Samokrytyka = przyczyna NN ?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Samokrytyka = przyczyna NN ?

Avatar użytkownika
przez Milutki 14 wrz 2010, 23:48
Zacznę od tego, że bardzo chciałbym znaleźć przyczynę mojej nerwicy natręctw.

Moje obsesje dotyczą poczucia bezpieczeństwa i sprawdzania wszystkiego:
- urządzenia (czy są wyłączone),
- napisanego tekstu (czy nie ma w nim bzdur/błędów, których bym się wstydził),
- zamykanie/pakowanie rzeczy (obawy że coś jest źle zamknięte, niezabezpieczone, itp.).

Można by to uogólnić w ten sposób, że większość moich kompulsji dotyczy tego, CZY DANA RZECZ JEST: PRAWIDŁOWA, W DOBRYM STANIE (ZABEZPIECZONA), ZGODNA Z NORMAMI.

Czy jest możliwe, że przyczyną nerwicy natręctw u mnie byłby zbyt duży krytycyzm i wymagania wobec siebie ?

Mogłoby to być spowodowane nadmierną kontrolą w dzieciństwie ze strony rodziców, co utrwaliło we mnie poczucie konieczności dokładnego wykonywania czynności, a ponieważ kiedyś przywykłem, że niczego nie robiłem dobrze (wiele razy słyszałem lub dostawałem informacje niewerbalne, że jestem do niczego), więc teraz ten schemat sam powielam wobec siebie, ewentualnie: łatwo poddaję się krytycyzmowi ze strony innych ludzi (jest to bardzo możliwe).

Jeżeli tak by było, to można wyjaśnić, w jaki sposób powstały u mnie KOMPULSJE...

Otóż, jeżeli by założyć, że jestem mocno krytyczny i wymagający wobec siebie, to zauważam głównie swoje NIEPRAWIDŁOWE ZACHOWANIA (jak napisałem wyżej - wskutek niskiej samooceny, braku pochwał). Zatem mam, w zasadzie naturalny, LĘK O KONSEKWENCJE tego złego zachowania (lęk pierwotny). Ten lęk tłumię w sobie, bo nie chcę, żeby moje złe zachowanie wyszło na jaw. A ponieważ ten lęk - tak jak każdy inny - musi się gdzieś uwolnić, więc PRZENOSZĘ go na LĘK O STAN codziennie używanych przedmiotów, jako łatwiejszy do zniesienia (lęk wtórny).
I teraz już na poziomie przedmiotów: próbując ZNEUTRALIZOWAĆ LĘK o stan tych przedmiotów, zabezpieczam je (zakręcam słoik, sprawdzam zamek w drzwiach itp.), przy czym ponieważ jest to dość silny lęk, więc muszę to zrobić wiele razy, no i w efekcie pojawiają się te KOMPULSJE. Wydaje mi się, że im więcej ich wykonam, tym bardziej zneutralizuję lęk: ten wtórny, a w konsekwencji - ten pierwotny...

Jeżeli ktoś wytrzymał do tego miejsca ;) , to może zechciałby ocenić to powyższe rozumowanie... ?
Czy nie ma w nim jakiegoś błędu, przeoczenia, fałszywego tropu ?

Gdyby ten samokrytycyzm był główną przyczyną u mnie, to myślę, że w ramach jakiejś psychoterapii udało by się go zmniejszyć, ale podstawowe pytanie, czy to jest rzeczywiście to ?
Może ktoś miał podobne przemyślenia ??
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

Avatar użytkownika
przez giani 15 wrz 2010, 08:31
Witam
Generalnie po iluś tam letniej psychoterapii doszedłem do podobnych wniosków

Po pierwsze zasadniczą i pierwotną przyczyna jest fakt że moi rodzice sami są bardzo anankastyczni- kontrolujący, lękowi, bardzo wymagający zarówno w stosunku do siebie i tak tez wychowują potomstwo, to się prawdopodobnie toczy od iluś tam pokoleń - popatrz np na swoich kuzynów, ciotki - itd

Druga przyczyna- właśnie brak możliwości budowy własnej wartości- ciągłe zwracanie uwagi że gdzieś jestem zły(leniwy, nieuzyty, niedokładny itd) plus przeświadczenie że aby to zwalczyć cały czas coś muszę bo w końcu to wyjdzie na wierzch- i to niezależnie od faktu że już teraz zaszedłem dalej niz 80% moich kolegów

trzy - ślepe, lękowe posłuszeństwo wobec rodziców i wobec innych - fakt że oni moga nie mieć racji jest nawet nieuświadamiany, to ja mam się ukorzyć, ustąpić i zmienić. Jak tego nie zrobię to poczucie winy i lęk wbijają mnie w glebe i w końcu "muszę"

Moja recepta- po pierwsze po latach doszedłem do wniosku że tak naprawdę o tym jaki jestem decyduje sam i to bycię sobą jest ważniejsze niż bycie moralnym, dobrym czy akceptowanym(choć na tych rzeczach też mi zależy). Mogę byc w pewnych fragmentach egoistyczny, nieuprzejmy, nieudany - i to też jestem ja tak samo jak ten który stara się właśnie zrobic doktorat i pomagać rodzicom oraz rodzeństwu (też NN)

Tyle że to nawet teraz nie do końca mi wychodzi choc staram się mocno to moje JA wzmacniać

Ale fakt że w dooopę dostałem bardzo zdrowo przez ostatnie lata
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 gru 2007, 22:47
Lokalizacja
Warszawa

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

przez kris1966 15 wrz 2010, 11:32
Zgadzam się z wszystkim.W moim odczuciu fundamentalną sprawą jest tutaj brak poczucia bezpieczeństwa.Druga rzecz do brak odczucia jakiegoś ładu wewnętrznego-poszukiwanie go w tych zachowaniach.Ja staram się zaradzić temu przez wiarę,choć tu czekają człowieka porażki,bo wiadomo,to strasznie delikatna materia.Oczywiście,ładu wewnętrznego nie znajdę,ale może chociaż zgodę na nieład.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

Avatar użytkownika
przez Milutki 15 wrz 2010, 14:15
Dzięki, że odpisaliście :smile:

giani napisał(a):doszedłem do wniosku że tak naprawdę o tym jaki jestem decyduje sam

Wygląda na to, że rzeczywiście wszystko kręci się wokół tych samych spraw: bycie sobą, poczucie własnej wartości, akceptacja własnej niedoskonałości.
Ich brak powoduje inne problemy - np. brak poczucia bezpieczeństwa, wyimaginowane zagrożenia.
Pierwotne przyczyny mogły być różne (rodzice, wychowanie, niekorzystne warunki rozwoju), ale aktualnie - przyczyna tkwi w nas samych i chyba tylko my sami możemy temu zaradzić :?

kris1966 napisał(a):Oczywiście,ładu wewnętrznego nie znajdę,ale może chociaż zgodę na nieład.

Tak, ja bym to nazwał akceptacją własnej niedoskonałości...
bo to że tacy jesteśmy, to nie ulega wątpliwości, ale problem w tym, że to trzeba w sobie zaakceptować...

Powiem Wam, że ja już kiedyś - właśnie poprzez akceptację - wyzbyłem się jednego życiowego problemu - była to wada wymowy: jąkanie. To był po prostu koszmar, strasznie odbierający chęć do życia. Pierwotne przyczyny tego są nadal dla mnie niejasne, ale dzięki akceptacji tej mojej ułomności (chodziłem kiedyś na psychoterapię), udało mi się to ograniczyć do stopnia, w którym da się z tym żyć. Nie zniknęło całkowicie, ale teraz jest już mało uciążliwe.
Tak więc, przydałaby mi się chyba kolejna podobna, "dowartościowująca" psychoterapia, ale tym razem w kontekście NN ...
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

przez marciatka 15 wrz 2010, 18:57
Milutki, jąkanie się jest urocze.

Myślę o mojej nerwicy i w chwilach, kiedy wierzę sobie, że ją mam, widzę wyraźnie, że być może rodzice trochę za dużo ode mnie wymagali i wymagają. Ale to raczej nie jest ich wina, tylko ja nie radzę sobie z tym. Reaguję nie tak, jak się powinno. I rzeczywiście, to my powinniśmy jakoś się pozbierać pod tym względem. Polubić bycie sobą i zaufać, że tylko ja wiem, czego pragnę, co mi da szczęście.

Tylko to strasznie trudne... Poza tym, ja ciągle przez większość czasu nie wierzę w to, że mam problem. A tak to sobie pomóc nie można.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

Avatar użytkownika
przez Milutki 16 wrz 2010, 17:15
marciatka napisał(a):Milutki, jąkanie się jest urocze.

Powiem Ci, że w niektórych "lajtowych" jego wersjach tak rzeczywiście może być :D
Ja miałem spory hardcore... :hide:

Jest właśnie ten problem, żeby to zaakceptować, "zaprzyjaźnić się" z tym, może nawet obrócić na swoją korzyść... :smile:
niestety, kiedyś tego nie umiałem i dlatego to był koszmar...
och, jak sobie przypomnę, co przeżyłem... :cry:
Na szczęście teraz tylko od czasu do czasu mnie straszy, ale już nie ma tej dawnej siły, nie pozwalam mu :pirate:

marciatka napisał(a):Polubić bycie sobą i zaufać, że tylko ja wiem, czego pragnę, co mi da szczęście.

Dokładnie tak! Bardzo dobrze to ujęłaś, podoba mi się to zgrabne zdanie :D
(jakiś esteta się we mnie odzywa, czy co?)

marciatka napisał(a):Poza tym, ja ciągle przez większość czasu nie wierzę w to, że mam problem.

Trochę nie rozumiem, co to znaczy "nie wierzę w to, że mam problem" ?
Ignorujesz istnienie problemu, czy raczej chciałabyś, żeby jeżeli ewentualnie on istnieje, to że powinien się jakoś sam rozwiązać... ?
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

przez marciatka 16 wrz 2010, 17:24
Milutki, jakieś problemy ze sobą mam na pewno od 9 roku życia, niezbyt pamiętam, jak było wcześniej, ale zawsze byłam trochę zbyt wrażliwa. Teraz mam 20 lat, czyli od 11 coś jest ze mną nie tak, to ciągle się zmienia. Zawsze to wiedziałam, ale dopiero miesiąc temu do mnie to naprawdę dotarło.


Nie wiem, jaka bym była bez tego, przywykłam, dla mnie to, co jest ze mną nie tak, jest w pewnym sensie normalne. I czasem myślę, że sobie wmawiam, innym razem umiem sobie wytłumaczyć, że jest kiepsko. Nie byłam jeszcze u lekarza, pewnie jakbym dostała na piśmie, że mam problem ze sobą i czytała to codziennie, to by to w końcu do mnie dotarło.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

Avatar użytkownika
przez giani 16 wrz 2010, 18:14
Myślę o mojej nerwicy i w chwilach, kiedy wierzę sobie, że ją mam, widzę wyraźnie, że być może rodzice trochę za dużo ode mnie wymagali i wymagają. Ale to raczej nie jest ich wina, tylko ja nie radzę sobie z tym. Reaguję nie tak, jak się powinno.


Wiecie mówienie o winie w NN i osobowości anankastycznej jest jak dla mnie dośc problematyczne- z jednej strony każdy ponosi odpowiedzialnośc za swoje czyny i ma wolną wolę, a z drugiej właśnie wolność jest w nerwicy natręctw wyśmiana, A niestety osoby z natręctwami przeważnie wychowują następnych anankastów, z tym że uczniowie przerastają w tym mistrzów

U mnie problemem wciąż jest dostrzeganie własnych potrzeb- tego że tak jak każdy mam prawo czasem być zły czy złośliwy albo ulżyć sobie na innej osobie i to wcale nie oznacza od razu że jestem zły w ogólności i muszę się natychmiast pokajać i ukorzyć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 gru 2007, 22:47
Lokalizacja
Warszawa

Re: Samokrytyka = przyczyna NN ?

przez marciatka 16 wrz 2010, 18:27
giani,
U mnie problemem wciąż jest dostrzeganie własnych potrzeb- tego że tak jak każdy mam prawo czasem być zły czy złośliwy albo ulżyć sobie na innej osobie i to wcale nie oznacza od razu że jestem zły w ogólności i muszę się natychmiast pokajać i ukorzyć.


Ja też mam taki problem. Tylko we mnie się to jakoś zbiera i zdarza mi się mocno wybuchnąć, krzyczeć albo czymś rzucić. Oczywiście jest mi wstyd później, że zareagowałam tak "dziecinnie i idiotycznie". I jakoś nie mogę sobie wytłumaczyć, że każdy ma prawo czasem nawet do takiej reakcji.

btw, moja mama bardzo nie lubi, jak trzasnę drzwiami w złości czy czymś walnę o stół i zawsze mam objazd za coś takiego.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do