Zamykam oczy i .... widzę :(

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Zamykam oczy i .... widzę :(

przez Nel 29 cze 2011, 22:30
G. teraz w augustowie....ze znajomymi...wiesz jakie ja mam wizje....a to taki madry dobry dzieciak....a ja widze takie rzeczy ze mam ochote sobie oczy wydłubać....a mnie tam nie mam i nie pomogę, nie zdążę....a wiesz ze ona chora... :( fak fak fak
ooo nospa działa. juz nie mam neona .... chociaz to dobre ....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Zamykam oczy i .... widzę :(

przez uzytkownik 29 cze 2011, 22:32
@dune

To jest nadwrażliwość/nademocjonalność. SSRI stępiają takie "patologie".
Nadwrażliwość w sumie została mi do dzisiaj i tak (podczas brania leków się stępiła).

Potrafię się rozczulać nad chorymi ludźmi, których np. spotkam spacerując po parku czy pobitymi zwierzętami (ostatnio tego sporo w TV).
I takie myśli zadręczają później ileś czasu. Przy filmach dokumentalnych potrafię się rozklejać, itd. Chciałbym aby to było można zlikwidować - tzn. emocje niech są, jak najbardziej, ale ZDROWE EMOCJE, a nie takie, które mnie niszczą. I w sumie nic więcej mi nie dolega tylko nademocjonalność.

Chodzi o to, że chciałbym umieć to wszystko olewać i interesować się własnym życiem i własnym zdrowiem, a nie jeszcze czas marnować na obce problemy.
uzytkownik
Offline

Zamykam oczy i .... widzę :(

przez Nel 29 cze 2011, 22:39
uzytkownik, biorę teraz sertagen....ale z innego powodu - po tygodniu brania mnię stępił, znaczy ustabilizował ale na bardzo niskim poziomie....został mi wielki smutek ale juz bez rozpaczy....ale tamte mysli nie minęły, najgorsze są te obrazy, nie powtórka z tego co widziałam w tiwi ale moje wyimaginowane, wstaje w nocy, macam synka po buzi czy cała...koszmar....
....teraz juz sertagen jakby przestał działać...znowu jestem na poziomie wielkiego smutku ale dzis po raz pierwszy miałam atak histerycznej rozpaczy, histerycznego płaczu na srodku skrzyzowania, z którego zjechałam na czuja bo łzy mi twarz zalewały i wyłam jak zażynany wół ze musiałam zjechac do zatoczki zeby sie ogarnać i wywyc na dalsza jazdę. akurat dzis w srode seie to stało jak bylam w pon u PP i mówiłam ze jestem stabilna fak.... :( nie wiem....do doopy :(

-- 01 lip 2011, 15:13 --

Biorę 1,5 tabletki ... czyli 75 .... doły mam znowu tragiczne a staram sie zyc bez benzo :( chociaz mam ....
hydroksyzyna i diphergan...one mnie usypiaja ale nie stępiają bólu beznadziei ...
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 14 gości

Przeskocz do