Powtórka z rozrywki??

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powtórka z rozrywki??

przez Lilith55 29 paź 2010, 15:10
Witam

Jestem nowa na tym forum. Przed chwila napisalam caly watek jednak przed wyslaniem skasowal sie. Moze to i lepiej- byl strasznie dlugi.

Teraz postaram sie strescic:
Rok temu mialam nerwice hipochondryczna, byl to koszmar ale chyba nie musze tego opisywac. O dziwo wyszlam z tego.

Teraz dzieje sie cos co jest b podobne do atakow nerwicy.
Przez dlugi czas bylam w zwiazku, najpierw ukladalo sie b dobrze, pozniej wdarla sie monotonia i obojetnosc. Moj partner otwarcie powiedzial ze nie wie co do mnie czuje, ze to chyba nie jest milosc, ze nie wyobraza sobie przyszlosci ze mna. Mimo to bylismy ze soba. Czesto dzialo sie tak, ze spotykalismy sie nawet nie rozmawiajac, albo rozmawialismy jak dwoje ludzi ktorzy sie nie znaja. Tak jakby nie mial o czym ze mna rozmawiac... Zadko kiedy mial przy mnie entuzjazm, zadko byl usmiechniety, jednak ciagle ze soba bylismy. Czasami obrazal sie o sprawy o ktore zupelnie nie powiniem sie obrazac, czesto byla to wrecz jego wina. Ja doskonale o tym wiedzialam, jednak budzilo to we mnie straszne wyrzuty sumienia. Dostal propozycje pracy w innym miescie, wyjechal tam, czasami zapraszal mnie na kilka dni do siebie bywalo naprawde dobrze i cudownie, choc kilka razy zauwazylam u niego ta obojetnosc, milczenie... ale to zdarzalo sie zadko. Jednak zaczelam zauwazac ze po prawie kazdym moim pobycie u niego kiedy wracalismy razem do naszego miasta na weekend byl jakis przygaszony, zachowywal sie jakby czegos zalowal, czasami nie odzywal sie... chociaz zawsze pozniej usilnie twierdzil ze lubi kiedy do niego przyjezdzam i czeka na to calymi dniami. Dodzlo do tego ze potrafil zostawiac mnie co 2 tyg i rownie szybko wracac. Sam nie wiedzial czego chcial...? nie wiem...

Ale musze zaznaczyc ze bywaly tez chwile ktorych nigdy nie moglabym zapomniec, chwile piekne. Wtedy czualm ze naprawde chce tego zwiazku, czualm ze on chce mnie, ze jest szczesliwy... Tylko ze te chwile zdarzaly sie stosunkowo zadko

Ja tez przez to wszystko nie bylam swieta... kiedy czualm sie samotna, mialam dosc tej biernosci, uczucia przytloczenia i wszystkiego co wyzej opisalam zaczelam zauwazac ze zakochuje sie w mojej przyjaciolce... jednak zanim to doszlo do skutku on zerwal ze mna na dluzszy czas, wiec nie mozna mowic tu o sytuacji kiedy dzialo sie cos miedzy mna a nia i jednoczesie bylam z nim. Pozniej wszystko runelo, ja spowrotem zwiazalam sie z nim. Dalej bylo jak bylo, chociaz bywaly tez te piekne chwile. Przytloczona ta sytucja zaczelam mailowac z kobieta. Byla to tylko znajomosc internetowa, bez zadnych podtekstow erotycznych. Pewnego dnia on wkradl mi sie na skrzynke, przeczytal te wiadomosci...

stwierdzil ze nie chce byc ze mna. zaprosialm go do siebie i przy nim napisalam do tej kobiety cala prawde, ze nie mialo to dla mnie zadnego znaczenia. On jednak mowil ze nie chodzi o to, ze po prostu mnie nie kocha. Ze nie chce zwiazku z litosci, nie moze sie oszukiwac.

I tu zaczyna sie moj problem. To wyglada jak ataki nerwicy, zupelnie jak przy mojej poprzedniej nerwicy tylko teraz motyw jest inny. Przez wiele czasu on dawal po sobie poznac ze nie kocha, ze ma czasami dosc, ze go to przytlacza. Czulam ta obojetnosc, mowil ze nie kocha...

Niby wszystko jest ok. Zyje, spelniam sie, wszystko jest dobrze i normalnie. Ale co jakis czas przychodza chwile kiedy nachodza mnie jakies natretne mysli, ze on cierpi, ze teskni... Paranoja!
tedy tez wszystki te dobre wspomnienia zaczynaja wirowac mi przed oczami jak w kalejdoskopie. Jest to natretne, okropne, nie moge sie tego pozbyc. Zalewa mnie taki smutek, zal, a przedewszystkim potworne wyrzuty sumienia. Wyrzuty o wszystko, nawet o sprawy w ktorych oczywiste jest to ze on zawinil. Zaczelam tez zauwazac zawroty glowy, drzenie rak, derealizacje czyli czesc objawow jak w mojej poprzedniej nerwicy.

Kiedy to sie zaczyna ma wszystkiego dosc, nie radze sobie, nie chce m isie zyc... czuje sie jak na obrazie 'Krzyk'

Jutro kolokwium a ja od rana nie moglam zabrac sie do nauki.. te mysli nawet ne daja mi sie zajac nauka.

Przepraszam ze to takie dlugie i pokrecone... ale nie bylam w stanie pisac inaczej.
Prosze o jakiekolwiek rady i zrozumienie....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 paź 2010, 13:18

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do