Bardzo dziwny przypadek

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Bardzo dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez sadi31 29 gru 2010, 19:30
Witajcie
postanowilem napisac pare słów i szczerze licze na odrobinke otuchy.
Mam dwie nerwiczki
lękowa i natręctw.
Przerabiałem już różne akcje
lękowa - wiadomo napady tzw zawałów dusznosci boleści itd
natręctw - bałem się że zrobie krzywde kochanej osobie
Dostałem paroxetyne po 40 mg - było super potrafiłem sobie wytłumaczyć te jazdy cieszyłem sie ze mam kochana osobe w ogóle stanałem na nogi.
Przed świętami dopadło mnie znaczne przeziębienie chyba nawet zapalenie oskrzeli walczyłem z gorączką ale jakoś tam minęło.
Nagle ni z tad ni z owąd parogen chyba przestał działać bo nagle moją banię nawiedziły myśli o tym jak to moja najukochańsza osoba umiera, ginie w jakimś wypadku, tracę ją . W głowie od razu zaczał sie nakrecac scenariusz tzw ostatnich dni - a ja tak bardzo sie tym przejąłem ze od razu zaczałem to przezywac jakby rzeczywiscie takie cos mialo miejsce.
Powiemm ze bardzo bardzo kocham ta osobę a ona jest dla mnie bardzo dobra i rzeczywiście nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Wczesniejsze schizy mogłem sobie tłumaczyc prawdopodobienstwem wystapienia, ale przecież przyszlosc jest nieznana i nie mamy nad nia wpływu. I to własnie mnie najbardziej przeraza ze cos strasznego moze sie zdarzyc kazdego dnia - swiadomosc ze kazdego dnia bede czekal z biciem serca na wiadomosci , wydzwaniał czy aby wszystko jest ok i to ciągłe napięcie ten lęk że zaraz stanie sie cos złego doprowadza mnie do załamania - przecież można zwariować kazdego dnia czekając na złe wieści.
Chciałem nawet isc do wróżki zeby nam powrózyła ile bedziemy razem czy wspólnie dozyjemy starosci, ale panicznie boje sie złych wieści, a nawet jak powie pozytywnie to i tak jej nie uwierze bo i tak swoje wiem.
Płacze prawie non stop - cały sie trzese, nie moge normalnie funkcjonowac, a kuzwa było juz tak super.
Dlaczego tak jest ze widok mojej ukochanej osoby doprowadza mnie do płaczu,
dlaczego tak natretnie włażą mi do łba mysli katastroficzne,
dlaczego parogen przestał działać.
Pomóżcie mi kochani bo to jak sie teraz czuję jest potworne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Re: Bardzo dziwny przypadek

przez ewaryst7 29 gru 2010, 19:47
Wiem , że to trudne ,ale radzę spokój.. To może być przejścowy spadek formy , lub konieczna będzie zmiana lekow.Ale -SPOKOJNIE..Nie szamocz się.Idz do lekarza i pogadaj.Trzymam kciuki:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Bardzo dziwny przypadek

przez paradoksy 29 gru 2010, 20:07
sadi31, Twój przypadek wcale nie jest jakiś inny, gorszy, szczególniejszy....

czytaj:
co-by-by-o-gdybym-przesta-a-j-jego-kocha-t5117.html
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Bardzo dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez sadi31 30 gru 2010, 20:31
Kochani ale czy te moje akcje to też moga być natrectwa???
Ten ciągły lęk o jutro, ta niepewność, ta chec zapanowania nad naszym losem przyszloscia.
Nie potrafie wyobrazac sobie nas w jakiejs optymistycznej sytuacji tylko od razu wszystko co zle, tragiczne, umieranie, ból, rozstanie, żal, smutek.
Dzisiaj dostałem ataku mysli ze moja ukochana osoba odchodzi ale nie odchodzi gdzies tam ode mnie tylko zwyczajnie umiera. Ze zostalem sam z tym wszystkim czego sie razem dorobilismy. W pewnym momencie poczułem sie tak jakby rzeczywiscie to juz sie wydarzyło.
Zaczalem rozpaczac przytulac zdjecie blagac Boga zeby mnie tak nie karal zeby dał nam dlugie i wspólne zycie. Koszmarne uczucie.
Przeciez jak kazdego dnia bede podswiadomie oczekiwal jakiejs tragedii to w koncu zwariuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Re: Bardzo dziwny przypadek

Avatar użytkownika
przez milano3 30 gru 2010, 21:31
Tak. Sam miałem natręctwa związane ze swoją śmiercią. Wciąż wydawało mi się że mam raka i umieram. Mało tego. Ja święcie w to wierzyłem. Więc poczekaj kilka dni, postaraj się zająć czymś innym np. spacer, fajna zabawa na sylwku a jeżeli nie przejdzie to marsz do lekarza :) Pozdrawiam
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do