Co mogę zrobić dla chłopaka?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 19 cze 2011, 20:31
poika, widocznie nie było zaawancowane stadium NN. W mocnym stadium by uciekł z kina np a nie bilety kupował .O ironio do kina by nawet mógł nie wejść. Zależy czego miał natręctwa.
Ale uważajcie ,żeby to się nie rozwinęło przede wszystkim pomoc specjalisty .Wsparcie też duzo daje ale nie zastąpi leczenia tego paskudztwa.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez marcja 19 cze 2011, 20:37
Jak dla mnie, niemal wszystko co robisz, zasluguje na pochwale - milosc, wsparcie i poczucie bepieczenstwa, jakie dajesz chlopakowi. Jednak z drugiej strony, wsparcie wsparciem, ale jednak czlowiek powinien leczyc sie sam, na wlasna reke. Piszesz, ze TY pomoglas mu opanowac niektore objawy fobii spolecznej. Moze tak byc, ale to tylko zaleczenie, a nie wyleczenie. Wg. mnie chlopak jest za bardzo zalezny od Ciebie, a niekoniecznie zawsze bedziecie razem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez poika 20 cze 2011, 15:15
Pisałam, że chłopak chodzi na wizyty do psychiatry. Jest pod stałą opieką lekarza.
Nie prowadzam go też już za rączkę. Mieszkamy daleko od siebie i nie mam możliwości bycia z nim codziennie. Nie robiłam wszystkiego za niego, tylko zmuszałam go do działania - teraz wychodzi sam, umawia się z ludźmi, nawet takimi, których widział raz w życiu. Z tym sobie poradziliśmy, nie o fobii społecznej już mowa. Została mu nerwica.

Teraz ciągle męczą go myśli że jest beznadziejny, bezużyteczny. Nie potrafi się zająć niczym na dłużej, bo uważa, że osiągnął już maks swoich możliwości i niczego więcej się w danej dziedzinie nie nauczy. Dodatkowo za wszelką cenę chce połączyć pracę z pasją. Próbowałam mu wyjaśnić, że pracować może przy czymś, w czym jest dobry, a dla przyjemności zająć się czymś innym - ale nie jestem w stanie mu tego wpoić.
...fly on the wings of despaiR
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 17:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 10 lip 2011, 13:05
poika, to ma nerwice czy nerwice natręctw. Bo to jest spora różnica :)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez poika 15 lip 2011, 00:58
Nerwicę natręctw. Myśli nie dają mu spokoju, nie może przez nie spać.
...fly on the wings of despaiR
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 17:28

Co mogę zrobić dla chłopaka?

przez dddaaa 14 wrz 2011, 02:23
Witam. Jestem tutaj nowa i w temacie nerwicy natręctw posiadam wiedzę dopiero od miesiąca, do tej pory nie wiedziałam nawet o istnieniu NN. Poznałam fantastycznego faceta, który cierpi na ta przypadłość. Zależy mi na nim i chciałabym mu jakoś pomóc. Jednak nie do końca wiem jak? Chce go wspierać i robię to, jednak boję się żeby nie zrobić czegoś co może go przerazić. Jest nam razem bardzo dobrze. Obecnie jest na terapii. Nie wiem czy moje działania zmierzające do motywowania go aby się nie poddawał i walczył są wskazane. Napiszcie mi co mam robić jak mu pomóc. Będę wdzięczna za każdą informację. Ps. Forum jest bardzo pomocne, i zdobyłam wiele cennych informacji, jednak chaos jaki panuje w mojej głowie skłonił mnie do napisania.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 02:00

Co mogę zrobić dla chłopaka?

Avatar użytkownika
przez poika 11 mar 2014, 04:11
Cześć ;) Wiem, że wątek jest stary i pewnie uprawiam teraz niesamowitą archeologię, ale uznałam, że jestem gotowa opisać, co z tym fantem stało się dalej.

Chłopak (teraz już były) dzięki pomocy lekarza i mojej pozbył się zaburzeń całkowicie. Pomogły zapewnienia, że jest ważny, że jego życie zależy tylko i wyłącznie od niego samego. Zaczął ćwiczyć, z zabiedzonej chudziny stał się gościem, na którym naprawdę można było zawiesić oko. Całkowicie przestał bać się ludzi, ustąpiły także jakiekolwiek objawy nerwicy natręctw.

I teraz, moi drodzy, przestroga. Ja popełniłam w tym miejscu błąd, może ten post uchroni potencjalnych czytelników od takiego samego.

Jako, że nerwica zaczęła ustępować, o czym wspominałam już wcześniej, coraz rzadziej dawałam znaki "wszystko OK". Twierdził, że nie ma w tym nic złego, że chce móc normalnie ze mną rozmawiać, bez pytań, czy coś złego mi się dzieje. Niestety, jednocześnie uznał, że to oznacza, że nie mam dla niego czasu, bo - prawdopodobnie - mam kogoś innego. Przestały pomagać zapewnienia, że jest dla mnie najważniejszy, nieważne stało się to, że przeprowadziłam się do niego. Ot, uznał, że puszczam go kantem. Z tego nieśmiałego, wystraszonego chłopaka stał się agresywną osobą, której zaczęłam się bać przez nieuzasadnione i niekontrolowane wybuchy złości. Na porządku dziennym zaczęło być sprawdzanie mojego telefonu pod kątem wiadomości i rozliczanie mnie z wysłanych SMSów (nieważne, czy do kolegi, koleżanki, czy mamy), wyzywanie mnie i szantażowanie. Stałam się osobą, na której mógł się wyładować za wszelkie niepowodzenia, a awantury wszczynał chyba tylko dla rozrywki. Dodatkowo zaczął przywalać fochy i zmuszać mnie do współżycia, kiedy tylko miał na to ochotę. Kiedy ja nie wytrzymałam i wybuchłam, kazał mi "pie***lić się ze swoimi fochami" - i to był koniec naszej wspólnej przygody.

Z tego, co się orientuję, teraz ma się bardzo dobrze. Problemy ustąpiły całkowicie, funkcjonuje tak, jakby nigdy nic mu nie było, a jedynym dowodem na to, że nie zawsze wszystko było w porządku, są blizny na rękach. Mi z kolei został uraz i teraz boję się mężczyzn, którzy łatwo wybuchają (np. podczas gry), bo obawiam się, że znów odbije się to na mnie.

Także, posta kieruję głównie do dziewczyn z podobnymi problemami - przeczytajcie tę krótką historię od początku do końca. Może Wam uda się wyłapać moment, w którym przyhamować z tak mocnym wsparciem, zanim przedobrzycie.

Jeszcze raz przepraszam za odpowiedź po latach, jednak dość długo się do tego zbierałam i dopiero teraz mam poczucie, że piszę to bez strachu i żalu do kogokolwiek poza sobą.

Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło. Życzę powodzenia w walce z NN. ;)
...fly on the wings of despaiR
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 17:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do