Historia człowieka

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Historia człowieka

przez Aser1982 21 sie 2010, 20:29
Witam. Jestem nowy na forum, mam 28 lat mam na imię Tomek mieszkam w Warszawie. Od laaaat od lat myślałem by zarejestrować się na jakimś forum traktującym poważnie o ZOK'u, lecz dopiero teraz uczyniłem coś by zjednoczyć się w "cierpieniu" z innymi, którzy Mnie (mam nadzieję) zrozumią. To było wiele lat temu miałem lat 15 może 14. Ojciec pił i miał wszystko w dupie. Mieszkam w domu jednorodzinnym, a Stary pomieszkiwał w piwnicy z racji tego, że wyprowadził się do innej kobiety, lecz dom prawnie należał do niego. W piwnicy miał małą kuchenkę gazową, starą jak świat. Zawsze bałem się że wysadzi nas w powietrze więc po kilkanaście razy na dobę sprawdzałem tą kuchenkę. Czy stary nie leży pijany, a na dole nie ulatnia się gaz, gaz ,gaaazz..... Schodziłem tak wiele razy. Lecz nie było to łatwe bo gdy np. na kuchence gotowała się woda po 200-300 razy zakręcałem kurek gazu. Musiałem to zrobić tak by zakręcić go z tzw.. "DOBRĄ MYŚLĄ", jak nie udało się odkręcałem i zakręcałem jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz czasem do momentu gdy psychicznie nie wyrabiałem, leżałem tam na betonowej posadzce i płacząc zakręcałem po raz tysięczny marząc by to się skończyło. Czasem gdy zakręcałem widziałem jak ktoś gwałci na krzyżu Marię matkę boską czasem gorsze rzeczy, czasem jak zakręciłem źle wydawało Mi się, że zabiją Mnie i moją Matkę, więc poprawiałem cały czas wierząc, że mam moc poprawiania złych rzeczy. Zawsze marzyłem o komputerze gdy w końcu mając 17 lat udało się złorzyć pieniądze z kilku źrudeł, dbałem o niego przesadnie. Wszystkie kable były poprzylepiane taśmą kelejącą do ściany i biurka, a najgorsze było to jak wkręcałem śrubki np. do płyty głównej. Każda musiała być wkręcona idelanie każda kryła złą myśl z każdą musiałem "walczyć". Gdy trochę dorosłem doskonałym lekarstwem okazała się wóda. Tak najgorsze zamknięte koło po niej było gorzej, ale gdy się napiłem cały LĘK mijał. Potem przez kilka lat miałem spokój olałem kompa zacząłem pracę wszystko wydawało się że wruciło do normy. Nie przejmowałem się za bardzo kurkami choć sprawdzam je do tej pory. Komputer mam gdzieś, teraz pracuję mogę sobie kupić nowy. Najgorsze było z nim to że wierzyłem w to że jak go dobrze nie "skrencę" to się zepsuje i nie będzie pieniędzy na 2. Ale wracając do tego co działo się dalej. Zacząłem żyć w miarę normalnie. Moje nerwice dotyczyły wcześniej tylko tego nieszczęsnego kurka, który mi "przeszedł" i kompa którego olałem. Było pięknie normalnie wszystko wydawało się takie.... hmmm "na jeden raz" jak trzeba. Po latach wszystko wróciło jakby samo z siebie. Z początku były to drobnostki aż gdy doszedłem do momentu gdy musiałem wiązać buty z dobrą myślą... booo ...... booooo zabiją i zgwałcą mi żonę bo to i tamto. Zawsze dotyczy to osób bliskich Mi zawsze dotyczy to tego na czym mi zalerzy. Staram się chować dobro jakie mnie otacza wewnątrz siebie bo boję się "złe myśli" mi je odbiorą. Byłem u lekaża wiele lat temu brałem cital, nie pomagał. Lekarz powiedział Mi że nerwicę natręctw wyleczyć jest najtrudniej wraz z nerwicą depresyjną. Teraz przekładałem książeczki w okładkach płyt DVD, robiłem to długo, normalnie zajęło by to 20 sec Mi 20 Min. Czasem mam dość czasem walczę mówiąc do siebie "PIERODLCIE SIĘ" Ja wiem że nic złego się nie stanie. Raz mi się udało nic nie powtarzać 4 TYGODNIE!!!!!!!! olałem wszystko, ale przyszło znów w momencie gdy byłem słaby gdy nie potrafiłem się oprzeć wrażeniu, - nie poprawisz będzie źle. Wszędzie gdzie zobaczę nr. 13 widzę zło. Kilka lat temu starałem się rzucić palenie. Ale mogłem to tylko zrobić w niedziele, a w poniedziałek nst dnia nie mogłem na zegarze zobaczyć rzadnej 13. Musiałem rzucić przed 24 w niedziele z dobrą myślą, a w poniedziałek nie mogłem zobaczyć na zegarze rzadnej liczby 13. Wiecie jakie to potrafi być trudne?, po 2.5 miesiąca udało Mi się, nie paliłem 5 miesięcy. Potem wróciłem bo nie byłem w stanie wytrzymać presji dnia codziennego, potem nie starałem się już rzucać. Takich rzeczy w moim życiu jest masę i nie ma większego sensu wymieniać tego wszystkiego. Najgorsze jest robienie wszystkiego z tzw. "dobrą myślą" bo zła z pewnością skończy się źle dla Mnie bądź ludzi bliskich Mi (tiaaa napewno, no ale cóż Ja w to wierzę). Są dla Mnie momenty w których czuję do siebie litość. Np. w pracy gdy szef prosi Mnie bym coś zrobił np. przekopiował papiery. Norma prawda?, ale Ja mówiąc Mu "spoko", już wiem jakie to będzie dla Mnie ciężkie, że nie przyniosę mu tego za chwilę, że nie wiem co przy tym ksero może się stać, a stałem się przez to wszystko trochę agresywny. Agresywny dlatego, że większość tego nie rozumie, wydaje się im że to moje wygłupy, że opowiadając o tym plotę 3 po 3. Ahhhh to jest ciężkie. Wiem, że nerwice to ukryte lęki które pod tą a nie inną formą wychodzą na światło dzienne by dać ujście frustracji i strachu, lecz mimo iż to rozumiem nie potrafię z tym walczyć nie potrafię, ale staram się, ja /cenzura/!!!!!!!!! staram się!. Nienawidze siebie za to. Widzę czasem jak ktoś w sklepie bierze z pułki płytę z grą czy muzyką. Ja widzę siebie jak przebieram te okładki jak wybieram tą jedyną właściwą, a potem jeszcze muszę jej dotknąć z "dobrą myślą" ahhh ile razy to przechodziłem ILE RAZY!!!. Ostatnio brałem PS3, a że brałem w kredycie to sprzedawca wybrał pudełko za Mnie o czym Ja nie wiedziałem. Podaje Mi je, Ja patrze się na niego On na Mnie, a w tym momencie zamykam oczy i prawie modląc się na ślepo biorę od niego pudło (udało się), ale jego mina była pełna zdziwienia... Hmmm nie interesuje Mnie to, jakoś staram się z tym żyć. ZOK przy Mnie na codzień, czasem każe czasem prosi czasem wymusza zachowania, ale cały czas obecny, nie mam sił by już Mu odmawiać staram się do niego przyzwyczaić, ale i tak jest coraz gorzej, bo teraz już nawet gdy uda Mi się skończyć jakąś czynność z dobrą myślą to muszę jeszcze spojrzeć się dobrze na świat nie zobaczyć nic "złego" i usłyszeć dobre słowo o 1 człowieka który się do mnie odezwie, Ja wiem że jest coraz gorzej wiem, że może i niedługo nie będę potrafił wstać z łóżka, ale wierzę, wierzę w to, że życie pokaże Mi cel i pomimo tego wszystkiego uda mi się je przeżyć jak nalerzy. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Tomek voldo1982@wp.pl
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2010, 19:42

Re: Historia człowieka

przez marciatka 22 sie 2010, 20:14
Nie mam doświadczeń z psychiatrą, ale myślę, że dobry psychiatra mógłby Ci pomóc.

Popróbuj może jakichś technik relaksacyjnych, wyciszania. Czegoś, co koi Twoje nerwy. Wiele osób z ZOK ma bardziej natrętne natręctwa, kiedy się stresuje. Takim sposobem na ogólne ogarnięcie się jest właśnie nauczenie się takiej trochę stoickiej postawy wobec życia, nieco optymizmu. My po prostu pragniemy całkowitej kontroli nad wszystkim, co się dzieje, a niemożliwym jest to uzyskać. Dlatego trzeba się jakoś pogodzić trochę z tym, że wiele nie zależy od nas, ale z wieloma rzeczami jesteśmy sobie w stanie poradzić.

Myślę, że jesteś na tyle silny i zdeterminowany, że takie "wrzucenie na luz" powinno Ci się w jakimś stopniu udać. Wierzę w Ciebie, bo jeżeli z takim ciężkim dzieciństwem dałeś sobie radę, to jesteś supermenem :)
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Historia człowieka

przez Aser1982 23 sie 2010, 00:12
Wiem, wiem, moja nerwowa natura nie idzie w parze z pomocą jaką mogę dla siebie tworzyć w swojej głowie. Narazie udało Mi się 20 min temu zacząć ten nowy tydzień z myślami, które dają Mi nadzieję na "lepsze jutro"... Bardzo dziękuje za Ciepłe słowa. Psyhiatra powiedział Mi, że pragnę być dzieckiem mimo tego jak wygląda moje życie. Dlatego iż nigdy nie miałem możliwości nim być gdy był na to czas. Tak więc będę się pieścił jak dzieciaczek z uśmiechem na twarzy do mojej żony za to, że rozumie kim jestem i jaki jestem. Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2010, 19:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Historia człowieka

przez Receptor1 23 sie 2010, 12:18
Aser mam to samo, ostatnio nie jestem na żadnych lekach, doraźnie zomiren. Stary wiem przez co przechodzisz, nawet pisząc tego posta mam natręctwa, nie wiem, ostatnio mam bardzo przykre myśli, oczywiście wszystko na czym mi zależy, przychodzi w myślach, teraz wszystko mi się nasililo, nie raz powtarzam sobie pod nosem, "strzel sobie w łeb" i czasami bardzo głosno albo krzycze "nie" przecząc tym myślom, ciągle jestem w stresie ostatnio mnostwo natręctw, analiza przeszlosci co zrobilem co powiedzialem, zawsze cos zle, zawsze jestem dla siebie surowy, drecze sie myslami, nawet jak jest dobrze to sie drecze i to tak w kolko. Gonitwa mysli, przed snem, po obudzeniu non stop. Po prostu mam chory mozg. U mnie to glownie mysli sa, no ale nawet jak cos robie to w momencie robienia przyjda te moje natrectwa i dupa
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
17 lut 2010, 13:54

Re: Historia człowieka

przez Aser1982 29 sie 2010, 23:40
sry jestem troche ten teges bo wczoraj nie udało mi się skończyć z dobrą myślą picia,,,, mam dysleksje więc błędy to chyba norma .................................... ehhhhhhhhhhh pije, pije bo na początku to leczło potem uzależniło, wczoraj myślałem że złapałem pana Boga za stopy, miałem "wizję" że już więcej to nie będzie mnie męczyć tuż przed snem co ZA PREZENT!!!!!!!!!!!!!!!!! ale byłem pijany jak i teraz, i........ rano wszystko wróciło zawiązywanie butów nakładanie koszulki mycie zębów golenie itd wszystko z dobrą myślą /cenzura/!!!!!!!!!!!!! przepraszam za wyrażenie!!!!!! mam resztę piwa dziś niedziele muszę je skończyć z dobrą myślą że nikt mi żony nie zgwałci że nikt mi matki nie ZARŻNIE!!!!!!!1111 /cenzura/ pije pije i pije,,,,,,,,,,,,,,,,, dobra ostatni łyk za chwile jest 23:27 do końca jeszcze 33 min jak sie uda to ostatnie piwo to nie uda mi sie zdarzyc przed czasem na stacje po nst wiec uwaga teraz......................../cenzura/ NIE UDAŁO SIĘ ,,,, wyplulem piwo do puszki czekam chwile no kolejna okazję ,,,,,,, 23:28.............czekam czekam czekam..........23:29,,,,,,,,,,,,czekam czekam musze sobie w glowie zobaczyc obraz milego znajomego milego takiego nieszkodliwego..................23:30,,,,,,,,,,,czekam,,,, dam se tu chwile..........dam kilka min pause.23:33.................. czekam, kręci się w tym pokurwionym łbie czekam,............ ok pije resztę BOŻE daj mi siłę!!!!!!!!!! bo nie chce jutro już pić by zakończyć tą myśl............ ale czekam jeszcze mam resztkę 23:35........./cenzura/ nawet podniesienie puszki musi być z dobrą myślą odstawiam narazie.............czekam 23:36.........pół łyka poszło ale widziałem wrogów z okolicy którzy mnie nie lubią i mogą działać na moją niekożyść czekam dalej................ 23:38........23:40 ALLLELUJA W MIARĘ UDAŁO SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! widziałem swoje zdjęcie sprzed 15 lat jak siedziałem przy kompie u przyjaciela ......................mam nadzieje że to "lekki: koniec na jakis czas
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 sie 2010, 19:42

Re: Historia człowieka

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 sie 2010, 23:44
Aser1982, to dziecko, które jest w Tobie wymaga czasu, zrozumienia, zaakceptowania i pokochania. Jesteś doroslym męzczyzną, jednak masz w sobie dziecko, co może wywoływać u Ciebie konflikty. To dziecko może dojrzeć, dorosnąć. Nic lekarz nie wspominał o zaburzeniach osobowości? POlecalabym terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do