Częste oddawanie moczu

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez Hen Ichaer 11 sty 2007, 13:57
Częste zasiadanie na Biały Tron może być spowodowane lekarstwami. Mam tu na myśli psychotropy. Ja zażywam tropy, dokładnie to Setaloft. Często pędzi mnie do kibla jak jasna cholera. Co pięć minut lecę się wylać, nawet jak niewiele piję. Wygląda to, jakbym wsadziła głowę do beczki z piwem - a te tropy popędzają lepiej niż browar :P Kiedyś to miałam pęcherz jak ze stali, mogłam kilka godzin sobie na luzie siedzieć i nie szczać :twisted: A teraz biję się o łazienkę z pozostałymi członkami rodziny :mrgreen: (Jędrzej, wyłaź! Wyłaź, ile można srać?).
:mrgreen:
Cześć i czołem, kluski z rosołem.
Tymczasem, borym lasem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:58
Lokalizacja
Poznań

Nom i ja...

przez kwasanri 13 sty 2007, 01:56
i ja mam to samo. Latam co piec minut albo mniej. Jesli sie juz czyms zajme to ok. Ale jak jestem na spokojnie w domu chce usiasc aby obejrzec film i...? i co? musze isc siku. Wracam. Kilka lykow cherbaty i co...?no i znowu to samo. Mam kropelki na nerwice...ale nie mam dostepu do psychologa, nie tu gdzie jestem...a podejrzewam ze przydalby mi sie...za to mam kochanego partnera ktoremu wchodze na glowe...To jest straszne i pomyslec ze ja sama to sobie wychodowalam...Podejrzewam ze to juz zaczelo sie w szkole podstawowej, ale maskowalam sie zolodkiem a pozniej to juz liceum, matura...i zycie...z ktorym najwidoczniej sobie nie radze...ech... :D
K..W..A..S..A..N..R..I..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
23 paź 2006, 20:31
Lokalizacja
Sieradz

przez Bzzyk 08 lut 2007, 19:08
Witam ponownie. Byłem na komisji wojskowej i dostałem kategorie B12 ze względu na allergie. Nie byłem jeszcze ze swoją nerwicą ( przynajmniej ja uwazam ze to nerwica) u psyhologa. Czy jeśli została by u mnie stwierdzona nerwica i miałbym zaswiadczenie to mogloby mnie to zwolnic z wojska ?? Czy ktos sie orientuje ??
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 gru 2006, 17:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Brain of P 15 lut 2007, 19:07
Oj tak, z problemem częstego oddawania moczu borykam się już 8 lat, jest to okropnie uciążliwe :( i, nistety, obawiam się że nie ma na to żadnego sposobu :( fobia społeczna + nadmierne sikanie- zabujcze połączenie. Środki komunikacji miejskiej omijam na kilometr. Gdy nie mam pewności czy tam gdzie idę, można się odsiusiać, zostaje w domu :( Ostatnio poszłem do kina- koszmar, co 15 min latałem do WC. Cholernie się zbłaźniłem :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 lut 2007, 00:28

przez nitka 16 mar 2007, 00:36
heheh też tak mam. ostatnio zaczelam sie zastanawiac skad za przeproszeniem we mnie tyle plynow?? przeciez ja nie wypije tyle co wysikam ;) w dzien jeszcze da sie zniesc, ale w nocy!! brrr koszmar, czasem am takie noce ze ze 4 razy sie udze i musze do lazienki. pozniej kilka dni spokoju i znowu 2 tygodnie. jest taka reklama znacie? "jeśli zamieszkałas w łazience...." ;)
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Re: Częste oddawanie moczu

przez sredniowieczna_panna 17 maja 2007, 16:50
jowita napisał(a):czy ktos tez tak ma?mnie to juz trzyma sie odkad pamietam i jest to dokuczliwe w dzien jeszcze mozna to zniesc,chodz jak gdzies wychodze to zaraz czuje ze mnie cisnie na pecherz,a przed spaniem to juz koszmar,ciagle chodze do łazienki bo co sie wysikam to mi sie znowu chce :( to napewno nie nerki bo miałam robione badania i mocz tez mam ok :roll:


to samo
jedna kolezanka z roku gada mi co jakis czas, zebym se poszla do urologa, ze jestem jakas dziwna, bo mnie tak ciagle goni, bo ja chodze siku na kazdej przerwie, a jak jest dluga, to i 2 razy podczas niej... badania moczu robilam pod tym katem 2 razy i za kazdym razem czysciutko, ani bakteryjki.... a czasem jak ide do wc, to prawie nic nie sikam:/ niby duzo pije, ale mimo wszystko za czesto chodze... i to glownie przed spaniem, bo sie boje, ze a nuz mi sie jeszcze zachce...albo wychodze z kibla i mam ochote sie wrocic, bo moze jeszcze powinnam, tak, jakbym sie bala, ze nie wysikalam wszytskiego i ze np. na dworze czy gdzies mi sie zachce...:/ upierdliwe jak diabli...
co ciekawe, czesto, jak jestem czyms zajeta, kilka godzin poza domem, to w ogole nie musze do tego kibla latac

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że po ataku nerwicowym częstym objawem jest parcie na pęcherz i oddawanie stolca


no, biegunka :/ :(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez minako89 17 maja 2007, 19:24
a mi tez sie chce sieku co 5 minut :shock: to samo w szkole na każdej przerwie i jeszcze na lejckach wychodzie i klasa ma nastepny powód zeby mnie za dziwaczke uważac :smile:
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

przez Paulina15 17 maja 2007, 19:30
hej !! Ja też chodze często do kibla ,ale przed spaniem normalnie co 3 min wejde do łuzka po isciu do kibla i juz mi się chce i musze isc bo jak nie pójde to nie zasne tak se po prostu wmawiam więc jestesm skazna do chodzenie dosłownie co 3 min do kibla :D:D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 maja 2007, 17:46
Lokalizacja
Poznań

przez nitka1183 17 maja 2007, 20:36
To się nazywa pecherz neurogenny, spróbujcie się testować - nie co 5 minut do ubikacji tylko co 15 i tak ten czas wydłużać, da się to opanować.
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez minako89 17 maja 2007, 21:41
pecherz neurogenny? możesz coś wiecej na ten temat?
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez GRACJA 18 maja 2007, 02:28
Gdy dusza ciałem krzyczy
Nerwica serca, nerwica żołądka, biegunka nerwicowa - takim mianem określano dawniej fizyczne dolegliwości wynikające z problemów psychicznych. Dziś psychologowie i psychiatrzy używają wspólnej nazwy: nerwice wegetatywne.
Fizyczne objawy bywają różne: wrażenie ściskania w gardle, suchość w ustach, częste oddawanie moczu, zlewne poty (gorące lub zimne), uczucie wędrującego bólu. Osoby cierpiące na te dolegliwości są przekonane, że ich organizm nie funkcjonuje prawidłowo. Doświadczają uczucia lęku, przygnębienia, rozdrażnienia, kłopotów ze snem w nocy i z koncentracją w dzień. Wiąże się to z obawą o zdrowie, wynikającą zarówno z doznawanych cierpień fizycznych, jak i z niejasności całej sytuacji.
Dlaczego cierpimy?
Wyjaśnienie tego zjawiska przybliży kilka słów o działaniu układu nerwowego, a zwłaszcza jego centralnej części - mózgu. Pełni on trzy funkcje:
odpowiada za poznawanie i analizowanie rzeczywistości, czyli za myślenie;
odpowiada za poruszanie się w świecie i podejmowanie różnych czynności, czyli działanie;
umożliwia odczuwanie, przeżywanie emocji oraz łączenie ich z funkcjonowaniem narządów wewnętrznych, gruczołów wydzielania wewnętrznego i przemiany materii.

Część układu nerwowego odpowiedzialna za tę ostatnią funkcję zachowuje pewną niezależność od naszej woli. Nosi ona nazwę układu autonomicznego lub wegetatywnego. To za jego sprawą organizm reaguje na różne emocje, przyspieszając lub zwalniając bicie serca, częstość oddechu, pracę żołądka, jelit, pęcherza moczowego. Dzięki pracy układu wegetatywnego rozszerzają się lub kurczą naczynia krwionośne, z oczu płyną łzy, wydziela się pot czy ślina. W stresie, gdy organizm jest w stanie gotowości, układ autonomiczny mobilizuje go do obrony. Kiedy jednak sygnały docierające do niego są niejednoznaczne albo działają zbyt długo i nie ma możliwości rozładowania napięcia lub odpoczynku, układ wegetatywny nie może wrócić do stanu równowagi i zaczyna wymykać się spod świadomej kontroli naszego mózgu.
Zmniejszyć lęk

Osoby cierpiące z powodu nerwicy wegetatywnej są w trudnej sytuacji. Nie uświadamiając sobie emocji, które wprawiły ich układ autonomiczny w stan zwiększonej (acz nieukierunkowanej) mobilizacji, odczuwają skutki tego procesu w postaci niezrozumiałych zarówno dla nich, jak i dla otoczenia dolegliwości cielesnych. Gdy zgłaszają się do lekarza, odnoszą wrażenie, że ich cierpienia są przez niego bagatelizowane. W dodatku najczęściej odrzucają propozycję, by udali się do psychologa. Obawiają się, że ich „prawdziwa choroba" nie została dobrze rozpoznana albo też, że na skutek powtarzających się zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu prawdopodobnie się rozwinie. Może wtedy zadziałać mechanizm błędnego koła - dolegliwości wywołują obawy, a te z kolei nasilają przykre doznania. Ten stan przerwie tylko zmniejszenie lęku. Możliwości lekarzy, do których w pierwszej kolejności zgłaszają się po pomoc cierpiący na nerwicę wegetatywną, są dość ograniczone. Najczęściej pacjenci słyszą, że dotknęła ich nerwica i otrzymują tabletki uspokajające. Po takiej wizycie czują rozczarowanie, a ich dolegliwości zwykle się nasilają, jakby dla potwierdzenia nie uznanej przez lekarza choroby. Zdarza się też, że zalecone tabletki uspokajające, przyjmowane zbyt długo, doprowadzają do uzależnienia i dodatkowych kłopotów. Nie oznacza to, że z farmaceutyków należy zupełnie zrezygnować. Pomagają normalnie żyć, gdy cierpienie staje się bardzo dotkliwe i utrudnia codzienne funkcjonowanie. W ostatnich latach coraz częściej, by złagodzić objawy nerwicowe, zaleca się łagodne leki przeciwdepresyjne nowej generacji. Mogą być zażywane dłużej i nie uzależniają w przeciwieństwie do leków uspokajających stosowanych dawniej. Trzeba jednak mieć świadomość, że nawet najnowocześniejsze środki nie usuną przyczyn nerwicy. A te tkwią w indywidualnym dla każdego człowieka podejściu do siebie i otoczenia oraz w sposobach radzenia sobie z trudnościami. Metodą dającą największe szanse na wyleczenie z nerwicy jest psychoterapia. Jednak żaden odpowiedzialny terapeuta nie może gwarantować pacjentowi pełnego ani tym bardziej szybkiego powrotu do zdrowia.
Wysłuchać, wyjaśnić

Psychoterapia czerpie z doświadczeń medycznych, ale opiera się przede wszystkim na wiedzy psychologicznej, filozoficznej i socjologicznej. Terapeuta musi uważnie wysłuchać pacjenta, a jeżeli stwierdzi u niego nerwicę, powinien udzielić mu elementarnych informacji na temat choroby, odpowiedzieć na pytania i wyjaśnić wątpliwości. Na pytanie o następstwa powtarzających się dolegliwości nerwicowych pacjent może usłyszeć odpowiedź, że prawdopodobieństwo zachorowania na chorobę somatyczną jest u niego takie samo jak u ludzi zdrowych, znajdujących się jednak w stanie przewlekłego stresu. „Dlaczego boli mnie właśnie żołądek? Dlaczego zaczął mnie boleć, gdy w ogóle nie byłem zdenerwowany? "- takie pytania padają dość często. Wątpliwości pacjentów budzi niezrozumiały dla nich związek między ich problemami psychicznymi a fizycznym cierpieniem. Jednak odpowiedzi można udzielić dopiero w bezpośredniej rozmowie. Żeby przerwać błędne koło cierpienia i lęku, trzeba nawiązać z cierpiącą osobą dobry kontakt i zdobyć jej zaufanie. Potem konieczna jest już współpraca obu stron. Psychoterapia wymaga znacznie większej systematyczności, aktywności i zaangażowania ze strony pacjenta niż jakakolwiek inna forma leczenia. Dlatego nie wszyscy się na nią decydują. W uzasadnionych przypadkach można łączyć psychoterapię z farmakoterapią. Wymaga to jednak porozumienia między wszystkimi osobami biorącymi udział w leczeniu. W praktyce często nie jest to łatwe, aczkolwiek jeśli się udaje, zaoszczędza pacjentowi wielu niepotrzebnych cierpień.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez minako89 18 maja 2007, 14:48
bardzo ciekawy artykuł dziekuję
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

czeste oddawanie moczu

przez salcia 21 maja 2007, 22:42
Witam! Ja tez tak kiedys mialam. Okropnosc!!! Ale na szczescie moj lekarz mnie z tego wyleczyl. dal mi dobra rade. Trenowanie pecherza. Polega to na tym, ze najlepiej na weekend wstrzymac sie z oddawaniem moczu na jak najdluzej, az do bolu. Rozciaga sie w ten sposob pecherz, bo przez takie czeste chodzenie do toalety on sie po prostu zmniejszyl. Pocwiczcie, a zobaczycie, ze to dobry sposob na czeste odwiedzanie WC. Pozdrawiam!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 maja 2007, 22:33
Lokalizacja
Duisburg

Avatar użytkownika
przez minako89 21 maja 2007, 23:45
a u mnie jeszcze dodatkowo ta suchość w gardle caly czas musze pic i jeszcze czesciej chce mi sie siku paranoja :shock:
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do