natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez dmx 26 lis 2015, 18:16
@Take,

przepraszam, ale pytałem czy któryś spowiednik w sakramencie Ci powiedział, że masz skrupuły, a nie o to czy raczej wie, proszę więc po prostu odpowiedź. Jeśli tak, to będę miał dla Ciebie kilka tematów do przemyśleń.

Jeśli jesteś skrupulantem, to nie dziwie się, że Cię nie ciągnie do "głębszych praktyk religijnych", bo podejrzewam, że twoja modlitwa to nieustanne zamęczanie się wątpliwościami przed Bogiem, który wydaje Ci się delikatnie mowiąc bardzo surowy.
dmx
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 lis 2015, 22:32

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez elo 26 lis 2015, 18:22
moje pojebanie zaczelo sie wlasnie od natrectw na tle religijnym - potrafilam modlic sie przed snem godzinami a i tak balam sie ze to za malo wiec klepalam wyuczona formulke po x razy i tak w kolko kazdego dnia japierdole nawet nie wiecie jak sie ciesze ze z tego wyroslam
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7672
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez ego 27 lis 2015, 00:25
take, jest jedno niezawodne lekarstwo na odjazdy tle religijnym - abstynencja!
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 27 lis 2015, 15:04
Nie tyle abstynencja, co ograniczenie religijności do czasu, aż zamiast chorej wykształci się zdrowa (np. rezygnacja ze zbyt częstej spowiedzi). Moim zdaniem nie ma sensu rezygnować z relacji z Bogiem.
Ludzie zaburzeni mają problem z praktykami religijnymi. Zdrowe osoby nie mają z tym problemu. Mogą chodzić do kościoła, modlić się. Jak dla mnie problem z religijnością jest objawem. Zdrowie to dojrzała religijność.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3266
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 27 lis 2015, 22:26
Nie czuję potrzeby większego angażowania się religijnego. Dla mnie praktyki religijne ogólnie są męczące. Dwa pacierze i udział we Mszy w dni nakazane "w zasadzie mi wystarczą". Teraz nie modlę się jakoś bardzo dużo. Mam dużo wątpliwości na temat wiary. Obowiązek spowiedzi jest dla mnie czymś wyraźnie obciążającym. Mam problem z organizacją funkcjonowania, np. pisaniem pracy dyplomowej czy nawet i postów na forach.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez elo 28 lis 2015, 08:32
tejk ale ego w tym przypadku ma racje! jedynie abstynecja wyleczy cie z tego gowna - no niestety cos za cos musisz sie przemoc
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7672
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez dmx 28 lis 2015, 08:47
@Take


Większość ludzi myśli, że szaleństwo, to zbyt mało logiki, a za dużo wyobraźni - ktoś zauważył, że jest odwrotnie, szaleństwo to często właśnie logika pozbawiona wyobraźni. Skrupulant jest właśnie takim więźniem połączenia logiki i lęku. Z góry uprzedzam, że nie jestem ani kapłanem, ani nawet teologiem, ale za to skrupulantem z pewnym stażem ;) O ile Ty też nim jesteś, a zakładam, że tak, to może przyda Cie się to, co mi pomogło.


1. Zaufanie

Kiedy Pan Jezus Cię stwarzał znał wszystkie twoje przyszłe grzechy, Bóg jest przecież wszechwiedzący. Nie tylko te, które dotąd popełniłeś, ale też te, które dopiero popełnisz. I pomimo tego, chciał Cię nie tylko stworzyć, ale w konsekwencji także za Ciebie umrzeć. Cokolwiek więc zrobisz, Bóg już zdecydował, że Cię nie skreśli, zawsze możesz się nawrócić. Teologowie mówią, że w Nim nie ma żadnej zmiany, więc skoro kochał Cię wtedy tak, że chciał za Ciebie oddać życie, to kocha Cię tak samo w tej chwili, i tak samo będzie Cię kochał jutro. Czy ktoś oddaje swoje życie za kogoś, żeby potem go zniszczyć, czekać tylko na okazję, żeby posłać go do piekła? Dla mnie to nie trzyma się kupy. Spróbuj się nad tym zastanowić za każdym razem gdy powstanie w Tobie nieufność wobec Boga.

Przypuszczam, że równoległym problemem jest brak zaufania do siebie samego i do swoich ocen. Często pewnie masz wątpliwość czy sam siebie nie oszukujesz, na przykład co do tego czy świadomie zdecydowałeś się na wielkie zło. Oczywiście bardzo łatwo nam się samozakłamywać, ale na tą konkretną wątopliwość spójrz może inaczej: czy jest coś, co by mogło Cię skłonić do tego żeby przekroczyć twój lęk przed piekłem tak, że świadomie i dobrowolnie wybrałbyś wielkie zło? Jak myślisz, czy człowiek odczuwający niewyobrażalnie wielki lęk wysokości może świadomie skoczyć w przepaść? Według mnie nie zbliży się do krawędzi nawet ze spadochronem na plecach, a jeśli przypadkiem przy niej się znajdzie, to nie będzie w stanie w ogóle się ruszyć albo w popłochu ucieknie w przeciwną stronę. Właściwie wydaje się, że tylko jeszcze większy strach mógłby go zmusić do skoczenia w przepaść, ale wtedy przecież jego wybór nie byłby dobrowolny. Wiele grzechów sprawia przyjemność lub przynosi doraźną korzyść. Popełniasz je? Jeśli nie, to czy możliwe żebyś chciał popełniać te, które nie mają nawet pozornego dobra? Trochę to byłoby zaskakujące gdyby ktoś chcąc zrzucić parę kilo, odmawiałby sobie tortu, a opychał się czerstwym pieczywem.

Kiedy masz wątpliwości czy świadomie i dobrowolnie zdecydowałeś się na wielkie zło, zastanów się nad tym. Oczywiście nie siedzę w twoim umyśle i nie jestem w stanie za Ciebie zdecydować o winie, przypuszczam jednak, że po prostu nie odróżniasz pokusy od grzechu, grzechu od niedoskonałości, do tego nie rozumiesz na czym polega grzech ciężki, a poczucie winy mające źródło w lęku mylisz z wyrzutami sumienia.


2. Grzech ciężki

Podoba mi się definicja grzechu ciężkiego z dawnego katechizmu, bo jest krótka i jasna. Na pytanie co to jest grzech śmiertelny odpowiada, że «jest to przekroczenie prawa, popełniane z wiedzą i wolą przy świadomości ciężkiego przewinienia». Bardzo istotne jest zrozumienie owej świadomości. Tłumaczy się ją w pewnej starej książce tak: «Drugiem znamieniem jest pełna świadomość ze strony człowieka. Niejasność lub ograniczoność rozpoznania wyklucza grzech śmiertelny, tak samo jak niezawiniona niewiedza wyklucza winę osobistą. (…) W rozpoznaniu więc musi człowiek uświadomić sobie jasno i niedwuznacznie grzeszność zamierzonego [lub aktualnego] czynu i zarazem stopień tej grzeszności. (…) Grzech więc śmiertelny może być popełniony tylko, o ile jego przedmiotem jest rzecz ważna, a popełniający jasno poznaje czyn i nań się zgadza. Jeżeli natomiast brakuje [chociaż] jednego z tych znamion, to, o ile w ogóle będzie grzech, będzie to tylko grzech powszedni». Świadomość to nie jest obawa czy przeczucie, tylko zdawanie sobie sprawy z czegoś. Podkreślmy to „jasno i niedwuznacznie”. Dodam tylko, że chodzi o ocenę subiektywną: jeśli jestem przekonany, że opuszczenie Mszy świętej w środę popielcową jest grzechem ciężkim, to decydując się nie iść popełniam grzech ciężki, mimo, że obiektywnie w ogóle nie ma takiego obowiązku. Po więcej informacji warto jeszcze później zajrzeć tutaj http://www.teologia.pl/m_k/zag10-4.htm i tutaj http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4g.htm

Oczywiście, ktoś mógłby mieć przewrotny plan, i by nie wiedzieć co jest materią ciężką, specjalnie unikać wiedzy na ten temat, by móc sobie grzeszyć, ale przecież taki przewrotny plan sam w sobie juz byłby wielkim złem, które każdy dostrzeże. Trudno sobie jednak wyobrazic aby taka przewrotność groziła skrupulantowi.

Tak na marginesie kilka słów o twoich problemach z „przysięgami”. Przede wszystkim aby ślub był ważny konieczna jest przemyślana, świadoma decyzja (zdaję sobie sprawę, że składam ślub i co on oznacza oraz chcę zaciągnąć takie zobowiązanie), a do tego według podręcznika teologii moralnej by niedotrzymanie ślubu prywatnego było grzechem ciężkim konieczny jest 1) POWAŻNY przedmiot i równocześnie 2) WYRAŹNA intencja związania się pod grzechem ciężkim. Co do przyszłych „przysiąg” będziesz więc już wiedział.


3. Pewność

Bardzo ważne jest zrozumienie jakiej pewności w naszych decyzjach powinniśmy od siebie wymagać aby nasze działanie było odpowiedzialne. Nawet jeśli wejdziesz w obszar nauki, to uświadomisz sobie, że ostatecznie nic nie jest absolutnie pewne i nawet matematyka bazuje na pewnych założeniach wstępnych, których nie da się udowodnić. Jest tak w każdej dziedzinie, bo «tylko Bóg może mieć i ma zupełną pewność – ze względu na swą wszechwiedzę. Wszelka inna pewność jest niepełna, punktowa, aspektowa, stopniuje się. Na ogół za pewnych uważamy się po prostu wtedy, gdy nasza pewność przeważy nad niepewnością. Trzeba by pamiętać – i pogodzić się z tym – że to „przeważenie”, jak w prawdziwej wadze, nie oznacza usunięcia niepewności; oznacza jej zawieszenie, podczas gdy szalka naszej pewności przez ciężar nagromadzonych racji idzie mocno w dół, aż oprze się na ziemi. Ten moment „przeważenia” możemy nazwać za scholastykami pewnością moralną. Ta zwykle musi nam wystarczyć do osobistego formułowania sądów i podejmowania decyzji.» ( http://christianitas.org/news/niepewnosc ). Skrupulantowi zwykle ciężko jest osiągnąć nawet tak rozumianą pewność moralną, a wymaga od siebie pewności absolutnej, czyli czegoś niemożliwego do osiągnięcia.

Na przykładzie. Możemy mieć we własnym rozumie wątpliwości co do jakiegoś dogmatu, ale zważywszy na to, że ogłosił go Kościół, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie w tym momencie takiego stanowiska zrozumieć, możemy mieć moralną pewność, że bezpiecznie jest taką prawdę wyznawać, a źle jest o niej wątpić. Powaga Kościoła przeważyła szalę. Podobnie możemy mieć pewność, że tam gdzie sami nie jesteśmy pewni i odczuwamy zamęt, całkiem bezpiecznie możemy iść za radami i osądami spowiednika, bo nawet jeśliby się w istotnej rzeczy pomylił, to na pewno Pan Bóg uszanuje jego urząd. Powaga sakramentu przeważyła szalę. Zresztą «wszyscy bez wyjątku teologowie i pisarze ascetyczni zgodnie stwierdzają, że [właśnie] przez nieposłuszeństwo [spowiednikowi] skrupulat z własnej winy w nieskończoność odwleka uleczenie swej choroby».


4. Owoce.

Często jedynym kryterium naszego rozeznania mogą być dopiero owoce. Słowo Boże poucza nas, że dobre „drzewo” nie może wydawać złych ”owoców”. Jeśli więc myśl wprost prowadzi Cię do nieufności wobec Boga, Kościoła czy spowiednika, to czy może być to myśl od Boga? Przecież Bóg pragnie żebyśmy Jemu, Kościołowi i spowiednikowi ufali, działał by więc wbrew własnej woli, a czy to możliwe? Jeśli myśl żąda od człowieka czegoś niemożliwego, na przykład absolutnej pewności czy przypomnienia sobie czegoś czego nie potrafi sobie przypomnieć, to czy może pochodzić od Boga? Czy Bóg żądał by od człowieka więcej niż to możliwe? A czy taki "prorok", który się myli, na przykład mówi ci coś, co później okazuję się nieprawdą, bo na przykład spowiednik stwierdza wyraźnie inaczej, albo nawet sam inaczej, gdy lęk mija, to oceniasz, może być posłany przez Boga? Przemyśl jakie w twoim życiu duchowym są owoce tego czego doświadczasz? Czy to czego doświadczasz powoduje w tobie wzrost wiary, nadziei i miłości?


5. Modlitwa

Jak dobrze znasz Pana Jezusa? Po nawróceniu spotkałem w życiu kilku ludzi, od których biło jakieś szczególne dobro i ciepło. Jednym z nich był kapłan, który mimo, że poznał moje najgorsze grzechy (a wierz mi, że mam tu na myśli na prawdę bardzo, bardzo złe uczynki), to nadal mnie w pełni akceptował. Oczywiście wcześniej odbywałem już spowiedzi, i nikt mnie nie potępiał, ale on był w tej akceptacji tak naturalny, że nie miałem wątpliwości, że nadal patrzył na mnie z taką samą miłością jak wcześniej. Wtedy zdałem sobie sprawę, że choćby cały świat poznał moje wszystkie złe uczynki i się ode mnie odwrócił, to na nim mogę polegać, bo już nie ma niczego takiego co mogłoby zmienić jego nastawienie. Nocą nie mogłem z tego powodu spać, bo przepełniała mnie jakaś nieznana wcześniej radość. Szczerze mówiąc płakałem jak dziecko, bo zdałem sobie sprawę, że skoro on mnie nie odrzucił, to tym bardziej nieskończenie lepszy Bóg, też mnie nie odrzuca.

Dobro, którego doświadczasz od innych ma swoje źródło w sercu Pana Jezusa, widząc więc to dobro w nich, możesz podejrzewać jaki On jest. Poproś Go, który przecież od lat widzi twoje zmagania, wszystkie udręki twojej duszy, aby pozwolił Ci zobaczyć twoje cierpienie Jego kochającymi oczami. Jesteś ochrzczony, więc jesteś Jego synem.

Obiecuję modlitwę, Ty też proszę pomódl się za mnie. Wszystkiego dobrego!
dmx
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 lis 2015, 22:32

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 29 lis 2015, 22:03
Jak byłem młodszy, to czyniłem bardzo złe rzeczy, których teraz nie pamiętam. Miałem wtedy znacznie mniejszą wiedzę na tematy związane z duchowością. Niektóre moje wybryki czy wygłupy mogły doprowadzić do tragedii.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez lucy1979 29 lis 2015, 22:19
dmx

Bardzo ładnie to opisałeś i mam nadzieję, ze to uświadomi wszystkim osobom, które zadreczaja się z powodu Boga i nie mogą ogarnąć, ze Bog i religia są po to aby nieść pociechę, nadzieję i ulge. Nie są i nie powinny być narzędziem nęknia albo utrudnianiem sobie zycia. Dzieki niej mamy być lepsi dla innych ale tez dla siebie.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 29 lis 2015, 22:51
Dla mnie "udręką" jest sama konieczność przypominania sobie grzechów ciężkich i wyznawania ich... Moją mentalność oburza cały ten "zachód"... Moja psychika chciałaby całkowitego zniesienia obowiązku spowiedzi i rachunku sumienia dla wiernych.

Koszmar skrupułów nasilało u mnie to także, że jeżeli się zataiło jakiś grzech ciężki, to trzeba było powtarzać na kolejnej spowiedzi WSZYSTKIE grzechy ciężkie, które powiedziało się na tej spowiedzi, na której się zataiło grzech ciężki, a nie tylko to, co zatajone.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 30 lis 2015, 02:56
take napisał(a):Dla mnie "udręką" jest sama konieczność przypominania sobie grzechów ciężkich i wyznawania ich...


Nie masz sobie przypominać grzechy ciężkie, tylko te, które popełniłeś. Nie chodzi o to, żeby wyszukać coś na siłę. Masz znaleźć obszary w swoim życiu, w których chciałbyś być lepszym człowiekiem. Jeśli tego nie ma, to nie ma. Proponuję, żebyś skorzystał z rachunku sumienia dla skrupulantów, który zamieściłam wcześniej, to powinno trochę uprościć Twój rachunek sumienia.
Moim zdaniem stoisz w martwym punkcie, masz problem ze spowiedzią, więc stwierdzasz, że spowiedź dla Ciebie powinna zostać zniesiona, jednak czujesz że się nie da uciec od tego obowiązku, no i koniec. A możesz próbować zrozumieć charakter swoich problemów, poddać je refleksji, poszukać pomocy i sposobów, jak sobie z nimi radzić, prosić Boga, by pomógł Ci.
Nie wiem jak często chodzisz do spowiedzi, ale skoro to taki ból, to bym to na Twoim miejscu mocno ograniczyła.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3266
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez dmx 30 lis 2015, 11:02
take napisał(a):Koszmar skrupułów nasilało u mnie to także, że jeżeli się zataiło jakiś grzech ciężki, to trzeba było powtarzać na kolejnej spowiedzi WSZYSTKIE grzechy ciężkie, które powiedziało się na tej spowiedzi, na której się zataiło grzech ciężki, a nie tylko to, co zatajone.


Wytłumacz mi po co miałbyś przystępować do spowiedzi z zamiarem zatajenia grzechu ciężkiego, ilości lub okoliczności, którą rozpoznajesz jako istotną, wiedząć, że spowiedź będzie nieważna? Sądzę, że masz na myśli sytuację pomyłki, a nie świętokradztwa. O żalu za grzechy w ogóle w kontekście skrupulanta nie warto wspominać, bo nieustannie boi się on piekła.

Według mnie jest mało prawdopodobne, aby ktoś, kto dobrowolnie przystepuje do spowiedzi, nie będąc zmuszony okolicznościami takimi jak ślub czy chrzest, dopuścił się świętokradztwa, bo po co by w ogóle do tej spowiedzi szedł, skoro wiedziałby, że nic mu ona nie da, a jego stan będzie jeszcze trudniejszy niż wcześniej? Dla mnie to byłoby niedorzeczne.

Czy przeczytałeś dokładnie moją poprzednią wiadomość? Dopóki nie zrozumiesz czym jest grzech ciężki i pewność moralna, nie zrobisz kroku dalej. Jak zrozumiesz te zagadnienia, nie będziesz bał się świętokradztwa, bo będziesz potrafił odróżnić, to co musisz wyznać od tego, co możesz śmiało pominąć.

Jeśli masz jednak zamiar tylko pisać, a nie czytać tego, co piszą inni, to rozmowa nie ma żadnego sensu i na własne życzenie dalej będziesz się męczył. Musisz spróbować słuchać innych i popracować nad sobą, bo oczekiwanie, że ktoś zniesie spowiedź jest nierealne. Refren ma rację, że sam wiesz, że nie uciekniesz od obowiązku spowiedzi. Przede wszystkim dlatego, że wolność, której pragniesz, wiąże się właśnie z decydowaniem, przed którym uciekasz.

Zapraszam do mojego poprzedniego posta, może napiszę coś więcej jak dojdę do przekonania, że rozumiesz czym jest grzech ciężki.
dmx
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 lis 2015, 22:32

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez dmx 30 lis 2015, 11:43
Dodam może tylko, że moje podpowiedzi mają dać jakiś kierunek, zachęcić do zadania sobie pewnych pytań i osobistych przemyśleń. Jeśli piszę, że wydaje mi się coś mało prawdopodobne, to nie znaczy, że w ogóle jest to nie możliwe: ktoś, pod wpływem pokusy, jakiejś wielkiej bojaźni czy zakłamania, mógł faktycznie zataić to, co miał obowiązek wyznać. Sam swoją pierwszą spowiedź generalną po powrocie do Kościoła odbyłem raczej niewążnie, choć działałem w wielkim zamęcie. Swoją sytuację każdy może w sumieniu ocenić jedynie sam, bo tylko on ma wszystkie elementy układanki, a ewentaulne wątpliwości najlepiej wyjaśniać ze spowiednikiem, który jest odpowiednio umocowany do tego, aby podjąć wiążącą decyzję.
dmx
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 lis 2015, 22:32

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 01 gru 2015, 12:24
dmx napisał(a):Dodam może tylko, że moje podpowiedzi mają dać jakiś kierunek, zachęcić do zadania sobie pewnych pytań i osobistych przemyśleń. Jeśli piszę, że wydaje mi się coś mało prawdopodobne, to nie znaczy, że w ogóle jest to nie możliwe: ktoś, pod wpływem pokusy, jakiejś wielkiej bojaźni czy zakłamania, mógł faktycznie zataić to, co miał obowiązek wyznać. Sam swoją pierwszą spowiedź generalną po powrocie do Kościoła odbyłem raczej niewążnie, choć działałem w wielkim zamęcie. Swoją sytuację każdy może w sumieniu ocenić jedynie sam, bo tylko on ma wszystkie elementy układanki, a ewentaulne wątpliwości najlepiej wyjaśniać ze spowiednikiem, który jest odpowiednio umocowany do tego, aby podjąć wiążącą decyzję.


Moja mentalność myśli, że taka spowiedź musi być ważna. Konieczność wyznania wszystkich grzechów naraz dla takiej upośledzonej osoby jak ja jest przytłaczająca. Moja psychika uważa, że nawet od zwykłych ludzi nie powinno się być tak surowym. Dla mnie problemem przy spowiedziach generalnych było wyznawanie tak wielu rzeczy, i to na jednej spowiedzi. Ilość była przytłaczająca. Przerażające dla mnie jest ogarnianie tego wszystkiego, kiedy spowiedź się skończyła, to coś sobie przypominałem i chciałem to wypowiedzieć. Myślałem(?), że przez chwilę na spowiedzi generalnej chciałem zataić coś poważnego, ale kiedy sobie przypomniałem o tym, to chciałem to wyznać. Dla osoby takiej jak ja spowiedź generalna z całego życia to coś wyraźnie nieodpowiedniego. Dokonywałem też spowiedzi generalnych z karteczkami, ale i tak skrupuły były. Czytałem, że spowiedź generalna nie jest wskazana dla skrupulantów. Pewien spowiednik powiedział mi podczas jednej ze spowiedzi, że moje spowiedzi były dobre.

Mojej mentalności nie podoba się też to, że jeżeli ktoś by zataił coś poważnego na spowiedzi generalnej i wyznał resztę grzechów, to i tak musi powtarzać wszystkie grzechy ciężkie, bo pod wpływem pokusy, jakiejś wielkiej bojaźni czy zakłamania zataił coś, co musiał wyznać. Dla mojej psychiki to krzywdzące - po co wymagać od poranionego człowieka czegoś tak trudnego organizacyjnie jak wyznanie wszystkich grzechów ciężkich, które przychodzą na myśl, na jednej spowiedzi? Powiedzenie jednego grzechu przed księdzem nie jest dla mnie takie trudne jak wypowiedzenie kilkunastu naraz.

Wiele grzechów popełniałem w okresie przed tym, jak zacząłem być leczony psychiatrycznie, wtedy nie wiedziałem zbytnio o zagadnieniach psychiatrycznych. Obecnie mam nie tylko diagnozę OCD, ale i całościowego zaburzenia rozwoju i choroby psychicznej oraz dostałem rentę socjalną i stopień niepełnosprawności ze wskazaniem "niezdolny do pracy". Spowiedź generalna, wyznawanie wielu grzechów naraz dla mnie jawi się jako nieodpowiednia "praca" dla takiej osoby jak ja.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do