natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 01 kwi 2012, 17:59
I na koniec metoda terapeutyczna dająca 100% skuteczności w walce z nerwicą natręctw na tle religijnym. Byłem INDOKTRYNOWANY religijnie, przymuszany do uczestnictwa we wspólnocie Kościoła: miałem natręctwa religijne. Skończyłem ze wspólnotą Kościoła i praniem mózgu, które serwuje: nie mam żadnych natręctw religijnych. Udowodniona skuteczność w praktyce. Tylko błagam Cię, nie wyjeżdżaj mi znowu z teoriami, że nerwica natręctw sama w sobie jest spowodowana konfliktami intrapersonalnymi, zakorzenionym w świadomości niewłaściwym obrazem Boga czy kryzysem wiary albo podświadomym poszukiwaniem bliskości Boga, bo już to przerabialiśmy. Jak Bóg jednak istnieje to padnę na kolana, uderzę się w pierś, i przeproszę za to, że się myliłem, bo nie jestem niereformowalnym fundamentalistą, ale to tego czasu jak nie otrzymam wiarygodnego dowodu, a takiego nie otrzymam, bo wiara polega na tym właśnie, że się wierzy, to nie licz na pokorę z mojej strony.

Ale jaki ja jestem zły, nieobiektywny, bo wypowiadam się z pozycji uprzedzonego ateisty. Tak jakby z pozycji wyznawcy jakiejkolwiek religii można było wypowiadać się w sposób obiektywny bez naleciałości ideologicznych i doktrynalnych. Mogłaś zatytułować ten temat "Kółko samopomocowe wzajemnej adoracji wyłącznie dla osób wierzących i związanych z Kościołem katolickim, cierpiących z powodu natręctw na tle religijnym" to omijałbym ten temat szerokim łukiem. A tak musisz wypędzać z trawnika łobuzów ateistów. A nie daj... Bóg, wpadnie Ci na trawnik jakiś muzułmanin i powie, że jesteś niewierna, dopuszczasz się świętokradztwa i ranisz jego uczucia religijne, bo oddajesz cześć prorokowi Jezusowi Chrystusowi. Ciekawe co wtedy.

Na tym miał polegać ten temat, prawda? Na poszukiwaniu pomocy i optymalnych rozwiązań dla osób cierpiących z powodu natręctw na tle religijnym i skrupulatyzmu? Więc ja udzielam optymalnego MOIM ZDANIEM rozwiązania: rzuć religię, zostań racjonalistą, idź do psychiatry po klomipraminę, nie baw się w analityczne hokus pokus. Tylko neurobiologia jest w stanie wyjaśnić choroby mózgu i zaburzenia psychiczne. Możesz uważać, że ta metoda nie jest rewolucyjna i nie pomaga wierzącym, masz prawo. Nie ma za co.

Tak samo ze skrupulatyzmem. Koncepcję i pojęcie grzechu wyrzucamy do kosza i nie ma skrupulatyzmu. To nie znaczy, że wprowadzamy anarchię, wszyscy róbta co chceta, mordujcie, gwałćcie, kradnijcie, bo nie ma żadnych wartości. Jest prawo karne, jest powszechna deklaracja praw człowieka, która mówi, że życie ludzkie jest najwyższa wartością, są świeckie systemy etyczno-filozoficzne. Ale grzech i straszenie diabełkiem, piekiełkiem i Jeziorem Ognia? Śmiechu warte. Tylko błagam, nie rób mi teraz analizy, że wpojono mi niewłaściwy obraz szatana i nie wciskaj kitu, że jest o tym napisane w pierwszym lepszym studium psychologii, bo trochę ich przerobiłem i na związki psychologii z religią nie poświęca się nigdzie więcej niż jeden akapit.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 01 kwi 2012, 18:24
rzuć religię, zostań racjonalistą.

Przeczytałem nacjonalistą najpierw. :mrgreen:
Jestem ciekawy czy np. ci popaprańcy co w imię Allaha wysadzają siebie a przede wszystkim innych niewiernych są chorzy psychicznie z tego co kiedyś czytałem są całkowicie zdrowi na umyśle a wypełniają tylko wole Bożą.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17048
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 01 kwi 2012, 18:26
Jedni w imię Jahwe palili na stosie i torturowali, drudzy się w imię Allaha się wysadzają. Ta, w tym wypadku się zgadzam z niektórymi hamerykańskimi psychiatrami, że religia to zbiorowa psychoza, zbiorowe zaburzenia urojeniowe. Ci od Kaszpirowskiego też mieli zbiorową psychozę.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez xanonymous 02 kwi 2012, 01:09
A ja wczoraj wymyśliłem prosty eksperyment za pomocą, którego można się dowiedzieć czy Bóg lub Szatan istnieje czy też nie.
Możemy ten eksperyment przeprowadzić sobie samemu w domu :smile: Będzie nam do tego potrzebna jedna zapałka. Bierzemy ją do ręki i mówimy: Boże, jeśli istniejesz daj mi znak i zapal tą zapałkę nim skończę liczyć do 5-ciu. Po czym zaczynamy liczyć do pięciu. Tak samo robimy z szatanem, duchami itd.

-- 02 kwi 2012, 01:17 --

"Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
538
Dołączył(a)
04 paź 2011, 14:28

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez ladywind 02 kwi 2012, 12:41
xanonymous, :lol:
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 03 kwi 2012, 12:35
Mad_Scientis
Na tym miał polegać ten temat, prawda? Na poszukiwaniu pomocy i optymalnych rozwiązań dla osób cierpiących z powodu natręctw na tle religijnym i skrupulatyzmu? Więc ja udzielam optymalnego MOIM ZDANIEM rozwiązania: rzuć religię, zostań racjonalistą, idź do psychiatry po klomipraminę, nie baw się w analityczne hokus pokus. Tylko neurobiologia jest w stanie wyjaśnić choroby mózgu i zaburzenia psychiczne. Możesz uważać, że ta metoda nie jest rewolucyjna i nie pomaga wierzącym, masz prawo. Nie ma za co.


Czyli znieczul się prochami, olej rozwój wewnętrzny i swoją duchowość. Według mnie to jest właśnie regres. Jak nie pomoże, to trzeba sobie odciąć głowę? Dla mnie to podobna logika. Nie wiem co pomoże innym, ale mi pomogło coś dokładnie przeciwnego.

-- 03 kwi 2012, 12:46 --

Moim zdaniem chodzi o to, żeby rozwijać swoje poczucie wolności i możliwość decydowania o tym, kim się jest i co się ze mną dzieje. Odnaleźć swój wpływ na samopoczucie, który się straciło przez nerwicę. Jeżeli mogę o sobie decydować, to jestem zdrowy. Jeżeli przyjmę, że tylko neurobiologia i prochy wyprostują moje myślenie, to zrzekam się tej wolności. Cofam się w rozwoju.
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 kwi 2012, 13:26
Tak jakby religie miały monopol na rozwój wewnętrzny i zgłębianie duchowości. To proste - ja jestem zwolennikiem kierunku biologicznego, a Ty humanistycznego, nie dojdziemy w tej materii do konsensusu. Ideałem byłoby podejście systemowe.

Wesołych Świąt życzy ateista. P.S. ładne pisanki robisz.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 03 kwi 2012, 13:59
Biorę też leki, choć coraz mniej. Uważam, że SNRI pomagają wyjść z błędnego koła objawów nerwicy. Przynajmniej u mnie tak było. Ale same leki nie wystarczały. Oczywiście, że religie nie mają monopolu. Jednak podejście biologiczne, jakie akurat Ty prezentujesz, co by o nim nie mówić, mało ma wspólnego z rozwijaniem duchowości. Tak, jestem zwolenniczką podejścia humanistycznego, jeśli chodzi o natręctwa, bo uważam, że żadna inna metoda nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Weź jakikolwiek podręcznik psychiatrii czy psychologii. Przeczytasz, że to jedna z najcięższych nerwic, że nie za dobre rokowania, że terapia jest mało skuteczna, ale trzeba ją stosować itd. Polecam też książkę "Pozytywne rokowania w nerwicy natręctw" - podejście humanistyczne. Choć uprzedzam, że może budzić kontrowersje.
Oczywiście masz prawo do swojego zdania i szanuję je. Ale pozostanę przy swoim, bo jestem z nim szczęśliwa i dobrze się czuję.

PS. A skąd wiesz o pisankach? :~
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 kwi 2012, 14:16
Ja też szanuję Twoje.

Bo jestem na delegacji w Warszawie. :P
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 03 kwi 2012, 14:25
Czyli pewnie zdjęcia widziałeś, bo oryginały u mnie w domu, a tu Cię na razie nie było. Kto śmiał ? ; )
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez michal23 05 kwi 2012, 14:47
Oooo, ile postów... I znowu te kłótnie, powiedzmy inaczej - wymiany argumentów ;)
Co do waszych rad, wcale nie chce opuszczać wiary itp, chce żeby to przeszło te wszystkie natręctwa i potem żeby było tak jak wcześniej przed tą nerwicą. Fakt, jest źle. Nawet zmówienie "Ojcze nasz" sprawia mi problemy. Nie wiem, co robić. Może sie poradzę jakiegoś księdza psychologa... Zobaczymy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
06 lut 2012, 10:01

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez xanonymous 05 kwi 2012, 22:01
We wcześniejszym poście pisałeś że każdej myśli towarzyszy lęk. Czy nadal masz te lęki? Pisałeś że bierzesz zoloft. Czy pomógł ci on na lęki? Może należałoby przede wszystkim te lęki zlikwidować. Nie musisz opuszczać wiary ale możesz sobie zrobić przerwę na jakiś czas. Potrafiłbyś żyć bez kościoła , bez modlitw? Wiara pewnie daje jakieś bezpieczeństwo, wiemy że jest ktoś kto nad nami czuwa, daje nam obietnice raju itp.

Ale wlasnie wiele osób wierzy ale nie zadaje pytań. A co ja bede w raju robił, jak wygląda dzień w raju? Z tego co pamiętam to raj daje możliwość wiecznego oglądania boga czy coś takiego. Ale co? Będę się od rana do wieczora gapił w Boga i nic wiecej nie robił? A nie znudzi mi się to? A co bóg robi cały dzień? Gdzie on właściwie sięznajduje, gdzie jest to "niebo"? Możę poprostu kiedyś nas odwiedzili przybysze z innej planety i stąd się wzieli bogowie z niebios ..... Kiedyś przyszli do mnie jechowi i pogadalem z nimi dluzsza chwile w progu poczym sobie poszli. Bo mowie ze ja wlasciwie nie wiem czy jest jakiś bog czy nie ma , żę kiedyś wierzylem ale jakoś zwątpiłem. TO mi mówią żę jak zapala pan światło to sie robi widno żę coś tam że to bóg ... niepamietam dokladnie a ja im mowie ze to prąd wtedy plynie, czyli strumien elektronow i rozgrzewa sie włókno w żarówce i emituje fotony....., że tu nie ma nic nadzwyczajnego w tym, to oni na to że bóg stworzyl pokłady węgla w ziemi (w ogóle ską ten pomysł, czy ta jechówka była przy tym obecna , widziala jak bog stwarzal ten węgiel żę tak mówi, w ogóle jacyś ludzie byli śwadkami tego stworzenia żę tak mowi, naj kaiej podstawie...), a ja im na to żę węgiel powstał pod wpływem wysokiego ciśnienia czy temperatury (coś sie o tym uczyłem w szkole) z drzew które kiedyś zasypała ziemia. No i tak dalej i coś poruszyłęm temat o życiu na innych planetach a ta babka na to żę coś tam mojzesz mial powiedzieć że jak by ktoś mowil o życiu poza ziemskim to ..... i wlasnie nie dowiedzialem sie co bo zaraz uciekli:) Wie ktoś moze co ten mojżesz mówił? Albo w ogóle gdzie ten raj się znajduje? Jest ziemia, a w niebie tam są inne planety inne galaktyki gwiazdy itd. Nikt nie zna odpowiedzi na moje pytania a mógłbym ich zadać wiele. W ogóle to kto wymyślił spowiedź? W "ojcze nasz" jest "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy je swoim winowajcom", czy to nie wystarczy? Czy ksiądz jest jakims wysłannikiem boga ze decyduje komu dac rozgrzeszenie czy nie? Chrystus chyba nie chodził do kościoła ani sie nie spowiadał, mówił on w ogóle coś o spowiedzi? :)

W ogóle w księdze bodajżę Ezekiela jest wizja rydwanu bożego czy coś takiego , mnie to przypomina lądowanie czy start jakiegoś statku powietrznego z napędem odrzutowym/rakietowym (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=705#P2) Czytałem też 12stą planete ZECHARIA SITCHIN'a: http://www.radosc.piwko.pl/Katalog/12pl ... 66-ind.htm http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_ ... nnaki.html Wiążę się to z istnieniem Planety Nubiru:) I ci którzy przybyli na tej planecie zklonowali siebie z jakimś czlowiekiem pierwotnym (małpoludem czy coś takiego) i ten cały biblijny raj gdzie byl adam i ewa to byl poprostu jakiś rezerwat gdzie ci kosmici klonowali ludzi. Natomiast naukowcy z Nasa Twierdzą żę taka planeta nie istnieje, czyli co? kolejna bajeczka dla dzieci ta książka. Jakies plemię indian z Ameryki w ogóle wierzy że bogowie przybyli z kosmosu, ze byli to kosmici - taką mają wiarę ...... JAkby kogoś to interesowało to na youtube jest cykl filmów pt. "Starożytni kosmici" :P

-- 05 kwi 2012, 22:33 --

Pamiętam też że ksiądz na religi w liceum mówił że coś takiego: ską sięwzieło drzewo? ano z drugiego drzewa spadlo nasionko i wyrosło a to drugie skad sie wzieło z jakiegoś innego drzewa itd. ale skąd się wzieło pierwsze drzewo? Ano bóg je stworzył. A widział ten ksiadz jak bog stwarzal to pierwsze drzewo ze tak mowi. On w to wierzy ale to nie jest zaden dowód naukowy. Albo żę bóg nie ma początku , że istniał zawsze. Dlaczego bóg istniał zawsze dlaczego bóg nie ma stwórcy który mógł go stworzyc:) skoro drzewo musiał ktoś stworzyć by istniało, to dlaczego bóg jest jakims wyjątkiem. W ogóle widział kiedyś boga rozmawiał z nim itd. że sie na jego temat wypowiada. Wie to co przeczytał w biblii itp. pismach. Został "wyprodukowany" w szkole dla księży. Czy w ogóle jest ktoś kto ma jakieś pojęcie o bogu wyrobione na podstawie wlasnego poznania, doświadczeń, przeżyć itp czy tylko wie to co przeczytal w jakiś pismach. No a w 12 planecie też pisze co innego i co? I kto ma racje? Ano i gdzieś też czytałem żę ktoś tam spedził 30 lat życia na poszukiwaniu boga i na nic sie to zdalo stracil tylko 30 lat zycia. Ależ ten bóg musi być niemiłośierny. Tożto mógłmy dać jakiś znak skoro ten ktoś tak bardzochcial go odnaleźć ale niestety, nie ma zmiłuj, gdzieś sobie siedzi w ukryciu i sie ani nie pokazuje ani nieodzywa ani nie daje zadnego znaku zycia:) A jeszcze gdzies czytałęm żę bóg jako jakiś tam byt jest sam w sobie zbyt bezosobowy żeby się ludźmi i ich problemami przejmować, tak jak np. my nie przejmujemy sie życiem czy problemami mrówek. W ogóle są rzeczy nie pojęte których nigdy nie pojmiemy czy zrozumiemy tak jak np. przczółka która sobie produkuje miodek nie ma zielonego pojecia o komputerach a nawet nie wie o ich istnieniu tak i my nie mamy zielonego pojecia o bogu ale mozemy sobie o nim pogdybać chociaz:)

-- 05 kwi 2012, 23:13 --

Oglądałem też urywek jakiegoś filmu o księżach jakiegoś tam zakonu i ksiądz do starszej kobiety mówił żę powinna być silna , znosić cierpienie jak chrystus itd. Ale właściwie chrystus nawet nie dożył jej wieku bo miał chyba ze 33 lata jak umarł na krzyżu. I co on się nacierpiał? Raptem jeden dzień. Ta cała droga krzyzowa jak niesie krzyż. Ile to wszystko trwało, pół dnia? kilka godzin. A jak są ludzie co miesiącami, latami cierpią z różnych powodów. To więcej niż wycierpiał chrystus. O czym w ogóle ten ksiąz mówił? W łaściwie to można powiedzieć żę chrystus popełnił samobujstwo. Przecież wiedział co go czeka, żę go ukrzyżują mógł się wszystkiego wyprzeć jak rozmawiał tam z piłatem czy z kim (bo nie jestem za dobry z religii) i by go nie zabili. Chyba chciał umrzeć na krzyżu, bo możę życie mu zbrzydło, ani nie założył rodziny ani nie wychował dzieci. TYlko winko sobie pił i gadał jakieś przypowieści. W ogóle gdzieś pracował? Pewnie był bezrobotny. A też słyszałem że za nim zaczoł nauczać to pobierał nauki w tybecie. CZemu zamienił wodę w wino? Alkoholikiem był czy co? Mógł zamienić w sok pomarańczowy. Po co mam pić krew i jeść ciało chrystusa? co ja kanibalem jestem? :) Albo skoro chrystus umarł na krzyżu za nasze grzechy, dla naszego zbawienia, to po co sie spowiadać z grzechów skoro chrystus już za nie odpokutował. Dla kogo to piekło istnieje skoro już chrystus nas zbawił. Był poprostu niewygodny dla pewnych ludzi i go zabili i tyle. Po co do tego dorabiać jakąś ideologie. CZy chrystus o tym mówił że umrze za nasze zbawienie , grzechy? W ogóle ską wiemy żę cierpiał, płakał wił się z bólu, krzyczał coś, skoro miał dar leczenia innych swoją naprzyrodzoną mocą czynienia cudów, wskrzesił Łazarza to równie dobrze mógł umieć sprawić by nie odczuwać bólu, jak go chłostali czy wbijali mu gwoździe na krzyżu itd. I co to w ogóle za śmierć jak później zmartwychwstał. Albo Ci wszyscy ludzie co żyli przed chrystusem to oni wszyscy poszli do piekła? Bo im zabrakło łaski którą zdobył dla nas jezus, czyli właściwie sam bóg bo bóg wystepuje w 3 osobach, bóg stał sie człowiekiem żęby wyprosić łaskę u samego siebie ? Jakieś to wszystko pokręcone i zawiłe.

-- 05 kwi 2012, 23:16 --

Albo skoro jest tylko jeden bóg, to kto nim jest bog ojciec, syn bozy czy duch święty? W kogo mam wierzyc do kogo sie modlic do boga ojca czy do syna bozego czy do ducha swietego? Nic nie rozumiem:)

-- 05 kwi 2012, 23:22 --

Trzeba poprostu ślepo wierzyć, nie można nic poddawać w wątpliwość, zadawać pytań. NIe można się niezgadzać. A ja np. na świat się nie prosiłem to po co bóg mnie stworzył, żębym poźniej całą wieczność cierpiał w piekle? To się nazywa miłość Boga? Każdy ma tam swoje różne niedoskonałości ale zapewne stara się żyć w zgodzie z otaczającym go światem na ile mu to wychodzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
538
Dołączył(a)
04 paź 2011, 14:28

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 05 kwi 2012, 23:26
xanonymous, niebo to rzeczywistość duchowa, pewien stan. Żeby zrozumieć wiarę trzeba wyjść poza wyobrażenie chmurek i aniołków, jak również przyjąć, że to co widzimy na ziemi i doświadczamy zmysłami to tylko część rzeczywistości. Nie masz tego przełącznika, co więcej rozkładają Cię na łopatki już zwykłe językowe metafory czy symbole typu "Bóg jest światłem". Myślę, że z tego się bierze Twoja niemożność wiary, a nie z tego, że jesteś wyjątkowy i zadajesz pytania których nikt inny sobie nie zadał. Myślę, że każdy je sobie zadawał i przechodził przez etap czytania Danikena. Co do kosmitów - sądzę że wiara w nich ma coś wspólnego z wiarą w Boga. To znaczy jedna i druga zakłada, że istnieje jakiś inny byt niż człowiek, o innych właściwościach, który przekracza go rozwojem i stopniem skomplikowania, wobec tego mógł dać początek człowiekowi. Nie wiem tylko dlaczego wiara w kosmitów ma być bardziej naukowa niż wiara w Boga. I dlaczego miałaby bardziej wyjaśniać rzeczywistość. Nadal nie wiemy, skąd wzięli się kosmici. No chyba, że stworzyli ich inni kosmici. Owszem, można zapytać skąd się wziął Bóg. Ale myślę, że byt, który świadomie stwarza inny byt, musi być co najmniej o jeden poziom od niego wyżej. Więc całkiem logiczna jest teza, że byt, który stworzył wszystko co się rozpada w czasie, sam jest wieczny. Inaczej ciągle trzeba się cofać do innego bytu, który był wcześniej i stworzył następne.

PS Przy kosmitach autentycznie się wzruszyłam. Nie wiedziałam, że temat natręctw jest aż tak szeroki :)

-- 05 kwi 2012, 23:39 --

Nie chcę nikogo urazić, ale naszła mnie myśl, że kosmos jest odzwierciedleniem stanu umysłu kogoś, kto nie chce uwierzyć, że jest rzeczywistość duchowa inna niż materialna. Za każdą galaktyką jest następna - mniej lub bardziej podobna do poprzednich. Więc człowiek się wysila, żeby dotrzeć jeszcze dalej, zbadać kolejny fragment kosmosu, bo tam musi być odpowiedź na wszystkie pytania. Dociera tam, a tam znowu to samo. Jakby ktoś w nieskończoność kopiował.

-- 05 kwi 2012, 23:58 --

Właściwie to nie wiem czy niebo jest tylko stanem. Biblia mówi też o zmartwychwstaniu ciał. Chyba w ogóle mało wiemy na ten temat. Ale z tego co przeczuwa chrześcijaństwo, to po zmartwychwstaniu będziemy poziom wyżej - i nasza część duchowa i ciało. Będziemy bardziej podobni do Boga.

http://www2.tygodnik.com.pl/tp/2809/slomka.php
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez xanonymous 06 kwi 2012, 00:02
No tak, można zadać sobie pytanie, kto stworzył kosmitów. Ale jeśli to kosmici stworzyli ludzi to znaczy że biblia kłamie co do stworzenia ludzi bezpośrednio przez boga, że kościół kłamie, albo głosi nie prawde. No tak sądze żę niebo to inna rzeczywistość jesteśmy pozbawieni ciała, jesteśmy tylko duszą, czyli czym właściwie? Jakąś energią bez jakiejś formy czy jak. Ludzie którzy przeżyli tzw. śmierć kliniczną twierdzą żę widzieli jakieś światło, które było miłością itd. Ale też że spotkali chyba tam swoich bliskich. W takim razie jak ich rozpoznali. I czy wierzyć im czy nie. NIe wpominają nic o żadnym czyśccu. Czy człowiek po śmierci jest jak kropla ktora wpada do oceanu zatraca sie w nim i tym samym przestaje jakby isnieć, tak człowiek wtapia się rozpływa sie w tym swietle milosci. Kiedyś miewałem świadome sny, a ostatnio się dowiedziałem (o ile to prawda) żę można również zachować świadomość w stanie głębokiego snu, wtedy gdy nie ma marzeń sennych , że jest to stan bez myśli, bez żadnej formy żę mamy wtedy bezpośredni kotakt ze źródłem , z bogiem. To fragment książki "Potęga teraźniejszości" Eckhart'a Tolle.

"Czy Nieprzejawione jest tym, co na Wschodzie nazywają czi - rodzajem uniwersalnej energii
życiowej?
Nie. Czi płynie z Nieprzejawionego jak ze źródła, tworzy wewnętrzne pole energetyczne ciała i stanowi pomost między tobą zewnętrznym a Źródłem. Leży w połowie drogi między tym, co przejawione, czyli światem formy, a Nieprzejawionym. Można powiedzieć, że jest jak rzeka, strumień energii. Ogniskując świadomość głęboko w ciele wewnętrznym, wędrujesz wzdłuż koryta tej rzeki ku jej Źródłu. Czi jest ruchem, a Nieprzejawione - bezruchem. Kiedy osiągasz punkt absolutnego bezruchu, który zarazem jednak tętni życiem, docierasz głębiej niż ciało wewnętrzne, głębiej niż czi, i dotykasz samego źródła: Nieprzejawionego. Czi jest ogniwem, łączącym Nieprzejawione z wszechświatem fizycznym.
Jeśli więc zapuścisz sondę uwagi głęboko w ciało wewnętrzne, możesz dotrzeć do tego osobliwego punktu, gdzie świat rozpuszcza się w Nieprzejawionym, ono zaś przybiera formę energetycznego strumienia czi, który z kolei staje się światem. Jest to punkt narodzin i śmierci. Kiedy twoja świadomość zwraca się na zewnątrz, powstają umysł i świat. Zwrócona ku wnętrzu, uświadamia sobie własne Źródło i wraca tam, skąd przybyła: w Nieprzejawione. Gdy potem twoja świadomość powraca do świata przejawionego, znowu przybierasz upostaciowioną tożsamość, której chwilowo się wyzbyłeś. Znów masz imię, przeszłość, sytuację życiową, przyszłość. Ale pod jednym zasadni- czym względem nie jesteś ten sam, co przedtem, ponieważ w krótkim przebłysku zobaczyłeś utajoną w tobie rzeczywistość, która jest „nie z tego świata", chociaż nie jest też od niego odrębna, tak jak i od ciebie nic jej nie dzieli.
Stosuj odtąd taką oto praktykę duchową: kiedy krzątasz się wokół życiowych spraw, nie poświęcaj całej uwagi światu zewnętrznemu i własnemu umysłowi. Pewną jej część zatrzymaj w sobie. Mówiłem już o tym wcześniej. Staraj się czuć ciało wewnętrzne nawet podczas codziennych zajęć, a zwłaszcza gdy angażujesz się w związki z ludźmi albo masz kontakt z przyrodą. Odczuwaj tkwiący w tym wszystkim cichy bezruch. Trzymaj bramę otwartą. Można iść przez życie z nieustanną świa- domością Nieprzejawionego: to całkiem wykonalne. Odbierasz Nieprzejawione jako głęboki spokój gdzieś w tle - cichy bezruch, który nigdy cię nie opuszcza, cokolwiek działoby się na zewnątrz. Stajesz się pomostem między Nieprzejawionym a tym, co przejawione, między Bogiem a światem. Jest to właśnie ten stan więzi ze Źródłem, który nazywamy oświeceniem.
Nie wyobrażaj sobie, że Nieprzejawione istnieje w sposób odrębny od przejawionego. Jakże by mogło być od niego oddzielone? Jest przecież obecnym we wszystkich formach życiem, wewnętrzną istotą wszystkiego, co istnieje. Przenika cały ten świat. Pozwól, że to wyjaśnię.

Sen bez marzeń

Podróż w Nieprzejawione odbywasz co noc, kiedy wchodzisz w fazę głębokiego snu bez marzeń. Stapiasz się wtedy ze Źródłem. Czerpiesz z niego energię życiową, która na pewien czas daje ci napęd, gdy wracasz w sferę przejawioną, do świata odrębnych form. Energia ta jest dużo bardziej niezbędna do życia niż jedzenie. Mówi się przecież: „Nie samym chlebem człowiek żyje". Lecz gdy śpisz, nie śniąc, i wkraczasz w Nieprzejawione, nie robisz tego świadomie. Ciało nadal, co prawda, spełnia swoje funkcje, ale „ty" w tym stanie już nie istniejesz. Czy potrafisz sobie wyobrazić, czym byłoby wejście w sen bez marzeń z pełną świadomością? Nie, wyobraźnia tego nie ogarnia, ponieważ stan, o którym mowa, pozbawiony jest treści.
Nieprzejawione nie oswobodzi cię, dopóki nie wkroczysz w nie świadomie. Właśnie dlatego Jezus nie powiedział: „Prawda was wyzwoli". Rzekł natomiast: „Poznacie prawdę, a ona was wyzwoli". Nie ma to być prawda konceptualna, lecz prawda o wiecznym życiu poza wszelką formą, poznawalna wprost albo wcale. Nie próbuj jednak zachować świadomości podczas snu bez marzeń. Szansa powodzenia jest znikoma. W najlepszym razie uda ci się zachować świadomość w fazie śnienia, ale na pewno nie w stanach głębszych. Będzie to tak zwane świadome śnienie. Może ono być interesujące, a nawet fascynujące, ale nie wyzwala.
Posłuż się więc ciałem wewnętrznym jako bramą, przez którą wejdziesz w Nieprzejawione, i trzymaj ją otwartą, żeby trwać w nieustannym kontakcie ze Źródłem. Z punktu widzenia ciała wewnętrznego nie ma znaczenia, czy to zewnętrzne - fizyczne -jest stare czy młode, wątłe czy silne. Wewnętrzne nie podlega czasowi. Jeśli go jeszcze nie poczułeś, skorzystaj z innych bram, chociaż wszystkie one są w gruncie rzeczy jedną bramą. Niektóre obszernie już omówiłem, ale pokrótce znów o nich tutaj wspomnę."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
538
Dołączył(a)
04 paź 2011, 14:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do