Szczyt hipochondrii

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez czarna741 30 cze 2006, 16:08
Pocieszające jest że mam 60% szans że nie będę schizofreniczką.
Na bank nie będę :mrgreen: :mrgreen:
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

Szczyt hipochondrii

przez Moniczka 30 lip 2006, 10:26
Poniewaz bardzo trudno mi przezwyciezac moja nerwice to wydaje mi sie,ze dopadla mnie tzw.hipochondria.Wlasciwie to ja od lat zwracalam nadmierna uwage na swoje zdrowie ale od traumatycznych pogrzebow w rodzinie to przybralo rozmiar niebywaly!Kazdego dnia wstaje rano i pierwsze co robie to mierze cisnienie oraz temperature!Skrzetnie zapisuje te wyniki w specjalnym notesie.Co trzy miesiace robie wyniki krwi i zbieram je wraz ze wszystkimi innymi badaniami w specjalnej teczce.Mialam juz wykonane rezonansy,tomografie,usg brzucha i tarzczycy,ekg i echo serca,przeswietlenia kregoslupa i pluc.Niektorzy latami czekaja na te badania ale ja podczas swoich panicznych atakow robilam taki szum w szpitalach,ze od razu zabierali mnie na badania podejrzewajac astmy,zawaly i inne a to byly tylko ataki paniki...
Gdy tylko zauwaze cos niepokojacego w moim organizmie to biegne do lekarza pierwszego kontaktu.Kazdy bol,krosta,katar,kaszel czy opuchniecie powoduje we mnie przekonanie,ze jestem chora na cos powaznego.Karta lekarska na moj temat tez jest juz gruba a lekarz mowi,ze mam silna nerwice i depresje.Jestem zdrowa jak rydz a czuje sie strasznie chora.Gdy tylko mam problem z przelykaniem czy oddechem jestem pewna,ze za chwile umre.Gdy tylko zakreci mi sie w glowie wpadam w panike,ze zaraz zemdleje i zejde z tego swiata.Moja chec do zycia jest tak wielka,ze panicznie boje sie chorob i smierci.Robie wszystko by zachowac rownowage organizmu.Jestem stalym pacjentem licznych specjalistow-obserwuje nawet swoj kal i mocz czy czasem tam nie znajde nic podejrzanego...Gdy na przyklad nie zalatwie sie danego dnia to zaraz wmawiam sobie raka jelita albo wrzody...
Obawiam sie nie tylko chorob organicznych ale i psychicznych.Mam mysli o schizofrenii,obserwuje otoczenie,nasluchuje czy cos dziwnego nie uslysze.Przygladam sie swoim dloniom czy nie sa znieksztalcone a czasem w tym strasznym leku wydaje mi sie,ze juz jest cos nie tak,ze zwariowalam.Do tej pory wszyscy sie usiechaja,uwazaja ze jestem okazem zdrowia.Psychiatra postawil diagnoze nerwicy lekowej z napadami.Zadne drogie leki ani madrzy psycholodzy mi jak na razie nie pomogli.Co sie ze mna dzieje,dlaczego?Czy jest szansa wyjscia z tej sytuacji? :cry:
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 30 lip 2006, 13:35
Moniczka bardzo Ci współczuję takie życie musi być straszne , ale zauważ że jezeli sama sobie nie pomożesz to jak mają zrobić to inni . Zastanów się masz wszystkie możliwe badania, diagnozy juz dawno postawione .JESTEŚ ZDROWA codziennie to sobie powtarzaj az do znudzenia , nawet nagraj na taśmę.Musisz poprostu w to uwierzyć!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Nonenow 30 lip 2006, 19:27
Moniczko, bardzo dobrze ze to napisalas. Widzisz jakie absurdalne sa Twoje leki i zachowania ('widzisz' - a wiec nie wariujesz), i potrafisz zobaczyc ze tak naprawde nic Ci nie dolega. Moim zdaniem to moze byc pierwszy krok do wyzdrowienia.
Zgadzam sie z Agapla, zadna terapia na Ciebie nie podziala, jesli nie zaczniesz od autoterapii (chocby takiej jak to co napisalas).
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Moniczka 30 lip 2006, 21:04
Nonenow,moze masz racje ze racjonalnie podchodze do tego co sama robie ale zauwaz,ze obsesyjnych mysli chyba nie da sie wyrzucic z umyslu autoterapia (a przynajmniej ja nie znam takiego sposobu).Co zrobic gdy czlowiek stale mysli o chorobie psychicznej i o smierci?Mysli wlasciwie jego umysl bo on sam odrzuca te mysli,a jednak przychodza...wtedy trzeba robic te wszystkie czynnosci,ktore ja robie by zapewnic sobie "wzgledne" bezpieczenstwo.Bo a nuz umre,a nuz zwariuje...i tak w kolko az do zmeczenia....
Moniczka
Offline

przez Nonenow 30 lip 2006, 21:11
Ja Cie dobrze rozumiem. Ale z tymi obsesjami jest chyba troche tak, jak z upierdliwymi znajomymi - jak bedziesz ignorowac, to w koncu przestana przylazic:) To jest takie zamkniete kolo testowania sie i wywolywania leku, ktory powoduje ze zaczynamy sie zastanawiac, a nasze zastanawiania budza w nas lek itd.
Ja jestem ciekaw, czy 'zdrowy' czlowiek nie rozni sie od nerwicowca tylko tym, ze glupim myslom nie poswieca uwagi. Im dluzej z ludzmi gadam, tym bardziej jestem przekonany ze cos w tym jest.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez agapla 30 lip 2006, 21:19
To szczera prawda ! Ludzie zdrowi nie poswięcają czasu głupim myślom .Moja kolezanka choruje na serce(miała powazna operację) i kiedys zapytałam ja czy sie nie boi ze moze zemdleć na ulicy albo cos gdzieś sie jej stanie jak bedzie sama , a ona mi na to ,,Po co sie tym przejmować co ma byc to bedzie ,gdybym sie cały czas na tym skupiała to bym zwariowała'' W tym jest rozwiązanie. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez limba 30 lip 2006, 22:17
Moniczko niedaj się!!!Jeśli chcesz wiedzieć ja kiedyś też tak miałam i moja lekarka,kazała mi natychmiast,przestać czytać wszelkie fachowe ksiązki medyczne,bo wszystkie choroby brałam do siebie,wystarcz,że coś zauważyłam, zaraz miałam takie same objawy .Wyobraż sobie,że nie mogłam czytać nawet ulotek z lekarstw.W każdym razie przemogłam się,i wiem,że tobie też się uda!!!!!!!Trzymaj się ,na świecie jest dużo fajniejszych spraw niż ciągły lek o siebie!!!!!!
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez Gemma 04 sie 2006, 20:06
Moniczko!Ja przeżywam to samo.Jestem właśnie na etapie schizofrenii.Mam napady paniki i chce mi się płakać na samą myśl,że mogę być chora.
Od dzieciństwa cierpie na hipochondrię..ale nie chodze na wszystkie możliwe badania.Zawsze jakoś rodzice mne uspokajali mówiąc,że jestem zdrowa.W zeszłym roku bałam się,że zostałam zarażona wirusem HIV(dzwoniłam na infolinie,w necie rozmawiałam z ludzmi chorymi na AIDS,dowiedziałam się tyle o tej chorobie,że mogłabym śmiało zaskoczyć lekarzy).
Tego roku bałam się,że mam SM...potem eplipesje.Skończyło się na wizycie u lekarza,kt zapisał mi leki i stwierdził,że to nerwica lękowa(w nocy czesto się budziłam,serce mi waliło,czułam nieuzasadniony strach)Potem wszysto się wyciszyło..Tabletki brałam 3 miechy..schudłam 5 kg.
Jak już wspomniałam na początku jestem właśnie na etapie schizofrenii.Dlaczego tak myśle??Od kilku dni (widocznie uwielbiam się zamartwiać)zauważyłam,że przed zaśnięciem mam przed oczami 1000 myśli.Niektóre są bez sensu...jakieś sytuacje z dnia dzisiejszego,urywki z filmów które obejżałam..)Oczywiście wszystkie te rzeczy pojawiają się jak już jestem w trakcie tzw.odpływania sennego...
Natomiast ostatnio zauważyłam,że w ciągu dnia (najczęsciej jak nie mam nic do roboty)gadam do siebie(ale nie na głos)Komentuje wypowiedzi innych w głowie.Układam sobie plan dnia na dzień...czyli co będe robić...czasem myżle o czymś i potem do siebie mówie..:"Ale jestem głupia".Może to wszystko to nic nie oznacza,ale ja chyba"uwielbiam"się nakręcać...Znalazłam w necie,że roztargnienie jest objawem schizofrenii.Teraz wsłuchuje się,czy czasem jakiś głosów nie słysze...Strasznie się boję!!Jestem osobą bardzo żywiołową,uwielbiam się bawić,kocham towarzystwo ludzi,moich rodziców...Nie umiem sobie jednak wyobrazić dlaczego musze się tak denerwować..to jest potworne...Buźka
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 lip 2006, 09:45
Lokalizacja
Poznań

przez Kasandra 04 sie 2006, 23:44
Od jakiegoś czasu czytam wypowiedzi na tym forum i przynajmniej wiem, co mi dolega... mam nerwice. Nie pójde do lekarza bo boje się ,że powie mi,że to jednak nie nerwica lękowa itp, ale że jestem narawde chora i mam guza mózgu i umre... na samą myśl zacznam w środku wariować. U mnie w rodzinie chyba nikt nie miał problemów z psychiką, chyba,że moja mama ma nerwice,bo często miała kokli nerwicowe czy cos takiego, ale nie wiem co jeje dolegało/dolega- nigdy o tym nie rozmawiałys,my,ale 2 razy wylądowała w szpitalu w nocy jak byłam mała bo miała atak chya nerwicy...bo czego innego jak jest zdrowa:>. Czytając wypowiediz w tym teamcie pociesza mnie myśl,że chyba jestem we wczesnym staduium nerwicy i moz uda mi sięsamej z tego wyjśc jeśli będe silna, ale opisywane przez Was sytuacje są mi bardzo bliskie. Często sama sienakręcam i dołóje myślami, coś przecyztam i juzwidze u siebie tą chorobę albo ktoś mi opowie jak to kiedys ktos tam z jego rodziny cos tam mial ble ble ,...zaraz sie nakrecam. Nie wiem od czego wzieły siemoje schizy, mogę sięjedynie domyślać... zdrada mojego ojca i pozostawienie nas dla innej, brak jego miłości, płacze i smutki mojej mamy, kiedyś dużo potrafiła wypić, teraz pije przynajmniej 2 piwa dziennie PRZYNAJMNIEJ :(,ale nie chodiz pijana, juz sie od piwa chyba uodpornila;/. Miałam problemy z trenerem - cały czas próbuje sięprzełamac i napisać tu o tym,ale wstyd mi, w sumie moja psychika wymazała t oz pamieci z grubsza ze musialabym dlugo sobie przypominac szczegóły, ale chyba nie chcem... moje pierwszy atak "wariactwa" lękowego zaczął sięjak miałam kontuzje pleców... nie mogłam sie poruszac , do WC sięczołgałam, nie mogłam trenować,co mnie bardzo bolało, nie mogłam chdozic do szkoly, a moi koledzy i kolezanki szydzili ze symuluje, a jak wrocilam do szkoly po miesiacu rehabilitacji kolega za wlosy mnie pociagnali znow to samo i znow 3 tyg tym razem problemow i wtedy ktorejs nocy tak zaczełam wariowac, ze nie pamietam co dokladnie robilam ale nagle wstalam z lozka i nawet bolu nie czulam tylko nie wiedizlama co ze soba zrobic, kciuk u prawej reki mi sam sie ruszal choc nie chcialam i zaczelam wariowac. Potem przeszlo i zapomnialam ze cokolwiek mi tamtej nocy odwalio, ale teraz zaczelo sie wsyztsko nasilac jak chcialam przelamac swoj strach przed wysokoscia i ze znajomymi wjechalam na Snezke wyciagiem - prze 15 min bilam sie z myslami zeby sie zabic, a jechalam z zamknietymi oczami - 1sekunde otworzylam i teraz ten widoki pozostal mi w pamieci i jak go sobie przypomnie to az słabne ze strachu i mam ochote skakacu tu i teraz ... od tych 2 miesiecy mam mysli samobujcze jak nachodza mnie roznego rodzaju rozkminy, jak cos mi do glowy przyjdzie a;bo ktos mnie nieswiadomie nakreci to ja o tym mysle i przestac nie moge, mam wyrzuty sumienia o byle co i nawet jak wiem ze czegos nie bylo a ktos mi cos tam zartem powiedizla to sobie to wmawiam i raz mysle "przeciez wiesz,ze nic nie bylo -wymyslam sobie miliony "za" zeby sie przekonac choc wiem ,ze dana sytuacja jest nie realna, ale zaraz mysli,ze a moze jednak, po co dana osoba to cos powiedziala... napweno cos sie stalo skoro ktos tak powiedzial" -te mysli mnie przesladuja claymi dniami non stop- nieraz zasypiam i nagle ta mysl mnie ze snu wyrywa i serce mi wali i znow panicze leki. Staram sie z tym walczyc i mysel,ze jak bede miala silna wole to mi sie uda,ale narazie jest ciezko, wbijam sobie do glowy,ze bedzie dobrze, dam rade, to tylko mje glupie mysli, ktore mozna wymazac .... mozliwe ze lekarz by mi pomogl ale ja sie boje isc do rodzinengo i opowiadac o tym wsyztskim, boje sie ze mnie wysmieje,albo ze skieruje na badanie i okaze sie ze umre, choc i tak codziennie mam te dziwne tepe uczucie w glowe po prawej strone raz wyzje, nizej, z tylu z przodu i takie tam i ze niby to guz mozgu,bo sie pare cmiecho wtemu przwrocilam i do tylu na lep upadlam... BOZE ZABIERZ PRZESZŁOŚC Z MOJEJ GŁOWY
If you dream it, and believe it, anything can happen...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 maja 2006, 02:13
Lokalizacja
Szczecin

przez Sa 05 sie 2006, 13:35
Post usunięty.
Ostatnio edytowano 22 sie 2006, 14:19 przez Sa, łącznie edytowano 1 raz
Sa
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 lip 2006, 16:01

Jak odróżnić psychozę od nerwicy lękowej?

przez Moniczka 06 sie 2006, 12:23
Piszecie w licznych tematach o natloku mysli na wiele tematow. Mnie caly czas krazy po glowie ta jedna mysl: jak odroznic nerwice od powaznej psychozy psychicznej? Nie przekonuja mnie ani wyniki badan, ani analizy i wywiady z lekarzami. Psychika ludzka jest na tyle zawila, ze moze kryc wiele tajemnic. Wiem, ze po traumatycznych przezyciach czlowiek moze dostac nawet halucynacji a stad juz o krok o mysleniu o psychozie. Nie przekonuje mnie tez stwierdzenie, ze psychotycy nie wiedza co im jest, nie akceptuja ze sa chorzy itd. Znam sama schizofrenikow, ktorzy maja dobry kontakt z rzeczywistoscia.
Zadziwiajce, ze zawsze przed jakimis przyjemnymi wyjazdami nachodza mnie te meczace i obsesyjne mysli. Jutro jade na tydzien nad morze i znow sie zastanawiam czy jestem normalna.Pomozcie..
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez didado1 06 sie 2006, 13:25
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 18:06 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Marha 06 sie 2006, 14:17
Jakbyś była nie normalna to Twój psychiatra napewno by ci to powiedział. Po co ty się tak non stop zadręczasz? Napisz coś pozytywnego o sobie, to może i zaczniesz pozytywnie myśleć.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Tukaszwili i 7 gości

Przeskocz do