natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 mar 2016, 17:50
take napisał(a): cała "seksualność" jest grzeszna, pożądliwy czy zmysłowy pocałunek z żoną jest grzechem śmiertelnym, nie należy zgadzać się na przyjemność seksualną nawet podczas współżycia małżeńskiego odbywanego w celu prokreacji, a samo współżycie małżeńskie ma być tylko dla prokreacji, nigdy dla przyjemności. (...) Gdybym miał żonę, to chciałbym bardzo szybko po ślubie kościelnym skonsumować małżeństwo w celu poczęcia świętego na wieki potomstwa i nie chciałbym nigdy doświadczać "erotyzmu".

Czyli innymi słowy chciałbyś szybko "odklepać" nieprzyjemny obowiązek skonsumowania małżeństwa i po sprawie. Żeby to zrobić niestety, ale jest potrzebna chociaż mała doza przyjemności czy erotyzmu. Bo inaczej no... nie jest to techniczne możliwe. Ale jest to dla Ciebie grzechem. Tylko że skoro jak piszesz ma to prowadzić do "poczęcia świętego na wieki potomstwa" to pomyśl czy to może być grzechem. Myślisz że Bóg tak by to wymyślił, żeby ludzie poczynali się przez coś z natury grzesznego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2164
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Reynevan 29 mar 2016, 18:12
take, polecam Tobie ciekawą książkę: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/59851/kr ... scijanstwa
Reynevan
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 29 mar 2016, 20:19
To nie skonsumowanie małżeństwa, złączenie się małżonków w jedno ciało jest grzeszne. Ale po przeczytaniu pewnych treści same "uczucia seksualne" wyglądają na pokusy, na które nie wolno się zgadzać, bo bardzo łatwo można popełnić grzech śmiertelny. Według mnie "erotyzm" to skutek grzechu pierworodnego, coś, co nie istniałoby, gdyby nie istniała wina. Uważam wręcz, że "erotyzm" to pewnego rodzaju "kara" za grzech pierwszych ludzi, rodzaj "zarazy", która rozplemiła się w stworzeniu po popełnieniu przez Adama i Ewę grzechu pierworodnego, po posłuchaniu głosu Szatana, a nie głosu Najwyższego, przez prarodziców w Edenie. Jednym z owoców grzechu pierworodnego jest pożądliwość, zwłaszcza pożądliwość seksualna. Gdyby nie było grzechu, rekreacja byłaby uporządkowana, nie towarzyszyłaby jej "zwierzęca" chuć czy "narkotyczna" rozkosz.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 29 mar 2016, 20:27
take napisał(a):Ja czerpałem swoje podejście do seksualności z dawniejszego nauczania obecnego w Kościele Katolickim, nie z tego łagodniejszego, istniejącego od kilkudziesięciu lat.

Między "obecnym" a "tradycyjnym" nauczaniem widzę duże różnice. Co najmniej wydaje mi się, że w tradycyjnym nauczaniu cała "seksualność" jest grzeszna, pożądliwy czy zmysłowy pocałunek z żoną jest grzechem śmiertelnym, nie należy zgadzać się na przyjemność seksualną nawet podczas współżycia małżeńskiego odbywanego w celu prokreacji, a samo współżycie małżeńskie ma być tylko dla prokreacji, nigdy dla przyjemności. Myślę, że według tego nauczania to, co akceptujecie, jest śmiertelnie grzeszne! Oczywiście nie chcę wzbudzać tym w nikim skrupułów czy wątpliwości. Gdybym miał żonę, to chciałbym bardzo szybko po ślubie kościelnym skonsumować małżeństwo w celu poczęcia świętego na wieki potomstwa i nie chciałbym nigdy doświadczać "erotyzmu".

Wierzę, że gdyby nie było grzechu, to nie byłoby przyjemności seksualnej i pociągu płciowego, a współżycie małżeńskie zawsze prowadziłoby do prokreacji, zawsze byłoby czymś świętym i wzniosłym, wyjątkowym.

W wielu kwestiach obecne nauczanie jawi mi się jako słuszne (np. zmniejszenie liczby dni nakazanych i obowiązkowych dni postnych), ale z niektórymi zjawiskami obecnymi w Kościele (np. praktykami ekumenicznymi takimi jak te na spotkaniu w Asyżu z 1986 r.) obecnie moja natura się nie zgadza, bo nie wyglądają one jej najlepiej, nawet, gdy czynił je św. Jan Paweł II.


take, nigdy Kościół nie uważał tak jak piszesz, to jest zaprzeczanie prawdzie o człowieku, tworzenie jakby człowieka o nowych właściwościach, ale taki nie istnieje. I w średniowieczu też taki dziwoloąg nie istniał. Seks się łączy z przyjemnością i nic na to nie poradzisz. Erotyka to sztuka miłości, coś, co odróżnia nas od zwierząt i jest piękne, tylko powinno się łączyć z miłością i to jest właśnie "czystość". Gdybyś miał żonę i rzeczywiście tak podchodził do pożycia, to byś ją krzywdził. Gdybym Cię nie widziała na tym forum już długi czas i trochę nie znała, to bym pomyślała, że ktoś się wygłupia, żeby zrobić karykaturę z katolicyzmu.
Nigdy Kościół nie kwestionował seksualnego, zmysłowego, erotycznego charakteru aktu seksualnego w małżeństwie, co najwyżej wyciągał bacik, żeby ludzie trwali w monogamii. Ogólnie jest tak, że nie trzeba ludzi zachęcać, żeby dążyli do przyjemności, bo robią to sami z siebie, ale żeby umieli być wstrzęmięźliwi, to trzeba, więc Kościół się skupiał na tym drugim i rzeczywiście trochę z krzywdą dla pierwszego. Jednak Kościołowi zaczęto zarzucać negatywne podejście do seksualności, erotyki, zmieniło się też podejście do tego w kulturze, ludzie zaczęli bardziej otwarcie o tym mówić, mieć większą świadomość w temacie. Kościół zaczął mówić innym językiem, zmienił akcenty. Benedykt XVI napisał w encyklice, że przyjemność erotyczna to przedsmak nieba, a chyba jego nie podejrzewasz o uleganie nowinkom.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 31 mar 2016, 01:41
take, przeczytałam artykuł o objawieniu pewnej zakonnicy, wobec której toczy się proces beatyfikacyjny. Nie mi wyrokować, czy jest ono prawdziwe, ale są tu piękne słowa na temat miłosierdzia Bożego, które pokazują Boga, którego znamy z przypowieści o dobrym pasterzu szukającym zagubionej owcy. Podobnie św Faustyna mówiła o Bożym miłosierdziu. A Pismo Św mówi: "choćby Twoje grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją".

<<Potępić? Czy ty wiesz, co znaczy potępić? Dla Mnie oznacza to tyle, co ból Ogrójca i Kalwarii. Toteż słowa przekleństwa wypowiadam tylko na tego, kto Mnie do tego zmusza. Skoro w jakiejś duszy zobaczę choćby najmniejszy akt żalu, póty zabiegam, aż ta dusza zwróci się do Mnie.>>

<<Gdy dziecko zabłąka się, ale bez złej woli, matka nie odtrąca go od siebie. Choćby nawet nogę złamało - na ręce zabierze, zaniesie do domu, czuwa nad nim i nie szczędzi kosztów, by dziecko całkiem przyszło do zdrowia. Ja tak postępuję. A nawet moja dobroć dalej sięga. Bo kiedy matka ziemska - widząc, że dziecko, upominane, robi jej na złość i umyślnie idzie w niebezpieczeństwo, by dokuczyć matce, chwyta za nóż, by go pchnąć w jej serce – matka wyrzeka się tego dziecka, choć ból ściska jej serce. Ja się nie wyrzekam, choć Mnie niejeden raz dusza przebije. Ale ilekroć popełni grzech ciężki - choćby ich popełniła tysiące - nie wyrzekam się. Stoję przed duszą zraniony, zmiażdżony - i błagam. Ja - Bóg - błagam o nawrócenie. Jeżeli dusza usłyszy mój jęk błagalny i zdepcze go, powie, że woli potępienie niż uniżenie się przede Mną - czy uwierzysz – Ja i wówczas nie odstępuję natychmiast. Dają czas do namysłu, daję wyrzuty sumienia, czynię wszystko, co w mojej mocy, byle tylko zdobyć tę duszę z powrotem. Ostateczny wyrok potępienia wydaje na siebie dusza sama. Ja go tylko potwierdzam. Pomyśl zatem, co Ja czynię dla nawrócenia jednej duszy - a czynię to z miłości.>>

http://www.fronda.pl/a/oto-wizja-piekla ... 68672.html

A tu jakby słowa dla Ciebie a propos zamęczaniem siebie grzechami z dzieciństwa.

Ks. Michał Kaszowski napisał(a):Nieznajomość zła może być niezawiniona lub zawiniona. I tak np. ktoś w dzieciństwie dopuścił się licznych złych czynów nie zdając sobie sprawy, że są one czymś niewłaściwym. Człowiek taki nie popełnił grzechu, ponieważ polega on na świadomym zaangażowaniu się w to, co zostało wewnętrznie rozpoznane jako zło. Grzechu dopuszcza się tylko ten, kto przed i w czasie popełniania złego czynu wyraźnie wie, że robi coś niewłaściwego.


Ks. Michał Kaszowski napisał(a):Grzeszy tylko ten, kto przed i w czasie popełniania złych czynów ma świadomość powodowania zła i się z tym wewnętrznie zgadza. Jeśli natomiast ktoś uświadomił sobie zło dopiero po dokonaniu złych czynów, jego zrozumienie zła nie ma żadnego wpływu na stopień winy, nawet jeśli odczuwa wielki niepokój wewnętrzny i silne wyrzuty sumienia.I tak nie ma grzechu człowiek odczuwający silne udręczenie wewnętrzne z powodu swoich czynów popełnionych w dzieciństwie, których zła nie rozumiał.


Więcej tu: http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4h.htm#1

Rozmawiałam też wczoraj z księdzem, który powiedział, że skrupulantom zaleca się spowiedź nie częściej niż... raz w roku. Zapewne jest to dla Ciebie ciężkie do przyjęcia, ale spowiedź raz w tygodniu to na pewno nie to, o co by Twojemu zdrowiu chodziło...
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 31 mar 2016, 17:10
Dawniej (przed bierzmowaniem) miałem ewidentnie inne podejście do sprawy grzechu. Pewnych bardzo złych zachowań mogłem w ogóle nie uważać za grzech. Nie byłem wtedy zbyt religijny. Te czyny były dość nietypowe. Nie przejmowałem się wtedy spowiedzią. Nie byłem wtedy pod opieką psychiatryczną. Myślę, że mogłem je popełniać dlatego, że nie miałem powiedziane, przekazane wprost, że są one grzechem. Wiedziałem, że typowa masturbacja jest grzechem, zaś zboczony i dziwaczny rodzaj masturbacji uprawiałem niemal do bierzmowania, po którym bez trudu zaprzestałem robienia tego głupstwa. Miałem bardzo głupi zwyczaj polegający na nadawaniu pewnym słowom wulgarnych znaczeń (także związanych z płciowością) i kazaniu innym używania tych słów. Moja wiedza na temat czystości seksualnej była wówczas o wiele mniejsza. Kazałem innym osobom mówić słowa uznawane przeze mnie za wulgarne (samemu niemal nie wypowiadałem wulgaryzmów, ale kazania powiedzenia komuś wulgaryzmu "nie uznawałem" za swój grzech), ale sam ich nie mówiłem (autoprowokowałem innych, robiłem sobie niegrzeczne żarty). Wygłupiałem się naprawdę dużo. Nie pamiętam, abym się z tego w gimnazjum spowiadał.

Uważam, że takiej osoby jak ja nie można bez specjalistycznej opieki dopuszczać do spowiedzi czy Komunii. Pierwszą spowiedź generalną odbyłem w okresie licealnym, gdy miałem ok. 16,5 roku. Do pierwszej spowiedzi i Komunii poszedłem bez specjalnego przygotowania, jak normalne dziecko, choć już wtedy wyraźnie było ze mną coś nie tak. Mam myśli, które mówią, że ze względu na moją nienormalność (i na dodatek brak wiedzy na jej temat, brak specjalnej pomocy) te moje uczynki NIE były grzechami śmiertelnymi, chociaż "w normalnych warunkach" są ciężkimi grzechami. Mam też myśli, że osoba taka jak ja jest "z natury" niezdolna do popełnienia świętokradztwa, zwłaszcza przy przyjmowaniu sakramentów. W okresie gimnazjum i szkoły podstawowej byłem też prześladowany przez rówieśników. Z drugiej strony, te moje tłumaczenia mogą wyglądać na samousprawiedliwianie się. Dawniej nie miałem skrupułów, nie zastanawiałem się tak bardzo nad grzesznością tego, co robię, całkiem regularnie przystępowałem do Komunii mimo braku spowiadania się z moich głupich uczynków. Trudno mi ogarnąć przeszłość, trudno było zorganizować spowiedź z tak długiego okresu życia. DŁUŻSZA spowiedź dla mnie wygląda na coś "przerażającego". "NIE CHCE MI SIĘ" odbywać jakiejkolwiek dłuższej spowiedzi, przypominać sobie licznych grzechów z przeszłości. Myślę, że przez swoje bardzo niemądre zachowania z przeszłości zrobiłem sobie wielką krzywdę (zwł. duchową).
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 08 kwi 2016, 17:43
Mam myśl, że od skrupulantów nie wolno wymagać dokładnego wyznania grzechów, nie można ich stresować przygotowaniem się do spowiedzi, bo to "pożywka" dla skrupułów, natręctw religijnych. Ostatnio miałem sporo "niepokoju religijnego". Dziś i w ostatnią niedzielę byłem u spowiedzi. Nie robiłem analizy swojego postępowania przed spowiedzią, tylko modliłem się (np. do Ducha Św. o dobrą spowiedź). Moja natura "nienawidzi" "generującego skrupuły rozpamiętywania", "normalny" rachunek sumienia dla osób takich jak ja "jawi mi się" jako coś NIEWYKONALNEGO i "ciężar nie do uniesienia", "kłoda rzucona pod nogi".
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 08 kwi 2016, 19:34
take, znowu to samo :why:

take napisał(a):Dziś i w ostatnią niedzielę byłem u spowiedzi.

Czemu chodzisz do spowiedzi co tydzień? :why: To jest stanowczo niewskazane w Twojej sytuacji (i chyba w niczyjej, to neurotyczne)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 08 kwi 2016, 20:00
take napisał(a):Nie robiłem analizy swojego postępowania przed spowiedzią, tylko modliłem się (np. do Ducha Św. o dobrą spowiedź).

Jak się chodzi do spowiedzi co tydzień, to nawet Duch Św. nie pomoże, żeby znaleźć nowe grzechy. :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 09 kwi 2016, 16:52
Widzę, że moje problemy czy pisanie o nich są denerwujące dla innych :(
"Nie mam pojęcia" o dłuższym rachunku sumienia. Nie chcę się tak zamartwiać.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 09 kwi 2016, 17:34
Nie są dla mnie denerwujące. To Ty się z nimi męczysz. Te emotikonki mają zwrócić uwagę na Twoje szczelne zamknięcie się na informacje z zewnątrz i brak sensu w niektórych Twoich działaniach, które niepotrzebnie powtarzasz, które nie sprzyjają Twojej równowadze i w które nie są wcale zalecane przez Kościół, a są neurotyczne.
Chodzisz do spowiedzi co tydzień - co absolutnie nie jest zalecane. Jednocześnie się żalisz, że nie powinno się od Ciebie wymagać rachunku sumienia.
A może najpierw spróbuj powalczyć ze swoim neutorycznym chodzeniem do spowiedzi, bo nikt od Ciebie nie wymaga rachunku sumienia co tydzień.
Piszesz, że w ogóle nie powinno się wymgać od Ciebie spowiedzi, a chodzisz do niej co chwila- gdzie tu sens?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 09 kwi 2016, 17:46
Krótka spowiedź z czegoś, co się jasno zna, nie stanowi dla mnie zbyt dużego problemu. Ale ocenianie, co jest grzechem, czy trzeba chodzić do spowiedzi - na to nie czuję ochoty, "nie mam o tym pojęcia".
Dziś przed przebudzeniem miałem takie nieczyste myśli (związane z moimi nienormalnymi preferencjami seksualnymi) i doznania, że uważam, że spowiedź (przynajmniej w przypadku niezaburzonej osoby?) jest konieczna. Zgadzałem się na rozkosz seksualną, okazało się też, że miałem wytrysk czy polucję (to uciążliwe zjawisko). Może przez produkcję nasienia w organizmie pojawiły się "seksualne" sny (dziś to było coś "bardziej świadomego", przynajmniej z tego, co mi się wydaje)? Przy polucji nierzadko zdarza mi się doświadczenie rozkoszy seksualnej.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 09 kwi 2016, 20:37
take, to sama natura, nie Twoja wina. Nie mówił Ci nigdy tego spowiednik? Przyjemność seksualna nie jest grzechem jako taka, tylko jest zła, kiedy zaczynasz ją instrumentalnie wykorzystywać. Rano mężczyznom rośnie poziom testosteronu i potrzeby seksualne, poza tym jeśli nie realizujesz potrzeb seksualnych świadomie i je kontrolujesz, to się uaktywniają kiedy śpisz - bo wtedy ich nie możesz kontrolować, a natura się nie daje zbyć.
Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek uzasadniało tak częstą spowiedź, to jest coś, jak ciągłe obsesyjne mycie rąk.
Czy żaden ksiądz Ci nie mówił, że za często chodzisz do spowiedzi?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 10 kwi 2016, 08:35
Może dawniej mówiono mi na spowiedzi, że za często do niej chodzę, ale tego nie pamiętam, czy na pewno tak było.
Rachunek sumienia jawi się mojej naturze jako ZBĘDNE ZAWRACANIE GŁOWY, do którego nie mam motywacji. Uważa ona, że dla nikogo nie powinien być obowiązkiem, a dla kogoś takiego jak ja to powinien być nawet zakazany.

Dziś znowu miałem seksualne motywy we śnie, ale na szczęście nie było polucji.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 8 gości

Przeskocz do