Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

przez nerwicanatrectpomocy 18 paź 2010, 23:01
Dzień Dobry,
mam 28 lat, leczenie rozpocząłem mając lat 16, głównie leki, sporadycznie psychoterapia, jednak wszystko było regularne. Aktualnie mój stan jest następujący: myślę cały czas, są to same myśli natrętne, potrafię się "zawiesić" nawet na kilkadziesiąt minut w jednym miejscu. Posiadam perfekcyjną pamięć do zdarzeń z czasów, kiedy choroby nie było, lub była jeszcze znośna, zaczynam tracić zdolność do zapamiętywania czegokolwiek nowego. Jadąc do mojego mieszkania, zdarza mi się być przekonanym, że widzę to miejsce pierwszy raz, jednak ten moment mija po ujrzeniu charakterystycznych rzeczy, typowych dla okolicy. Nie ufam nikomu, jestem bardzo podejrzliwy i zamknięty. Wszystkie moje umiejętności występują w formach skrajnych. Potrafię powiedzieć coś normalnie, estetycznie, gdy jestem spokojny, gdy tracę ten spokój, nie mogę otworzyć ust, tracę panowanie w okolicach policzków. Nerwica natręctw, od kilku lat, wdziera się w moje najintymniejsze rejony. Wiem, że jeszcze trzy lata temu byłem wstanie prowadzić samochód, grać na pianinie i prowadzić życie seksualne, bez obaw, że w między czasie będę musiał walczyć z natrętnymi myślami. Najpierw natręctwa zaczęły mnie atakować podczas prowadzenia samochodu, następnie wdarły się w relacje damsko męskie, aktualnie zaczynają powoli wkradać się do mojej świadomości podczas gry na pianinie. Gdy jestem sam, potrafię grać satysfakcjonująco, gdy jestem obserwowany, tracę wyobraźnię, przestaję grać, wówczas zaczyna się duży stan lękowy. Kiedy prowadzę samochód, obsesyjnie uważam i obserwuję otoczenie, jednak całe szczęście jestem cholernie wyczulony na kolorystykę, głównie kolor czerwony, dzięki czemu udaje mi się unikać kolizji. Z życia seksualnego musiałem zrezygnować. Jeszcze rok temu było podobnie jak z grą na pianinie. Gdy zapominałem o tym, że mogę mieć problemy z natręctwami, było dobrze, jednak z miesiąca na miesiąc moja koncentracja spadała, i bynajmniej nie była to wina partnerki. Zauważyłem, że moje natręctwa występują w mojej podświadomości, jednak nie jestem pewien, czy użyłem dobrego sformułowania. Nakrywam się na tym, że idąc na spacer z psem, po kilkudziesięciu minutach zauważam, że jestem w trakcie jakiegoś bezsensownego przemyślunku, który jest połączony z gestykulacją, co dają mi do zrozumienia miny osób mijających mnie. Dziwnym objawem jest stan, kiedy uderzę się w głowę, wówczas na moment czuję, że moja zdolność postrzegania jest przeogromna, jednak tylko przez moment (w zasadzie nie czuje bólu, tak bardzo zaabsorbowany jestem tą "euforią"). Nie jestem ubezpieczony, musiałem przerwać leczenie, tracę przyjaciół (ciężko jest mi się skupić podczas towarzyskich spotkań), już druga kobieta mnie opuściła, musiałem zrezygnować z pracy, generalnie wolałbym być zdrowym psychicznie inwalidą, bo boję się, że w takim stanie długo nie wytrzymam. Bardzo proszę o poradę osób, które miały podobne objawy i w jakiś sposób się z nich wyleczyły, lub o radę jakiegoś lekarza, który odwiedza to forum. Aktualnie nie widzę sensu takiej egzystencji. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niestety potrafię świetnie udawać, co robię automatycznie, nieświadomie, i nikt nie uważa mnie za osobę chorą, przez co jestem mierzony miarą dla ludzi w pełni sił umysłowych.
Pozdrawiam serdecznie,
"chory"
P.S. Wiem, że psychoterapia jest bardzo ważna, ale wszyscy moi psychoterapeuci byli tak przewidywalni, że kompletnie straciłem w nich wiarę, dodatkowo zaczynałem ich postrzegać jako osoby mi bliskie, co całkowicie ujmowało sens tych spotkań. Nie jestem wstanie zwierzać się komuś jednocześnie nie traktując go jak przyjaciela, a mam blokadę, która nie pozwala mi... nie wiem jak to ująć... pozwolić się leczyć komuś, na kim mi zależy. Niestety jestem perfekcjonistą. Czasami nawet parkowanie auta zajmuje mi pół godziny, i wiem, że wynika to w stu procentach z mojej choroby (zaburzenia?), czyli jest czymś destrukcyjnym. Byłbym wdzięczny za poważne, pozbawione śmiechów i chichów, odpowiedzi, bo dla osób chorych to dramat często bez happy endu, a nie żarty.
Posty
2
Dołączył(a)
18 paź 2010, 22:32

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 21 paź 2010, 12:49
Wiesz , ja też często nie mogę wydusić z siebie słowa, gdy mnie nerwy zżerają .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16486
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

przez nerwicanatrectpomocy 23 paź 2010, 16:39
Mnie nerwy zjadają momentalnie, i to za sprawą rzeczy błachych. Przede wszystkim jakakolwiek rozmowa formalna, oficjalna, a nie daj Boże z kimś, kto ma jakąś władzę nade mną (policjant, urzędnik etc.). W zasadzie, jak ktoś z osób mi dopiero co poznanych, poruszy jakiś temat ideologiczny, i będzie forsował odmienne zdanie od mojego, to ja się tak stresuję, że muszę wyjść, aby móc zaczerpnąć powietrza, bo zaczynam się dusiś z powodu podwyższonego tętna i ciśnienia. W domu jednak, na spokojnie, jestem w stanie ripostować na wszystko. Największa skrajność mojego życia. Raz zadzwonił konsultant jednego z operatorów GSM, bo rozwiązywałem umowę. Nie mogłem z nim rozmawiać, konsultację skierowałem na drogę mailową, bo tam czuję się pewnie.
Dziękuję detektywmonk, że odpisałeś, pozdrawiam!
Posty
2
Dołączył(a)
18 paź 2010, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Avatar użytkownika
przez eligojot 23 paź 2010, 17:08
W Twojej sytuacji musisz zrobic wszystko, aby odzyskac ubezpieczenie. Nawet jezeli nie pracujesz, ubezpieczenie sie nalezy jako bezrobotnemu. Potem najlepszym wyjsciem bylby szpital, potem jakies leczenie zachowawcze. Po poscie widac, ze jestes osoba szalenie inteligentna, nie mozesz ot tak po prostu zmarnować swojego życia.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Avatar użytkownika
przez harpagan83 23 paź 2010, 17:20
nerwica to Hardkoroawa rzecz też mam podobne aspety, Np jak ktoś mnie obserwóje np kibice to wogule nic mi nie wychodzi, czesto się zaweszam, mam problemy z zapamietywaniem, czesto dopadaja mnie pesymistyczne myśli, a o życiu seksualnym nie wspomnę.
Jednak dobrze wychodzi mi jazda samochodem, na szczeście bo to praktycznie jedyna pasja jaka daje mi satysfakcje.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Avatar użytkownika
przez eligojot 23 paź 2010, 17:24
O tak! Jazda samochodem! Pamietam, ze jak mialem egzamin na studiach to zawsze przejazdzka autem jako kierowca dzialala tak odprezajaco... Nie wiem jak u innych.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

Avatar użytkownika
przez harpagan83 23 paź 2010, 17:28
Ogólnie to łapie jazdy ale tak jak widze po nie których to nie jest ze mną tak źle. Wiem jedno dystans do wszystkiego to podstawa bo jak bedziemy sie przejmować lękami, paranojami to nie zadługo zostaniemy strzępami ludzi i zobaczymy że jesteśmy schizofrenikami. Życie dla wielu z nas jest hujowe na maxa no i trudno. Trzeba je zaakceptować i życ ze swoimi lękami, może z czasem miną:)
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Potrzebuję pomocy, czy ktoś miał tak, jak mam ja...

przez kundzia25 24 paź 2010, 14:49
Witam na forum dla nerwowych . ja sama mam nerwicę od lat szkolnych po dziś . Moje życie nie jest kolorowe jak każdy marzy. :? nikt nie jest w stanie sobie pomóc bez czyjejś rady. jestem osobą nerwową ponieważ ją mam przez stres i niedosłuch obustronny. szukając pomocy u psychologów zastanawiam się na ile oni są w stanie mi pomóc. rozmawiałam z psychologiem z warsztatów terapii zajęciowej gdzie chodziłam niestety nie była dobrym doradcą . nie potrafiła mi pomóc bo stwierdziła iż nie mam problemów . a był ponoć. moje problemy zaczęły się w czasach szkolnych . nie miałam żadnych koleżanek żadna nie chciała nawet ze mną zawrzeć znajomości . po 8 latach podstawówki przestało mi zależeć na jakiejkolwiek znajomości byłam nieufna. w szkole handlowej natknęłam się na pewien brak tolerancji. napisałam do chłopaka który okazał się świnią który na zawsze zapieczętował mój upadek psychiczny .jego klasa doprowadziła do tego aby wszyscy w tej szkole wyśmiewali się ze mnie i różne. od tej pory są dla mnie wrogami . drugi problem dotyczy jak mnie traktowano i dalej traktuje się . mam niedosłuch i mam wrażenie wszyscy chcą wypróbować czy ja słyszę z pokoju czyjes wołanie jesli nie dosłyszę padają różne epitety ty głucholu czy nie słyszę jak cię woła? to podłe jeśli się nie ma szacunku do mnie. jak ktoś ma do powiedzenia to powinien zwrócić się do mnie osobiście i powiedzieć w jakiej sprawie a nie robić problemu ze ja niedosłyszę. ja mam nerwy także i zawsze odreagowuję płaczem jeśli ktoś mi ubliża wulgarnie typu epitetu ty skurw.....,, jak pozwolić żeby ktoś tak się odnosić nawet do nerwowych osób . jak potem nerwowy człowiek może żyć jeśli jest obrażany w taki sposób? zastanawiam się też dlaczego ja łykam tabletki antykoncepcyjne słyszałam że nerwowe dziewczyny nie mogą ich łykać?czy ma ktoś problem podobny?
'
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 paź 2010, 21:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do