natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez rikuhod 14 paź 2014, 13:25
rttl5, to za przyjemnie może nie zabrzmieć dlatego sry :(
ale to u mnie zaczęło się kiedy jeszcze nie wiedziałem że to nerwica
dlatego tak jak ty starałem się odpędzać myśli, albo na przykład pomyśleć coś przeciwnego do tej ale przez to pokazywały się co raz gorsze myśli przez co byłe na skraju totalnego załamania :(

To na początku jest trudne :( ale tylko za pierwszym razem potem jest lepiej :D
Musisz się przełamać i jak taka myśli się pojawi to zignoruj ją i staraj się dać jej przejść. Za pierwszym razem jest duży strach, bo boisz się że jak dasz przejść to boisz się że to tak jakbyś przyjął te myśl, ale to tak nie jest! Po prostu takto już w sobie nasiliłeś że sam boisz się tego pozbyć(choć nie masz tego świadomości). Wiesz mi człowiek w nerwicy często sam nie zdaje sobie sprawy co jest prawdą a co nie. A prawda jest taka że to poprostu choroba, jeśli uznamy że to prawda to się uwolnimy.


Popróbuj tego wyciszenia w modlitwie przez zmawianie 5-8 Ojcze Nasz. Naprawde nie warto modlić się innymi modlitwami. Jak pisałem kiedy się modlisz poprostu wymawiaj słowa a myśli niech sobie płyną, nieważne jak są straszne przełam się i módl się dalej. To właśnie chodzi aby modlitwa cię wewnętrznie cię wypełniała duchowo i oczyszczała z stresu.

Na początku myśli będą się jeszcze pojawiać, ale stopniowo będą coraz słabsze i rzadziej się pojawiać. To jest jak z kaszlem czy katarem czy inna chorobą. Objawy nie odejdą od tak, choroba będzie powoli słabieć w końcu jednak odejdzie.

Możesz też psychiatry się polecić, leki i terapia też pomagają, bo bardzo uspokaja wewnętrznie a właśnie o to chodzi by ten wewnętrzny stres co jest źródłem oczyścić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 14 paź 2014, 14:16
No z tego co piszesz to twój tok myślenia był bardzo podobny do mojego, też boję się że ignorowanie tych myśli to po prostu rezygnacja z walki z nimi a co za tym idzie poddanie się im. Wiem że objawy nie odejdą ot tak, ale już jest nieco lepiej. Dzisiaj postaram się zmówić tak jak mówisz 5-6 Ojcze Nasz i pójść spać. Przypuszczam, że niestety będzie bardzo ciężko, bo jestem raczej ogromnie przyzwyczajony do dodawanej "ode mnie" modlitwy w której błagam Pana Boga szczególnie o to aby uratował mnie i bliskie mi istoty przed piekłem. Jeśli się nie uda, to postaram się przynajmniej pozbyć/złagodzić natręctwa związane z modlitwą (powtarzanie itp.).
Jeśli się uda, na pewno dam tutaj znać, bo to byłby ogromny sukces. Co do psychiatry, raczej pójdę w tym tygodniu tak jak pisałem, chociaż bardzo się boję że powiem coś nie tak i zamkną mnie w szpitalu. To pewnie odrobinę irracjonalne, ale tak jak mówiłem strach jest ostatnio uczuciem przewodzącym w moim życiu i w niektórych przypadkach jest prawie całkowicie irracjonalny. Ten strach to jedyne co mnie powstrzymuje przed wizytą u psychiatry, bo myślę, że leki i odpowiednia terapia mogłyby mi bardzo pomóc.


Jest też inny problem, ale jest związany ze sferą "seksualną" więc jeśli kogoś problemy tej natury zniesmaczają to ostrzegałem :P
Tak jak pisałem, od jakiegoś czasu przestałem się masturbować. Problem w tym, że potrzeba narasta i wczoraj już wiedziałem, że mogę nie wytrzymać, więc prosiłem Pana Boga, aby, jeśli zgrzeszę, oszczędził mnie i wybaczył. W końcu wyszło tak, że położyłem się spać i w sumie nie pamiętam, czy to zrobiłem czy nie (byłem trzeźwy, ale po ponad dobie bez snu i nie wiem, czy tego nie zrobiłem czy po prostu zrobiłem i nie pamiętam). Myślę, że na wszelki wypadek wyspowiadam się w najbliższą Niedzielę. Kolejny problem w tym, że potrzeba nadal jest spora i nie wiem, jak długo będę w stanie się opierać. Zawsze mogę się wyspowiadać, ale zdaję sobie sprawę, że raczej nie mogę traktować konfesjonału jak "automatu" resetującego grzechy - zgrzeszę, a potem polecę sobie do Spowiedzi, zgrzeszę znowu, Spowiedź i tak dalej w kółko. O ile pamiętam, dobra Spowiedź wymaga szczerego postanowienia poprawy. Ale nie mam pojęcia jak sobie poradzę. To dopiero kilka dni, a już jest bardzo ciężko. Przez to wszystko chyba jeszcze bardziej rzucają mi się na mózg myśli natury erotycznej - myślę, że nie wszystkie wychodzą z nerwicy. Po prostu jestem przyzwyczajony do masturbowania się przynajmniej raz dziennie, o ile pamiętam robiłem to dzień w dzień przez całe lata, często więcej niż raz dziennie. Ciężko będzie z tego zrezygnować. Popęd seksualny siada mi na psychikę i czasami niełatwo mi się skupić. Ale z drugiej strony... Podobno rezygnacja z tego ma swoje dobre strony nie tylko dla duchowości ale również dla organizmu. Tyle że nie sądzę, żebym jeszcze długo wytrzymał :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez rikuhod 14 paź 2014, 14:54
rttl5, bez obaw grzechy związane z pożądliwością są najtrudniejsze do powstrzymania bez pomocy Boga dla niektórych są niemożliwe do powstrzymania :(
ale wiesz taka modlitwa w ciszy Ojcze Nasz bardzo napełnia duchowo i bardzo człowieka pozytywnie nastraja : )

To zabrzmi głupio ale po odmawianiu takich modlitw jesteś troche na takim duchowym haju xD Po prostu jesteś bardzo pozytywne nastawiony do wszystkiego co żyje i potrafisz bardziej cieszyć się z małych rzeczy ale spokojnie ciągle możesz myśleć trzeźwo poprostu kochasz wszystko. To też bardzo wzmacnia odporność przed pokusami, bo poprostu im przez więcej dni odmawiasz te Ojcze Nasz tym mniejszy pociąg czujesz do masturbacji, pornografi itp.
Jakbyś przez rok może stosował tą praktyke modlitw, to może nawet jakbyś zobaczył nagą dziewczyne przed sobą mógłbyś nic nie poczuć xD

To właśnie o tym Jezus mówił "U ludzi jest to niemożliwe U Boga wszystko jest możliwe". Napełniony mocą Boga poczujesz sie sillniejszy i odporniejszy, wszystko bardziej cię będzie cieszyło przez to nie będziesz potrzebował dużo od życia do szczęścia, będziesz miał większą chęć pomagania innym itp.

To częściowo dzięki temu zająłem się pisaniem na tym forum xD Jak się modliłem dostałem jakiś taki przebłysk intuicji, który mnie poprowadził żeby wykorzystać to co znam do pomocy innym.

Pamiętaj też że po pierwszej takiej serii modlitw to może nie od razu zadziałać. Ale próbuj jeden dzień, drugi dzień w końcu poczujesz. Módl się w ciszy a myśli niech płyną bo modleniem się właśnie moc Boga będzie cię wewnątrz oczyszczać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 14 paź 2014, 16:45
Pewnie częściowo na trudność z jaką przychodzi mi powstrzymywanie się od tego grzechu jest fakt, że nie za bardzo rozumiem co czyni tę czynność złą. Raczej rozumiem, dlaczego mam się wyzbyć nienawiści, frustracji, zazdrości, dlaczego mam pomagać bliźnim. Ale ciężko mi pojąć dlaczego złe jest zaspokajanie potrzeb. Pewnie potrzebuję czasu. Przez lata byłem raczej zupełnym ignorantem w kwestiach życia duchowego, więc wątpię żebym nadgonił w tydzień bo złapała mnie nerwica. Ehhhh, będzie ciężko się dzisiaj powstrzymać.
Dalej będę się modlić codziennie. Raczej staram się, żeby to nie było odbębnienie, żeby rozumieć słowa które mówię. "Tak jak i my odpuszczamy naszym winowajcom" = staram się wybaczać i zapominać kiedy ludzie wyrządzą mi jakąś krzywdę, zrobią mi przykrość. Ale znowu, jeśli pomodlę się a potem, tak jak to robiłem jeszcze chyba dwa tygodnie temu, zwyczajnie dopuszczę się grzechu, to chyba trochę hipokryzja. Tak jakbym sobie kpił z Boga. Ale tak wcale nie jest, po prostu ciężko mi się powstrzymać.

Ale będę próbował modlić się w taki sposób w jaki radzisz i poczuć to co ty czujesz. Może zadziała.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 14 paź 2014, 21:10
jjeśli stan fizyczny się coś sypie to oznacza że dusza ma negatywne postawy i jest właśnie ratowana i dzięki temu można się cieszyć i dziękować Bogu za to
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6822
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez vifi 14 paź 2014, 22:28
rttl5, Jeśli starasz się pracować nad czymś, a upadasz to jest zupełnie inna sytuacja kiedy nic z tym nie robisz.
Wydaje mi się że najlepiej jakbyś znalazł psychoterapeutę, oraz jakiegoś stałego spowiednika (najlepiej żeby miał przygotowanie terapeutyczne), który by Ci pomógł w tych problemach i ewentualnie mógłbyś się umówić na jakąś rozmowę (nie tylko spowiedź).
dlaczego mam się wyzbyć nienawiści, frustracji, zazdrości
Nie masz się wyzbywać uczuć. Powinniśmy panować nad czynami i postawami. Postawa to nie to że coś sobie pomyślałeś tylko że np. świadomie życzysz komuś wszystiego co najgorsze i nawet jakby Cię przeprosił i chciał się pogodzić to nie przestaniesz.
Pamiętaj też w tym życiu nie osiągniemy stanu bezgrzeszności, ile byśmy się nie starali.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 14 paź 2014, 22:56
Ahma, nic złęgo z moim stanem fizycznym się chyba nie dzieje (mam nadzieję). Po prostu ciężko mi wyjść z grzechu.

vifi, tak, ale jeśli to znowu zrobię, to chyba oznacza poddanie się grzechowi. Ciężko mi już coraz bardziej. Dzisiaj już dużo nad tym myślałem, dużo się wahałem. Ostatecznie padło na nie, ale jedynym czynnikiem który mnie powstrzymuje jest chyba wizja piekła. Nie wiem co będzie jutro, za tydzień albo miesiąc.
Najgorsze, że gromadzi się we mnie teraz frustracja w kierunku Pana Boga, może nawet nienawiść. Co jest prawdopodobnie kolejnym grzechem.
Mówisz, że chodzi tylko o czyny i postawy, ale czy przypadkiem jeśli się uśmiecham do bliźniego i traktuję go uprzejmie, a w sercu go nienawidzę, jeśli chodzę do Kościoła i Spowiadam się, ale jestem wściekły na Pana Boga, czy nie jest to grzech?

Mam wrażenie, że pielęgnuję w sobie negatywne emocje i to też moja wina. Ale co mam zrobić? Strach to chyba jedyna podstawa mojej wiary. Gdyby go nie było, może nawet nadal nie przejmowałbym się w ogóle życiem duchowym. Czyli modlę się i chodzę na Msze chyba ze strachu. Może to też grzech, może powinienem starać się zrozumieć żeby udoskonalić podstawę swojej wiary.
Mam nadzieję, że do rana ochłonę i zdołam pójść na Mszę a może i podejść do Spowiedzi z czystym sercem.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez J-23 15 paź 2014, 00:01
rttl5 tak jak pisze vifi znajdź sobie dobrego psychoterapeutę. Co do spowiednika to...najpierw zajmij się nerwicą, a później idź do spowiedzi. Fakt, wszystko zależy od kapłana, jeżeli jest wyrozumiały i ma pojęcie (zazwyczaj nie ma i tylko może dołożyć Ci dodatkowych lęków) o NN to skieruje Cię do psychologa - są tacy księża i może na takiego trafisz.

A teraz takie moje paplanie ;)...chyba na temat...?

Twoje natręctwa myślowe nałożyły się i cały czas Cię nakręcają...a lęk rośnie i rośnie. Myślisz, że Bóg nie wie, skąd te twoje grzeszne myśli się biorą? Wie o Tobie wszystko i to że z tymi natręctwami walczysz, a nie czerpiesz z nich przyjemności. Być może sytuacja w twoim domu przyczyniła się do tego stanu w którym jesteś teraz. Masturbacja służy Ci do rozładowania napięcia seksualnego, które w twoim wieku jest bardzo silne (zacznij uprawiać sport to pomaga), ale i napięcia, które bierze się z nerwicy. Być może to jedyna twoja przyjemność w tej chwili, która pozwala się trochę odstresować.
Myślisz, że księża nie mają problemów z popędem seksualnym? Ciekawe jak oni sobie z tym radzą....hmm :oops: Wszyscy grzeszymy, bo świat nie jest idealny, bo szarpią nami emocje, bo takie jest życie.

Modlitwa pomaga, bo odwraca uwagę od chorych (natrętnych) myśli - następuje rozładowanie lęku i napięcia. W twojej głowie pojawiły się (wytworzył je umysł) myśli irracjonalne, ale Ty je zamiast odrzucić, zatrzymałeś i zacząłeś się im przyglądać i niestety uwierzyłeś w te myśli. A przecież to tylko myśli - nic więcej, można się ich pozbyć.
J-23
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 15 paź 2014, 00:27
J-23, czyli mam nie spać dopóki wyleczę nerwicę? xD Nie zamierzam dokłądnie opisywać nerwicy podczas Spowiedzi, po prostu powiedzieć "myślałem źle o Panu Bogu i o ludziach", co jest w sumie prawdą. Przecież nie mogę raczej mu opisać dokładnie tych obrazów które widzę w głowie jak nerwica mi siądzie na mózg. Sam staram się o nich nie myśleć. Będę raczej musiał dodać też coś o negatywnych uczuciach w stosunku do Pana Boga i ludzi.

"Wszyscy grzeszymy, bo świat nie jest idealny, bo szarpią nami emocje, bo takie jest życie", dziękuję za słowa wsparcia, ale to nie pomaga kiedy mam w głowie wizję że jeśli tylko sobie odpuszczę przestrzeganie niektórych zakazów to wyląduję w piekle.

Co do księży - to mnie właśnie zdumiewa. Jak oni dają radę? Lata, kilkanaście lat, dziesiątki lat... Ja przetrwałem chyba ledwo 3 dni (optymistycznie zakłądając że wczoraj się nie złamałem przed snem potem o tym zapominając) a już jest mi ciężko.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez vifi 16 paź 2014, 00:15
Nie wiem co będzie jutro, za tydzień albo miesiąc.
Będzie to samo, o ile się nie wyleczysz. Może jeżeli lęk kogoś doprowadzi do porzucenia ciężkich grzechów to lepsza taka motywacja niż żadna, ale dalej nie wyobrażam sobie żeby to miało kogoś doprowadzić do wzrostu duchowego, nie mówiąc już o miłości.
Jeśli chodzi o masturbację, to z takim nastawieniem z nią nie wygrasz, tylko ewentualnie wzmocnisz nerwicę. Uprawiaj sport, spotykaj się z kolegami/koleżankami, nie oglądaj pornografii (jeśli to robiłeś) i ona z czasem minie. Spróbuj skoncentrować się na innych rzeczach. Jeśli próbujesz walczyć, ale upadniesz to nic strasznego się nie stanie. Po prostu walczysz dalej.
Powtarzam jeszcze raz, że uczucia nie są grzechem, tylko to co z nimi robisz. Uczucia gniewu są w twojej sytuacji normalne, bo rzutujesz swoje lęki na Boga i jawi Ci się jako tyran. Na teraz po prostu zachowaj pewien dystans do tych twoich przeżyć, szukaj leczenia. Myślę że ksiądz z przygotowaniem terapeutycznym też by się przydał. Niekoniecznie do spowiedzi, tylko raczej do rozmowy. U podstaw tych lęków mogą siedzieć zupełnie inne powody.
Żeby grzech był ciężki to musi być pełne przyzwolenie woli, a u Ciebie nic takiego nie widzę. Szukaj pomocy, nie bój się. Twoje lęki nie są dogmatami, nie muszą pokrywać się z rzeczywistością.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 16 paź 2014, 14:20
Byłem wczoraj u psychiatry. Dostałem leki, mam brać przed snem. Wczoraj wziąłem i spało się faktycznie chyba trochę lepiej. Mam też iść do psychologa/psychoterapeuty żeby rozpocząć terapię, ale to dopiero jutro albo w przyszłym tygodniu.
Wygląda na to, że udaje mi się też powstrzymywać od masturbacji, chyba że robię to jakoś nieświadomie.

vifi, Mam nadzieję że to lepsze motywacja niż żadna bo to raczej jedyna motywacja jaką mam. Mam swoje zajęcia i na nich się skupiam, to pewnie pomaga w pewnym stopniu.
"Uczucia nie są grzechem"? Czyli mam prawo nienawidzić, być wściekły, sfrustrowany i smutny, mimo że jestem Katolikiem (lub próbuję nim być)? Mówiąc szczerze, jestem chyba trochę przywiązany do negatywnych uczuć. Nie do strachu, ale do wściekłości, nienawiści, smutku. To taka moja forma "protestu", kiedy jestem zmuszony do zrobienia czegoś, z czym się nie zgadzam. Tymczasem może być tak, że nie tylko muszę się zastosować do wszystkich zakazów i nakazów, z którymi się nie zgadzam i których nie rozumiem, ale również cieszyć się z tego. Gdzieś we mnie głęboko kręci się chęć żeby przestać się w ogóle uśmiechać, przestać żartować, przestać robić wszystko to co robią normalni ludzie, wypełnić się smutkiem, wściekłością, i tą żałosną, przerażoną resztką człowieka, jaka by ze mnie została, mówić ludziom ("mówić" w przenośni) że to właśnie zrobiła ze mną wiara, że byłbym szczęśliwy gdyby nie wiara.
Ale to raczej wpasowałoby się pod działanie przeciwko Panu Bogu, a stamtąd już chyba blisko do zła, więc raczej staram się powstrzymywać od okazywania negatywnych emocji.

Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc "zachowaj dystans do tych twoich przeżyć".
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez vifi 16 paź 2014, 23:31
Mam nadzieję że to lepsze motywacja niż żadna
Mówiłem to w kontekście Dekalogu. Jeśli ktoś wstrzymuje się przed ciężkimi grzechami typu zabójstwo, cudzołóstwo czy krzywoprzysięstwo, z lęku, to może i taka motywacja jest lepsza niż nic. Natomiast jeśli chodzi o to że:
muszę się zastosować do wszystkich zakazów i nakazów
to tutaj taka motywacja prowadzi do niewoli prawa, która do niczego Cię nie zaprowadzi, zwłaszcza że nie spełnisz najważniejszego przykazania: Przykazania Miłości, w którym zawiera się całe Prawo.
Najpierw się robi rzeczy najważniejsze. Powiedziałbym żebyś chwilowo ograniczył się do walki z grzechami ciężkimi, ale i tak zaraz będziesz miał skrupuły że wszystkie takie są.
Jeśli chodzi o uczucia to jeszcze raz mówię że nie są grzechem (patrz tu). To że czujesz na kogoś złość to jest tylko uczucie, grzechem może być to że postanowisz się zemścić i go zepchnąć z piętra.
Rzeczywiście lepiej by było żebyś ciągle nie podsycał nienawiści do kogoś, ale zasadniczo gniew to uczucie do którego masz prawo. W szczególności gniew na Boga, dlaczego postawił Cię w takiej sytuacji. Prorocy gniewali się na Boga, kłócili się z Bogiem. Jakub nawet bił się z Bogiem i otrzymał imię Izrael.
Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc "zachowaj dystans do tych twoich przeżyć".
To że nie muszą oddawać rzeczywistości. Skąd wziąłeś to że musisz cieszyć się z nakazów i zakazów? To że pójdziesz do piekła z powodu nienawiści, a np z powodu smutku nie.
Podpowiadają Ci to emocje, które nie są do końca racjonalne i niektóre rzeczy niewiele mają wspólnego z Bogiem. Jeśli Cię uwierają ciężary to unikaj nakładania sobie większych. Do piekła się tak łatwo nie idzie. Bóg to nie jest Don Corleone.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez rttl5 17 paź 2014, 00:59
to tutaj taka motywacja prowadzi do niewoli prawa, która do niczego Cię nie zaprowadzi, zwłaszcza że nie spełnisz najważniejszego przykazania: Przykazania Miłości, w którym zawiera się całe Prawo.


Z tym mam największy problem. Kocham moich bliskich, ale niestety chyba nie jestem w stanie czuć miłości do Pana Boga, przynajmniej nie teraz. Bliżej mi do niestety wściekłości i smutku. Ale tutaj pojawia się jeszcze większy problem - jak mam się zmusić do miłości? Mogę się raczej zmusić do przestrzegania zakazów i nakazów, ale do miłości?

Najpierw się robi rzeczy najważniejsze. Powiedziałbym żebyś chwilowo ograniczył się do walki z grzechami ciężkimi


A czy masturbacja, nie uczęszczanie na Msze Święte do nich nie należą? Właśnie z takimi grzechami teraz walczę.

To że pójdziesz do piekła z powodu nienawiści, a np z powodu smutku nie.


Smutek czuję dosyć często. Nienawiść to może zbyt duże słowo, ale wściekłość - owszem. I mam przeczucie, że jeśli nadal mam się stosować do Bożych nakazów i zakazów, nie ominie mnie większy kaliber tych emocji. Bo kiedy robię coś wbrew sobie, wbrew swoim pragnieniom, wbrew swoim uczuciom, ze strachu, rośnie we mnie frustracja, która rodzi różne negatywne emocje. Boję się, że te negatywne emocje to też grzech.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2014, 06:36

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez vifi 18 paź 2014, 00:32
Jeszcze raz sugeruję rozmowę z jakimś doświadczonym księdzem (najlepiej terapeutą). Ja niestety nie za wiele tu pomogę.
jak mam się zmusić do miłości
Nie zmuszać się. Człowiek może odpowiedzieć na miłość Boga (lub nie). Ty chyba jeszcze jej nie doświadczyłeś, tylko doświadczas przymusów psychicznych i lęków.
Właśnie z takimi grzechami teraz walczę
Jeśli walczysz nie ma grzechu ciężkiego.
Bo kiedy robię coś wbrew sobie, wbrew swoim pragnieniom, wbrew swoim uczuciom, ze strachu, rośnie we mnie frustracja, która rodzi różne negatywne emocje
To nie rób. Oprócz godziny mszy na tydzień i powstrzymywania się od masturbacji nie masz wbrew pozorom wielu nakazów. Emocje nie są grzechem, nawet wściekłość. Ty decydujesz co z nią robić. Jeśli mogę coś zaproponować, to uwierzenie w to że obraz Boga, który tylko daje nakazy i straszy potępieniem jest dość stronniczy.
Bóg nie postępuje z człowiekiem na zasadzie kija i marchewki
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do