Muzyka w głowie...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Muzyka w głowie...

przez gavril princip 19 lut 2009, 01:58
Pierwszą lepszą cyniczna mysl wyplulem z siebie, z jakimis bzdurnymi naukowcami na czele a ty jeszcze glupio sie pytasz co to za naukowcy.Miej troche przyzwoitosci dziewczyno i zauwaz ironie pod nosem. Cale forum zna twoje 'obeznanie w sprawie' ,'wieloletnie studia','wyklady u wybitnych specjalistow' oraz' nabyte doswiadczenie na praktykach z zokowcami iksami i igrekami i innymi wybitnie zaburzonymi pacjentami'.Juz dawno temu szlachetną fascynacje psychologią/psychiatrią pomylilas z plytkim dowartosciowywaniem sie 'elitarnym' srodowiskiem badaczy dusz ludzkich i jakze specyficznym ,hermetycznym klimatem.Czuje kpine kiedy czytam wylozone przez ciebie na forum wyklady 'wybitnej profesor x' a w nastepnym poscie czytam "ja tutaj nie cytuje cudzych teorii !" .Kazdą teze legitymizujesz poznanym autorytetem ,ksiazka ,studiami etc.Bardzo sliski teren,bo jak powtarza pan Russell "Nie miej szacunku dla autorytetu innych, bo zawsze można znaleźć przeciwne autorytety."
Mam dla ciebie przykra wiadomosc ; stracilas 5 lat zycia [sympozja,wyklady ,praktyki,studia bla bla bla] jesli jestes wstanie na danym przykladzie zanalizowac tyle co spojnie myslacy laik,po paru porzadnych lekturach i z relatywnym doswiadczeniem, a nawet po tych 5 latach nie bylas wstanie nazwac intruzji w swojej glowie o ktorej niewiedzac pisalas na tym forum.
"oceniać moje wypowiedzi i je niesłusznie podważać." nie mozna podwazac tez zle wylozonych, ja ci po prostu zwracam uwage ze piszesz bzudry,a czesto mimowoli w meocjach wprowadzasz wblad ludzi.W tym temacie koncze dyskusje, poniewaz kazdy 'blad' mozna zweryfikowac nawet srednio dobrym podreniczkiem i nie trzeba po temu 5 lat studiow ,praktyk u wybitnej profesor x itd.O bledach pojeciowych nie mam zamiaru sie wypowiadac,5 lat studiow a piszesz 'NIEPRAWDA!' po czym wykladasz moja wypowiedz z innej strony.
Nie mam doswiadczenia klinicznego,na pewne zaburzenia cierpi bliska mi osoba i juz o tym gdzies pisalem.
probujesz na wsyzstkie sposoby dowiedziec sie o mnie jak najwiecej,skad wiem ,dlaczego itd kim jestem a ja juz wszystko powiedzialem.Ksiazek wbrew pozorom czytam nie tak duzo,zadnym psychologiem/psychiatra nie jestem i co najbardziej gorszace [dla zawodowej psycholozki z praktyka kliniczna ktorej to smiem tezy podwazac] nie mam nawet matury. I jeszcze jedno zalem przyznaje ze nie mialem sposobnosci zapoznac sie z psychologia self ani teori relacji z obiektem.
gavril princip
Offline

Re: Muzyka w głowie...

Avatar użytkownika
przez rolingstone 19 lut 2009, 14:45
gavril princip napisał(a):lekami sie nie leczy ,mozna tylko zaleczyc,lekami sie wspomaga leczenie i conajwyzej ulatwia egzystowanie na codzien.


chyba coś nie tak, raczej: lekami się leczy, ale nie można wyleczyć, tylko zaleczyć. w nerwicy psychoterapia jest podstawą, nawet w ZOK. Co do nerwicy - tu źródła tkwią w środowisku, w sytuacjach życiowych. Owszem, jest jakaś podatność, skłonność itd., ale nerwice wyzwalają sytuacje, środowisko. Potem są już zaburzenia na poziomie neuroprzekaźników, ale żeby to odwrócić, czasem nie trzeba leków. Można np. dotrzeć do pacjenta perswazją i stan chemiczny w mózgu pod wpływem tejże perswazji zmienia się. Choć z drugiej strony, choremu na schizofrenię nie można raczej wyperswadować, żeby nie miał urojeń. Trzeba je zbić rispoleptem czy innymi lekami. Nerwicowiec może wyjść na prostą bez leków. Wszystko polega na dobrze dobranej terapii.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Muzyka w głowie...

przez ESTER 19 lut 2009, 16:09
"Gavrilku....napisz mi mój drogi jacy to są Ci tajemniczy naukowcy amerykańscy.(imiona i nazwiska prosze :)
Domyślam się , że Ci naukowcy to jakąś książkę napisali .Tak ? I Ty ją namiętnie tak czytasz? :)
Czy może byłeś u nich na jakiś wykładach, seminariach , ćwiczeniach,warsztatach lub brałeś może udział w ich badaniach jako obserwator a moze jakaś konferencja bądż sympozjum naukowe, co ? :)
Możesz mi coś więcej zdradzić ? :)"


"Pierwszą lepszą cyniczna mysl wyplulem z siebie, z jakimis bzdurnymi naukowcami na czele a ty jeszcze glupio sie pytasz co to za naukowcy."


No to teraz sam się wkopałeś Gawril...:) Cytat z Twojej wypowiedzi powyżej dowodzi , ze to raczej Ty nie dostrzegłeś sarkazmu którym była podszyta moja wypowiedż do Ciebie (naprawdę pomyślałeś , że się o to pytam ? :) ), tym bardziej, ze po każdym moim zdaniu zauważ jest uśmiech :)

To po pierwsze a po drugie nie bardzo rozumiem o jaką "intruzję" w mojej głowie o której ponoć nie wiedziałam Ci chodzi ? Odpowiedz mi na to pytanie bo wygląda na to, ze dalej tkwię w nieświadomości.
Jeżeli zwróciłam się kiedykolwiek z prośbą o pomoc w zrozumieniu tego co się dzieje w moim wnętrzu do forumowiczów to zrobiłam to dlatego , że tak jak każdy człowiek jestem w stanie ocenić siebie w sposób jedynie subiektywny i nie mają tu znaczenia studia czy doświadczenie zawodowe.Każdy psycholog czy psychiatra jak ma problem ze sobą to pomimo posiadanych kompetencji i umiejętności nazywania problemów nie próbuje go rozwiązać samodzielnie i zwraca się po pomoc do drugiego psychologa/psychiatry bo tylko ta druga osoba może ocenić coś w sposób obiektywny.

"ja ci po prostu zwracam uwage ze piszesz bzudry,a czesto mimowoli w meocjach wprowadzasz wblad ludzi.W tym temacie koncze dyskusje, poniewaz kazdy 'blad' mozna zweryfikowac nawet srednio dobrym podreniczkiem i nie trzeba po temu 5 lat studiow ,praktyk u wybitnej profesor x itd.O bledach pojeciowych nie mam zamiaru sie wypowiadac,5 lat studiow a piszesz 'NIEPRAWDA!' po czym wykladasz moja wypowiedz z innej strony."


W mojej wypowiedzi którą jeszcze raz przeanalizowałam (podkreślam to ) nie ma ani jednego błędu.Jedynie do czego można by się przyczepić to może fakt , ze poprostu wyraziłam się zbyt ogólnikowo i nie napisałam wszystkiego a to dlatego , ze doszłam do wniosku , ze ludziom na tym forum wszelkie bardzo fachowe, ścisłe i rzetelne oraz wyczerpujące informacje będą nieprzydatne z tego względu, że do ich zrozumienia potrzeba jednak gruntownego przygotowania merytorycznego z zakresu psychologii oraz psychiatrii.Niestety nie wystarczy przeczytać kilku książek.

"Leki pomagaja tyle co w innych zaburzeniach czyli w stopniu zerowym bo nawroty po nich sa nieuniknione."

5 lat studiów itd.a powtórnie piszę : NIEPRAWDA pod Twoim stwierdzeniem bo to co napisałeś Gavril jest wybitnie nieprawdziwe i zaufaj mi naprawdę wiem co piszę !!!!!

"Mam dla ciebie przykra wiadomosc ; stracilas 5 lat zycia "

A mnie zatanawia ile Ty straciłeś lat życia próbując pomagać tej bliskiej Tobie osobie zamiast wysłać ją poprostu do dobrego i doświadczonego specjalisty który jest do tego odpowiednio przygotowany, potrafi posługiwać się pewnymi narzędziami,zna mechanizmy oraz podstawy rządzące ludzką psychiką oraz ma rozpracowane własne problemy bo przeszedł obligatoryjną własną psychoterapię.Jednak Ty wolisz spełniać tą rolę narażając tą osobę na duże ryzyko jej zaszkodzenia oraz siebie skazując na ciągłą frustrację oraz spore koszty emocjonalne które zapewne ponosisz ze względu na bliskość więzi z Tą osobą.Jeśli zdarzy się tak ,że tej osobie się pogorszy to będzie to dla Ciebie trudne do zrozumienia i bolesne doświadczenie ,ale chyba bardziej bolesne będzie to dla tej osoby, więc przestrzegam Cię Gavril.

Zapoznaj się najpierw z teorią relacji z obiektem oraz psychologią self a pełniej zrozumiesz istotę zaburzeń osobowości a w szczególności borderline.Będziesz mógł wtedy rzetelniej i że tak to ujmę bardziej fachowo udzielać wsparcia tu na forum takim osobom.Odsyłam na początek do podręcznika "Psychologia kliniczna" Tom 1. pod.red.H.Sęk.

[*EDIT*]

rolingstone napisał(a):
gavril princip napisał(a):lekami sie nie leczy ,mozna tylko zaleczyc,lekami sie wspomaga leczenie i conajwyzej ulatwia egzystowanie na codzien.


chyba coś nie tak, raczej: lekami się leczy, ale nie można wyleczyć, tylko zaleczyć. w nerwicy psychoterapia jest podstawą, nawet w ZOK. Co do nerwicy - tu źródła tkwią w środowisku, w sytuacjach życiowych. Owszem, jest jakaś podatność, skłonność itd., ale nerwice wyzwalają sytuacje, środowisko. Potem są już zaburzenia na poziomie neuroprzekaźników, ale żeby to odwrócić, czasem nie trzeba leków. Można np. dotrzeć do pacjenta perswazją i stan chemiczny w mózgu pod wpływem tejże perswazji zmienia się. Choć z drugiej strony, choremu na schizofrenię nie można raczej wyperswadować, żeby nie miał urojeń. Trzeba je zbić rispoleptem czy innymi lekami. Nerwicowiec może wyjść na prostą bez leków. Wszystko polega na dobrze dobranej terapii.



To zależy jaki "nerwicowiec" :) Nerwicowiec "natrętny" rzadko kiedy obywa się bez leczenia farmakologicznego.Może prościej: Na 100 "natrętnych" to może 5 pomoże tylko sama psychoterapia.(Mam na myśli całkowite wyleczenie ).
ESTER
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Muzyka w głowie...

Avatar użytkownika
przez rolingstone 20 lut 2009, 13:01
ESTER napisał(a):
To zależy jaki "nerwicowiec" :) Nerwicowiec "natrętny" rzadko kiedy obywa się bez leczenia farmakologicznego.Może prościej: Na 100 "natrętnych" to może 5 pomoże tylko sama psychoterapia.(Mam na myśli całkowite wyleczenie ).


zależy jaki natrętny :) natręctwa myślowe często nie są tak uciążliwe (choć mogą być). kompulsje mogą dezorganizować życie i tu rzeczywiście (a na pewno na początku) potrzebne są leki
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Muzyka w głowie...

przez ESTER 21 lut 2009, 20:01
rolingstone napisał(a):
ESTER napisał(a):
To zależy jaki "nerwicowiec" :) Nerwicowiec "natrętny" rzadko kiedy obywa się bez leczenia farmakologicznego.Może prościej: Na 100 "natrętnych" to może 5 pomoże tylko sama psychoterapia.(Mam na myśli całkowite wyleczenie ).


zależy jaki natrętny :) natręctwa myślowe często nie są tak uciążliwe (choć mogą być). kompulsje mogą dezorganizować życie i tu rzeczywiście (a na pewno na początku) potrzebne są leki



Może uściślę moje wypowiedzi w tym temacie.No więc to wygląda tak , że w zasadzie leczenie farmakologiczne jak i psychoterapia dają właściwie ten sam efekt leczniczy tzn. po jednym jak i po drugim dochodzi do pewnych tych samych zbliżonych do siebie pozytywnych zmian w mózgu (regeneracji) których wyrazem jest brak objawów.Jednak pomimo to leczenie farmakologiczne jest w przypadku osób z ZOK środkiem pierwszego rzutu nie tylko z powodu potwierdzonej naukowo etiologii organicznej ,ale także ze względu na to , że leki dają zwykle te same efekty w dużo krótszym czasie niż psychoterapia która wymaga jednak poświęcenia większej ilości czasu.Dlatego też ludziom z ZOK zaleca się najpierw leczenie lekami które szybko zmniejszą lęk na tyle by mogli oni skorzystać w dalszym etapie również z psychoterapii lub przeszli już tylko na tą formę leczenia.
Jeżeli wzielibyśmy pod uwagę fakt, że leki "pomagają w stopniu zerowym" to również musielibyśmy uznać , że psychoterapia również nie leczy a tak naprawdę choć są to odmienne od siebie środki lecznicze to dają bardzo zbliżone efekty.Z "nerwiy natręctw" czy to za pomocą leków czy psychoterapii można się wyleczyć całkowicie choć liczba takich przypadków całkowitych wyleczeń jest oczywiście niejednokrotnie mniejsza niż w innych typach nerwic.

[*EDIT*]

"Ksiazek wbrew pozorom czytam nie tak duzo,zadnym psychologiem/psychiatra nie jestem i co najbardziej gorszace [dla zawodowej psycholozki z praktyka kliniczna ktorej to smiem tezy podwazac] nie mam nawet matury. I jeszcze jedno zalem przyznaje ze nie mialem sposobnosci zapoznac sie z psychologia self ani teori relacji z obiektem."


No comment...... Gavril przeszedłeś sam siebie w tym momencie......:)
Chyba nikt tutaj na tym forum w to nie uwierzy......:)
ESTER
Offline

Re: Muzyka w głowie...

przez gavril princip 23 lut 2009, 01:42
(...)tym bardziej, ze po każdym moim zdaniu zauważ jest uśmiech :)


nie czytam zadnych spedalonych 'usmiechow'

To po pierwsze a po drugie nie bardzo rozumiem o jaką "intruzję" w mojej głowie o której ponoć nie wiedziałam Ci chodzi ? Odpowiedz mi na to pytanie bo wygląda na to, ze dalej tkwię w nieświadomości.


Zjawisko intruzji nie jest zadna czescia skladowa zaburzenia psychicznego a tymbardziej zaden to nieswiadomy mechanizm obronny a zjawisko powszechne,przy doinformowaniu zwyklego kowalskiego dosc latwo lokalizowalne nawet przez niego a co dopiero przez studentke 5 roku psychologi po wszelkich sympozjach ,wykladach,praktykach u wybitnych autorytetow etc etc ktora rosci sobie prawo do lokalizowania ukrytych mechanizmow obronnych u innych.
Zreszta sama sobie poszukaj post180426.html#p180426
Inna sprawa ze jesli przyszla psychoterapeutka interpretuje rzeczy powszechne i niegrozne histeria [co wskazuje na zaburzenia poznawcze a w konsekwencji rozregulowanie emocji] to kategorycznie nie powinna miec dostepu do psychiki ludzi zaburzonych co tyczy sie nawet ludzi o zbyt wybujalym temperamencie a co dopiero o osobie zaburzonej.Poddatnosc na przeciprzeniesienie i rozje-banie psychiki klienta gwarantowane.Zreszta samo to ze dopusczono osobe zaburzona by zajmowala sie [leczyla?] inne osoby zaburzone a w przyszlosci pracowala z nimi jako terapeutka to jakis /cenzura/ smutny zart.Kompromituje polska psychoterapie i pokazuje realny jej poziom.Nawet pedagodzy sa weryfikowani na studiach pod tym katem[ a przynajmniej wiedza o ich problemach niesie ze soba pewne konsekwencje]
A przy okazji ;wystarczy uwazne przecyztanie pewny zbiorow postow pochodnotematyczne aby zauwazyc prawdilowosc psychologicznej analizy etiologi Zok'u traktujacej kuntinuum procesow normalnych za poczatek Osbesji i kompulsji[np. intruzje]- [przyklad retro i to twoje """Nie, to nie są urojenia, ale pewnego rodzaju pogotowie do rozwinięcia się urojeń"""]


W mojej wypowiedzi którą jeszcze raz przeanalizowałam (podkreślam to ) nie ma ani jednego błędu.Jedynie do czego można by się przyczepić to może fakt , ze poprostu wyraziłam się zbyt ogólnikowo i nie napisałam wszystkiego a to dlatego , ze doszłam do wniosku , ze ludziom na tym forum wszelkie bardzo fachowe, ścisłe i rzetelne oraz wyczerpujące informacje.


Jest blad i to kardynalny;"że przyczyny tego zaburzenia leżą głęboko w mózgu"zas pozniej rozszerzylas te brednie ;"nie tylko z powodu potwierdzonej naukowo etiologii organicznej ,ale także ze względu na to , że leki dają zwykle te same efekty w dużo krótszym czasie niż psychoterapia która wymaga jednak poświęcenia większej ilości czasu.".Ale od poczatku i pozwole sobie na pewna krotka dygresje na twoj temat; jestes dziewczyna i jak przystalo na dziewcyzne masz umyslowosc enycklopedyczna ,czyli przewaga w mysleniu tresci faktograficznych nad wnioskowaniem [inaczej umyslowa bezplodnosc,gadalem z wieloma studentkami i wszystkie byly takie..,zreszta,seksistwoska teza ,wielce seksistowska ale prawdziwa;faceci odkrywaja tworza i wymyslaja [wnioskuja]90 procent przydatnych teori rowniez w psychologi].Ty mowiac o rzetelnosci,fachowosci rozumiesz wypisanie tego co wiesz [czyli tego co ci wcisneli wielcy autoryteci i szlachetne praktyki.Uwazasz ze jesli studujesz ,zajmujesz sie tym to kazde twoje slowo jest niczym kropla prawdy co rozmywa wszleka nieprawde.Ty nawet nie myslisz o argumentacji,podeprzeniu sie badaniami naukowymi ,podaniu wynikow itd [to jest wlasnie rzetelnosc i scislosc]ale nie winie cie za to bo jestes przesiaknieta polska psychiatria ktora nie mysli nawet o takich badaniach a ty uznajac polska 'szkole' psychiatri' slepo przyjmujesz jej metody 'dowodzenia'.Twoja wypowiedz nie mowi mi nic o zoku i jej etiologi ale mowi o srodowisku z ktorego pochodzisz.Co robicice na tym oddziale?wpieprzacie z bezsilnosci prochy zokowcom ,badacie ,uprawiacie psychoanalize nad nimi,a po jakims czasie dawania lekow wypierdalacie ich z kliniki krzyczac jednoglosnie 'wyleczony!ura!ura!ura!'.Nikt nie mysli co z nim bedzie po pol roku czy po roku[oczywiscie nawroty nachodza].Dlatego wieszkosc oddzialow ma 70% wyleczalnosc.Takie sa polskie szpitale.Teraz do merytoryki;
Nigdzie nie zwryfikowano pozytywnie biologicznej etiologi ZOku,kazdy srednio zainteresowany o tym wie,[chyba ze masz nalezne potwierdzenie ,to prosze podaj]postawiono tylko hipotezy.Oczywiscie jak na polskie standardy samo postawienie hipotezy jest juz polowa drogi do potwierdzenia jej a pozytywna [ale krotka] przydatnosc lekow jest juz pelnym jej udowodnieniem.Sprawa wyglada inaczej;z ramienia National Institute of Mental Heath przperowadzono badania w 2 osrodkach nad skutecznoscia farmakoterapi i TPB .Wstepna analiza wykazala ze farmakoterapia po dluzszym czasie wiaze sie z wysokimi wskaznikami nawrotow ,doprowadza rowniez do zmian poznawczych i behawioralnych ktore ulegaja odrwoceniu po przerwaniu jej.Zreszta jesli siegniesz po prace prawdziwych autorytetow w swiatowej psychiatri ktorzy zajmuja sie badaniami naukowymi[podkreslam -naukowymi]nad tym zaburzeniem to moze zarazisz sie rzetelnoscia i scisloscia w tak waznej materi i skaczysz pisanie nieprawd i polprawd.
że do ich zrozumienia potrzeba jednak gruntownego przygotowania merytorycznego z zakresu psychologii oraz psychiatrii.Niestety nie wystarczy przeczytać kilku książek.


Buahaha..nie za wysoko siebie cenisz?

A mnie zatanawia ile Ty straciłeś lat życia próbując pomagać tej bliskiej Tobie osobie zamiast wysłać ją poprostu do dobrego i doświadczonego specjalisty który jest do tego odpowiednio przygotowany bla bla bla


Rzadna pomoc nie jest strata czasu,tylko skaczony egoista tak moze twierdzic.Ta bliska mi osoba miala juz 2 lata terapi ktore gowno pomogly.Ja nie prowadze psychoterapi[ bo nie jestem rzandym psychoterapeuta] tylko pomagam na tyle na ile moge ale nawet to moje pomaganie przez 6 miesiecy wiecej pomglo niz 2 lata psychoterapi u tych 'specjalistow'[i ciagle idziemy do prozdu,jest coraz lepiej i to sie czuje] a tak naprawde ludzi rowniez zaburzonych.[Zreszta jeden z tych psychojebancow ma sprawe w sadzie za doprowadzenie do prob samobojczych jedna z pacjentek,niejedna rzecz o tym debilu sie slyszalo].Ty jestes naiwna etser,wyciagnij glowe zza tych murow akademickich .zobacz jak wyglada rzeczywistosc.Jestes idealistka ktora wierzy ze swiatek psychoterapeutyczny dziala na zasadzie samoroegulujacego sie organizmu [superwizje,'obligatoryjna wlasna psychoterapia',testy psychologiczne itd].Nie wiesz jak jest w rejonach polski postindustrialnej i na prowincjach.Jeden gorszy od drugiego,starzy stetryczali terapeuci ,majacy klienta w dupie,albo zalatwiajacy na szybko prochami.Jedni siedza po ukladach inni bo maja zagrzane miejsce przez lata na zadupiu gdzie nikt sie nikim nie interesuje.Ci psychopojebancy szkodzili tej 'bliskiej mi osobie' i gownianych prostych rzeczy nie mogli pojac choc byli mocno ponoc doswiadczeni[ a jeden z tych pedalow to zona jakiegos slynnego psychologa].Co gorsze takich jest multum w polsce ,oczywiscie wszyscy z nich to psychoanalitycy.Sa jeszcze ci od TPB ,cenią siebie w zlotach i diamentach [150 za 50 min].Piekna mi pomoc ale tylko dla nadzianych hehe.

Dobra,skaczylem swoj kloaczny post,mam nadzieje ze jasno daje do zrozumienia ze jestem nieprzychylnie nastawiony do twoich ambicji w moim mniemaniu szkodliwych dla ludzi slabszych od ciebie.Zreszta zaburzona bedzie leczyla zaburzonych,to przeciez polska,hehe, duzo takich kabaretow,nie bedziesz pierwsza.Wpadlem w sumie na pare postow ,wiecej nie bedzie ,poszukam innego forum gdzie bede sie sprzeczal o spedalonych rzeczach ze spedalonymi ludzmi.I co do tego No Comment,88 rocznik to jakies 22 lata robi ,tyle mam,matura w maju.Nie karze ci wierzyc,prawde mowiac na nic mi twoje dowierzanie,nawet zabawnie tak.Tego posta pisalem 5 razy i 4 razy komp mi sie wylaczyl,mam juz dosc.To dywersyjne dzialanie wroga na moich tylach.I na koniec cos dla zaburzonych z jajami z dedykacja dla ZOkowcow Misericordiam "Obsessive-compulsive" http://emobestia.wrzuta.pl/audio/wP4W8E ... compulsive
gavril princip
Offline

Re: Muzyka w głowie...

przez ESTER 23 lut 2009, 05:18
Na początek pozdrowienia dla tej Twojej bliskiej osoby :) (Nie jest jednym z użytkowników tego forum ? Chyba domyślam się o kogo chodzi ;) )

"Zjawisko intruzji nie jest zadna czescia skladowa zaburzenia psychicznego a tymbardziej zaden to nieswiadomy mechanizm obronny a zjawisko powszechne,przy doinformowaniu zwyklego kowalskiego dosc latwo lokalizowalne nawet przez niego a co dopiero przez studentke 5 roku psychologi po wszelkich sympozjach ,wykladach,praktykach u wybitnych autorytetow etc etc ktora rosci sobie prawo do lokalizowania ukrytych mechanizmow obronnych u innych.
Zreszta sama sobie poszukaj post180426.html#p180426
Inna sprawa ze jesli przyszla psychoterapeutka interpretuje rzeczy powszechne i niegrozne histeria [co wskazuje na zaburzenia poznawcze a w konsekwencji rozregulowanie emocji] to kategorycznie nie powinna miec dostepu do psychiki ludzi zaburzonych co tyczy sie nawet ludzi o zbyt wybujalym temperamencie a co dopiero o osobie zaburzonej.Poddatnosc na przeciprzeniesienie i rozje-banie psychiki klienta gwarantowane.Zreszta samo to ze dopusczono osobe zaburzona by zajmowala sie [leczyla?] inne osoby zaburzone a w przyszlosci pracowala z nimi jako terapeutka to jakis /cenzura/ smutny zart.Kompromituje polska psychoterapie i pokazuje realny jej poziom.Nawet pedagodzy sa weryfikowani na studiach pod tym katem[ a przynajmniej wiedza o ich problemach niesie ze soba pewne konsekwencje]


Skoro uważasz , że intruzje które pojawiły się wówczas w mojej głowie to nie jest żaden objaw patologiczny a zjawisko powszechne, normalne i każdy tak ma to dlaczego w takim razie poniżej piszesz o mnie jako o osobie "zaburzonej" ? Wogóle tego nie pojmuję.........
Gavril naprawdę rozumiem Twoją irytację polską psychoterapią, ale psychoterapeuta czy psychiatra tak naprawdę to nie żaden święty tylko normalny człowiek który tak jak wszyscy może mieć problemy emocjonalne itp.Wszyscy ludzie, powtarzam wszyscy mają jakieś zaburzenia, nawet psychoterapeuci (po to właśnie są te wszystkie obligatoryjne własne terapie,terapeuta musi się najpierw sam wyleczyć aby potem leczyć innych) a Ty piszesz o tym tak jakby to było coś co ich dyskwalifikuje zawodowo i tu też upatrujesz przyczynę niepowodzenia w terapii u bliskiej Ci osoby.Wiesz myślę , że problem polega tu na tym , że Ty i ta Twoja bliska osoba nie możecie zrozumieć , że psychoterapia jest środkiem leczącym a nie szkodzącym.Sam pomyśl jak można zaszkodzić, przecież to nie wróżbici którzy rzucają zły urok na pacjenta.Rozumiem , że ta nieufność jest spowodowana negatywnymi doświadczeniami z psychoterapeutami, ale pomaganie na własną rękę jest dość ryzykowne.Czy nie przyszło Ci do głowy , ze ta bliska Ci osoba może Cię nazbyt idealizować i stąd jej poprawa(tak właśnie często bywa z pacjentami)?
Po drugie chciałabym Ci zwrócić uwagę(bez urazy), że chyba nie do końca rozumiesz o czym piszesz.Wystąpienie przeciwprzeniesienia nie ma nic wspólnego z zaburzeniami i przechodzi przez to prawie każdy psychoterapeuta.
Ja od roku odbywam własną terapię,nie wiem czy mam zaburzenia poznawcze, ale napewno problemy emocjonalne.Nie jestem jeszcze psychoterapeutką i nie wiem czy nią zostanę, narazie jestem psychologiem a to jest różnica.
Niemniej jednak przykro mi Gavril , że mnie (również moje kompetencje zawodowe) oceniasz w ten sposób.Nie rozumiem także dlaczego od początku Twojej obecności na forum negujesz wszystkie moje wypowiedzi...... :?: Ja naprawdę jestem do Ciebie przychylnie nastawiona,zauważyłam , że jesteś ciekawym człowiekiem i niewierzę w to , że jesteś zdolny jedynie do kłótni.

"A przy okazji ;wystarczy uwazne przecyztanie pewny zbiorow postow pochodnotematyczne aby zauwazyc prawdilowosc psychologicznej analizy etiologi Zok'u traktujacej kuntinuum procesow normalnych za poczatek Osbesji i kompulsji[np. intruzje]- [przyklad retro i to twoje """Nie, to nie są urojenia, ale pewnego rodzaju pogotowie do rozwinięcia się urojeń"""]"

OK.Zgadzam się.Ja nigdzie nie napisałam , ze ZOK ma tylko i wyłącznie etiologię organiczną.Napisałam , że również ma (obok tej psychologicznej) jednak etiopatogeneza ta wiedzie prym. ZOK to tak naprawdę wielki worek i za tym zaburzeniem może się kryć wiele rzeczy , moze nawet być zaczątkiem schizofrenii,towarzyszyć bardzo wielu innym zaburzeniom psychicznym min.depresji,może wynikać również z zaburzeń osobowości (tutaj jeszcze inna etiologia) albo tak jak napisałeś zachowania o charakterze ZOK mogą występować u ludzi zdrowych.

"Dobra,skaczylem swoj kloaczny post,mam nadzieje ze jasno daje do zrozumienia ze jestem nieprzychylnie nastawiony do twoich ambicji w moim mniemaniu szkodliwych dla ludzi slabszych od ciebie.Zreszta zaburzona bedzie leczyla zaburzonych,to przeciez polska,hehe, duzo takich kabaretow,nie bedziesz pierwsza.Wpadlem w sumie na pare postow ,wiecej nie bedzie "

No dobra, dobra.... to jestem "zaburzona" i nie będe leczyć ! :) OK?

Gavril Twój post nie jest "kloaczny" tylko całkiem do rzeczy :) Co Ty piszesz? :) Uwalony jesteś już czy jak ???:) Nie uciekaj stąd tak szybko bo powiedzą , że Ester spłoszyła biednego Gavrila :) Nikt Cię stąd nie wyrzuca przecież :)
Z kim ja się będę kłócić teraz co? :)

"poszukam innego forum gdzie bede sie sprzeczal o spedalonych rzeczach ze spedalonymi ludzmi."

Jakaś impreza może była ? :)

"Tego posta pisalem 5 razy i 4 razy komp mi sie wylaczyl,mam juz dosc.To dywersyjne dzialanie wroga na moich tylach."

Oj , chyba była Gavril niezła impra musiała być....:)
ESTER
Offline

Re: Muzyka w głowie...

Avatar użytkownika
przez RAMM 27 lut 2009, 12:55
Mam podobny problem z muzyką - wciąż wyobrażam sobie jak wyglądałby jakiś lubiany przeze mnie utwór na żywo lub teledysk do niego gdybym to ja mógł go zrealizować. Często w szkole nie skupiam się na niczym innym, ale staram się myśleć o tym jako o sposobie na nudę.
Nie żyć przeszłością, to mieć wszystko w dupie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 lut 2009, 18:10
Lokalizacja
Wołomin/Łódź

Re: Muzyka w głowie...

przez Tachyon 21 lis 2010, 16:33
Witam wszystkich.
Gdy czytam wypowiedzi co niektórych ''mądrych'', co to każą czym prędzej biec do psychiatry, tudzież księdza, to żal mi się robi.
Żal mi Was oraz tym bardziej ludzi, których wprowadzacie w błąd. Doprowadzicie ich do destrukcji.
Też mam ten ''problem'' i również zajmuje się tworzeniem muzyki (FL Studio od kilku lat). Prowadzę w głowie wirtualne rozmowy, słyszę muzykę itp. Mózg, to jest biokomputer dla duszy, więc możesz na ekranie tego komputera wyświetlać różne obrazy, słuchać w nim muzyki :)
Jest też głos Twojego ego. U jednego ten głos nigdy nie cichnie, a na przykład u mnichów buddyjskich nie występuje w ogóle (poza rozmową w realu).
Najlepszym sposobem na wyciszenie tego jest M E D Y T A C J A. Nie da się? Muza nie cichnie? Ile razy próbowałeś? Ile technik medytacji przejrzałeś/łaś?

Nigdy w życiu nie pójdę do psychiatry po neuroleptyki, bo są po to, żeby człowiekowi zniszczyć mózg, uzależnić go, zatrzymać jego rozwój duchowy, albo uszkodzić nieodwracalnie wiele funkcji DNA.
Mogą być bardzo ekstremalne przypadki, w których jedynym ratunkiem jest ciężka chemia (leki).
Z tego, co się orientuję, to wielu lekarzy nurtu oficjalnego psychiatrii zdaje sobie sprawę, że choroby psychiczne, to skutek uboczny podczepienia się jakiegoś bytu energetycznego, demona, myślokształtu. Nie bój się, bo strach ma wielkie oczy. Tych bytów, które potrzebują jakiegoś źródła energii jest prawdopodobnie więcej, niż nas samych na tej planecie.

Słowo klucz - Oczyszczenie. Polecam dietę wegetariańską, lub chociaż pozbycie się z codziennej diety ekstremalnych toksyn np. aspartamu zawartego we wszystkim, co słodkie, a bez cukru. Ogromna większość tego, co leży na półkach sklepowych nie nadaje się do jedzenia. Jest toksyczne dla ciała, a przecież ''zdrowe ciało - zdrowy duch''

Pozdrawiam i życzę powodzenia

P.S. Jestem człowiekiem i mogę się mylić.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 lis 2010, 15:45

Re: Muzyka w głowie...

przez refren 23 lis 2010, 01:04
Ludzie, Ci co słyszycie głosy, idźcie do lekarza, to już nie jest nerwica natręctw! Co innego natrętne odtwarzanie w kółko tej samej melodii w myślach (natręctwo), a co innego głosy, które coś każą, głosy od Boga. Dwa problemy się mieszają w tym wątku.
refren
Offline

Re: Muzyka w głowie...

przez GreenGo 23 lis 2010, 12:02
Słyszenie natarczywej muzyki jeśli się długo słuchało jakiejś piosenki jest normalne, ale wkurzające, po pewnym czasie u mnie znika, dzień, dwa.
Medytacja i relaks pomagają.
GreenGo
Offline

Muzyka w głowie...

Avatar użytkownika
przez mark123 28 paź 2013, 17:54
A ja zazwyczaj lubię muzykę w swojej głowie, dzięki temu niekoniecznie muszę puszczać muzykę normalnie, aby mieć ciarki oraz wejść w pozytywną derealizację. Zazwyczaj "grają" mi różne kawałki, które już kiedyś słyszałem i mi się podobały (albo jeśli posłucham jakiejś nowej piosenki i mi się spodoba, to wtedy przez pewien czas "gra" tylko ta piosenka, a potem znowu są różne piosenki, które słyszałem w przeszłości). Ale mogę też "zagrać" jakieś rytmy/śpiewy, których nie słyszałem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Muzyka w głowie...

przez anonim1985 12 lis 2013, 14:31
Powinieneś skonsultować się z neurologiem, aby wykonać badania EEG - być może cierpisz na padaczkę.

Przy padaczce nie koniecznie musisz tracić przytomność, jest wiele rodzajów padaczki: napady uogólnione, częśćiowe proste, częściowe złożone.


Szczególnie padaczka skroniowa może powodować objaw o którym piszesz, halucynacje dźwiękowe - z ang. auditory hallucinations.


Proszę nie traktuj tego jak radę a raczej wskazówkę - przyczyn może być wiele.

ps. sam mam padaczkę skroniową

pozdrawiam
trzymaj się!

-- 12 lis 2013, 17:58 --

O tutaj masz info o "Musical hallucination" :

http://en.wikipedia.org/wiki/Musical_hallucinations

po angielsku.


To tylko wskazówka. Przyczyn może być wiele.

pozdro
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 lis 2013, 23:51

Muzyka w głowie...

Avatar użytkownika
przez mark123 22 lis 2013, 21:29
anonim1985 napisał(a):Powinieneś skonsultować się z neurologiem, aby wykonać badania EEG - być może cierpisz na padaczkę.

Przy padaczce nie koniecznie musisz tracić przytomność, jest wiele rodzajów padaczki: napady uogólnione, częśćiowe proste, częściowe złożone.


Szczególnie padaczka skroniowa może powodować objaw o którym piszesz, halucynacje dźwiękowe - z ang. auditory hallucinations.


Proszę nie traktuj tego jak radę a raczej wskazówkę - przyczyn może być wiele.

ps. sam mam padaczkę skroniową

pozdrawiam
trzymaj się!

-- 12 lis 2013, 17:58 --

O tutaj masz info o "Musical hallucination" :

http://en.wikipedia.org/wiki/Musical_hallucinations

po angielsku.


To tylko wskazówka. Przyczyn może być wiele.

pozdro

EEG miałem już robione z pewnego powodu, wyszedł zapis średnionapięciowy z wysoką aktywnością beta oraz silne artefakty, neurolog powiedział, że neurologicznie wszystko jest w porządku.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do