Już nie daje rady...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Już nie daje rady...

przez Natalia.! 13 cze 2010, 20:37
Myslę, że może tu ktoś zdoła mi pomóc, coś poradzić ja już sama nie wiem co mam robić, jak nie postąpie tak zawsze będzie źle. Ale może zacznę od opowiedzenia mojej historii Mam 15 lat i odkąd pamiętam mój ojciec pije. Ciągłe awantury, wyzywanie, dźwięki tłuczonych naczyń, przedmiotów. Ja już na parwdę nei daje razy, rozmawiałam z nim tyle razy, ze niszczy mi życie, ale on obiecuje poprawę i przestaje pić na tydzień, a potem wszytko wraca znów. Z częścią rodziny kontaktów nie utrzymujemy wogóle, tzn. tylko sporadycznie, bo ojcu oni nie pasują, ana prawdę to bardzo dobrzy, mili i serdeczni ludzie. Przez ten wieczny strach i ból, co wydarzy się dzisiaj, co zniszczy tym razem, co powie, żyłam w wiecznym stresie i żyje nadal. Od dłuższego czasu borykam się także z nerwicą natręctw. Jestem przekonana, ze jej przyczyną jest właśnie alkoholizm ojca, który nie chce się leczyć i niszczy mi życie. Rytuały i ciagle powtarzanie czynności wypełniają cały mój czas. Nie pozwalają mi sie an niczym skupić. Gdy na przykłąd robię notatki w zeszycie czy coś piszę, to na przykłąd ze sto razy piszę jedną literkę, bo boję sie, ze np. nie zdam ajkeigoś testu jak tego nie zrobię. Gdy na przykłąd zakłądam buty to przed em muszę ich dotknąć określoną ilość razy. Najgorzej jednak jest w lato, czyli teraz. Gdy do pokoju wleci mi na przykład komar, czy mucha to musze go wygonić z pokoju, takmżeby go tu nei było, bo się boję, ze np. wleci mi do buzi czy do nosa i się uduszę. Przed snem muszę obejść cały dom i posprawdzać czy wszędzie są pozamykane okna, czy zamknięta jest lodówka, ze sto razy sprawdzam gaz czy kurki sa zakręcone, gdy np. chcę zamknąć ajkieś drzwi to muszę dotknąc kilka razy klamkę. Ale to jeszcze nie wszystko, mam jakieś okropne tiki, przewracam oczami, gdy tylko zaczynam się denerwować. Mama jeździła ze mną po wszystkich okulistach, jacy tylko są w okolicy, bo myśli ze to jakaś wada wzroku. Ale gdy robią mi te wszytskei badania to wszystko jest w porządku niczego nie znajdują, żadnej wady. Mama myśli ze to jakieś uczulenie, a ja boje sie jej powiedzieć bo wiem że wtedy wszytko się kompletnie zawali. Ona od razu zaproponowałąby mi psychologa, ale ja nie chcę iść, bo będę musiała mu powiedzieć o ojcu, o wszystkim, a ja nie chcę, nie umiałabym. Mama owszem chciała wnieść do sądu sparwę rozwodową, ale jak tylko powiedziała o tym ojcu, to ten wpadł w wielką rozpacz i w ogóle nagadał że sie pwoeidi, popełni samobójstwo, a ja już sama nie wiem co mam robić. już nie mam siły dalej walczyć, bo gdy tylko próbuje się temu przeciwstawić to, to się nasila i jest co raz gorzej.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 cze 2010, 20:09

Re: Już nie daje rady...

przez Allef 26 cze 2010, 22:01
Witam Natalko. Pierwsze natręctwa dostałem w Twoim wieku. Nie możesz tego zaniedbać, musisz iść do psychologa, bo będzie coraz gorzej. Twój ojciec ma problem z alkoholem, ale Ty nie możesz zaniedbać własnego życia. Nie wiem, dlaczego ojciec miałby się dowiedzieć o Twojej terapii, przecież można załatwić psychologa za darmo. Doradzam Ci też rozmowę z zaufanym księdzem, sama terapia usunie natręctwa, ale do końca nie naprawi skutków braku właściwej atmosfery w rodzinie i powielania błędów, w tych sprawach polecam przyjaźń z Bogiem. Zajmij się tym jak najszybciej, ja odkładałem to na później, a wtedy jest dużo trudniej. Trzeba zawalczyć o swoje życie i życie rodziny, którą kiedyś założysz.
Allef
Offline

Re: Już nie daje rady...

przez aga25 27 cze 2010, 10:56
Za natręctwami stoi uzasadniona nienawiść i złość na twojego ojca. Dopóki będziesz się oszukiwać, że będziesz kiedyś dla niego ważna albo co gorsze, że mimo wszystkiego co robi, że jesteś dla niego ważna to natręctwa będą cię wykańczać, a skąd to wiem bo sama miałam to cholerstwo ale dzięki Alice Miller (Bunt ciała) wyleczyłam się z iluzji jakie sami sobie serwujemy, żeby przeżyć. Masz dopiero 15 lat i to jest problem, bo pozostajesz na utrzymaniu rodziców ale musisz się trzymać i robić wszystko aby się usamodzielnić.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Już nie daje rady...

przez Alan93 28 cze 2010, 17:03
Uważam, że wizyta u psychologa jest pierwszą rzeczą, którą powinnaś zrobić. Chorób nie należy ukrywać, trzeba je zwalczać. Psycholog czy psychiatra to w Twoim wypadku najlepsze rozwiązanie. Przykro mi słyszeć o Twojej historii. Cierpię na nerwicę natręctw, uwierz mi, że wiele przeszedłem, często się załamywałem. W dniu, którym wyjawiłem swój problem rodzinie, byłem na skraju załamania, wyczerpany nie miałem siły nawet myśleć. Te tzw. "rytuały" to coś strasznego. Jeśli nie zwalczysz tej choroby, będzie coraz gorzej. Swoją chorobę mam już od 2 lat, leczę się od dwóch miesięcy. Gdyby nie psycholog i leki, które codziennie biorę, nie wytrzymałbym. Dziewczyno, jedyne co mogę Ci powiedzieć, to to, żebyś KONIECZNIE zaczęła się leczyć. Nie chcę, żeby było z Tobą tak źle, jak było ze mną.
Wracając do Twojego ojca. Na Twoim miejscu, powiedziałbym mu o tym. Poszedłbym z nim nawet do psychologa. Alkoholizm to choroba psychiczna, której podobnie jak nerwicy natręctw trudno ulec.
Wybór należy do Ciebie
Życzę Ci powodzenia
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 cze 2010, 16:50

Re: Już nie daje rady...

przez aga25 28 cze 2010, 18:23
AlanieG93 mam jedną uwagę dlaczego proponujesz zdesperowanej nastolatce, którą dotyka ogromne cierpienie żeby jeszcze namawiała na leczenie swojego ojca! Człowieku, jej ojciec jest dorosły i to on ma obowiązek zapewnić swojemu dziecku poczucie bezpieczeństwa, możliwość rozwoju, stabilizację a przede wszystkim miłość i życzliwość. Tobie się wydaje, że Natalia to cyborg, która zniesie wszystko?! To sobą w pierwszej kolejności powinna się zająć bo nikt za nią życia nie przeżyje natomiast jedna rada dla Natalii nie próbuj zmieniać innych bo jeśli sami tego nie chcą to tylko zmarnujesz swoje życie na złudzenia poza tym idź do psychologa i uważam, że jeśli nie chcesz o tym mówić ojcu to nie mów, dlaczego znowu masz się zmuszać do czegoś czego nie chcesz.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Już nie daje rady...

przez Alan93 28 cze 2010, 18:44
aga25, czy uważasz, że będzie Ona w stanie się leczyć w takich warunkach? Może, kiedy powie ojcu, że to jego wina, facet wreszcie przejrzy na oczy.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 cze 2010, 16:50

Re: Już nie daje rady...

przez aga25 29 cze 2010, 19:51
Owszem, może zaryzykować i zaproponować ojcu wspólne leczenie ale co jeśli ojciec ją wyśmieje? Czy uważasz, że ją to nie zaboli? AlanieG, facet zamiast się zmienić szantażuje rodzinę samobójstwem, uważasz, że jest to przejaw chęci do zmiany na dodatek już tyle razy go prosiła żeby się zmienił i co? Zapewne nie raz widział cierpienie na twarzy córki i żony i na niego to jakoś nie zadziałało, nadal pije a córce się stale pogarsza. Uważam, że Natalia powinna raczej porozmawiać o tym z mamą bez udziału ojca. Wiara, że ojciec się zmieni to są złudzenia! Jako dorosły człowiek w każdej chwili mógł/może się zmienić dlaczego tego nie zrobił/nie robi? Natalio ratuj w pierwszej kolejności siebie chociaż domyślam się dlaczego nie chcesz dzielić się z kimś obcym tym co dzieje się w twoim domu. Być może się wstydzisz ale im więcej tłumisz w sobie negatywnych wspomnień i związanych z nimi emocji i uczuć tym więcej natręctw będzie cię dopadać. Z natręctwami i lękiem można sobie poradzić. Idź do psychologa, szkoda twojego życia i zdrowia. Zaopiekuj się sobą, bądź dla siebie wsparciem bo twój organizm woła o pomoc.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Już nie daje rady...

przez refren 03 lip 2010, 15:39
Szkoda, że nie możesz ? się wyprowadzić z domu. Oczywiście musisz zawalczyć o siebie i się leczyć, ale najskuteczniejszym lekarstwem jest oczywiście odcięcie się od stresowej sytuacji. Takie natręctwa (jak z resztą każde) mają ścisły związek ze stresem i kiedy on mija, to natręctwa też cichną. Także im szybciej i im bardziej możesz się odizolować od ojca, tym lepiej. Na pewno terapia Ci w tym pomoże i w zebraniu sił. Trzymaj się.

[Dodane po edycji:]

I mama też powinna szukać pomocy. Nie tylko ojciec. Jego pewnie nie zmienicie, przynajmniej nie na razie. Może mamę przekonaj, w każdej poradni uzależnień zajmują się też rodzinami osób z problemem. A to że wy będziecie silniejsze, to i tak ostatecznie będzie też lepiej dla ojca.
refren
Offline

Re: Już nie daje rady...

przez Natalia.! 21 lip 2010, 12:24
Obsesje i kopulsje ostatnio troszeczke ustapily, sama zaczlam z nimi walczyc, zostalo mi juz tylko nie wiele, zaledwie kilka kopulsji. Wiec na razie nie chce jeszcze mowic w domu, to znaczy mamie. Bo ojca w to wlaczac nie zamierzam. On wchodzi ja wychodze na spacer, on wychodzi, ja wracam ze spaceru, on cos chce, ja udaje ze slucham muzyki, tak zeby nie miec nic wspolnego z jego osoba. i chyba nawet mi sie to niezle udaje. Jeszcze tylko trzy alta, sie pocieszam i to niecale nawet. No ale w kazdym badz razie leczyc zamierzam sie dopiero kiedy znowu wroca objawy. A na razie w miare dobrze sie czuje, nawet nie apmietam keidy ostatnio bylo tak w porzadku.
Dzieki za rady i podrawiam:)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 cze 2010, 20:09

Re: Już nie daje rady...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 lip 2010, 12:39
Natalia.!, Ojciec nie dośc,że Was ubezłasnowalnia swoim piciem , manipuluje to do tego jeszcze szantażuje emocjonalnie. Fakt jest taki,że jesteście współuzaleznieni w domu od niego. Tak w większości funkcjonują niestety rodziny, w których jedna strona pije.
Fakt jest też taki,że kompulsje masz na tle właśnie całej tej sytuacji. To też forma lęku. Za 3 lata mozesz bycjednym wielkim kłębkiem nerwów. Porozmawiaj z mamą. Jeśli ojciec nie chce się leczyc, nawet za Waszą namową, to wybacz, ale to już jest jego problem. A Matka i Ty powinnyście zadbać o siebie.

[Dodane po edycji:]

Mówisz,że kompulsje trochęustały. Czy Ty nie wypierasz swojego problemu? Napewno Cię on przerasta, wolisz tkwićw starym schemacie, w wierze,że wszystko się zmieni. Alkoholizm to choroba. I trzeba ja zwalczyc w zarodku. Bez leczenia sama nie przejdzie bo to problem bardziej psychologiczny.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Już nie daje rady...

przez jimmi 25 lip 2010, 10:24
zglos na policje(dostanie bodzca z zewnatrz), ze pije i zakluca spokoj, ze nie cuzjesz sie bezpiecznie. niech zobaczy, ze nie zartujesz. niech dostrzeze w koncu, ze w ciele 15 latki, znajduje sie osobowosc znacznie dojrzalsza, niz jemu sie wydaje. powodzenia
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
22 lip 2010, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do