Ratunku czy ja umrę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez pinaks 09 lut 2010, 01:11
Ale nieraz juz nie daje sobie rady i trudno mi o tym nie myślec probuje sie czymś zajac i nie wychodzi. Juz kkiedyss prawie skoczyłam przez te myśli :(

[Dodane po edycji:]

Własnie mi to nie przechodzi wraca co jakis czas.
pinaks
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez miki74 09 lut 2010, 01:19
nieznany05 napisał(a):Pojawia się niewielka gorączka, ból głowy, zmęczenie mięśni, apatia i ból gardła.

źródło : http://archiwum.wiz.pl/2000/00010400.asp

Już myslałem ze bedzie wszystko w porzadku, a to dziwne jest. Dlaczego wszystko sie tak zgrywa powiedzcie mi? Dlaczego od tej mysli, zaczeła sie goraczka? I dlaczego od wczoraj boli mnie gardło, a wogole mnie nie dusi kaszel? Czy to zwykły zbieg okolicznosci? Jedynie pocieszajace jest to że mam katar a w objawach jest to iż tam go nie ma :(( Bardzo sie tego boję, i dlaczego sie to tak wszystko zgrywa? W sobote sie lekko przeziebiłem bo duzo chodziłem po polu i sniegu, no ale czy to az tak by wplyneło? Znam cud eucharystyczny, co pewien kapłan nie wierzył iz w komunii sw jest Jezus Chrystus i ta Hostia która trzymał ten kapłan zaczeła krawic, a w mojej mysli było nizeli Jezus istnieje to dostane tej goraczki nilowej. Nie wiem, nie wiem czego mnie to akurat spotkało. Dzisiaj juz chyba nie wejde, jak cos to wam jutro opisze czy jest lepiej pozdrawiam!
To tylko najzwyklejsza panika przed chorobą. Nie masz żadnej gorączki nilowej, do jasnej ..... Byłeś w Egipcie, tarzałeś się w błocie nilowym czy co? :D Pisałem już Ci wyżej, że się nakręcasz w lęku, panikarzu. Uspokój się. Przeczytaj swój post i moją pierwszą odpowiedź na niego. Akurat lęk u Ciebie "przyczepił się" do choroby. Inni się boją, że balkon się pod nimi zawali, tylko dlatego, że balkon znajduje się na 20 piętrze. I tak samo się mylą co do zawalenia balkonu, jak Ty się mylisz co do swojej choroby.

Zbyt wiele paniki wyczytuję w Twych postach byś był chory na cokolwiek. Ludzie chorzy są zmęczeni, osowiali, zamykają się w sobie. Ty swoją energią i pomysłami religijnymi mógłbyś spowodować czwartą krucjatę do Ziemi Świętej. Poza tym ludzie chorzy nie wiążą swojej choroby z istnieniem Jezusa, lecz z rozprzestrzenianiem się nośników gorączki nilowej!!! Prawdopodobnie jesteś zdrowy jak koń, tylko chorujesz na nerwicę. To tylko lęk. Więc się zrelaksuj, odpręż i napij piwka. Będziesz jeszcze długo żył i nie jeden raz jeszcze niejedną chorobę sobie uroisz w głowie. I niejeden jeszcze raz nas będziesz błagał o ratunek :). Czekamy tylko wszyscy na Twój post z kolejnymi pomysłami. Ja osobiście obstawiam hmmm.... że będziesz się skarżył, że ból w żebrach oznacza, że Ci rośnie trzecia ręka. :lol:

Męcz ronaldinho o panikę związaną z chorobą. On to przeżywał, wie o co chodzi, niech teraz cierpi. :)

Głowa do góry. Wszystko będzie dobrze.

[Dodane po edycji:]

pinaks napisał(a):Juz kkiedyss prawie skoczyłam przez te myśli :(
Jak to dokładnie wyglądało? Chodzi mi oczywiście o warstwę realną, a nie jak to wyglądało w Twoich myślach...

Zamiast się męczyć, wyświadcz sama sobie przysługę. Idź do psychiatry i do psychoterapeuty. Prawdopodobnie lęki pod postacią męczących Cię myśli znikną, wróci spokój, odprężenie i radość życia.
Gorąco namawiam do wizyty u psychiatry i psychoterapeuty.

Wszystkiego dobrego.
miki74
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez pinaks 09 lut 2010, 01:35
Opsize wam moje rozne natrectwa: (niekture to sa male pierdoły):
-Mam ochote zabic kogos z bliskich osób ale toalnie nie chce tego zrobic.
-Lubie wszystko ustwiac prosto, nie zasne jak jakies tam danej czynosci nie zrobie np. Jak nie pójde na klatke, nie poprawie fierany i takie rózne pierdoły.
- Nie ejstem pewna zrobienia danej czynosci i sprawdzam po kilka razy czy to zrobilam.
-Mysle o śmierci i zaczynam panikowac i meic glupie mysli ktore nie cha odemnie odejśc.
Ogolnie mam pełno takich natrczywych myśli z ktorym nie moge sobie poradzic.
- zawsze sprawdzam po 1000 razy czy zamknelam dom i potem sie jeszcze zastanawiam czy na bank zamknelam.
No to chyba wszystko To jest Nerwica natrectw czy jakaś inna ? Powinnam cos z tym zrobi czy samo przejdzie?

Pozdrawiam.

[Dodane po edycji:]

No wyglkadało to tak. Miałam juz dosyc tych mysli nie dawalam sobie z nimi rady wiec stwierdizła ze to zrobie. Uratowla mnie mam ktora mnie powstrzymla.Gdyby nie ona to nie wiem co by sie mogło stac.
pinaks
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez Gringo 09 lut 2010, 01:55
A ja mam taka wizje: widze psychiatre i terapie w oddali, i tego chorego czlowieka jak zmierza w ich strone, i lico jego jasniejące i humor powracający, twarz pogodna i usmiechnieta..

Haha :D

nieznany05 napisał(a):Wiem słyszałem duzo o róznych cudach, czy o Anelesie Michael która cierpiała za innych czy św. Ojca Pio, który równiez miał astygmaty, i boję się żebym ja tak nie miał poniewaz, dzisiaj dowiedziałem sie o chorobie goraczka nilowa, i tak sobie myslałem, i doszło do tego iż, miałem mysl, jezeli tak dam ślaczka, no to tak jak ojciec Pio otrzymam gorączkę nilową, jeżeli Jezus istnieje, i bardzo się boję ponieważ Jezus istnieje, a wiele osob cierpiało rowniez i boje sie ze jest to mozliwe.

Czytalem artykul na temat stygmatow ojca Pio, w ktorym bylo napisane na podstawie "zeznan" ludzi bezposrednio znajacych Pio, ze te stygmaty to on sam sobie robil (jezdzil co jakis czas do znajomego aptekarza, czy tez chemika i kupowal lekki kwas, nie pamietam juz jaki, nie pamietam tez gdzie to czytalem), a te wszystkie cuda ktore sie wiaza z jego osoba, mysle, ze to nadinterpretacja jego zwolennikow (fanatykow), ktorzy cud widza w tym, co widziec chca. Co chce przez to powiedziec, to to, ze tak naprawde, to nie wiesz, czy te cuda, o ktorych piszesz rzeczywiscie mialy miejce, a co jesli zostaly zmyslone, ze ich po prostu nie bylo. Skad wiesz, ze to w co wierzysz, to prawda? Rownie dobrze to moga byc tylko twoje mysli, twoja wyobraznia, uwierzyles w to, co ktos Tobie powiedzial, lub gdziesz przeczytales.
Wracajac do Jezusa :) i twojego problemu, to sprobujmy podejsc do sprawy naukowo ;-), skoro boisz sie, ze mysl "Jesli Jezus istnieje, to zlapie goraczke nilowa" moze spowodowac goraczke z tego powodu, ze Jezus istnieje, to sprobuj czegos takiego. Pomysl na przyklad tak: "Jesli Jezus istnieje, to dzis wygram w totolotka glowna nagrode" i idz kupic los, albo: "Jesli Jezus istnieje, to za 15 minut przyjedzie dostawca z pizza", poeksperymentuj :P, jesli te rzeczy sie nie spelnia, to bedziesz mial namacalny dowod, ze chocbys pomyslal: "Jesli Jezus istnieje, to ksiezyc spadnie zaraz na ziemie" to i tak to sie nie stanie. Dziekuje za uwage. Aaa, jeszcze jedno, na pewno umrzesz, kazdy umrze lecz nie koniecznie dzis.
Gringo
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez miki74 09 lut 2010, 03:46
Pinaks, tak powinnaś coś z tym zrobić. Czym prędzej idź na psychoterapię. Im szybciej ją zaczniesz , tym prawdopodobnie szybciej zmniejszą się te wszystkie lęki, myśli o wyskoczeniu i inne objawy, które wypisałaś. Gorąco namawiam do psychoterapii. Myślę, że nie będziesz żałować. Powodzenia!

[Dodane po edycji:]

Gringo napisał(a): Wracajac do Jezusa :) i twojego problemu, to sprobujmy podejsc do sprawy naukowo ;-), skoro boisz sie, ze mysl "Jesli Jezus istnieje, to zlapie goraczke nilowa" moze spowodowac goraczke z tego powodu, ze Jezus istnieje, to sprobuj czegos takiego. Pomysl na przyklad tak: "Jesli Jezus istnieje, to dzis wygram w totolotka glowna nagrode" i idz kupic los, albo: "Jesli Jezus istnieje, to za 15 minut przyjedzie dostawca z pizza", poeksperymentuj :P, jesli te rzeczy sie nie spelnia, to bedziesz mial namacalny dowod, ze chocbys pomyslal: "Jesli Jezus istnieje, to ksiezyc spadnie zaraz na ziemie" to i tak to sie nie stanie.
Błyskotliwa uwaga. :D
miki74
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez nieznany05 10 lut 2010, 10:26
Dzieki juz mi chyba przeszło z tym co do tej goraczki nilowej :)) A co do pinaks, no to ja mam takie same objawy : przed pojsciem spac musze zawsze wybic herbate, albo podotykac klamek od okien czy drzwi, ale do tego sie juz dawno przyzwyczaiłem, gorsze a zarazem jest to iz, bardzo przeszkadza mi to w nauce a co z tym idzie mam przez to wiele problemow i nie wiem jak sobie zaradzic na mnie. Mój problem najwiekszy tkwi w tym iz mnie najbardziej denerwuja podreczniki, a szczegolnie gdy maja osle usze, rogi itd. - naprawde wydaje sie wam iz jest to błahostka, ale przy tym nie da sie normalnie uczyc!! nigdy prawie nie mam ksiazek w reku, poniewaz tak mnie to denerwuje itd. A drugi problem to to iż wydawałoby mi sie iz ,, moja nerwica natrectw " wpadła teraz na naukę. Normalnie rozwiazac kartki nie umiem, mam wiele mysli niespojnych, i takie tam i jak temu zaradzic? Jezeli masz to krotko to sie przygotuj : Powiem Ci jedno : czekaja cie ustabilizowane momenty, a rowniez takie iz ci zycia nie daja. A co do moich problemow : miał moze ktos takie lub cos w tym stylu? Bo nie wiem jak z tym wygrac ;/ Pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez miki74 10 lut 2010, 13:38
Idź na psychoterapię i przestań się męczyć. Dużo ludzi tu na forum ma takie jazdy, a nawet gorsze. Rozejrzyj się tylko w postach, na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie.

Polecam psychoterapię, a jak będziesz się już naprawdę bardzo męczył - to psychiatrę i leki. Będzie dobrze, tylko idź na psychoterapię. Powodzenia. ;)
miki74
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez fobia 10 lut 2010, 15:18
nieznany05, wybierz się do psychologa - tak jak i inni radzili. a na gorączkę nilową nie umrzasz -głowa do góry ;)
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez ronaldinho 11 lut 2010, 18:41
Cholerna jest ta nerwica!!! Juz nie moge tego wytrzymac, od zwykłych ,, potrzeb zaspokojenia " dotkniecia rekami klamki, po mycie rak, po nieznosne mysli, po całą moją duszę, juz nie obsesyjne mysli lecz wszystko!!! Cały mój charakter! Dlaczego Bog mnie wogole stworzył. Przez to g**** nie moge sie normalnie uczyc. Byłem jednym z najlepszych , a teraz jestem jednym z najgorszych. Znow dostałem pałe oraz 2+ przez to dziadostwo! I nie gadajcie mi, a że bo nauka to, bo tamto... Nie wiecie gdybyscie byli w moim wieku, to rozumieli, to rozumiem. Co mi pozostaje z takim życiem, ciekawe czy przez całe zycie bede sie meczył tak. Ale dlaczego to akurat na naukę przeszło? Dlaczego wszystko tak, ale na pewno nie NAUKA!!! Pomozcie mi prosze jakos! Co do psychologa jest to niemozliwe, nie powiem z jakich powodow. A pod gdybyscie mieli tak rodzicow jak ja to zapewne tez byscie nie poszli ( i nie chodzi tu o alkoholików ) ale to wogole nie wchodzi w role. ;( do bani z tym
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:45

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez Polka371 11 lut 2010, 23:00
Ronaldinho, Twoja nerwica dotyczy nauki pewnie dlatego, że tak Ci na niej zależy. Natręctwa lubią niszczyć to, co jest dla nas bardzo ważne. Nie chcesz iść do psychologa... No cóż, to Twój wybór. Ja mogę Ci tylko poradzić: może spróbuj sobie wmówić, że wcale nie zależy Ci na nauce, że masz gdzieś, jakie będziesz dostawać oceny itd., zachowując jednocześnie świadomość, jak jest naprawdę. Z tego co wiem, trochę to pomaga.
Polka371
Offline

Nie mogę już życ z tym...

przez nieznany05 16 lut 2010, 00:06
Juz nie moge tego zniesc. Mam tego dosyc. Chodzi o nerwice natrectw lub jakies inne cholerstwo. Po za głupimi urojeniami, które zaswiadczam codziennie, mam jeden najwiekszy problem. Chodzi o naukę. Pewna osoba na tym forum pisała mi o tym, że ,, bo byc moze za bardzo duza wage przywiazuje do nauki i sie przejmuje i przez to " - ja mowie na to STANOWCZO NIE. Wogole prawie o niej nie mysle, ani baaaaardzo tak sie nie przejmuje, a i tak mi to nie daje zyc. A moje problemy polegaja na tym że :

- denerwuja mnie bardzo rogi, osle uszy, poniszczenia ksiazek ( duzo takich mam ) i to mi bardzo przeszkadza w nauce

- mam takie cos ze np. w podreczniku do fizyki pisze tak : ,, Wyrózniamy takie sposoby przekazywania cieplnego takie jak : konkwekcja, przewodnictwo cieplne oraz promieniowanie. " a znowu dalej pisze ze ,, promieniowanie cieplne jest to .... " i mam takie mysli ze nie wiem wkoncu jak napisac ,, promieniowanie " czy ,, promieniowanie cieplne " i wiele, wiele tego typu mysli itd.

- nie moge normalnie pisac, czytac np. na jezyku polskim , z ktorego bylem kiedys prawie najlepszy w klasie a wszystko przez te mysli itd.

- przez tą nerwice, mam srednia 4.30 przy czym kiedys mialem 4.90


WNIOSEK : I co tu robic? Juz sam nie wiem. Dobrze ze mam narazie ferie, wiec mam wolne od nauki. Ale powoli trzeba sie juz brac, bo wiecie na feriach tez sie uczy troche. I własnie, przez to swinstwo jak sie wziasc teraz do nauki, skoro sie nie da przy tym? Wiem, że na tym forum mogę znalesc wiele wskazowek, i moze niektorzy nawet mieli takie problemy jak ja. Licze na wasza pomoc. pozdrawiam
Ostatnio edytowano 16 lut 2010, 12:43 przez Anonymous, łącznie edytowano 1 raz
Powód: ten sam post i nowy temat..przeniesione
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez miki74 16 lut 2010, 05:05
ronaldinho napisał(a):Cholerna jest ta nerwica!!! Juz nie moge tego wytrzymac, od zwykłych ,, potrzeb zaspokojenia " dotkniecia rekami klamki, po mycie rak, po nieznosne mysli, po całą moją duszę, juz nie obsesyjne mysli lecz wszystko!!! Cały mój charakter!
Charakter masz pewnie ok. Duszę podobnie. (anioł mi to powiedział :shock: ). Może próbuj jakoś ograniczać te swoje "potrzeby". Np. masz potrzebę mycia rąk 10 razy, to spróbuj myć tylko 9 razy. Masz potrzebę dotknięcia klamki - spróbuj nie dotykać samej klamki, lecz bardzo blisko niej. O natrętnych myślach był tu jakiś wątek, nawet w nim się udzielałem. Warto go odszukać, bo ciekawe refleksje ludzie powypisywali. Poza tym gdzieś tu na forum i w necie można znaleźć broszurę jakiegoś psychiatry o sposobach walki właśnie z nerwicą natręctw (prawdopodobnie Twój przypadek). Wielu ludzi sobie chwaliło tę broszurę. Format .pdf.
ronaldinho napisał(a):Dlaczego Bog mnie wogole stworzył. Przez to g**** nie moge sie normalnie uczyc. Byłem jednym z najlepszych , a teraz jestem jednym z najgorszych.
Stworzył Cię dlatego, że byłeś jednym z najlepszych uczniów. Bardzo prawdopodobne, że jeszcze będziesz. Więc spokojnie. Cierpliwości.
ronaldinho napisał(a):Co mi pozostaje z takim życiem, ciekawe czy przez całe zycie bede sie meczył tak.
Raczej nie. W końcu zrozumiesz, że musisz szukać pomocy u psychoterapeuty/psychiatry. Pójdziesz do nich i od tego momentu zaczniesz robić coś ze swoim stanem.
ronaldinho napisał(a):Pomozcie mi prosze jakos! Co do psychologa jest to niemozliwe, nie powiem z jakich powodow.
Może maść z żabiego skrzeku. Lub kropelki z włosów wisielca? A może do dentysty Cię skierujemy? No bo jak nie chcesz do psychologa.... Specjalistą od leczenia stanów takich jak Twoje jest PSYCHOLOG i PSYCHIATRA. Chcesz pomocy a nie zawracania głowy i marnowania czasu? Zwróć się do nich. Doraźną metodą może być próba zadzwonienia na telefon zaufania. Ale muszę Cię zmartwić. Tam też z drugiej strony słuchawkę może podnieść psycholog. A w dodatku, co gorsze, na pewno usłyszysz tę radę - idź do psychologa/psychiatry. Bo to po prostu są zawody zajmujące się leczeniem nerwicy natręctw.
ronaldinho napisał(a):gdybyscie mieli tak rodzicow jak ja to zapewne tez byscie nie poszli ( i nie chodzi tu o alkoholików ) ale to wogole nie wchodzi w role. ;( do bani z tym
Poszlibyśmy. Bo jedynym wyjściem dla Ciebie jest pójście. Rozważ też wizytę u psychologa samodzielnie, bez rodziców i za darmo. Są poradnie młodzieżowe, młodzieżowe telefony zaufania itp. Próbuj, pytaj, bo warto (a w dodatku NIE MASZ innego wyjścia jak nie zwrócić się do psychologa/psychiatry). Masz zapał do nauki, to dbaj o niego. Zrób wysiłek, byś znowu był w stanie się uczyć. Myślę, że nie będziesz żałował posłuchania się mojej rady. Przeciwnie - będziesz mi wdzięczny, a żałować będziesz prawdopodobnie jedynie tego, że wcześniej nie zwróciłeś się o pomoc do specjalistów. Powodzenia!
miki74
Offline

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez nieznany05 16 lut 2010, 12:35
Ok. ale moj problem ,, nie tkwi " tak w dotykaniu itd. tylko problemów z nauką. O dziwo ktos usunal moj temat co opisalem moje problemy, ale ja napisze je jeszcze raz. Moj problem tkwi z nauka : nie moge sie normalnie uczyc. A chodzi o to :

- denerwuja mnie rogi, kartki zmiete, i okładki podrecznikow i takie tam i przez to nawet boje sie dotknac podrecznika, a co gorsza uczyc

- pisze cos takiego : ,, Wyrozniamy 3 rodzaje przewodnictwa cieplengo takie jak : konwekcja, przewodnictwo cieplne oraz promieniowanie. " A dalej pisze tak : ,,promieniowanie cieplne jest to '' i w koncu nie wiem, ktore napisac, pełno pelno takich błahostek, analiz itd.

- mialem srednia 4.90 a teraz mam 4.30 i srednia moze spasc, a wszystko przez ta cholerna nerwice

- nie moge sie uczyc matematyki ze wzgledu na ta cholerstwo

WNIOSEK : i co tu robic? Jak mam sie normalnie uczyc? Blagam pomozcie jakos! Bo juz nie moge tego zniesc! Blagam ratujcie! Pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Ratunku czy ja umrę?

przez paradoksy 16 lut 2010, 12:41
to co opisujesz powyżej to typowe dalsze objawy nerwicy : niemożnośc skoncentrowania się, natręctwa związane z wyglądem podręczników, książek..

pytania to nie wniosek..

większosc osób wyżej napisała Ci co Ci może pomóc... tylko psycholog czy psychiatra. nikt z nas nie ma czarodziejskiej różdżki i nie pomoże Ci w inny sposób niż polecając odpowieniego lekarza..
nie zapieraj się tak, tylko w końcu się umów na wizytę.
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do