Czy nerwica natręctw jest uleczalna?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Czy nerwica natręctw jest uleczalna?

przez malami 15 cze 2006, 22:14
witam, ostatnio zdiagnozowano u mnie nerwice natrętwc( dokładnie natrętne myśli). Zastanwiam się, jak mozna i czy mozna calkowicie sie z tego wyleczyc. To juz drugi epizode na tym tle w moim zyciu. Poprzedni jakies 5 lat temu minal i nie maialm problemu do teraz ( nie bralam wtedy zadnych lekow i nie chodzilam na terapie). Czy moze komus skutecznie udalo sie wyleczyc, jesli takk to co wam pomoglo psycholog czy leki?
pozdrawiam Malami :)

[ Dodano: Sob Cze 17, 2006 9:56 pm ]
nikt nie odpowie?
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
14 cze 2006, 11:45

Avatar użytkownika
przez didado1 17 cze 2006, 22:15
malami
są osoby, którym się udało :D moim zdaniem nerwica ma swoje etapy, każdy ma inne podłoże, jednym pomagają leki inni preferują terapie psychologiczną, z doświadczenia mojego wiem, że prostej " złotej recepty nie ma" wyleczenie jest długim złożonym procesem tak samo jak długo się nerwica rozwijała. Mogę Ci tylko powiedzieć tyle że u siebie po czasie widzę postępy.
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez aga1979 25 cze 2006, 23:41
Witaj

Powiem ci tak, przez dwa lata samodzielnie walczyłam z nerwicą lękową tzn. miałam ataki lęków że umieram i takie tam, dorażnie brałam sobie tylko lek uspakajający i o dziwo przeszło ale nie na długo po roku pojawiły się u mnie natretne myśli tak silne że określono je mianem schizofrenicznych w cudzysłowiu oczywiście bo nie jestem chora psycicznie. Więc się zebrałami poszłam do psychiatry i nigdy nie zapomnę jego pierwszych słów tzn. "wróciło bo nie leczone " , byłam w szoku, ja myślałm że nikt mi nie pomoże tak jak ja sobie (przecież znam siebie najlepiej) a okazało się że zmarnowałam czas i sobie zaszkodziłam bo pokonane lęki przeistoczyły się w natręctwa nad którymi już zapanować nie mogłam. A teraz tak, natręctwa leczy się lekami ale przede wszystkim terapią u mnie np.wyszło ze nie akceptuje siebię i wiele innych. Byłam u prywatnych lekarzy i nic z tego nie było tzn.dawali mi leki i na tym koniec w końcu znalazłam fundację w Łodzi która działa z funduszy uni europejskiej i zapewnia mi wizyty u psychiatry i psychoterapię nieodpłatnie. Proponuję jak najszybciej znależć w Twoim mieście przychodnię zaburzeń psychicznych a najlepiej ośrodek leczenia nerwic i jeszcze jedno nie martw się bo natretne myśli to tylko nasze emocje których czasem nie kontrolujemy, to gorzej wygląda niz jest w rzeczywistości. I dopóki nie zaczniesz się leczyć i nie zrozumiesz co się z tobą dzieje nie radze korzystać z takich stron bo się dobijasz

Pozdrawiam gorąco
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 09:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 26 cze 2006, 22:22
Ja powiem jedno jestem za psychoterapią ale nie zgodzę się z tym że nie można samemu z tego wyjść!Jak najbardziej trzeba samemu z tego wychodzić bo nikt za nas sprawy nie załatwi! Ja sama sie lecząc coraz bardziej umacniam sie w tym że nic mi nie jest a wszystko co przeszłam uczy mnie odpowiedniego postepowania na przyszłość.Jeżeli newica po jakimś czasie wróci to co? przecież już ją dobrze poznałam i wiem że nic mi nie grozi , że to tylko wyobraźnia.Co mnie nie zabije to mnie wzmocni!Ludzie naprawdę poważnie chorują a ja mam sie przejmować o nie!Myślę że nie długo będę mogła powiedzieć nerwicy pa,pa :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Qvo 07 lip 2006, 22:11
Ja chce z tego wyjść ale nie mam dla kogo [przecież nie dla siebie]
zobacze co dalej :D :shock: :D
"Masz jeszcze jeden dzień żeby uciec ukryć się nie chcesz być stracony więc szukasz osłony ktoś wydał wyrok więc wciąż uciekasz chowasz się... Tam Twój schron, gdzie Twój dom"
Qvo
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
24 cze 2006, 19:24
Lokalizacja
D-ca

przez malami 07 lip 2006, 23:29
dziekuje za wasze opowedzi :D
Ja zaczynam swoja walke:) Podjelam terapie i biore tabletki, to dopiero poczatek ale wierze ze bedzie dobrze :)
Qvo nie poawaj sie i zrob to la siebie
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
14 cze 2006, 11:45

Avatar użytkownika
przez didado1 08 lip 2006, 14:55
Qvo
Ty włąśnie to musisz zrobic dla siebie a nie dla kogoś, musisz miec swoją osobę na pierwszym planie, ja po terapi wkońcu się dowiedziałam, że prowadząc kierat, dbając o innych zapomniałam o właśnie sobie :!: :!:
Ty jesteś dla siebie najważniejsza, nie inni wierz mi :D
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

: p

przez Qvo 08 lip 2006, 16:04
Może psycholog mi to uświadomi : )
Jakby nie było to klikne co mi uświadomoł : )))
"Masz jeszcze jeden dzień żeby uciec ukryć się nie chcesz być stracony więc szukasz osłony ktoś wydał wyrok więc wciąż uciekasz chowasz się... Tam Twój schron, gdzie Twój dom"
Qvo
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
24 cze 2006, 19:24
Lokalizacja
D-ca

Czy istnieją jakieś szanse na to żeby wyzdrowieć??

przez samotny 09 lip 2006, 00:37
Ostatnio pisałem , że mam wiarę żeby to pokonać, chciałem iść do psychiatry bo jak wiadomo tą nerwicę oni leczą najlepiej. Ale wstrzymałem się bo niedaleko mojego miasta jest przychodnia leczenia nerwic dla młodzieży, mam zamiar tam się wybrać. Dręczy mnie to, że przestaję być samodzielny, złe myśli dotyczące wszystkiego począwszy od krwawych informacji z dziennika zatruwają mnie, i to chre układanie scenariuszy wydarzeń danej sytuacji, które w rzeczywistości nie istnieją, jednym słowem paranoja. Najgorsze jest to , że ostatnio popadłem w fobię społeczną unikam ludzi , żeby natrętne myśli mnie nie męczyły. Żadko wychodzę na dwór, jedynie wywalić śmieci, albo do warzywniaka i z powrotem. Nie mam ochoty prawie na nic, nie czuję żadnej radości z niczego. Czasami mam takie dni , że przestaję wierzyć w to , że to co mnie spotkało może się odmienić, że jak tak dalej będzie to nie dam sobie rady. Potem dręczą mnie myśli dotyczące mojej przyszłości, niekiedy burzące moje marzenia. Jest to potworne, bo czuję się zablokowany przez samego siebie.... pewnie czuję się jak wychodzę ze kimś na dwór niż samemu. Gdy wyjdę sam to potem nachodzą mnie myśli natrętne że coś mogę zrobić nie tak itp....a w rzeczywistości przecież mam kontrole nad swoim postępowaniem i nigdy nie zrobiłem niczego złego ani wbrew sobie więc nie powinnienem się niczego bać...ale mam obawy. Wyjście do sklepu to dla mnie horror , stanie w kolejce w supermarkecie to istny koszmar...mam wtedy takie przeczucie jakbym był zamknięty w jakiejść klatce i zaraz miał zemdleć...
A dzień za dniem staje się coraz cięższy. Opowiadałem o tym mojej matce, początkowo mówiła , że sam sobie nabijam głowę pierdołami, ale to nie prawda bo natrętne myśli powstają wbrew mojej woli, o tym każdy chory wie, bo gdyby było inaczej to byśmy to kontrolowali i nie mieli problemów ale tak nie jest. Wyjaśniłem wszystko matce i jak najbardziej jest za tym, żebym w spólnie z nią pojechał do tej przychodni...ja sam tego bardzo chcę bo w zaledwie 1 rok po lekkiej nerwicy wegetatywnej z której udało mi się wyjść (nabawiłem się jej w LO ) zmieniłem się nie do poznania, zacząłem się stopniowo izolować, potem przełamałem to i wszystko wskazywało na to że będzie dobrze, aż tu po 1,5 roku trach
natrętne myśli, które dręczą mnie już od ponad pół roku. Na samym początku myślałem że dam radę samemu i dawałem albo tak mi się zdawało i potem zaczęły się mnożyć i dotyczyć niemalże większości sytuacji jak i osób mi bliskich...
Staram się nie tracić wiary i na własną rękę pójść do psychiatry...bo takie życie to koszmar...i muszę to zmienić...a wyjścia są 2 poczekać i pojechać z matką to przychodni leczenia nerwic (która z tego co słyszałem jest świetna) czy podjąć leczenie na własną rękę i udać się do miejscowego psychiatry...tak czy siak muszę się leczyć bo nie mogę normalnie funkcjonować, cieszyć się życiem a co gorsza uczestniczyć w życiu towarzyskim i realizować swoje marzenia...
Czy istnieją jakieś szanse na to żeby wyzdrowieć?? Uważam, że są ale z dnia na dzień ta wiara mnie opuszcza...

[ Dodano: Nie Lip 09, 2006 12:53 am ]
zapomnialem jeszcze wspomnieć o jednej ciekawej sytuacji...przeczytałem ostatnio 2 książki Coleho jedna "Alchemik" podbudowała mnie na duchu trochę i dała mi do myślenia, pokazując, że w życiu liczą się znaki , a driga też tego samego autora pt. "Być jak płynnąca rzeka" także b. dobra. I ostatnio kiedy miałem taki kryzys i wszystkiego dość, zadałem sobie myśl ile ja się musze jeszcze tak męczyć, dlaczego to właśnie spotyka mnie...i otwierając kapsel na wieczku było napisane "Na dobre rzeczy warto poczekać" zabrzmiało to dość dziwnie, trudno to nazwać zbiegiem okoliczności bo ja jestem zdania że takie zbiegi okoliczności nie mają miejsca i nic nie dzieje się przypadkowo...brzmi to może dość głupio ale zazdroszczę tym ludziom którzy się z tego wyleczyli...i którzy cieszą sie życiem...
A tamto wydarzenie z kapslem uważam za pewny znak, żeby się tak do końca nie poddawać...choć jest to bardzo i to naprawdę bardzo trudne
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

przez Piotrek ;) 15 sie 2006, 22:38
Sie masz nie jestes sam ja juz 8 rok sie katuje i walcze z codziennoscia rozpacz i jeszcze raz rozpacz a teraz do tego wszystkiego jestem na detoxie po lekach masakra ale nie trace wiary w lepsze jutro ;) 7601735 moje gg 3mac sie nie dac sie
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
15 sie 2006, 16:13
Lokalizacja
Rzeszów

ktos z tego wyszedł i czuje sie jak dawniej ?

Avatar użytkownika
przez the rza 12 lis 2006, 21:34
Czy ktos z tego wyszedł lub zna kogos kto wyszedl i czuje sie jak dawniej ?
I am free from you, so unleash me
There's nothin' else you can do to teach me
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 lis 2006, 10:22

przez soja 15 lis 2006, 22:16
Ostatnio poznałam kobietę, która twierdzi, że z tego wyszła po 5 latach walki. Sama nie wiem co mam o niej myslec i o jej wyjsciu z choroby. Wygląda mi to trochę na mitomanię, ponieważ nigdy nie słyszałam o takich wyzdrowieniach. Kiedy ją zapytałam jak to zrobiła, odpowiedziała, że tak jakoś samo wyszło. Samo wyszło?????
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Avatar użytkownika
przez the rza 16 lis 2006, 13:17
Mi juz przeszlo. Ale wyczytalem ze wylecznie polega na zbudowaniu nowej osobowosci. Tylko ze ja nie chce nowej osobowosci. Narazie rozkminiam czy wszystko jest w porzadku. Chyba nie do konca bo malo mowie, albo mi sie wydaje, chce mi sie uczyc co jest nowoscia. Przynajmniej wreszcie mi sie cos chce. Tak wogole to pomyslalem sobie ze spoko by bylo zostac psychiatra i rozkminic to chorobe i zgarnac jakiegos nobla.
I am free from you, so unleash me
There's nothin' else you can do to teach me
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 lis 2006, 10:22

przez soja 16 lis 2006, 20:40
Może sami wymyślimy jakiś sposób na to cholerstwo! Taką super nowość! Jakieś pomysły?Wczoraj oglądałam film gruby i chudszy. Można by było odseparowac gen odpowiedzialny za nn i poprostu go wywalić. Nie wiadomo jak ze skutkami ubocznymi, ale chyba by nie było tak żle, jak w tym filmie.
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do