Czy to nerwica natęctw...? :(

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Czy to nerwica natęctw...? :(

przez hancia 07 mar 2010, 20:13
Dlaczego mam często takie uczucie jakbym robiła coś nie tak. Nie wiem jak to wytłumaczyć bo sama czasami nie wiem o co mi chodzi. Ale robie coś i nie jest to wcale złe a jednak po chwili lub po jakimś czasie wydaje mi sie ze zrobiłam lub powiedziałam coś nie tak. Albo sytacja, normalnie spotkanie z moim facetem- generalnie nic się złego nie dzieje, a ja po pewnym czasie zaczynam czuc się głupio tak jakbym coś zrobiła. Dziś sytacja pojechał do domu, odwiozłam go na pociąg a miałam wrazenie jakbysmy mieli się już nigdy nie spotkac, a wszystko niby dobrze się uklada. cos nie tak z moją psychiką? czegoś się obawiam chyba tylko nie wiem czego i czemu tak sie dzieje....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 mar 2010, 20:10

Re: Czy to nerwica natęctw...? :(

przez solipsea 07 mar 2010, 21:55
Hancia - nie jestem przekonana, czy to na pewno nerwica natręctw. Jeżeli obsesyjnie rozmyślasz nad tym, że twoje zachowanie mogło wywołać negatywną reakcję, choć wiesz że to totalnie nielogiczne - to można by to uznać za jeden z objawów zaburzenia obsesyjno - kompulsyjnego.

Na pewno masz zaniżone poczucie własnej wartości, bo ciągle analizujesz swoje postępowanie - "czy kogoś nie uraziłaś, "co on sobie o mnie pomyśli" itd. To jest takie jakby autopastwienie się nad samym sobą - coś o tym wiem...

No i strach przed samotnością i odrzuceniem, którego doświadcza pewnie większość ludzi. Jeżeli te myśli zatruwają Ci życie, to powinnaś jak najszybciej zgłosić się do specjalisty (psychiatry, psychologa).

Pozdrawiam. :mrgreen:
solipsea
Offline

Re: Czy to nerwica natęctw...? :(

przez hancia 07 mar 2010, 22:35
Czasami inni mnie przekonują dopiero o tym ze to jest nielogiczne...
Nie wiem, poprostu poczytałam trochę o nerwicach i tak mi się to zbliżyło....
Ja juz czasami sama siebie nie potrafie zrozumieć. Kilka razy zostalam zraniona... ostatnio niestety to ja zraniłam. To wszystko- te problemy sie kumulują i dają mi duzo do myslenia, czasami za duzo.
Czy zatruwają mi zycie- poniekąd niestety tak, bo czasami ranie moich bliskich i to boli.Jakis czas temu mialam lekkie zalamanie psychiczne, było ciezko i wtedy sie zastanawiałam nad psychologiem albo psychiatrą.. ale stiwerdziłam ze nie umialabym o tym wszystkim z nikim rozmawiac, sama nawet chyba bym nie wiedziala co mam mówic.
Obawy przed zyciem ciągle są... niby jestem usamodzielniona a boję sie przyszłosci....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 mar 2010, 20:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to nerwica natęctw...? :(

przez hancia 21 cze 2010, 21:00
No i znowu... przez jakiś czas dobrze a potem znowu kompletny dołek. weekend spędzony z ukochanym, dzisiaj pól dnia tez, potem pilnowanie mojej małej chrzesnicy. niby wszystko ok. jeszcze czeka mnie nocka w pracy:( kurcze, nie wiem co się ze mną dzieje... nie mam siły. mam jakiś problem ze zdrowiem, powinnam isc do lekarza a boje się co mi powie... (sprawy ginekologiczne) może to ma jakiś związek z tym ze kiedyś niefajnie mnie potraktowała jedna ginekolog, albo to ze mama zmarła na raka szyjki macicy:( nie wiem.... praca tez mnie dobija, męcze sie w niej i z ludzmi i z pracą. mam faceta, oczywiscie jakies problemy są... ja się boje dalszego zycia.. czy to się kiedys zmieni? dobrze sobie radze ze wszystkim a jednak się boje ze moje zycie się nie ulozy tak jak chce... ze coś sie zepsuje, ze nie dam sobie rady. niby boje się ze moge byc chora a z drugiej strony mam to gdzies. jak to wszystko rozumiec. to wraca czesto... nie wiem od czego to zalezy... gryze pazury z nerwów, brzuch boli z nerwów... nie widze siebie u psycholioga, boje sie ze nie bede umiała mu tego wszystkiego wytłumaczyc. ze mnie nie rozumie- tak jak to jest ze mną- sama siebie nie umiem zrozumiec. czy ja coś sobie wmawiam. mam faceta, ktoś inny mnie podrywa w pracy, a ja mając kompleksy caly czas wmawiam sobie ze na nikogo nie zasługuje nawet jesli sa to problemy drugiej osoby, zawsze widze ten problem u siebie. np. ktoś ma problem alkoholowy i ja szukam czegoś złego u siebie, ktoś mnie podrywa a ja się zastanwiam dlaczego, czy to jakiś podstęp, ze mój facet napuscił np kolege zeby się zorientowac czy polece na innego. głupie? wiem... ale tak mam....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 mar 2010, 20:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do