Jak to się zwie?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Sean1 02 sie 2010, 20:57
Wiecie może jak się zwie taki mechanizm, jak coś dobrze wychodzi, albo dobrze się wiedzie, a nagle umysł chce pokrzyżować plany, i działa na przekór, na złość? Jak nagle powstaje pytanie w głowie - nie za dobrze ci idzie? Nie chodzi mi o autodestrukcje czy coś takiego, jest może jakiś termin w psychologii, który to opisuje? Miał ktoś tak albo podobnie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Jak to się zwie?

przez Shadowmere 05 sie 2010, 00:36
suicidesilence, sabotowanie wlasnych wysilków.Mialam tak w zeszlym roku-wszystko szlo pięknie,a ja z dnia na dzien rzucilam studia i pracę.przerąbane.
Shadowmere
Offline

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Sean1 05 sie 2010, 18:52
Dzięki za odpowiedzi :)
agacisz3 :P
U mnie w zasadzie jest to tak, że to główna przyczyna mojej nerwicy... jednak objawy somatyczne są najgorsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 05 sie 2010, 20:21
suicidesilence napisał(a):Wiecie może jak się zwie taki mechanizm, jak coś dobrze wychodzi, albo dobrze się wiedzie, a nagle umysł chce pokrzyżować plany, i działa na przekór, na złość? Jak nagle powstaje pytanie w głowie - nie za dobrze ci idzie? Nie chodzi mi o autodestrukcje czy coś takiego, jest może jakiś termin w psychologii, który to opisuje? Miał ktoś tak albo podobnie?


Jak za dobrze mi idzie, to czekam na jakiekolwiek potknięcie... Bo mnie przecież nic nie może wyjść jak należy... A jak już (wbrew mojemu tokowi myślenia) wszystko idzie jak po maśle, wtedy pojawiają się stany lękowe i ataki paniki... Sama chciałabym wiedzieć dlaczego tak się dzieje...

Tak jakbym nie zasługiwała na szczęście... A to g*** prawda!!!
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Sean1 05 sie 2010, 20:38
Dobrze wiedzieć, że ludzie też mają albo chociaż znają podobny problem, nie czuję się dzięki temu całkowicie samotny ze swoim. U mnie to było tak, że moje życie było strasznie do kitu, uważałem, że nie zasługuję na szczęście, poczucie wartości zerowe, a potem dostałem jego namiastkę (szczęścia), zaczęło się układać... jednak mój umysł tego nie wytrzymał, wtedy nerwica powiedziała, stop, tak dobrze ci nie będzie. Głupie to, wiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Jak to się zwie?

przez Shadowmere 05 sie 2010, 20:51
Mialam identycznie..ehh.
Shadowmere
Offline

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 05 sie 2010, 21:41
No i ja również... :(
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez Sean1 07 sie 2010, 12:53
Myślę, że to przyczyna, bo teraz w sumie to już nie jest problem, ale od tego zaczęła się nerwica na dobre. To przez to powstało wykonywanie natrętnych czynności i powstały objawy somatyczne (i to z nimi się borykam).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Jak to się zwie?

przez zdesper 09 sie 2010, 00:36
osoba z NN nigdy sie tego nie pozbedzie. W momencie kiedy uda sie to zaakceptowac pojawie się prawdziwe szczęscie..
zdesper
Offline

Re: Jak to się zwie?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sie 2010, 01:05
zdesper, zaakceptować? Raczej poznać z czego wynikają te natrectwa. Napewno z lęków. A źrodlo ich jest w nieświadomości, wiec terapia wskazana.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Jak to się zwie?

przez zdesper 09 sie 2010, 11:26
Poznać tez można ale to i tak wszystko prowadzi do akceptacjii. W NN to jest za silnie zakorzeniony proces w poswiadomosci zeby mogl byc na zawsze zapomniany...Podswiadomosci chyba nie mozna az tak zmienic..
zdesper
Offline

Re: Jak to się zwie?

przez Shadowmere 09 sie 2010, 11:39
ehh to już należy do mądrego terapeuty-przeksztalcić podświadomość w świadomość.
A co do samego stosowania sabotażu wobec siebie-nie wiedzialam,że jest to rownież klasyczna "cecha nn".Wszystkie dda to mają-w ty ja,żadnego zok-a nie mając :)
Shadowmere
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do