Częste oddawanie moczu

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez agapla 07 sie 2006, 13:41
no wlasnie ja tak mam od paru ostatnich miesięcy ,ale latam do kibelka tylko w nocy .Co prawda u lekarza nie bylam ale moze sie wybiorę powiem szczerze że mi sie nie chce łazic po tych konowalach bo jak człowiek raz zacznie to wymyślą setki chorób.Ja tak jak i w swoich objawach nerwicowych lecze sie naturalnie.Powiem Ci szczerze że odkąd wracam do normy to chrzanie wszystkie choroby i to sikanie też! ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

siku miku w pamietniku

przez bartek75 07 sie 2006, 16:59
Zazdroszczę postawy...ja nie mam w sobie tyle siły chociaż i tak wydaje mi się że jak z takim kur...imi dolegliwosciami prę do przodu, raz mam to gdzieś innym razem tak jak od dwóch dni klękam i wymyślam na czym świat stoi...z tym że ja z kolei jakoś poradziełm sobie z "laniem" w nocy oczym zresztą marzyłem bardzo...wstydliwe to i mało ok ale trochę mi lepiej kiedy wiem że nie tylko mnie to dotyka.
NA SZCZĘŚCIE MAM KOCHANĄ ŻONKĘ I CUDOWNEGO SYNKA- ONI DAJĄ MI SIŁĘ
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sie 2006, 12:51

Avatar użytkownika
przez davina 14 paź 2006, 13:41
Już raz napisałam że cieszę się ze trafiłam na to forum
Ja już do kibelka latam jakieś 10 lat po kilkanaście razy na dzien nigdzie dalej nie mogę wyjechać bo zaraz muszę szukać wc ,bo niewyrabia mój pęcherz moczowy hahha
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
14 paź 2006, 12:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Jacekk 14 paź 2006, 21:24
Mozecie mnie przywitac w klubie, mam podobny problem. Dopiero ostatnio zaczalem sie zastanawiac czy moze to miec podloze nerwicowe, gdy wszystkie badania okazaly sie w porzadku. Teraz dzieki temu postowi nie mam juz watpliwosci. Btw. najbardziej dokuczliwe jest to w nocy... Rowniez nie mniej klopotliwe gdy mnie dopadnie na wykladzie z zoologii bezkregowcow ;)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
13 paź 2006, 19:41
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 15 paź 2006, 04:50
Mi praca pomaga z laniem jak sie zajme i odetne to problemu nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

przez wk 15 paź 2006, 16:57
W ogóle muszę często koszystać z toalety, ale kiedyś to latałam wieczorem po dziesięć razy z kropelką :lol:. To nie było normalne.
Davina, dokładnie, też tak mam z wyjazdami :D. Np. jakieś piesze wycieczki po okolicach, w których toalet nie ma. Człowiek tylko czeka na toi-toi :D.
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez Jacekk 30 paź 2006, 13:23
Skorzystanie z toi-toi'a w moim przypadku jest traumatycznym przezyciem. Strasznie w nich brudno i okropnie smierdzi. Kiedys gdy juz musialem z nigo skorzystac ten zapach przesladowal mnie przez caly dzien. Taka mala paranoja :]
"Nie istnieje nic oprócz atomów i pustej przestrzeni, reszta jest opinią"
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
13 paź 2006, 19:41
Lokalizacja
Łódź

przez wk 30 paź 2006, 17:38
No, toi-toie są okropne, niestety... Ale cóż zrobić? Wolę to niż myślenie przez całą drogę, że muszę do toalety albo faktyczne wstrzymywanie :D.
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez Jacekk 08 lis 2006, 13:20
Wlasnie wstrzymywanie mnie prawie kiedys zgubilo. Mialem okazje skorzystac z toi-toi'a, ale tego nie zrobilem. Skonczylo sie tak, ze kierowca autobusu, ktorym wracalismy z wycieczki musial sie zatrzymac specjalnie na moje zyczenie, bo nie moglem juz wytrzymac. :]
"Nie istnieje nic oprócz atomów i pustej przestrzeni, reszta jest opinią"
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
13 paź 2006, 19:41
Lokalizacja
Łódź

czy to ma sens....... :-)

przez iwona155 20 lis 2006, 15:03
Witam wszytkich,
dosyć często odwiedzam tą stronkę, ale dopiero dzisiaj znalazłm fotum o tym temacie. Muszę się podzielić z Wami moimi przeżyciami na ten temat, być może komuś to pomoże ;-) Otórz obsesja siusiania dopadła mnie jak straciłam pracę.... :-( było fatalnie....!!! Przeszłąm się z tym problemem do lekarza ogólnego. Przepisała mi lekarka leki psychotropowe, co było kompletną pomyłką. Po zakończeniu brania miałm drgawki, głupi myśli, nie mogłam jeść a na dostaek wylądowałam w szpitalu bo bardzo bolało mnie serce i mdlałam :oops: !!! Postanowiłam zapisać się do psychoterpełty. Opowiedziałm mu mój problem. Rozmowy nie były łatwe... wyciągał najgorsze śmieci z życia :(! Znalazłam sobie pracę! cieszyłam się niesamowicie. Ale co się wtedy ze mną działo to było coś okropnego. Musiałm dojeżdżać pociągiem, tramwajami i autobusami. Dopadały mnie wtedy myśli że nie wytrzymam, nie dam rady, wpadałm w panikę.
Dowiedziałam się moja mama, babcia miały to samo :-( jak tylko wychodziły to miały wrażenie że " zaraz się zesiusiają". Pocieszyłąm się tym troszkę.
Nadszedł dzień kolejnej wizyty u psychologa. Postawił diagnoze: to natręctwa. Ale co najważniejsze to jest do wyleczenia. Prawdopodobnie jest to spowodowane błedami z przeszłosci, wychowywaniem itd.
A teraz coś najważanijszego: sięgając pamięcią do okresu paru miesięcy uświadamiam sobie, że nic się nie zmieniłao a ta cała historia to tylko złudzenie :-) Psycjolog powiedział, że to sobie poprostu wmówiłam!!! i mogę sama z tego wyjść bez terapi, która ciągnie się latami!!! Postawnowiłam, że to nie może zawładnąć całym moim życiem. Wychodzę z przyjacółmi, chodzę do kościoła i jeżdżę na zakupy. To co wszytko dzieje się w naszej głowie i mósimy sobie uśwaidmomić iż to któś chcę zakłócić i uśpić naszą czujność. A jak mi się chce do łazieniki to idę i nie robie z tego takiej tragedi!!! To normalna ludzla rzecz i nie można się nakręcac, bo myslenie i tym powoduje naszą reakcję. Spróbujmy o tym zapomnieć!!!! Ja sama widze, że jest już lepiej i wiem, że sobie z tym poradzę bo szkoda mi życia na rozmyślanie o czymś co jest naturalne :-)
żYCZę WSZYTSKIM NA TYM FORUM , ABY SIę UDAłO.
dam jeszcze jsdną radę: modlitwa bardzo pomaga a w chwilach zwątpienia w myślach powtarzałam sobie modlitwę :) pomaga i polecvam :-)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:14

przez Xerus_Ona 22 lis 2006, 16:35
również przez pewien czas tak mialam, zwlaszcza w nocy co chwilę wydawało mi się, że chce mi się siu siu. A już wogóle katastrofa była jesli gdzieś wychodziałam - byl z tym problem bo wracałam cały czas do toalety.
Wiem jednak, że problemy te są nieco zmyślone - poprostu wydaje nam się, że nam sie cche. Niestety trudno jest przestać o tym myśleć...
"...niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens..."
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
16 paź 2006, 19:53

:)

przez iwona155 22 lis 2006, 17:04
Xerus_Ona: no jasne, że nie da się o tym tak poprostu zapomnieć bo przecież męczy to człowieka przez jakiś czas... :( ale najważniejsze jest to, żeby sobie uświadomić że to tylko złudzenie, że jesteśmy zdrwoi i nic złe się nam nie przytrafi. Teraz na odwrót trzeba sobie wmawaić. Stawiać sobie wyzwania, wychodzić z domu bo zamknięcie się i czekanie na nie wiadomo na co nic nie da.
Mam do Ciebie takie pytanko: przeszło Ci już??? :)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:14

przez y_ennefer 23 lis 2006, 00:32
A ma ktoś z Was coś takiego jak pęcherz neurogenny? Polega to na tym, że mimo że pęcherz nie jest pełny, oczuwa się nagłe, silne parcie, mogące w skrajnych przypadkach doprowadzić do opróżnienia pęcherza.

Ja na to zachorowałam pod koniec 2003 roku. U mnie to było preludium przed depresją. Wrażenia okropne. Uspokoiło się trochę jak zaczęłam leczyć depresję. Ale przerodziło się w obsesję: nieomal zliczałam ile razy chodzę na siusiu, mierzyłam czas jak długo siusiam. I oczywiście wnioski były, że za często i za krótko w porównaniu do tego, co było kiedyś. I oczywiście latanie na uczelni do toalety na każdej przerwie "na zapas". Trwałam w tej paranoi ok. 1.5 roku. A teraz znów się zaczyna. I powracają skurcze.
"Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro."
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
22 lis 2006, 23:43
Lokalizacja
Wawa

przez reymond 24 lis 2006, 22:30
witam, mam podobny problem - szczególnie przed wyjściem z domu do świata, gdzie być może nie będzie możliwości załatwienia owej potrzeby fizjologicznej. Oczywiście to objaw nerwicy, lęku, czegokolwiek i jakkolwiek to zwijmy...proponuję podejść do tego niekoniecznie od strony psychologiczno-neurologicznej, lecz czysto fizycznej. W moim przypadku pomaga ograniczenie popijania sobie co chwila a to kawki, a to herbatki. Proponuję w ogóle odstawić kawę i herbatę czarną, wszelkie liptonki i inne sagusie dziadowskie:), bo to moczopędne okrutnie i zamienić je na czerwoną herbatkę afrykańską (zdrowszą). Nie jest moczopędna. Spokojnie, po dwóch godzinkach, w normie, wydala się co trzeba zamiast biegania z 2 kropelkami co 3 minuty:). A jeśli nadal odczuwa się parcie na pęcherz, przetrzymać to i w ten sposób ćwiczyć pęcherz, który przyzwyczaił się, że wylewa się z niego tak często. Po prostu nie pić tak często (trudne to oczywiście, bo im więcej wydalamy, tym bardziej chce nam się pić).
Kurcze, czytam te posty i widzę, że na wszystko przepisują wam tą chemię, a to pastylki, a to inne dziadostwo...to doprawdy straszne. Też się temu poddałem, iż przez pół roku łykałem te świństwa głęboko wierząc, że dokonają cudu. Proponuję homeopatię zamiast chemii.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 lis 2006, 22:00
Lokalizacja
p-ń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do