.Nic do glowy mi nie przychodzi, naprawdę.
A ile czasy poświęcasz rodzinie? żonie? obowiązkom domowym?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

przez alehandro 17 lip 2011, 22:39
Monika1974 napisał(a):alehandro, Nie wiem co powiedzieć.Nic do glowy mi nie przychodzi, naprawdę.
A ile czasy poświęcasz rodzinie? żonie? obowiązkom domowym?


Po powrocie z pracy wydaje mi się, że sporo. Oczywiście jest moment, że każdy robi swoje..ksiązka itp tv, a ja myk do netu i zamiast np szukać ubranek dla dziecka to szukam informacji o aucie itp. Terapią byłby chyba wylot na 14 dni na inny kontynent :)
Raz mnie to śmieszy, raz załamuje. Mam 34 lata i nie wiem co do łba mi strzeliło. Zacząłem się doszukiwać, że może takie duperele pozwalają mi skupić się i zapomnieć o jakiś innych problemach, że podświadomość gdzieś zna odpowiedź na taki problem "sprzedaj w cholerę 5 tys taniej" -czyli jest rozwiązanie a inny problem nie da się tak prosto rozwiązać. Niestety nie znam tych problemów..
Ktoś trafnie ocenił moje zachowanie , jeden ze znajomych "czekaj ja nie rozumiem, ty starasz się polubić dopiero to auto i siebie przekonujesz?" - to jest właśnie to. Jakiś chory poziom akceptacji.Pogubiłem się..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lip 2011, 21:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lip 2011, 22:44
alehandro, Wydaje mi się, że gdybyś nawet kupił samochod prosto ze salonu, to też dopatrywałbyś się wad ;)
Które z kolei to Twoje auto?
Ojciec też miał samochód? Też go tak prześwietlał jak Ty teraz? Czy Cię nie dopuszczał?
Pytam całkiem poważnie!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 17 lip 2011, 22:46
To na pewno nie autofobia :mrgreen: Raczej natręctwa,. ale niekoniecznie. Może powinieneś się poradzić jakiegoś fachowca?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

przez Infamis 17 lip 2011, 23:37
alehandro, to mogą być początki NN. U mnie było podobnie. Chociaż oczywiście nie chodziło o samochód.
Infamis
Offline

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

przez alehandro 18 lip 2011, 06:45
Monika1974 napisał(a):alehandro, Wydaje mi się, że gdybyś nawet kupił samochod prosto ze salonu, to też dopatrywałbyś się wad ;)
Które z kolei to Twoje auto?
Ojciec też miał samochód? Też go tak prześwietlał jak Ty teraz? Czy Cię nie dopuszczał?
Pytam całkiem poważnie!


Pewnie doszukiwałbym się, na 100%. Moje aut ok 12 w życiu (często zmieniałem, dużo jeżdżę). Były różne przypadki, patrzyłem w papiery z przeszłości, miałem starsze auta w podobnej cenie z wadami i jakoś żyłem. Coś musiało się zmienić w myśleniu.Wtedy też się doszukiwałem wad, i też znalazłem. Ojciec nie miał samochodu.
Pozdrawiam

-- 18 lip 2011, 06:46 --

Neu(e)rotyk napisał(a):alehandro, to mogą być początki NN. U mnie było podobnie. Chociaż oczywiście nie chodziło o samochód.

Możesz podać swój przykład?Będę wdzięczny.
Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lip 2011, 21:57

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

przez Infamis 19 lip 2011, 22:10
alehandro, PW
Infamis
Offline

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez Imagination 09 sty 2012, 15:58
Witam, wszystkich. To jest mój pierwszy raz na tym forum :)
Miałem zacząć nowy temat, lecz widzę tu taki sam problem u kolegi alehandro

Po sprzedaży starego poczciwego 22 letniego autka (żona chciała klimatyzacje i coś "nowszego") zaczął się mój koszmar
Dokładnie taki sam jak u kolegi zakładającego ten temat...
Kupiłem ładne autko, ba nawet kupując go wiedziałem o jego kilku ogniskach korozji i szpachli w kilku elementach.
Czas radości trwał kilkanaście godzin i zaczął się dramat w mojej głowie trwający 12 miesięcy, po czym auto sprzedałem pierwszemu kupującemu, tracąc kilka tys zł.
Pół roku byłem na pożyczanym samochodzie od rodziców i świat był kolorowy, lecz żona już się denerwowała że pieniądze są a ja nie szukam samochodu i tak nie może być..
No i zakupiłem 2 miesiące temu pakowniejsze, bez szpachli, oryginalny lakier, kilka odprysków, większy silnik, założyłem LPG (gaz) pojeździłem troszkę po mieście i... pali jak smok na głodzie.

No cóż będę się rozpisywał już w momencie podpisywania umowy chciałem się wycofać, lęki depresja i wszystko powróciło..
Dziś przez te auta rozpada mi się rodzina, mam też 34 lata, też urodziło mi się dziecko przy pierwszym nieszczęsnym aucie.
Mam w pokoju bałagan, super zdrowego dzieciaczka, swoje mieszkanie, i totalną depresje czy nerwice
Krany ciekną, sufit zalany i ściana, .. nic mnie nie cieszy od rana do wieczora przeliczam ile to auto pali, ile stracę na paliwie.. itd itp.
Autem prawie nigdzie nie jeżdżę, wszędzie latam na nogach, nie mogę na niego patrzeć. stoi sobie w garażu i myśl o nim mnie paraliżuje.

Byłem u psychiatry zapisał depralin i cloranxen
Depralin przez 2 tygodnie pogłębił depresje, schudłem 12 kilo po tym czasie działał przez tydzień, a następnie w ciągu tygodnia stan mój się pogarszał z dnia na dzień i po skończeniu opakowania przestałem go brać. Cloranxsen działa strasznie słabo.
W między czasie na depralinie wypiłem sobie kilka piwek, byc może to spowodowało jego odwrotną reakcję?
Powiedziałem to psychiatrze i ten dał mi skierowanie do poradni odwykowej.
Tam też byłem u psychiatry i on nie widzi podstaw do farmakoterapi, a stwierdził że mam bardzo ciekawą osobowość.
Jak żona chce jechać do sklepu samochodem to ja dostaje ataku i najchętniej bym się zastrzelił..
Co się ze mną dzieje? pomóżcie mi...
ps. nie miałem % od ponad 3 tygodni, stan psyche coraz gorszy. Boje się że zacznę zawalać pracę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 sty 2012, 15:14

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sty 2012, 01:35
Imagination, Witaj na forum.

Może samochód to taka nieświadoma odskocznia od realnych problemów i Twoich trudności?

Skoro psychiatra nie widzi podstaw do farmakoterapii, może powinieneś zasugerować mu psychoterapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez Imagination 10 sty 2012, 14:35
Witaj, dziękuję za odpowiedź
Dzisiaj idę do terapeuty AA i poproszę go o psychoterapię.

Może to być przyczyną jak napisałaś, już sam nie mogę wytrzymać że kawałek blachy jest dla mnie ważniejszy niż dom i rodzina.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 sty 2012, 15:14

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sty 2012, 20:23
Imagination, Bardzo dobra decyzja.
Daj proszę znać co załatwiłeś, ok?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez Imagination 11 mar 2012, 23:01
Witam po dluzszej przerwie.
Chodze na psychoterapie, narazie brak rozpoznania choroby.
Z autem schiza trwa nadal,
Ponad 90 dni bez alkoholizowania ..
Stan psychiczny 2
Troche kasy zaoszczedzone na paliwie i kondycja lepsza to na plus (:
I co dalej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 sty 2012, 15:14

natręctwa? "Autofobia"..nie wiem jak to nazwać.....

Avatar użytkownika
przez tahela 12 mar 2012, 00:53
Jak dla mnie N natręctw i to wcale nie początki tylko już ostro zaawansowana , z tym,z ena tle samochodu, jakby nie było samochodu to coś innego byście sobie wynaleźli na bank. Najlepiej SSRI na początek często pomaga , moze psycholog.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do