Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

Avatar użytkownika
przez carola 07 paź 2009, 17:17
Mnie też dotyczy ten problem. Szczególnie tragiczny ze względu na to, że moje natręctwa skupiają się tylko i wyłącznie na szkole i nauce. Chociaż IQ mam bardzo wysokie, to regularnie czuję się głupia :? Czytanie ze zrozumieniem to porażka. Ostatnio nawet boję się sięgnąć po podręcznik i coś przeczytać. Dziś komisja w poradni PP w moim mieście, jutro sprawdzę czy przyznali mi nauczanie indywidualne...
Nerwica natręctw nie oszczędza - u mnie pojawiła się w wieku 10 lat.
Pozdrawiam
http://nieproszony-gosc.blog.onet.pl/ - mój blog o NN w moim życiu. Zapraszam

'Kiedy życie daje ci cytryny, nie rób lemoniady! Wścieknij się! "Nie chcę twoich głupich cytryn!"'
Avatar użytkownika
Offline
Samodestruktorka
Posty
394
Dołączył(a)
03 sty 2009, 22:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

Avatar użytkownika
przez bliksa 07 paź 2009, 17:20
ja mam taki problem, ze doszło do tego, ze nie potrafie sie wysłowic. ktos sie mnie o cos spyta a ja mam w głowie odpowiedz ale nie umiem tego ubrac w słowa. zawsze mialam 5 z polskiego, matira tak samo (nawet bylam zwolniona z ustnego), poszlam na studia w tym kierunku (które rzucilam przez chorobę), a tu taka sytuacja, ze nie umiem sie z ludzmi dogadac. męczy mnie to okropnie :?
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez absolwent21 13 paź 2010, 15:12
U mnie to jest normalny koszmar. Mimo nerwicy natręctw poprawiania równiutko przedmiotów i książek przed nauką i w jej trakcie czy szukaniu symetrii skończyłem studia i obroniłem się. Dało się z tym żyć. Teraz już mam problem nerwica ograniczyła się tylko do sprawdzania kurków od gazu. Natomiast czuję się zupełnie otępiały. Pisząc ten tekst mam taką mgiełkę przed oczami. Nie mogę czytać czegoś ze zrozumieniem bez wysiłku. Każde słowo to straszny wysiłek. Dni sa bardziej męczące niż kiedyś. Najgorsze że zacząłem staż, wszystko mi się mota nie dociera do mnie nic. Pamięć mam tragiczną. a kiedyś byłem zdolnym studentem i bardzo szybko pochłaniałem wiedzę. Byłem u okulisty zmieniłem okulary na słabsze ale dalej to samo. Od pół roku ponad żyję w takim półmroku i czuję że mózg pracuje na jakieś 30% swoich możliwości, przykro mi że nie mogę być normalny jak kiedyś. Ciężko mi skupić się na czymś precyzyjnym, nawet w sklepie towar mi się mieni przed oczami. Mam dopiero prawie 24 lata a czuję się jak starzec z Alzheimerem. Mam też problemy z wypowiadaniem słów jakby mi się plątały sylaby. Pomóżcie co robić...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 paź 2010, 15:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez Nodame 13 paź 2010, 15:21
Widzę, że nie jestem sama...
Kiedyś miałam umysł ostry jak żyleta, a teraz męczy mnie próba dłuższego skupienia się na czymkolwiek - staram się, staram, ale kurczę z dnia na dzień czuję coraz większe otępienie intelektualne, głupio kiedy człowiek czuje się mniej inteligentny niż wcześniej - a może to kwestia wieku, jako dzieciak miałam świetną pamięć i lepiej przetwarzałam informację, a teraz czuję jakbym uczyła się rzeczy na pamięć bez zrozumienia. Chyba musiałam zrobić coś co zabiło mi te najbardziej aktywne komórki mózgowe, to na pewno przez nadmiar snu, rozleniwiłam je :-|

Absolwent napisałeś o półmroku w jakim żyjesz (wiem że chodzi Ci o półmrok myślowy itp.), ale mam pytanie odnośnie światła, czy te objawy pojawiły się w skutek tego, że coraz rzadziej widujesz się ze słoneczkiem? Bo ja się zastanawiam czy u mnie to nie jest efektem tego, że wolę ciemność od słońca - wiem, że to jest niczym nie poparte stwierdzenie, ale jestem ciekawa twojej odpowiedzi.
Ostatnio edytowano 13 paź 2010, 15:25 przez Nodame, łącznie edytowano 2 razy
Nodame
Offline

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez Ruiz 13 paź 2010, 15:23
absolwent21 wiem po sobie, że potrafię tracić dużo energii w bardzo krótkim czasie. Nie wiem czy to objaw depresji czy nerwicy ale wiele rzeczy jest nieadekwatnie męczących. Jesteśmy podobnie wiekowo a tez się czuję o wiele lat starszy, ba nawet zauważyłem że osoby koło 40 są bardziej żwawi i energiczni ode mnie :D . Po poradę udaj się do psychologa, wizyta kosztuję w zależności od miasta ok 70 -120 zł za godz(prywatnie).
Ruiz
Offline

Re: Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez absolwent21 13 paź 2010, 17:12
No właśnie nie- wychodzę codziennie na pole(lub na dwór jak kto woli). Jak było ciepło grałem w kosza czy w tenisa z kolegami. W tym roku nawet częściej jeździłem na wczasy niż zwykle. Nie siedzę non stop w domu. Jestem nerwowym człowiekiem wydaje mi się że nerwy i natręctwa mnie wykończyły.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 paź 2010, 15:06

Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

Avatar użytkownika
przez Fazaman 20 sty 2012, 00:14
Odświeżę trochę ten wątek bo ja również przez te objawy jakie tu są opisane mam życie jak w piekle. Tak kiedyś uwielbiałem czytać książki a teraz mam wrażenie jakbym dopiero co uczył się czytać. Wszystko mi się myli, gubię wątek a oglądając mecz czy film wszystko muszę zapamiętać każdy szczegół każdą akcję i tak jestem na tym zapamiętywaniu skupiony że pół filmu przeleci a dalej usiłuję coś zapamiętać. A najgorsze jest to że jak coś nie uda mi się zapamiętać lub pomylę się w czytaniu choćby jednego zdania w książce to dostaje takiego ataku agresji że aż strach. Sam siebie tłukę po twarzy, rzucam książką o ścianę. Masakra.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
31 gru 2011, 23:01
Lokalizacja
Lubuskie

Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez kolumbok 28 sty 2012, 20:53
Ten problem też dotyczy mnie, niewiem jak sobie z tym poradzić, myślę żeby pójść do psychologa. Pracuję jako magazynier, ostatnio trudnio było mi skoncentrować się nad pracą, zrobiłem kilka błędów, zle wydałem towar. Kolega z pracy mówił żebym nie denerwował się, bo jest szkoda nerwów, sam widział jak byłem nerwowy. Atmosfera w pracy jest taka sobie. Chciałbym zmienić pracę, ale z pracą jest ciężko. Czasami muszę popatrzeć dwa razy na kartkę czy dobrze odczytałem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 sty 2012, 20:34

Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez Nicky 28 sty 2012, 22:47
Też mam taki problem, dochodzi do tego odkładanie na później czy robienie przez ten problem różnych gaf w pracy.
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
13 lis 2010, 23:21
Lokalizacja
Warszawa

Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez anancites 29 sty 2012, 14:35
Mnie kiedyś też dotknął "przymus" czytania jednego zdania w książce kilka razy. Wierzcie mi, mają tak nie tylko osoby chore na NN. Niektórzy nawet nie są tego świadomi. Ważne jest uświadomienie sobie i przekonywanie samego siebie, że nawet jak się nie zapamięta zdania w książce, to świat się nie zawali (no bo to przecież nic strasznego, prawda? ja chyba nie znam człowieka, który przeczytałby książkę od dechy do dechy i nie miał przy tym kilkusekundowych momentów "zawieszeń"). ;)
Może będziecie się ze mnie śmiać, ale mnie w ćwiczeniu koncentracji bardzo pomogło... HAFTOWANIE. Na początku było trudno, bo pod wpływem nerwów potrafiłam spruć cały wzorek. Ale z czasem udawało mi się to powstrzymywać.
Tak więc polecam wszelkie prace manualne. Można przy tym fajnie spędzić czas, zrobić coś ładnego (podarować komuś w prezencie) i się odstresować. ;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 sty 2012, 10:32

Pogorszenie koncentracji utrudnia mi życie...

przez amiiś 30 sty 2012, 22:19
Witam, bardzo martwi mnie problem z czytaniem książek. Mam znajomych, którzy czytają bardzo dużo książek, zresztą wszyscy mówią, że mnóstwo czytają i śmieją się ze mnie, że taka to jestem głupia, bo czytam mało. Średnio jedna książka w miesiącu, do której się przymuszam, potem zaznaczam fiszkami najważniejsze strony, przepisuję niemal całe akapity tekstu, z obawy, żebym nie zapomniała jej przesłania. Inaczej nie umiem. W domu nie mam odpowiednich warunków, żeby się skupić na czymkolwiek, a jeszcze ta nerwica... Wobec tego z większym trudem przychodzi mi nauka przedmiotów, które wymagają czytania (inaczej jest z matematyką, którą rozumiem i mam dość dobre stopnie). Kiedy tylko wspomnę, że czytanie mnie męczy, inni ludzi zwykli ironizować i mówić, że tak, masz rację, nie czytaj, "idiotów nie sieją", albo twierdzą, że mam strasznie ubogą wyobraźnię. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z próbą zrozumienia tej przypadłości, bądź też poważnym do niej podejściem, wszyscy utrzymują po prostu, że muszę być bardzo ograniczona.
Dodatkowo raniąca jest dla mnie ta myśl, że nie potrafię dużo czytać dlatego, iż mam niemały przerost ambicji nad możliwościami, chcę w życiu coś osiągnąć, być osobą elokwentną, o szerokich horyzontach. Niestety, jedyne co mi pozostaje to wyzbyć się tych wzniosłych planów. A to znaczy dla mnie to samo, co zakończenie ze sobą, bo nie miałabym w życiu już żadnego celu. Czy naprawdę czytanie jest aż tak ważne, czy niekiedy przecenia się jego rolę?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 lis 2010, 02:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do