natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 24 paź 2014, 18:39
rttl5, co do walki z "ciałem" nikt tego lepiej nie ujmuje niż św Paweł:

Pragnę postępować dobrze, ale nie potrafię tego wykonać! Nie czynię dobra, którego pragnę, ale popełniam zło, którego nie chcę! Jeśli robię więc to, czego nie chcę, znaczy to, że nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.


Wy właśnie, moi przyjaciele, będąc częścią ciała Chrystusa, umarliście dla Prawa, aby żyć dla Tego, który zmartwychwstał, i aby wydawać w życiu duchowe owoce dla Boga. Gdy żyliśmy dla naszego grzesznego ciała, Prawo pobudzało nas do grzechu, co z kolei prowadziło nas do śmierci. Ale teraz nie podlegamy Prawu, bo jesteśmy dla niego martwi. Możemy więc służyć Bogu jako nowi ludzie, poddający się Duchowi, a nie jak dawniej, zgodnie z samą literą Prawa. /List św Pawła do Rzymian 7/


Gdyby zbawiani byli tylko ci, co nie grzeszą, to nikt by nie był zbawiony. Grzech to część naszego życia, która będzie nam towarzyszyć prawdopodobnie do śmierci. Kiedyś usłyszałam, jak pewien ksiądz powiedział "nawrócić się to przyznać Bogu rację". Wydaje mi się, że usprawiedliwieniem jest już sama chęć poprawy, i że to jest początek nawrócenia. Czyli wiem, że to co robię nie jest właściwe, pragnę czegoś więcej, ale nie potrafię - to już jest przyznanie Bogu racji. Gorzej jest podważać jakąś zasadę, czyli kłócić się z Bogiem niż po prostu być słabym. Jeśli chodzi o masturbację, to może spróbuj sobie powiedzieć, że seks jest do tego, żeby się łączył z miłością, żeby się z kimś dzielić przyjemnością (wtedy jest to piękne), żeby otworzyć się na drugą osobę - i dlatego masturbacja to nie jest właściwe używanie seksualności.

Nie myśl w ogóle czy można wytrzymać bez tego całe życie, to tylko wpędza w poczucie beznadziejności. Alkoholikom mówi się, żeby nie myśleli, że mają nie pić do końca życia, tylko myśleli o kolejnym dniu. Czasem dobrze być "szalonym" w relacji z Bogiem - na przykład wiesz, że powstrzymywanie się nie jest dla Ciebie (jeszcze) możliwe na stałe, ale mówisz Bogu np "dzisiaj nie, a potem niech się dzieje co chce, nie wiem co będzie dalej, ale dziś Ci to ofiaruję". Możesz też na przykład pomodlić się za bliską osobę, której szczęście jest dla Ciebie ważne i tego dnia się powstrzymać od grzechu, żeby nie "osłabiać" mocy modlitwy (co nie znaczy, że Bóg nie może wysłuchać grzesznika).
Ale znowu, jeśli pomodlę się a potem, tak jak to robiłem jeszcze chyba dwa tygodnie temu, zwyczajnie dopuszczę się grzechu, to chyba trochę hipokryzja. Tak jakbym sobie kpił z Boga.
Warto właśnie "zaprzęgnąć" to uczucie do pracy, żeby było po Twojej stronie.

Poza tym jeśli uda Ci się zmniejszyć częstotliwość masturbacji, czyli zwiększasz swoje możliwości do wstrzemięźliwości, to jest to już postęp, który się może przydać w życiu - w małżeństwie też czasem trzeba wytrzymać bez seksu, choć nie trzeba na stałe, więc to robi różnicę czy umiesz wytrzymać kilka dni czy miesiąc, więc warto poszerzać u siebie ten okres, w którym dajesz radę. Jeśli się ożenisz, to nie będziesz przecież musiał żyć w całkowitej abstynencji, żeby nie grzeszyć, ale czasem będziesz musiał.

A najważniejsze jest według mnie to, że grzech nie jest warty tego, żeby się na nim koncentrować. Życie nie polega na unikaniu grzechu, ale na dążeniu do rzeczy dobrych. Jeśli dążysz do rzeczy dobrych, to reszta sama się ułoży i nie ma się co za wiele szarpać z tym, co nie jest warte uwagi i nie wnosi nic twórczego, dobrego w Twoją duchowość czy Twoje życie. Szarpiąc się tylko nadajesz temu siłę.
Pogadaj też ze spowiednikiem, skoro zależy Ci na tym, żeby wytrzymać bez tego grzechu, a czujesz, że Twoja wola jest tu ograniczona, to może pozwoli Ci przystępować do komunii pomimo tego - słyszałam o czymś takim, w końcu Jezus mówił, że nie potrzebują lekarza zdrowi.

-- 24 paź 2014, 19:30 --

rttl5 napisał(a):Jeśli któryś z wierzących użytkowników forum byłby tak uprzejmy i opowiedział mi o swojej wierze, o tym jak życie przestrzegającego w stu procentach Bożych Przykazań człowieka jest szczęśliwe, byłbym bardzo wdzięczny.


Najpierw musiałby ktoś taki istnieć. Nikt nie jest w stanie przestrzegać wszystkich przepisów, a domyślam się, że nie poprzestajesz na podstawowym znaczeniu przykazań w Dekalogu, tylko rozdrapujesz je do przypisywania wagi szczegółom.

Jeśli dobrze zrozumiałem, do piekła kierują człowieka nie tylko grzechy, ale również zatwardziałość serca. Boję się, że jestem zatwardziały i uparty w swoim zapewne irracjonalnym podejściu do życia w wierze. W moim życiu przeważają negatywne emocje, czy to strach, czy to frustracja, czy to wściekłość czy nawet nienawiść. Może od tego powinienem zacząć, to zmienić. Może najpierw powinienem wypełnić serce pozytywnymi emocjami i miłością do otoczenia, a potem popracować nad miłością do Boga.


Myślę że ktoś, kto ma natręctwa na temat wiary i życia zgodnie z wolą Boga, raczej daleki jest od zatwardziałości, na odwrót, ma swoistą nadwrażliwość (swoistą, bo jego pęd do doskonałości jest skrzywiony, "kanciasty", ale jest).

Nad miłością się nie pracuje. Pozytywnymi emocjami się człowiek nie napełnia na zawołanie, tylko może je przeżyć. Miłość przychodzi pod wpływem dobrych doświadczeń, także miłość do Boga. Jeśli ich nie masz, to trudno żebyś miał do Boga uczucie miłości. Musisz Mu pozwolić działać, a ta miłość przyjdzie sama jako Twoje autentyczne doświadczenie, na razie się z tym nie szarp, i tak nie masz możliwości, żebyś ją sam z siebie wysnuł. Gdybyś miał taką możliwość, to już byś to zrobił, a nie przeżywał napięcie psychiczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3260
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez trylobit 12 lis 2014, 13:48
Witam cieszę się że nie jestem sam w tych cierpieniach choć ledwo daje radę mimo brania leków ,nie jestem jakoś wielce religijny ale z takiego domu pochodzę i nawet próbowałem chodzić do kościoła ale mój umysł wyłapywał każde drobne słowo z kazania i obracałem je przeciwko sobie i tydzień depresji i natręctw.Nawet w telewizji unikam jakichkolwiek wypowiedzi na temat wiary w obawie tego błędnego koła.Nie mogę się cieszyć dziećmi rodziną bo przytulając dzieci mam świadomość że i tak będziemy męczyć się w piekle bo jesteśmy tylko ludżmi i zawsze będziemy robić coś nie tak (koszmar).Próbowałem znależć jakieś pocieszenie w cytatach biblii ale jest tak napisana ze mój stan się tylko pogarsza,wniosek że Bóg tylko czyha na nasze grzechy żeby nas udupić.Przez to nie mogę cieszyć się życiem, rodziną i pasjami bo przecież muszę mieć tylko jedną pasję Bóg i żyć jak zakonnik bo inaczej do piekła.Dlatego chciałbym mieć czasem taki przycisk i wyłączyć to i być ateistą i móc normalnie żyć życiem i cieszyć się życiem ja inni normalni ludzie, anie w każdym swoim ruchu i decyzji widzieć tylko zło,grzech i szatana,TO JEST CHORE!!!Przepraszam że się tak rozpisałem ale musiałem to wszystko z siebie wyrzucić i chciałem podziękować autorowi pierwszego postu za te dwa cytaty m.Teresy i drugi bo trochę rozjaśniły mi spojrzenie na Boga.Dziękuję za wysłuchanie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lis 2014, 13:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 13 lis 2014, 20:11
Rozumiem Cię,
nie jestem jakoś wielce religijny ale z takiego domu pochodzę i nawet próbowałem chodzić do kościoła ale mój umysł wyłapywał każde drobne słowo z kazania i obracałem je przeciwko sobie i tydzień depresji i natręctw.

też kiedyś tak miałam. Każde pójście do kościoła było męczarnią i to była trudna decyzja czy chodzić czy nie. Zdecydowałam się chodzić, ale poza tym unikałam tego, co mogłoby mnie męczyć, czyli właściwie wszystkiego związanego z religią. Z tego okresu mam jednak dwa dobre wspomnienia. Raz przed wyjściem do kościoła pomyślałam sobie coś na ten kształt "Boże, nie wytrzymam, znowu będzie kazanie i znowu się wbiję w poczucie winy, czemu mnie tak męczysz? Robię to tylko dla Ciebie". I akurat tego dnia nie było kazania wcale. Innym razem miałam podobnie przed wyjściem i kazanie wygłaszał gościnnie ksiądz, który opowiadał kawały zamiast umoralniania i powiedział (do dziś to pamiętam), że każda dziewczyna powinna rano patrzeć w lustro i dziękować Bogu za to, że jest taka ładna. To była dla mnie ulga, bo akurat dręczyłam siebie na tle, że jestem próżna (co było wyolbrzymieniem).
To jest trudna decyzja czy chodzić w takiej sytuacji do kościoła czy nie.

Próbowałem znależć jakieś pocieszenie w cytatach biblii ale jest tak napisana ze mój stan się tylko pogarsza,wniosek że Bóg tylko czyha na nasze grzechy żeby nas udupić.Przez to nie mogę cieszyć się życiem, rodziną i pasjami bo przecież muszę mieć tylko jedną pasję Bóg i żyć jak zakonnik bo inaczej do piekła.


Nie namawiam do czytania Biblii w takim stanie, ale są też cytaty optymistyczne, np
Nic lepszego dla człowieka,
niż żeby jadł i pił,
i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia przy swojej pracy.
Zobaczyłem też, że z ręki Bożej to pochodzi./Koh 2.24/


Nuże więc! W weselu chleb swój spożywaj
i w radości pij swoje wino!
Bo już ma upodobanie Bóg w twoich czynach.
Każdego czasu niech szaty twe będą białe,
olejku też niechaj na głowę twoją nie zabraknie!3
Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał,
po wszystkie dni marnego twego życia,
których ci [Bóg] użyczył pod słońcem.
Po wszystkie dni twej marności!
Bo taki jest udział twój w życiu i w twoim trudzie,
jaki zadajesz sobie pod słońcem.
Każdego dzieła, które twa ręka napotka,
podejmij się według twych sił!
Bo nie ma żadnej czynności ni rozumienia,
ani poznania, ani mądrości w Szeolu,
do którego ty zdążasz. /Koh 9.7/


Nie wydawaj duszy swej smutkowi
ani nie dręcz siebie myślami.
Radość serca jest życiem człowieka,
a wesołość męża przedłuża dni jego.
Wytłumacz sobie samemu, pociesz swoje serce,
i oddal długotrwały smutek od siebie;
bo smutek zgubił wielu
i nie ma z niego żadnego pożytku. /Syr 30.21/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3260
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez trylobit 14 lis 2014, 13:05
wielkie dzięki za te cytaty dobrze wiedzieć ze Bóg cieszy się tym ze sami jesteśmy weseli i szczęśliwi i potrafimy się cieszyć wszystkim w życiu choć wiem że mój chory umysł będzie to ignorował i skupiał się na tym co mnie będzie wykańczało ale będę miał w pamięci to co przeczytałem i będę się tym wspierał.Dziękuję i pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lis 2014, 13:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Potomkini 15 lis 2014, 10:54
Eh, ile "religia" mi zła wyrządziła... Kiedyś byłam bardzo wierzącą osobą. Nie wiedziałam, że masturbacja jest grzechem, więc "to" robiłam. Aż pewnego dnia, na rekolekcjach (to było w 3 klasie gimnazjum) ksiądz zaczął o tym mówić. Przedstawił to tak, że masturbacja jest okropnym grzechem, że ci, co to robią będą potępieni itd. Nie pamiętam dokładnie. W każdym razie był to dla mnie straszny szok. Zaczęłam czuć okropne poczucie winy i postanowiłam już tego nie robić. Ale pojawił się kolejny problem: spowiedź. Czułam potrzebę, aby się z tego wyspowiadać, ale wstyd mi na to nie pozwalał. Przeżywałam okropne katusze, bardzo dużo o tym myślałam (nie miałam jeszcze nerwicy natręctw, zachorowałam dopiero po ok. 2 latach). Przez ileś tam spowiedzi zatajałam ten grzech, bo STRASZNIE wstydziłam się go wyznać. W wyniku tego czułam jeszcze gorsze poczucie winy, że zatajałam grzech. W końcu, po długim czasie zdecydowałam się go wyznać, bo już nie mogłam wytrzymać. I zrobiłam to, tyle że nie nazwałam tego wprost "masturbacją", tylko "zabawianiem się swoim ciałem", bo to pierwsze dosłownie nie przeszłoby mi przez gardło. Ksiądz nie dopytywał, więc uznałam, że wiedział, co miałam na myśli. Poczułam wielką ulgę, że oto w końcu jestem wolna od tego "straszliwego grzechu", ale jednocześnie obiecałam sobie, że już nigdy więcej "tego" nie zrobię, aby nie przeżywać więcej takich katuszy (spowodowanych tym, że musiałabym się z tego wyspowiadać). I rzeczywiście, przestałam to robić całkowicie. Czułam taką potrzebę, ale się powstrzymywałam. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że tłumienie swojej seksualności jest tak naprawdę strasznie niezdrowe, że to zaprzeczanie swojej naturze. Potem zachorowałam na NN. Nie twierdzę, że był to jedyny powód (miałam nieudane dzieciństwo, a w szkole rówieśnicy się ze mnie nabijali), ale jestem pewna, że to się do tego przyczyniło, bo nie mogłam uwolnić się od tego napięcia. Kiedyś to miałam przynajmniej taką odskocznię, chwilę przyjemności raz na jakiś czas. Uwielbiałam to. Ale niestety musiałam z tego zrezygnować. Gdy zaczęłam mieć natręctwa, bardzo dużo się modliłam, prosiłam Boga o to, by mi pomógł, ale było tylko gorzej i gorzej. W końcu straciłam wiarę. Stwierdziłam, że gdyby Bóg istniał, nie pozwoliłby, żebym tak cierpiała. Wróciłam też oczywiście do masturbacji. Ta przerwa trwała kilka lat. Teraz mam 24 lata i wciąż nie wierzę w Boga. Leczę się od kilku lat. Biorę zarówno leki (już kilka razy musiałam je zmieniać, bo nie pomagały), jak i chodzę na terapię (to już moja trzecia, bo tamte nie przynosiły za dużego efektu). No i dalej jest kiepsko. Nieraz pragnę śmierci, bo już nie wytrzymuję. Myślę, że ta ciągła niemożność "rozładowania się" bardzo przyczyniła się do stanu, w jakim się teraz znajduję.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 lut 2013, 18:03

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Kat_ 15 lis 2014, 18:52
Potomkini, miałem podobny problem i widzę jak religia ryje beret ludziom. Z jednej strony cenię i szanuję kulturę chrześcijańską, zwłaszcza protestancką, z drugiej strony takie historie pokazują jak bardzo religia potrafi zatruć życie. Też swego czasu byłem mocno wierzący, przeczytałem Biblię kilka razy, moje problemy z depresją/nerwicą zaczęły się w wieku 13-15 lat, bardzo gwałtownie przeszedłem okres dojrzewania i już wtedy objawiły się moje problemy. Oczywiście ludzka seksualność połączona z nauką kościołów ogłupia człowieka, zabija coś co jest naturalne. Nauka Apostoła Pawła, aseksualnego masochisty, stanowi trzon doktryny chrześcijańskiej. Odrzuciłem wiarę, uważam, że tzw. gorliwość religijna jest po prostu przejawem zaburzeń psychicznych. Potwierdzono naukowo na dużych grupach ludzi, że osoby mocno wierzące częściej zapadają na choroby i zaburzenia psychiczne.
Wellbutrin 300mg
suplementy: Omega3, multiwitamina, magnez z witaminami B
Avatar użytkownika
Offline
Posty
308
Dołączył(a)
03 maja 2014, 23:07
Lokalizacja
Hell

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 15 lis 2014, 19:14
Kat_ napisał(a):Nauka Apostoła Pawła, aseksualnego masochisty, stanowi trzon doktryny chrześcijańskiej


Nie widać z tego co pisze i nie wynika z Pism Św., że coś mu dolega czy się czymś dręczy, tylko przeciwnie, jest w tym wolność i koncentracja na innych ludziach, nie na sobie. Masochista jest skoncentrowany na sobie.


Kat_ napisał(a): Potwierdzono naukowo na dużych grupach ludzi, że osoby mocno wierzące częściej zapadają na choroby i zaburzenia psychiczne.


A możesz przytoczyć te badania? Bo na przykład z ankiety wynika, że na tym forum, jakby nie było dla ludzi zaburzonych, najwięcej jest ateistów.
bog-czy-istnieje-stosunek-do-wiary-i-religii-t15522-4830.html
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3260
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Kat_ 15 lis 2014, 19:35
OK, badania na społeczności Świadków Jehowy:

http://www.katolikos.republika.pl/zp.htm

Widzę, że jesteś wierzący, ale nie wmówisz mi, że Paweł z Tarsu miał wszystko OK w czaszce :D
Wellbutrin 300mg
suplementy: Omega3, multiwitamina, magnez z witaminami B
Avatar użytkownika
Offline
Posty
308
Dołączył(a)
03 maja 2014, 23:07
Lokalizacja
Hell

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 15 lis 2014, 19:46
Unikam Kościoła,jak diabeł wody święconej.I nie ma problemów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16509
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez lucy1979 15 lis 2014, 19:49
detektywmonk napisał(a):Unikam Kościoła,jak diabeł wody święconej.I nie ma problemów.


Ja tak samo :D

-- 15 lis 2014, 18:51 --

trylobit napisał(a):wielkie dzięki za te cytaty dobrze wiedzieć ze Bóg cieszy się tym ze sami jesteśmy weseli i szczęśliwi i potrafimy się cieszyć wszystkim w życiu choć wiem że mój chory umysł będzie to ignorował i skupiał się na tym co mnie będzie wykańczało ale będę miał w pamięci to co przeczytałem i będę się tym wspierał.Dziękuję i pozdrawiam.


Bóg nie tylko cieszy się naszym cierpieniem.
On się nim żywi.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 15 lis 2014, 19:52
Ale ludzie to kupują,pytanie po co ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16509
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Potomkini 15 lis 2014, 20:27
Często jest tak, że człowiek musi w coś wierzyć, bo dzięki temu jest mu łatwiej żyć. Fajnie jest wierzyć w to, że ktoś nad nami czuwa, że śmierć nie jest końcem, że nasze życie ma sens. Człowiek stworzył sobie wiarę, aby po coś żyć. Myślę, że gdyby nie ona, byłoby o wiele więcej depresji, samobójstw itd. Bo tak naprawdę ateizm jest przerażający i smutny. Jestem ateistką i zazdroszczę ludziom wierzącym. Naprawdę. Myślę, że wiara w Boga czyni ludzi szczęśliwszymi.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 lut 2013, 18:03

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 15 lis 2014, 21:29
Kat_ napisał(a):OK, badania na społeczności Świadków Jehowy:

http://www.katolikos.republika.pl/zp.htm

Widzę, że jesteś wierzący, ale nie wmówisz mi, że Paweł z Tarsu miał wszystko OK w czaszce :D


Świadkowie Jehowy... To jest bardzo szczególna grupa, właściwie sekta, o swoistym rygorze i zasadach (sądy nad członkami, wykluczanie, zakaz utrzymywania znajomości z nie-świadkami, nieustanne czekanie na koniec świata i koncentracja na tym itp.) , nie bardzo się ma do katolicyzmu.
Myślę, że św Paweł ma lepiej poukładane w czaszce niż my tu wszyscy razem wzięci (choć może to nie jest takie trudne :mrgreen: )

-- 15 lis 2014, 21:37 --

lucy1979 napisał(a):Bóg nie tylko cieszy się naszym cierpieniem.
On się nim żywi.


detektywmonk napisał(a):Ale ludzie to kupują,pytanie po co ?


Też nie wiem po co kupować takie poglądy :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3260
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 16 lis 2014, 00:07
Refren! TyleCięniebyło! (abomnie... Obrazek)
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do